Koniara [RECENZJA]. Sygnał z Orbity

Krzysztof Kapinos Seriale Publikacja: 9.02.2020, 18:49 Aktualizacja: 9.02.2020, 18:49
Ostatnie lata, jeśli chodzi o filmy sygnowane logo Netfliksa, przynoszą nam klasyczną sinusoidę wskazującą, że szefowie konglomeratu streamingowego stawiają bardziej na ilość niż jakość. Z drugiej strony pod swoje skrzydła zapraszają dzieła wybitne z Romą, Irlandczykiem czy debiutującymi Nieoszlifowanymi Diamentami na czele. Gdzie umieścimy w naszej recenzji Koniarę?
recenzja filmu koniara w netflix
17 Udostępnień

Koniara. Czyli kto?

Koniara, najnowsza produkcja Netfliksa w reżyserii Jeffa Baeny ustawia się w obrazie zarysowanym we wstępie gdzieś na środku, nieustannie lawirując pomiędzy wtorkową propozycją dawnego TVP, a ciekawą opowieścią o szaleństwie. Baena (Godzinki), który jest tutaj nie tylko reżyserem, ale też współtwórcą scenariusza, stawia w Koniarze na kino czysto skupione na aktorce.

Alison Brie (znana z Glow, również współscenarzystka) w roli Sarah stara się ponieść cały film na swoich barkach. Nie jest to jednak łatwa rola ze względu na samą postać głównej bohaterki. Sarah jest niewyróżniającą się z tłumu, lekko nieśmiałą trzydziestoparolatką.

recenzja filmu koniara w netflix

Mieszka w wynajętym wspólnie z koleżanką mieszkaniu w jednym z amerykańskich miasteczek, pracuje w lokalnej pasmanterii, chodzi na lekcje zumby, a największą radość sprawiają jej dwie rzeczy – odwiedziny gniadej klaczy Willow w stadninie i seanse serialu z wątkami paranormalnymi zatytułowanego Czyściec, skąd wziął się tytuł filmu Koniara.

Jest to postać samotna, świadomie wycofana z życia, z ledwo zarysowanymi traumami. Brie znakomicie odnajduje się w roli zwyczajnej, szarej dziewczyny, której życie nagle zaczyna nabierać niepokojących kształtów. Wszystko to zaczyna się od snów, które zaczynają nawiedzać Sarah.

Podróż do gwiazd

Film swoją premierę miał niedawno na festiwalu Sundance i w bardzo stereotypowy sposób można go śmiało przyporządkować do nurtu Sundance w kinie amerykańskim. Baenie w swojej opowieści o Sarah i jej drodze do zrozumienia tego, co ją spotyka, najbliżej do założeń K-Pax. Widz bardzo mocno zostaje powiązany z bohaterką i widzi świat nieomal jej oczami, co interpretację pytania czy to co widzimy jest szaleństwem, czy też nie, zostawia tylko naszemu osądowi.

recenzja filmu koniara w netflix

Napisany wspólnie przez Baenę i Brie scenariusz ze sceny na scenę kumuluje pozornie drobne tropy, z których tworzy się po jakimś czasie paranoiczna ściana, coraz bardziej izolująca Sarah od świata i normalnego życia. Owiana tajemnicą przeszłość cierpiących na schorzenia psychiczne babci i matki, niejasna historia z niepełnosprawną przyjaciółką i jazdą konną.

Każde zdarzenie i słowo zdaje się dokładać kolejny element do coraz bardziej niepokojącego obrazu, wyłaniającego się przed oczami Sarah za sprawą nakładania się na siebie jawy i sennych wizji. Tyle, że tutaj zaczyna zawodzić reżyseria.

recenzja filmu koniara w netflix

Zabieg wprowadzenia nas w umysł Sarah był ciekawy, ale chaos, który otrzymujemy, może być irytujący dla widza. Tym bardziej, że twórcy nie bardzo mogą zdecydować się, w którą stronę iść. W filmie łamie się co jakiś czas, zmieniając się z lekkiej opowieści o introwertyczce przez dramat psychologiczny po thriller sci-fi.

Również w strefie scenariuszowej pomysł zaczyna dominować nad budowaniem postaci drugoplanowych oraz logiki niektórych działań.

Gwiazda i dobre chęci

W rezultacie otrzymujemy w tym przypadku niezły film z intrygującym pomysłem i znakomitą kreacją Alison Brie. Bo nie ma tutaj co ukrywać, bez Alison Brie film straciłby 80% swojej wartości. W warstwie realizacyjno-filmowej jest to bowiem dzieło bardzo poprawne. Odrobinę szaleństwa dostajemy tylko w finale, bardzo dobrze realizatorsko przeprowadzonym przez Baenę i operatora Seana McElwee (pokój 104).

recenzja filmu koniara w netflix

Aktorsko również obserwujemy poprawne kreacje aktorów albo o ugruntowanej pozycji, takich jak Paul Reiser czy Molly Shannon, albo o twarzach kompletnie nieznanych dla polskiego widza.

Recenzja Koniary – podsumowanie

Nawet pomimo wielu ułomności, przy całej ambicji Brie i Baeny Koniara pozostaje dziełem frapującym, łączącym poprawność produkcji z ambitnym założeniem sportretowania osoby, którą własny umysł prowadzi na granicę szaleństwa.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o