The Highwaymen to typowy film Netfliksa? [RECENZJA]

Emilia Konwerska Seriale Publikacja: 21.04.2019, 18:24 Aktualizacja: 21.04.2019, 18:36
W The Highwaymen od pierwszych minut jesteśmy raczeni muzakiem z epoki, eleganckimi strojami retro i zmęczonymi twarzami dobrze znanych aktorów. Nowy (choć tak naprawdę stary) produkt, wypucowany i błyszczący na zielonkawo, prosto z taśmy fabryki Netflix. Wszyscy zadowoleni, dziękujemy, do widzenia.
the highway man recenzja
5 Udostępnień

Możliwe, że uproszczeniem jest stwierdzenie, że Netflix psuje widzów, że rozleniwia, podaje im produkty pozbawione oryginalności i zamienia w konsumentów szybkiej, pozbawionej refleksji rozrywki. Na platformie można przecież znaleźć sporo wartościowych filmów dokumentalnych (Forever Pure o izraelskiej drużynie Beitar, który polscy widzowie mieli okazję obejrzeć na warszawskim festiwalu Watch Docs, a potem długo, długo nigdzie, czy poruszający film o Stanisławie Szukalskim wyprodukowany przez Netflix), ciekawych seriali (kiedy kolejny sezon Master Of None?!) i kreskówek (jeśli nie oglądaliście BoJack Horseman, to naprawdę nie wiecie nic o współczesnej literaturze i kulturze popularnej).

The Highwaymen – typowy film Netfliksa

Dostępność netfliksowych produktów, ich lekkość, atrakcyjność i pozorna różnorodność niesie ze sobą słodki smak partycypowania w kulturze, bycia na bieżąco. Nie da się jednak ukryć, że wszyscy zostaliśmy uwiedzeni przez kino, po którym niewiele zostaje. Osobną kategorią, a może nawet gatunkiem, jest już natomiast „film z Netfliksa”. Jeśli miałabym szukać w swoich wspomnieniach czegoś, co leży najbliżej tego fenomenu, to zatrzymałabym się na filmie telewizyjnym, dramacie obyczajowym, który oglądało się w telewizji po 20.00, a i pewnie do dziś sporo osób włącza zaraz po Wiadomościach czy Faktach.

the highway man recenzja

Czy nie zdarzało wam się buntować przeciwko swoim rodzicom oglądającym film obyczajowy na Jedynce? Film z serii „mąż zdradza żonę” – jak mówiła moja siostra, kiedy byłyśmy jeszcze w szkole. Dziś już chyba nikt z ludzi, którzy do obiadu odpalają Netfliksa, nie powie z pewną pychą: „nie oglądam telewizji”, bo przecież ogląda komputer, a plejlistę wzruszeń funduje mu może nie Pani z Telewizora, ale Pan z Internetu. Jeśli więc szukać wzorca z Sevres na gatunek „film z Netfliksa”, to jest nim z całą pewnością The Highwaymen.

Netfliksowa praca u podstaw

Od jakiegoś czasu (a może od zawsze?) możemy zaobserwować w netfliksowych produkcjach zwrot w kierunku edukacji kulturowej, wspierania słusznych postaw, różnego rodzaju pozytywnego empowermentu. Cieszy mnie to bardzo, bo jako gruba nastolatka nigdy nawet nie marzyłam o tym, że zobaczę film o dziewczynie z nadwagą, w której ktoś się zakochuje. Jest więc The Dumplin’, a potem jeszcze Isn’t It Romantic (w którym bohaterka oczywiście znajduje miłość, ale przesłanie mówi, że przede wszystkim trzeba pokochać siebie).

the highway man recenzja

Jakie są te filmy? Słabe. Jeden gorszy od drugiego, ale oglądam, bo są jakoś tam o mnie. I chyba o to w tych produktach chodzi. Że z jednej strony żenują, a z drugiej w tym samym czasie poruszają, dotykając ważnego tematu. W The Higwaymen twórcy biorą na tapetę starość. Film jest opowieścią o parze mocno już dorosłych policjantów, którzy wracają na służbę z emerytury, żeby pomóc schwytać Bonnie i Clyde’a. W rolach głównych widzimy Kevina Costnera (ten surowszy) i Woody’ego Harrelsona (bardziej gapowaty, miękki, słabszy, ale dalej piękny). W postaci Harrelsona jest też puszczenie oczka do widza, bo przecież jego najbardziej kultowa rola to ta w Urodzonych mordercach, współczesnej wersji historii Bonnie i Clyde’a.

W skrócie chodzi o to, że oni są już starzy, nie znają się na nowinkach technologicznych, zmagają się z demonami przeszłości i alkoholizmem, wolniej biegają (haha) i częściej robią siku (serio), ale mają doświadczenie, kawał historii za sobą, a przede wszystkim łączy ich szorstka, męska przyjaźń. No i zabijają tych przestępców. W środku jeszcze trochę ckliwych historii, niezbyt wciągających intryg i poważnych min. The End.

Bonnie i Clyde zachwycą również was?

Najciekawszy wątek filmu, dotyczący legendarnej pary, jest tylko zaznaczony, przewija się w tle. Przestępcy i kochankowie, którzy zostali zastrzeleni w policyjnej zasadzce, cieszyli się wielkim szacunkiem społeczeństwa, przez biednych mieszkańców Ameryki postrzegani byli jako wojownicy walczący z opresyjnym światem, buntujący się przeciwko bogatym. Ludzie pracy nie mają w filmie wcale ochoty pomagać policjantom, bankierom oraz systemowi, który nie działa i sprowadza na nich nędzę. Wszystkie kobiety pragną wyglądać jak Bonnie Parker, wszyscy chcą uścisnąć dłoń Clyde’a Barrowa.

the highway man recenzja

W The Highwaymen pojawia się obraz celebrytów-morderców, osób cieszących się niewiarygodną popularnością. Scena, w której oszalały tłum rzuca się na samochód, ciała, ubrania zastrzelonej pary bandytów, w amoku, szukając relikwii, uśmiechu losu, mocy, pragnąc spotkania ze świętością, siłą, śmiercią i zbrodnią jest więcej warta niż wszystkie te złote myśli wypowiadane przez mądrych policjantów.  Społeczeństwo rządzi się zupełnie innymi prawami i emocjami niż im, reprezentantom władzy, się wydaje. Mogą zabić idoli biednego amerykańskiego ludu nawet ze sto razy, ale nigdy go nie zrozumieją.

I może o tym jest ten film? Kurde, może to jednak jest dobre kino? Cofam wszystko. Co tam nowego na Netfliksie?

Grafika: materiały prasowe

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o