Gracze płacą zbyt mało za produkcje Take-Two? Tak uważa Strauss Zelnick, szef firmy

Bartosz Witoszka Aktualności o grach Publikacja: 6.11.2020, 14:19 Aktualizacja: 6.11.2020, 14:19
Szef Take-Two, Strauss Zelnick, na ostatnim podsumowaniu drugiego kwartału zasugerował, że wydawnictwo pobiera zbyt niską opłatę za swoje gry, oferując w nich wyjątkowo rozbudowaną zawartość. Prezes odniósł to bezpośrednio do sukcesu, jakim okazało się się GTA Online i zasugerował jednocześnie, że w przyszłości moduły sieciowe mogą być traktowane jako oddzielne produkcje free-to-play.
0 Udostępnień

Gry Take-Two nie należą do najtańszych, a mogą być jeszcze droższe

Premiera konsol dziewiątej generacji to nie tylko nowe gry (których póki co jest jak na lekarstwo) czy sprawniejsze działanie już istniejących tytułów, ale również zapowiedź podwyżek ceny gier, zwłaszcza na PlayStation 5. Najnowsze Call of Duty czy NBA 2K21 w wersji na nową konsolę Sony kosztować będzie około 350 złotych, co stanowi spory wydatek. Jedną z pierwszych osób, która wspominała o wyższych cenach gier na konsole nowej generacji, był Strauss Zelnick, szef koncernu Take-Two zarządzającego Rockstar Games i 2K Games.

W ostatniej rozmowie z inwestorami, w której podsumowano drugi kwartał i pierwsze półrocze funkcjonowania spółki, Zelnick zasugerował, że gry sprzedawane przez jego firmę są za tanie – odniesiono to do GTA V i Red Dead Redemption 2, a konkretnie do ich sieciowych trybów:

Zapewniamy najwyższej jakości doświadczenia w branży i pobieramy za nie znacznie mniej, niż są one – naszym zdaniem – warte dla klientów. Potem zazwyczaj dostarczamy stale rozwijany, bezpłatny element, który sam w sobie jest bardzo cenny. Jakakolwiek monetyzacja jest oczywiście całkowicie opcjonalna.

Wypowiedź ta łączy się z kolejnymi pytaniami inwestorów Take-Two o dalszą monetyzację gier firmy, jaką dają m.in. produkcjie free-to-play, które zarabiają przez cały czas swojego istnienia. Za przykład podany został Call of Duty: Warzone, czyli darmowy spin-off serii zawierający tylko tryby wieloosobowe (w tym battle royale), który rozwijany będzie równolegle z wypuszczanymi co roku pełnoprawnymi częściami cyklu. Inwestorzy zauważyli, że coś podobnego (oddzielnie trybu sieciowego od reszty gry) mogłoby się stać z GTA Online, które mimo upływu czasu ciągle zarabia ogromne pieniądze. Według danych ze wspomnianego raportu przychody Take-Two z mikropłatności wzrosły o 56%, co stanowi 59% całkowitego przychodu wygenerowanego przez firmę.

Zelnick zauważa, że w pewnym sensie Take-Two już jest na tym rynku, ponieważ dostęp do GTA Online czy Red Dead Online jest darmowy, a tryby te ciągle są rozwijane, mimo że teoretycznie gra na siebie już nie zarabia (mikropłatności pozostają przecież opcjonalne). I pod tym względem gry Take-Two są właśnie – zdaniem Zelnicka – za tanie, dlatego m.in. GTA Online, mimo siedmiu lat na karku, będzie oddzielną grą na PS5 (przez pierwsze trzy miesiące ma ona być w pełni darmowa), o czym wspomniano na spotkaniu z inwestorami.

Summer Special to aktualizacja GTA Online

Z jednej strony nie jest to nic dziwnego i firma ma prawo rozwijać swoje projekty w takim kierunku, jaki uzna ona za słuszny. Takie podejście nie jest też nowe, a wielu wydawców czy deweloperów traktuje moduły sieciowe jako całkowicie oddzielne produkcje. Tak jest między innymi z „Cyberpunkiem Online”, którego wstępną premierę zaplanowano na 2022 rok, co zostało zapowiedziane na styczniowej telekonferencji CD Projektu, tuż po pierwszym przełożeniu daty premiery Cyberpunka 2077.

Trzeba jednak przyznać, że ciężko czyta się o zbyt tanich grach, zwłaszcza jeśli jest to wypowiedź prezesa firmy, która w swoich gra za „pełną cenę” umieszcza niepomijalne reklamy, agresywne mikrotransakcje czy jako jedna z pierwszy będzie sprzedawała tytuły na nowe konsole za 80 dolarów.

Zobacz także:
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments