Z roku na rok indyki coraz mocniej odciskają swoje piętno w świadomości graczy, niekiedy mocno oddalając się od wizerunku gier małych i robionych po kosztach. Hades, roguelike hack’n’slash od studia Supergiant Games, ma szansę stać się perłą w koronie segmentu premium indie i stanąć w szranki o uwagę graczy z zawodnikami z wyższej kategorii wagowej. Oczywiście tych graczy, dla których szybkie tempo i ciągłe umieranie to sama przyjemność.

Telenowela z piekła rodem

Fabularnie mamy do czynienia z pozoru prostą historią, która z czasem jednak rozwija się i potrafi wciągnąć. Wcielamy się w Zagreusa, syna Hadesa. Młody (jak na boskie standardy) bóg ma po dziurki w nosie życia w Królestwie Umarłych i chciałby w końcu zaznać trochę wolności. Jego ojcu niespecjalnie się to podoba, więc nie ułatwia potomkowi zadania, stawiając na jego drodze liczne przeszkody i armie umarłych. Jednak bogowie Olimpu, choćby po to, żeby utrzeć nosa Hadesowi, wyciągają pomocną dłoń do Zagreusa.

Dzięki świetnym dialogom i wspaniałemu udźwiękowieniu (dostajemy profesjonalnych aktorów i aktorki głosowe), każda sprzeczka między nadąsanym Hadesem (takim przeciętnym obywatelem prowadzącym średnią firmę z polskim kapitałem), a wychodzącym z pozycji “ok boomer” Zagreusem to narracyjne mistrzostwo. Właściwie każdy inny wątek jest tutaj zrealizowany fenomenalnie, bo mamy choćby dojrzewającą relację między protagonistą a jedną z bossów, Meg (ugh, totalnie mój gamingowy crush, nazwijcie mnie piwniczakiem), tajemniczy wątek Chaosu, rywalizację z Tanatosem czy szereg innych, mniej lub bardziej rozbudowanych, ale zawsze wyśmienicie poprowadzonych wątków. Co więcej, NPCe reagują na podejmowane przez nas w trakcie rozgrywki decyzje, co ułatwia immersję, ale też pokazuje jak ekipa Supergiant Games zadbała o detale.

Śmierć w krainie umarłych

Elementy fabularne nie stanowią tylko pretekstu to rozgrywki, ale są integralną częścią całości, nadając kontekst mechanice. Jak na roguelike przystało, podstawą zabawy jest cykl walka-zbieranie ulepszeń i poznawanie wrogów-śmierć-walka… i tak dalej. Zaczynamy od Domu Hadesu, miejsca, w którym zawsze po śmierci będziemy się odradzać. Tam możemy porozmawiać z NPCami, co często owocuje nie tylko odkryciem kolejnych elementów historii, ale też różnymi bonusami czy poradami. Następnie wchodzimy do pokoju Zagreusa, gdzie możemy wydać punkty doświadczenia, a potem do zbrojowni, w której możemy wybrać odpowiedni oręż (zaczynamy od miecza, ale szybko odblokowujemy choćby łuk, włócznię czy… karabin z wyrzutnią rakiet), by w końcu wyjść do pierwszego z czterech etapów.

Każdy z etapów składa się z kilku rozrzuconych losowo komnat. Zwiedzamy kolejno Tartar, Asfodel, Elizjum oraz [spoiler] walczymy z coraz to bardziej wymagającymi przeciwnikami, zdobywając ulepszenia i różnego rodzaju waluty, a także ścieramy się z bossami. Większość ulepszeń, takich jak dary od bogów Olimpu czy ulepszenia broni, resetują się po każdym zgonie. Nie znaczy to, że każda rozgrywka zaczyna się kompletnie od zera. Dzięki odblokowywanym bonusom oraz przedmiotom stałym (które dostajemy m.in. ofiarując NPCom butelkę trunku) każda kolejna rozgrywka jest nieco łatwiejsza.

W odróżnieniu od większości hack’n’slashy, które nastawione są na trzymanie jednego przycisku i nieustające farmienie lepszego lootu, Hades wymaga od gracza pewnych umiejętności. Walka jest mocno zręcznościowa i umiejętność unikania, a także ustawienia się na planszach pełnych pułapek, to podstawa. Co prawda mamy tutaj tylko atak podstawowy, atak specjalny, unik oraz wystrzał, ale to w pełni wystarczy, żeby walka nie była zbyt płytka. Do tego dochodzi też odrobina taktyki przy wyborze optymalnych darów czy element ryzyka, kiedy w pogoni za konkretnym ulepszeniem zdecydujemy się na walkę z trudniejszymi przeciwnikami.

