Star Wars Episode I: Racer – Kultowe Gry Sportowe #8

Radosław Dąbrowski Publicystyka Publikacja: 28.03.2020, 12:57 Aktualizacja: 28.03.2020, 12:57
W naszym cyklu do pewnych rzeczy podchodzimy z przymrużeniem oka. W końcu przypominaliśmy już gry, w których piłkę kopały zwierzęta, a na torze wyścigowym zmagały się ludziki LEGO. Dzisiaj także przybliżamy sportowe zmagania w specyficznym wydaniu. A nawet kosmicznym wydaniu. Oto Star Wars Episode I: Racer.
star wars racer w kultowych grach sportowych
8 Udostępnień

Rok 1999 czasem powrotu Gwiezdnych Wojen

W ostatnich dwunastu miesiącach minionego wieku widownia filmowa zachwycała się rewolucyjnym Matriksem, płakała na Zielonej Mili, doznawała szoku pod koniec Szóstego zmysłu czy zapragnęła kąpieli z płatkami róż po seansie American Beauty. W świecie X Muzy wydarzyło się jednak coś jeszcze i być może najważniejszego – powróciły Gwiezdne Wojny.

Oczywiście przy tak gorącej premierze jak pierwsza część nowego tryptyku nie mogło zabraknąć wyprodukowanych z tej okazji figurek z filmowymi postaciami, innych rozmaitych gadżetów, zeszytów, kalendarzy itd. Gwiezdne Wojny trafiły także na rynek wideo.

W 1999 roku ukazała się gra typu action-adventure Star Wars Episode I: The Phantom Menace. Trzeba przyznać, że tytuł ten okazał się prawdziwym hitem i zarówno wizualnie (jak na końcówkę lat 90.), jak i przede wszystkim grywalnością doprawdy zachwycił. Wierne przeniesienie ekranowego utworu na PC oraz PlayStation w połączeniu ze znakomitą rozgrywką (w grze naprzemiennie poruszaliśmy się jednym z czterech bohaterów) pozwoliło ponownie, choć w innej formie, przeżyć obejrzany wcześniej nowej części sagi.

Nie była to jednak jedyna istotna gra związana z Mrocznym widmem, w którą mogliśmy zagrać. Po poznaniu filmowego młodego Anakina Skywalkera i jego zdolności w prowadzeniu pojazdu z pewnością niejeden sympatyk sagi zamarzył o przeżyciu podobnego doświadczenia. Pośrednio stało się to możliwe dzięki wypuszczeniu na rynek gry Star Wars Episode I: Racer.

Star Wars Episode I: Racer – znakomita gra wyścigowa… czyli sportowa

W świecie stworzonym przez George’a Lucasa nie brakuje rozmaitych rozrywek, które moglibyśmy zaliczyć do kategorii sportowych, choć sam termin raczej nie obowiązuje. Potrzeba rywalizacji oraz sięgania po trofea jest jednak taka sama, jak w naszej rzeczywistości.

Również w Gwiezdnych Wojnach znalazło się miejsce dla zmagań sportowych, a konkretnie wyścigowych. My śledzimy poczynania Roberta Kubicy czy Lewisa Hamiltona, w świecie Lucasa zaś mają Anakina Skywalkera oraz Sebulbę.

Dość niezwykle pozytywnym zbiegiem okoliczności stało się to, że w momencie, gdy przypomniałem sobie o Star Wars Episode I: Racer, świat obiegła wieść o wskrzeszeniu tytułu i wydaniu go na PlayStation 4 oraz Nintendo Switch. Początkowo aż trudno mi było w to uwierzyć, ale marcowa prezentacja Nintendo Direct Mini rozwiała wszelkie wątpliwości.

Daty premiery odświeżonej wersji przeznaczonej na konsole nowej generacji jeszcze nie podano i póki co musimy się zadowolić samym komunikatem o narodzinach projektu. Tymczasem mamy okazję, aby przypomnieć sobie tę zasłużoną pozycję z 1999 roku.

Anakin Skywalker gotowy do startu

Bez względu na to, czy Mroczne widmo uznać za część udaną, czy totalne nieporozumienie, w jednym wszyscy powinni być zgodni – filmowy wyścig Anakina to wręcz fenomenalna sekwencja. Świadomie nie piszę wyłącznie o pojedynczej scenie zmagań na torze, ponieważ towarzyszące jej wydarzenia (przygotowania do wyścigu itd.) znakomicie budują napięcie i sprawiają, że wątek przyszłego uznanego w całej galaktyce pilota śledzi się z wielkim zainteresowaniem.

Nic zatem dziwnego, że tej konkretnej części fabule została poświęcona osobna gra. Wątek rzecz jasna został rozwinięty i w Star Wars Episode I: Racer nie jesteśmy ograniczeni do udziału w jednym, znanym nam z filmu wyścigu. Wręcz przeciwnie – omawiana wyścigówka oferuje dużo więcej.

wyścigi w star wars racer

Zmagania odbywają się na trasach sytuowanych na ośmiu planetach – wykraczamy tym samym poza znane nam doskonale Tatooine. Tereny mają rozmaite podłoże, nie tylko pustynne, lecz także śnieżne czy cementowe. Do wyboru mamy aż dwudziestu pięciu bohaterów, w tym Anakina, Sebulbę czy (jedną z ofiar filmowego pojedynku na torze) Rattsa Tyerella.

Największą zaletą Star Wars Episode I: Racer jest oczywiście prędkość. Gracze mogą naprawdę porządnie rozpędzić swoje pojazdy, a przy tym nie mieć większych kłopotów z opanowaniem tej niebywałej szybkości. Sterowanie nie jest problematyczne, nawet na zakrętach. Ogólne wrażenie potęguje świetne udźwiękowienie i niczym po seansie filmowym na długo w uszach pozostaną odgłosy warczących silników. Ponadto towarzyszy nam także oryginalna muzyka z sagi, skomponowana przez wybitnego Johna Williamsa. W efekcie nie brakuje nam bezcennego klimatu gwiezdnej sagi.

Realizm gry zyskuje na tym, że nasze pojazdy możemy rozwijać technicznie, dokupować części i ulepszenia. Każdą z wyścigowych maszyn określają konkretne parametry: napęd, przyśpieszenie, prędkość, sterowność, wydajność hamulców aerodynamicznych, chłodzenie oraz tempo zwalczenia awarii. Naturalnie za wszelakie nowe elementy poprawiające wydajność i efektywność pojazdu musimy zapłacić, a gotówkę uzbieramy dzięki odnoszonym podczas zmagań zwycięstwom.

Star Wars Episode I: Racer – świetna zabawa, choć nie na dłuższą metę

Gra nie ustrzegła się jednak pewnych mankamentów. Za taki na pewno można uznać ograniczoną inteligencję naszych rywali. Nie są oni w stanie wyciągać wniosków podczas rywalizacji, ani przy większym do nas dystansie wykazać się jakimś sprytem lub innymi pomysłami, aby nas dogonić.

Tak naprawdę przy osiągnięciu relatywnie sporej przewagi wszystko staje się zależne wyłącznie od nas i tylko nasz błąd, nie zaś wspaniałomyślna reakcja przeciwników, sprawi, że utracimy przodownictwo. Na to wpływa na to skalę emocji towarzyszących wyścigom.

Drugą kwestią jest ograniczony tryb rozgrywki. Świetnie, że każdy z czterech etapów, które tworzą poszczególny cykl zmagań na danej planecie, jest coraz trudniejszy, ale na dłuższą metę zbyt wiele rzeczy staje się powtarzalnych, a po wygranych zawodach nie pozostaje nam nic innego, jak albo zacząć kampanię od nowa, albo po prostu odłożyć grę na półkę i wrócić do niej dopiero za jakiś dłuższy czas.

Star Wars Episode I: Racer – podsumowanie

W Star Wars Episode I: Racer raczej nie będziemy grać miesiącami i nawet po kilkunastu dniach przyjemność czerpana z tej rozgrywki może dobiec końca. Nie zmienia to jednak faktu, że omawiana gra stanowi znakomitą propozycję wyścigową, pozwala na poczucie wielkich prędkości oraz przenosi nas do uwielbianego przez miliony świata Gwiezdnych Wojen. Pozostaje wygodnie zasiąść za sterami i w roli Anakina Skywalkera lub innego kierowcy oddać się nadzwyczajnej szybkości.

Grafika: LucasArts, Steam.

Zobacz także:
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments