The Surge 2 – to, co czasami wystarczy [RECENZJA]

Dominik Gąska Gry Publikacja: 9.10.2019, 13:00 Aktualizacja: 10.10.2019, 12:50
Najnowsza produkcja niemieckiego Deck13 kontynuuję tradycję “średniobudżetowych” klonów Soulsów. I chociaż wszystko jest tu takie trochę “prawie” i “niemal”, to można dać tej grze szansę. Szczególnie jeżeli nie wszystko w Soulsach całkowicie wam pasuje. Zapraszamy do recenzji The Surge 2!
the surge 2 recenzja
28 Udostępnień

Problem opresywnych gier

Nie jest problemem serii Dark Souls (i wcześniej Demon’s Souls) wysoki poziom trudności. To coś, z czego te gry zasłynęły, ale chyba nie to potrafi być w nich najbardziej odstręczające dla nieszukającego ekstremalnych wyzwań gracza. W końcu każdy może być czasem w nastroju na zmierzenie się z większym wyzwaniem, co oferuje również recenzowane The Surge 2.

Problem w tym, że Soulsy są do tego straszliwie opresyjne. Recenzowane przez nas Sekiro nie mniej. Niektórym to pasuje, dla mnie zawsze na tym lub innym etapie oznaczało pożegnanie z rozgrywką. Nie chodzi tu tylko o to, że jest trudno, że nie mogę pokonać jakiegoś bossa, że muszę się uczyć wykorzystywania nowych ciosów czy umiejętności. Ale czemu mam przy tym wrażenie, że ta gra mnie nienawidzi? We wszystkim – w oprawie, architekturze, sposobie, w jaki do mnie mówi.

the surge 2 recenzja

Dla jednych jest to wszystko spójność z proponowanym przez tę serię rodzajem rozgrywki. Dla mnie jest przytłaczające. Mogę chcieć w grze umierać, ale niekoniecznie mieć ochotę naprawdę umrzeć.

Precz z opresją – recenzja The Surge 2

Wtem The Surge 2, całe na biało. Przyznam szczerze, że nie grałem w “jedynkę” i teraz trochę żałuję. Nie jest to w żadnym wypadku gra wybitna, trudno nawet o niej powiedzieć, że jest bardzo dobra. Ale na tyle sprawnie bierze podstawowe elementy rozgrywki z najlepszych gier w historii studia From Software, że potrafi wciągnąć i zaangażować. Potrafi dać satysfakcję. Jednocześnie jest dla gracza zdecydowanie przyjaźniejsza.

Widać to już od pierwszych momentów rozgrywki. Budzimy się więźniem w zrujnowanym mieście na nieznanej planecie, a i tak w porównaniu z Soulsami jest to optymistyczne i pełne nadziei. Bo nie ma tu tego wszechogarniającego mroku i do obrzydzenia dołującej architektury.W końcu jakaś trudna gra dla tych, którzy nie chcą być emo-dzieciakami!

the surge 2 recenzja

W toku rozgrywki miasto Jericho (a raczej jego pozostałości) odkrywamy dzielnica po dzielnicy. Są one zróżnicowane pod względem oprawy graficznej, dzięki czemu grze udaje się uniknąć monotonii. Przy tym wszystkim twórcy nie boją się operować kolorem, strzelać neonami, błyskać ekranami komputerowych monitorów. To miasto może i jest wymarłe, ale przynajmniej widać, że nie tak dawno ktoś w nim żył.

Rach-ciach

Ta drobna różnica na poziomie wielogodzinnego obcowania z grą przekłada się na chęć dalszego grania. Może to kwestia osobnicza, ale nie mogę być tu takim wyjątkowym, niepowtarzalnym płatkiem śniegu. W recenzowane The Surge 2 po prostu chciało mi się grać, chciało mi się do niego wracać i raz po razie podejmować wyzwanie. Właśnie dzięki temu, że te realia i ta oprawa wydawały mi się znacznie przyjaźniejsze od tego, co proponują Soulsy.

Również pod względem rozgrywki, chociaż w wielu miejscach jest to niemal dokładna kopia Soulsów, The Surge 2 proponuje na tyle dużo urozmaiceń, że może uniknąć oskarżeń o plagiat. Chociaż wyposażanie nowych elementów pancerza i broni przebiega tu niemal identycznie, to już ich zdobywanie wygląda zupełnie inaczej. Każdy z nich musimy skonstruować z zebranych w grze surowców, a aby tego dokonać potrzebujemy odpowiedniego przepisu. Te z kolei zdobywamy… odcinając przeciwnikom kończyny.

the surge 2 recenzja

Tak jest. Jeżeli od czasów Die by the Sword czekaliście na grę, w której będzie można odcinać przeciwnikom ramiona i nogi, to się doczekaliście. Można to zobaczyć chociażby na krwistym trailerze The Surge 2. Czemu tylko odcinając nogi można zdobyć przepis na opancerzenie nóg – tego nie wiem. Ale jest w tym pewna frajda, nawet jeżeli wykonanie wspomnianego aktu brutalnej przemocy jest kwestią zadania odpowiednich obrażeń danej kończynie i naciśnięcia przycisku wykończenia w odpowiednim momencie.

Poza tym do wykorzystywanego przez gracza egzoszkieletu dobieramy jeszcze drona i dodatkowe cybernetyczne modyfikacje. Dron oferuje kilka przydatnych funkcji – może strzelać do wrogów, przenosić nas w razie niebezpieczeństwa w bezpieczne miejsce itp. Podobnie cyberwszczepy – mogą zwiększyć otrzymywane leczenie, zmniejszyć zużycie wytrzymałości itd.

Dbaj o energię

Wszystko to – elementy pancerza, dron, wszczepy – wymaga energii. Wyposażanie się przypomina tu więc trochę Mechwarriora – możemy jednocześnie albo więcej słabszych usprawniaczy albo mniej silniejszych.

Wraz z mnogością znajdowanych przepisów, broni, wszczepów czy funkcji drona tworzy to liczne kombinacje, które chce się wypróbować w toku rozgrywki. Jeżeli walka nam nie idzie lub wydaje się za trudna (co zdarza się często, ot gatunek) – zawsze jest jakaś możliwość innego podejścia, wypróbowania innej kombinacji przedmiotów.

the surge 2 recenzja

To kolejny element, dzięki któremu obcowanie z The Surge 2 nie jest tak przybijające jak w przypadku Soulsów. Owszem, gra jest trudna, ale przynajmniej nie okłada gracza po głowie jego odciętą kończyną, czy coś.

Niemal, prawie – podsumowanie recenzji The Surge 2

Przy tym wszystkim w recenzji The Surge 2 trzeba podkreślić, że na każdym kroku gra zdradza swoje niskobudżetowe korzenie. Modele postaci i przeciwników są jakby z przełomu generacji – obecnej i poprzedniej. Projekty lokacji funkcjonalne, ale nigdy szczególnie natchnione. Scenariusz i aktorstwo kojarzące się z filmami klasy B. Nie ma wątpliwości, że nie jest to produkt z najwyższej półki.

I trudno mu to nawet mieć za złe. The Surge 2 dobrze wie czym jest i w swojej kategorii robi wszystko, by spełnić oczekiwania gracza. Nie jest to jakaś wielka, monumentalna, epicka produkcja. I wcale nie musi być! Czasami taka właśnie typowa “gra 6/10” (premierowe oceny The Surge 2 oscylowały wokół 7.5/10) to wszystko, czego człowiekowi w danym momencie potrzeba.

Plusy:

  • nie znęca się nad graczem
  • dobry, choć mało oryginalny system walki
  • duże możliwości rozwoju bohatera

Minusy:

  • oprawa graficzna i dźwiękowa z niższej półki
  • kompletnie niezapadająca w pamięć fabuła
  • ogólne wrażenie niskiego budżetu

Ocena: 6/10

Zobacz także:
Xbox Game Pass: siedem nowych gier w subskrypcji
Aktualności o grach, 23 Paź 2019
The Outer Worlds: oceny wskazują na fantastyczne RPG!
Aktualności o grach, 23 Paź 2019

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
darekWalczykWoroqRecent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Woroq
Gość
Woroq

Cześć! Nie podoba mi się styl tej recenzji 🙁 1. Mam wrażenie, że Dominik po raz kolejny recenzuje grę, której nie skończył 2. Mnóstwo ogólników i ślizgania się po temacie, mało konkretów, odniesienia chociażby to narracji czy fabuły. Głębiej do mechanik. 3. Płytka ocena gier z serii Souls czy Sekiro. Pisanie o opresyjnosci serii, jednocześnie podkreślając, że poziom trudności nie jest problemem? Pisanie o Soulsach jako grach dla „emo-dzieciaków”? What? Źle się czuję z tym tekstem. Pamiętając genialną recenzję Tomasza Pstragowskiego Jokera czy przypominając sobie poruszający (mnie) tekst Dominika nt. Nier: Automata, wiem, że można. Może autor miał coś innego… Czytaj więcej »

darekWalczyk
Gość
darekWalczyk
Ocena :
     

Tekst jak ze sztancy