Wspomniane dary od bogów to tak naprawdę najważniejszy element gry, bo ich wybór bezpośrednio wpływa na styl walki. Czy przyjmiemy dar od Ateny, pozwalający nad odbijać ataki przy uniku? A może jednak zdecydujemy się wejść do komnaty, gdzie będzie czekał dar od Zeusa wzniecający błyskawice, kiedy używamy ataku specjalnego? W zależności od tego, a także wybranej broni, będziemy grać w Hades zupełnie inaczej. Trzeba więc czasu, żeby nauczyć się wszystkich zależności i wyciągać maksimum z każdej próby. Nawet jeżeli doprowadzi nas to przy każdej kolejnej próbie tylko jeden etap dalej.

Piekielnie piękna gra

Pod kątem technicznym dostajemy jakość do jakiej Supergiant Games nas przyzwyczaiło. Grafika jest piękna i szczegółowa, pozwala poczuć klimat zaświatów, ale jednocześnie całość jest bardzo czytelna. Nie ma mowy o zgubieniu się w chaosie bitwy, chociaż dzieje się dużo i w szybkim tempie. Gra chodzi płynnie na Switchu zarówno w trybie handheld jak i po podłączeniu do doku, więc bez problemu zabierzemy rozgrywkę z salonu do tramwaju.

O rewelacyjnym udźwiękowieniu, ze świetną grą aktorską na czele, już wspomniałem. Warto tylko dodać, co w sumie żadnego fana tych amerykańskich developerów nie powinno zdziwić, że soundtrack to ekstraklasa w świecie gier. Chociaż w moim prywatnym rankingu ciężko będzie pobić ten z Transistora, to do piosenek z Hadesu będę wracał jeszcze lata po premierze tejże produkcji. Osobną kwestią pozostaje jakość spolszczenia (dostajemy napisy przy zachowaniu oryginalnych głosów). Tutaj mogę się przyczepić do podejścia w tłumaczeniu niektórych gier słownych, które zostały przełożone niekiedy zbyt dosłownie. Lekki, sarkastyczny język i humor Hadesu to jedna z największych zalet tej produkcji, a lokalizacja niestety trochę tępi ten właśnie element. Cóż, zawsze pozostaje grać w pełną wersję angielską.

W to grają na Polach Elizejskich

Dla mnie Hades to gra niemal idealna. Wciągająca, łatwo przyprawiająca o syndrom “jeszcze jednej partyjki”, perfekcyjnie wykończona w każdym detalu. Od oprawy po historię, świat, mechanikę, a to wszystko spięte w jednym, spójnym produkcie. Mimo kilkudziesięciu godzin na liczniku wciąż chcę wracać do Hadesu, żeby po raz kolejny stoczyć walkę z Kościaną Hydrą czy Minotaurem, ale tym razem z inną bronią, innymi darami i na pewno odkrywając kolejne sekrety tej małej, wielkiej gry.

Zdjecie recenzji

Znakomita

Oceń grę

  • profesjonalna realizacja każdego z elementów

  • świetny klimat, historia i dialogi

  • prosty, ale sprawiedliwy system walki

  • wciągająca rozgrywka

  • pierwszoligowy soundtrack i wyśmienity voice-acting


  • spolszczenie mogłoby być nieco lepsze

Vampire: The Masquerade – Bloodlines 2 traci kolejnego istotnego dewelopera

Nowy gameplay Layers of Fear 2 pozwala mieć nadzieję, że druga odsłona przeboju Bloober Team także przypadnie do gustu graczom.

Paradox Interactive przygotował kilka darmowych niespodzianek dla fanów Europa Universalis

Nowy gameplay Layers of Fear 2 pozwala mieć nadzieję, że druga odsłona przeboju Bloober Team także przypadnie do gustu graczom.

Zbiórka na planszówkę Darkest Dungeon startuje już dziś

Nowy gameplay Layers of Fear 2 pozwala mieć nadzieję, że druga odsłona przeboju Bloober Team także przypadnie do gustu graczom.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments