Ci z was, którzy podobnie jak ja grają w Pokémony od lat dziewięćdziesiątych i nie odpuszczają, nawet kiedy gry od pewnego czasu wydawały się dużo słabsze, będą z najnowszej części zadowoleni. Dlaczego? Po więcej szczegółów zapraszam do recenzji Pokemon Sword and Shield.

Brakujące ogniwo w ewolucji serii Pokemon

Seria Pokémon, jeśli chodzi o gry, doczekała się już odsłon a odsłon. Były spinoffy, jak chociażby Pokémon Dungeon, Pokémon Snap, Pokémon Stadion (itd. itd.), jest wielki szał casualowego AR, jakim stał się Pokémon GO, już o karciance nie wspominając. Ale od pewnego czasu czuć było niedosyt, jeśli idzie o rdzeń serii – jRPG, który zawsze zarezerwowany był dla nowych przenośnych konsoli Nintendo.

Wyszedł więc Switch, 3DS odszedł nieco w cień, a my doczekaliśmy się Pokémon Let’s Go Eevee/Pikachu. I bardzo fajnie, ale to kolejna reedycja Pokémon Red/Blue/Green/Yellow, z kilkoma nowościami i uproszoną mechaniką łapania. Gdzie więc nasze klasyczne, duże Pokémony, z nowym rasterem stworzonek i udziwnieniem w walce? No właśnie nadeszły. I są bardzo klasyczne.

Recenzowane Pokémon Sword/Shield (od razu powiem, że ogrywałam Sword, bo legendarny poks z okładki to praktycznie Sif z Dark Souls, więc nie wiem, kto właściwie miałby kupować Shielda i z jakiego powodu…) konstrukcyjnie nie różni się od poprzednich części serii. Wybieramy jednego spośród trzech starterów, wśród których znajdują się Sobble (wodna, smutna emojaszczurka), Grookey (liściasta małpka) i Scorbunny (ognisty królik). W tej części każdy z nich ma tylko jeden typ, który to zachowają też do ostatecznej ewolucji, odpowiednio: woda, trawa i ogień.

Zostań czempionem Dynamaksowania

Potem wraz z nim udajemy się na przygodę po regionie Galar. Naszym celem jest zyskać tytuł czempiona regionu, zanim to jednak nastąpi, musimy pokonać na swej drodze trenerów, którzy stoją na czele gymów – miejsc, gdzie przeciwnicy walczą jednym z typów Pokémonów. Podczas podróży musimy więc uzbierać i wytrenować odpowiednią do tego celu drużynę.

Fabuła tej części sprytnie obudowuje nasze starania w regionalny turniej, który transmitowany jest na żywo w telewizji i cieszy się wielkim zainteresowaniem tutejszych mieszkańców. Stąd najważniejsze walki odbywają się na specjalnie przygotowanych do tego celu stadionach, na których nasze Pokémony mogą osiągnąć poziom Dynamax. Dynamax to nowa mechanika, która przypomina nieco znaną wcześniej Megaewolucję.

Podczas walki, używając specjalnej bransoletki, możemy wynieść naszego partnera na poziom Dynamax – spowoduje to, że ten znacznie się powiększy, a jego statystyki będą dużo potężniejsze. Trwa to wszystko trzy tury, cieszy oglądającą wszystko publiczność i jest dość kolorowe i spektakularne. Niektóre z Pokémonów mogą też Gigantamaksować. To właściwie to samo co Dynamaksowanie, z tym że zmieniają one wygląd i mogą wykonywać specjalne, dużo mocniejsze ataki.

W wyzwanie najlepszego spośród trenerów danego gyma również wkradła się nowość. Zanim dotrzemy do ostatecznej walki, zmuszeni jesteśmy podjąć intelektualne bądź zręcznościowe wyzwanie. Wprowadza to miłą odmianę w jednostajnej oprócz tego rozgrywce.

Kolejną nową mechaniką w Pokémon Sword/Shield jest możliwość rozstawienia obozu. Podczas naszej trasy nie zawsze mamy jak skorzystać z Pokecenter, ale możemy rozbić namiot i ugotować naszym towarzyszom różne rodzaje curry. Pozwala to szybko przywrócić im punkty HP, zdobyć trochę doświadczenia i spełnia tę samą potrzebę co znane z poprzednich części dawanie im ciastek, czy głaskanie Eevee lub Pikachu – myślę, że buduje to niejako więź z podróżującymi z nami stworzeniami, ale osobiście nigdy się w to rozwiązanie nie wciągnęłam. Grunt, że wprowadza to nowe zastosowanie do zbieranych podczas drogi bylin i innych składników spożywczych.

Przejdźmy do sedna rozgrywki

No ale slogan Pokémonów głosi “złap je wszystkie”, więc może i do sedna gry przejdźmy. Przed premierą najnowszej części na poletku fanowskim serii zawrzało. Rzeczywiście, w grze nie uświadczymy wszystkich znanych nam wcześniej Pokémonów. Czy to jednak przeszkadza? Zupełnie nie. Bo jest ich 400. Nigdy wcześniej nie było ich tak wiele i bardzo, bardzo to czuć.

O ile twórcy odrzucili rozwiązanie łapania Pokémonów znane z Let’s Go Eevee/Pikachu oraz Pokémon GO, a zamiast niego wrócili, na szczęście, do klasycznego sposobu: walka, używanie przedmiotów, o tyle wyciągnęli z poprzedniej gry jedną, bardzo ważną lekcję. Wykonali dobrą i słuszną poprawkę do systemu losowych potyczek podczas zwiedzania świata. Modele pokemonów widoczne są podczas poruszania się w wysokiej trawie – w ten sposób unikać możemy tych, które nas nie interesują, a wchodzić w interakcje z tymi, których nie mamy jeszcze w Pokedeksie.

Oprócz tego wciąż możliwe są losowe spotkania, gdyż podczas jej przemierzania raz na jakiś czas zauważyć można wykrzyknik. W jego miejscu widoczny jest potem ruch, a jeśli w porę nie uciekniemy, zaatakuje nas jakieś dzikie stworzonko, którego nie widzieliśmy na mapie.

Wkrocz na Dziki Teren

Twórcy udostępnili graczom też duży, otwarty teren, zwany po prostu Dzikim Terenem (Wild Area, ale ‘obszar’ wydawał mi się tu dość nieodpowiednim słowem). Doświadczyć możemy na nim wszelkiego rodzaju środowisk: słonecznych łąk, jezior, lasów, pustyni i chociażby przestrzeni pokrytych śniegiem. To umożliwia spotkanie właściwie wszystkich rodzajów Pokémonów, których nie mamy jeszcze złapanych.

Obszar ten nosi jednak cechy otwartego świata: nie wszystkie napotkane stworzenia będą możliwe do złapania. Niektóre z nich będą po prostu za silne, a nasz poziom przygotowania i moc naszej drużyny nie dadzą im rady. Tu wysoka trawa nie jest tą samą wysoką trawą, którą znacie z poprzednich części.

Game Freak nie zrezygnował też z kuriozalnych warunków do niektórych ewolucji. Nie mamy tutaj co prawda wyzwania z odwracaniem konsoli do góry nogami, jak trzeba było uczynić z 3DSem, ale wciąż poszukiwać musimy specjalnych miejsc, które umożliwią ewolucję naszym podopiecznym oraz odnajdowania innych ukrytych zasad.

Na Dzikim Terenie istnieją też punkty, które charakteryzują się specjalną mocą. W nich jesteśmy w stanie brać udział w czteroosobowych raidach z przyjaciółmi, gdzie również możliwym jest wprowadzenie Pokémona na poziom Dynamax. Uczestnicy są w stanie robić to na zmianę, ale wciąż tylko na trzy tury. Na końcu rajdu Pokémon, z którym walczymy, jest do złapania (trochę jak w Pokémon GO).

Mimo wielu nowości to wciąż klasyczna gra z tego uniwersum

Dodatkowo Pokémonami można wymieniać się przez Internet, bardzo podobnie jak miejsce to miało w Pokémon Sun/Moon. Wystawiamy więc ofertę w sieci i otrzymujemy wymianę, jeśli tylko znajdzie się na takową chętny. Twórcy wprowadzili też system wymiany-niespodzianki, więc wystawiając jednego z naszych stworków nie wiemy czego możemy się w zamian spodziewać!

Dodam też, że po popularności form Alolańskich w Sun/Moon twórcy stworzyli też zupełnie nowe formy znanych nam już dobrze klasycznych Pokémonów. Tych czterysta wpisów w Pokedexie najzupełniej więc wystarczy.

Historia opowiedziana w Pokémon Sword/Shield, również od poprzednich części bardzo nie odbiega. Nie mamy tutaj co prawda do pokonania kolejnej Drużyny XXX (uściślając: taka w grze istnieje, ale nie jest już mafią, a fanbazą jednej z bohaterek), ale wciąż na warsztat bierze wiarę w siebie, samorozwój i wzajemny szacunek na linii człowiek-przyroda. Twórcy ponownie sięgnęli tu też po motyw mityczny, w ujęciu bardzo japońskim (chociaż świat przedstawiony wyraźnie nawiązuje do Wielkiej Brytanii). Całość pozwala poczuć się jak przy jednej z pierwszych części serii. Aha! I wrócił też rower!

Pisząc o historii muszę jednak zaznaczyć, że, chociaż niezwykle prosta, miejscami nie ma do końca sensu. Nie jest to duże czepianie się, bo miejsca te nie są jakoś może bardzo istotne, a całość jest na tyle łatwa w odbiorze i nie do końca ważna, że trudno byłoby mieć to grze za złe. Głównym minusem Pokémon Sword/Shield jest nasz najlepszy przyjaciel i rywal – Hop. To nasz sąsiad z miasteczka i głos naszego milczącego na zawsze bohatera oraz jeden z trybików dynamiki fabuły. Jest nad wyraz irytujący, a jedyna przyjemność z obcowania z nim wynika z pokonywania go raz za razem, gdyż zaraz potem na jakiś czas znika.

Wizualnie i produkcyjnie gra przypomina bardzo kilka poprzednich części. Wciąż utrzymana jest też w tym samym stylu, więc nie będę się tutaj za bardzo na ten temat rozwodzić. Dość powiedzieć, że cieszy oko, jest kolorowa i ładnie animowana, a twórcy dają nam ponownie wykonać postacią piruet. Jestem kupiona.

Recenzja Pokemon Sword and Shield – podsumowanie

Jakie jest więc Pokémon Sword/Shield? Jest bardzo sprawnym połączeniem klasycznych gier z odpowiednią dozą nowości, która pozwala się rozerwać zaznajomionym z serią graczom, ale też jest znakomitym miejscem, żeby zacząć swoją przygodę z Pokémonami.

W żadnym razie nowa produkcja na Nintendo Switch nie jest grą wybrakowaną, czego bali się fani. Daje ona wiele radości i karmi nostalgię, lecz na niej nie żeruje. Na takie właśnie Pokémony czekaliśmy te kilka lat. Do szczęścia przydałoby się teraz jeszcze Pokémon Snap 2.

Zdjecie recenzji

Znakomita

Sprawne połączenie klasycznych gier z odpowiednią dozą nowości.

Oceń grę

  • powrót do starych dobrych mechanizmów


  • brak Slowpoke'a

  • brak

Tony Hawk’s Pro Skater 1 + 2. Remaster idealny

Nowy gameplay Layers of Fear 2 pozwala mieć nadzieję, że druga odsłona przeboju Bloober Team także przypadnie do gustu graczom.

Loki w Fortnite

Nowy gameplay Layers of Fear 2 pozwala mieć nadzieję, że druga odsłona przeboju Bloober Team także przypadnie do gustu graczom.

Nie żyje pierwowzór psa z Fallout 4

Nowy gameplay Layers of Fear 2 pozwala mieć nadzieję, że druga odsłona przeboju Bloober Team także przypadnie do gustu graczom.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Zagrano.pl - Recenzje, premiery, zapowiedzi

Zagrano.pl to portal dla dojrzałych graczy i fanów jakościowej rozrywki. Znajdziesz tu nie tylko newsy ze świata gier na każdą z platform, ale też trafne i wyważone opinie o najnowszych i nieco starszych produkcjach. Zagrano.pl to jednak coś więcej niż gry. To newsy i ciekawostki na temat ulubionych seriali i kinowych nowości oraz recenzje komiksów i gier planszowych. Nie wiesz, czy długo wyczekiwany tytuł na PlayStation 4 wart jest ogrania? Sprawdź opinie naszych recenzentów! Planujesz kupić nowe słuchawki czy gogle VR, ale nie wiesz, na co dokładnie się zdecydować?

Doświadczeni gracze specjalnie dla ciebie testują najnowsze sprzęty i podpowiadają, co sprawdza się najlepiej. Na Zagrano.pl odnajdą się wszyscy: niedzielni gamerzy i oraz gracze z wieloletnim doświadczeniem. Daty premier wyczekiwanych tytułów, newsy i wrażenia z przedpremierowych pokazów gier, ciekawostki i wyjaśnienia dotyczące tych elementów gry, które bywają szczególnie zastanawiające. Świat technologii i dobrej rozgrywki nie ma przed nami tajemnic. Tradycja też jednak ma znaczenie, dlatego obszernie piszemy m.in. o komiksach, które cieszą się coraz większą popularnością (nie tylko wśród dojrzałych graczy). A dla tych, którzy nie mogliby żyć bez ulubionych seriali przygotowujemy solidną porcję ciekawostek na temat ich ulubionych bohaterów. Technologia, tradycja, recenzje, rozrywka i przede wszystkim jakość. Wszystko to zebraliśmy w jednym miejscu - na zagrano.pl. Twoim miejscu.

W aktualnościach znajdziesz najświeższe informacje ze świata gier i technologii. Newsy pobierane są ze sprawdzonych źródeł i dotyczą szerokiej tematyki - każdy gracz (i nie tylko gracz) znajdzie tu interesującą go informację. Chcesz sprawdzić, czy data premiery wyczekiwanej gry na PlayStation 4 nie została przesunięta lub na jakim etapie są prace nad nową produkcją? Albo kiedy na Netflixie pojawi się dobrze rekomendowany serial? Jeśli takie informacje są już dostępne - znajdziesz je także u nas.

Wiemy, jak trudno jest obecnie znaleźć sprawdzone informacje i jak ciężko jest wydobyć je z wielu fake newsów. Dlatego przekazywana jest nas wiedza weryfikowana jest przez kilku autorów, a jeśli aktualności dotyczą pogłosek i plotek na temat danej produkcji - wtedy jest to jasno podkreślane. Szanujemy czas graczy i pasjonatów technologii.

Subiektywna opinia może kogoś przekonać lub zniechęcić do zakupu gry, komiksu czy planszówki. Może też rzucić światło na mankamenty produkcji, których nie zauważa się wcześniej lub uznaje się je za mało istotne. Z kolei podkreślenie zalet może przekonać kogoś do kupna gry, której dany gracz wcześniej nawet nie chciał mieć w swojej kolekcji.

Nasi recenzenci dokładnie prześwietlają wszystkie produkcje i produkty po to, aby ułatwić wybór innym. Spędzają godziny przed konsolami i komputerami, a także przy stole za planszą lub przed ekranem z Netflixem, żeby wychwycić wszystkie nieprawidłowości i drobne smaczki. Później rzetelnie dzielą się wrażeniami z innymi graczami, widzami, czytelnikami.

I choć ich przeżycia są ważne, to każdy z recenzentów nie zapomina też o zdrowym obiektywizmie. Właśnie dlatego nasze recenzje są kompletne.

Komputery osobiste to coś, bez czego nie potrafimy już wyobrazić sobie życia. Pojawiły się w na początku lat 70. Pierwsze tego typu maszyny zostały wyprodukowane przez firmy Hewlett-Packard, IBM oraz Xerox. Spory o to, który producent był pionierem, trwają do dziś. Za pierwszy komputer osobisty zbliżony w swoim charakterze do obecnych maszyn, uważany jest Altair 8800, dzieło firmy MITS. Pojawił się w 1975 roku, a jego nazwa została prawdopodobnie zaczerpnięta ze „Star Treka”.

Kolejne lata w branży to dominacja dwóch firm – IBM oraz Microsoftu. IBM wprowadził modę na komputery osobiste i wyprodukował modele, które cieszyły się dużą popularnością. Z kolei firma Bila Gatesa, Microsoft, dostarczał do nich systemy operacyjne. Na początku był to DOS, a później kolejne wersje znanego wszystkim Windowsa. Zaletą komputerów była możliwość rozbudowy poprzez wymianę części. To z kolei napędzało rynek i ułatwiło rozwój branży. Z czasem komputery wyposażano w coraz bardziej wydajne podzespoły.

Obecne komputery znacznie różnią się od swoich pierwowzorów. Poza maszynami stacjonarnymi mamy możliwość korzystania z takich urządzeń jak laptop, netbook, ultrabook czy tablet. Warto pamiętać o tym, że komputery osobiste to nie tylko narzędzia do pracy. Z powodzeniem mogą konkurować z konsolami. Wśród kultowych gier dostępnych wyłącznie na tę platformę, znajdziemy takie tytuły, jak serie Age Of Empires, Heroes of Might and Magic, Cywilizacja, Settlers, Football Manager, czy pierwsze części Diablo lub Fallouta.

Xbox to dobrze znana marka stworzona przez giganta z Redmond, czyli Microsoft. Do tej pory w ramach serii na rynku pojawiły się trzy konsole, należące do szóstej, siódmej i ósmej generacji. Pierwszy model to Xbox, który zadebiutował w listopadzie 2001. W 2005 roku pojawił się jego następca, czyli Xbox 360.

Najnowszy model to Xbox One. Trafił na rynek 21 maja 2013 roku. Jego wielką zaletą jest częściowa kompatybilność wsteczna. Oznacza to, że bez problemu zagramy w większość starszych gier. Xbox one wyposażony jest w 8-rdzeniowy procesor z częstotliwością 1.75 GHz i 8 GB RAM-u. Atrakcyjnym dodatkiem do konsoli jest Kinect, czyli czujnik ruchu umożliwiający granie bez kontrolera. Do sterowania możemy wykorzystać własne ciało oraz głos.

W 2016 roku pojawiła się ulepszona wersja konsoli – Xbox One S. Charakteryzuje się białym kolorem i jest o 40% mniejsza niż wersja oryginalna. Jeśli chodzi o kwestie techniczne, nowy model umożliwia obsługę filmów w 4K oraz przeskalowanie gier do takiej rozdzielczości. Pełną obsługę i granie w 4K zapewniła dopiero kolejna wersja konsoli, czyli Xbox One X.

Historia PlayStation rozpoczęła się 3 grudnia 1994, kiedy pierwsza konsola Sony została wydana w Japonii. Jej „ojcem” nazywany jest Ken Kutaragi. PS4 to czwarta konsola z rodziny PlayStation wyprodukowana przez firmę Sony Computer Entertainment. Model należy do konsoli ósmej generacji. Został wyposażona w 8GB RAM-u oraz 8-rdzeniowy procesor, który zaprojektowała firma AMD. Konsola zadebiutowała w świecie elektronicznej rozrywki 20 lutego 2013 roku w Nowym Jorku. Obecnie dostępna jest także w wersji Slim (mniejszy rozmiar) oraz Pro (większa moc obliczeniowa, obsługa technologii 4K).

Standardowo konsola wyposażona jest w kontroler DualShock. Mamy możliwość podłączenia również innych akcesoriów, jak na przykład kierownice, pistolety czy kontrolery PlayStation Move, które razem z goglami VR umożliwiają grę w wirtualnej rzeczywistości.

PlayStation to najpopularniejsza marka konsoli dostępnych na rynku, posiadająca największą bazę graczy. Liczba sprzedanych egzemplarzy PS4 przekroczyła 75 milionów. Do gry przez sieć wymagane jest wykupienie PlayStation Plus. W ramach abonamentu subskrybenci otrzymują każdego miesiąca kilka gier do pobrania bez dodatkowych opłat.

Wśród ekskluzywnych tytułów, wydanych jedynie na konsole PlayStation, znajdują się takie gry, jak God of War, Bloodborne, Crash Bandicoot, popularna seria Uncharted, Gran Turismo czy The Last of Us.

Nintendo to japońska firma bardzo dobrze znana w świecie elektronicznej rozrywki. Jej specjalność to produkcja konsoli, w tym modeli przenośnych. Sukces przyniosło firmie wypuszczenie na rynek konsoli NES (Nintendo Entertainment System) w 1983 roku, w czasie kryzysu w branży gier. Kolejnym dobrym posunięciem było stworzenie Game Boya, który szybko stał się flagową produkcją Nintendo i dla wielu osób do dziś jest kultowy. Kolejne warte uwagi konsole wypuszczone przez Nintendo to SNES, Nintendo 64, Nintendo 3DS, następne wersje Game Boya oraz wyposażona w bezprzewodowe kontrolery Wii.

Nintendo Switch to najnowsze dzieło japońskiej firmy. Poręczna konsola zadebiutowała 3 marca 2017 roku. To bezpośredni następca Wii U. Główną zaletą Switcha jest to, że można grać zarówno w wersji przenośnej, jak i podłączyć konsolę do telewizora. Sprzęt został wyposażony w procesory firmy Nvidia, oparte na technologii Tegra X1. W zestawie znajdują się dwa kontrolery. Poza standardowymi rozwiązaniami, zostały wyposażone w żyroskop, akcelerometr oraz wibracje haptyczne. Dodatkowo prawy kontroler, Joy-Con R posiada także sensor podczerwieni, który pozwala identyfikować gesty i obiekty. Najpopularniejsze gry wydane na Switcha to The Legend of Zelda: Breath of the Wild, Super Mario Odyssey, Mario Kart 8 Deluxe, Celeste czy Rocket League.

Technologia nie ma przed nami tajemnic. Sprawdzamy zarówno nietłukące się wyświetlacze (czy rzeczywiście takie istnieją?), jak i najnowsze klawiatury czy gogle wirtualnej rzeczywistości. Podpowiadamy, jakie modele komputerów, gogli, smartfonów i klawiatur są najlepsze. Tylko porządny sprzęt uzyska nasze pozytywne opinie - nie akceptujemy technologii, która zamiast ułatwiać życie powoduje frustrację graczy lub użytkowników.

Jeśli więc nie wiesz, na co się zdecydować- nieważne czego szukasz - sprawdź nasze opinie o sprzętach. Być może właśnie dzięki nam wybierzesz dokładnie to, czego potrzebujesz.

Netflix to najpopularniejsza internetowa wypożyczalnia. Platforma oferuje dostęp online do filmów i seriali w ramach miesięcznego abonamentu. Swoim zasięgiem obejmuje prawie cały świat (oprócz Chin, Syrii, Krymu oraz Korei Północnej). Według danych ze stycznia 2018 roku, liczba osób opłacających abonament to 117 milionów.
 
Firma została założona w Kalifornii w 1997 roku. Na początku jej działalność opierała się na wypożyczaniu płyt DVD pocztą. Dopiero dziesięć lat później, po wypożyczeniu ponad miliarda płyt, Netflix wzbogacił swoją ofertę, udostępniając produkcje online. W Polsce platforma zadebiutowała oficjalnie we wrześniu 2016 roku. 
 
Dzięki serwisowi mamy możliwość oglądania produkcji filmowych oraz seriali w ramach usługi VOD. Platforma jest dostępna przez internet, ale niektóre pozycje można oglądać także offline. Po opłaceniu abonamentu możemy oglądać wszystkie materiały dostępne na stronie – nie ma żadnych dodatkowych opłat.
 
Firma zajmuje się także produkcją. Seria Netflix Originals to filmy i seriale stworzone lub współtworzone przez Netflixa. Najpopularniejsze tytuły to seriale: Stranger Things, Orange is the New Black czy Narcos oraz filmy: Gra Geralda, Okja , Mudbound.

Chcesz wiedzieć, po jakie komiksy warto sięgnąć albo przekonać się, że ten gatunek to nie tylko Thorgal i Sandman? Jeśli tak, to dobrze trafiłeś - w tym dziale odnajdą się zarówno zagorzali fani komiksów, jak i kompletni laicy, którzy dopiero zaczęli interesować się tematem.

Naszym najważniejszym przesłaniem jest to, że komiksy są dla każdego. Różne rodzaje historii dopasowane są do wieku i doświadczenia czytelnika oraz jego gustu. Nasi recenzenci podpowiadają, na co warto zwrócić uwagę oraz na bieżąco informują o nadchodzących premierach i najważniejszych wydarzeniach.

Nie możesz doczekać się premiery kolejnego sezonu swojego ulubionego serialu i zależy ci na wszystkich nowinkach, jakie go dotyczą? A może szukasz opinii na temat nowej produkcji, do której nie jesteś do końca przekonany? Nie martw się, jesteśmy tu dla ciebie. Na bieżąco piszemy o nadchodzących premierach i wszystkich ciekawostkach związanych z serialami, a m.in. Netflix nie ma przed nami tajemnic. Dzięki temu działowi możesz spędzić ze swoimi ulubionymi serialowymi bohaterami jeszcze więcej czas niż tylko ten, który poświęcasz im siedząc przed ekranem.