Agony [RECENZJA]

Piotr Binkowski Recenzje gier Publikacja: 19.07.2018, 15:14 Aktualizacja: 26.02.2019, 8:29
Agony na Kickstarterze opisane jest jako survival horror, który pokazuje najbardziej przerażającą wizję piekła w historii gamingu. Projekt rodzimego Madmind Studio wsparły prawie 4 tysiące osób, a cel zbiórki został przebity ponad trzykrotnie.
Agony
0 Udostępnień

Twórcy obiecywali odmienność względem innych gier typu survival horror oraz niesamowitą grafikę i niepowtarzalny projekt świata. Otwarcie mówiono, że główną inspiracją do stworzenia gry była wizja piekła ukazana w „Boskiej Komedii” Dantego. Czy obietnice zostały spełnione?

Nie jestem fanem gier grozy. Uczucie strachu jest w nich zazwyczaj wywoływane tanimi jump scare’ami, a rozgrywka często okazuje się prostacka. Oczywiście na rynku istnieją wyróżniające się produkty, takie jak Dead Space czy Alien: Isolation, ale są to gry AAA, tworzone przez duże studia. W przypadku gier indie tego typu, często mamy niestety do czynienia z bylejakością. Jak na ich tle prezentuje się Agony?

Błędy i monotonia Agony

Pierwsze recenzje po premierze zwracały uwagę na dużą ilość błędów, które psuły zabawę. Na szczęście twórcy nie pozostawili gry samej sobie i regularnie udostępniają patche, które naprawiają błędy i usprawniają rozgrywkę. Do gry podszedłem, gdy dostępnych było już kilka łatek. Może była to kwestia szczęścia, ale nie natknąłem się na poważnie błędy.

Niestety bugi to nie jedyne problemy, które nękają Agony. Gra szybko nudzi i czuć to już na początku. Fabuła jest tajemnicza, ale nie czułem się wystarczająco zachęcony do jej zgłębiania. Historia głównego bohatera zwyczajnie mnie nie porwała. Na czym polega rozgrywka? To w dużej mierze żmudne błądzenie po korytarzach w celu odblokowania kolejnego przejścia. Robimy to, znajdując określone przedmioty lub rysując w odpowiednich miejscach symbole, które minęliśmy na swojej drodze wcześniej. Przez dużą część gry musimy omijać demony, które dopiero później mamy możliwość opętać.

Plusy?

Mimo że nie są to moje klimaty, na uznanie zasługuje projekt świata Agony. Momentami lokacje przypominają wprawdzie czerwoną wersję tych mniej ciekawych jaskiń ze Skyrima, ale ogólnie piekło ukazane w grze robi właściwe wrażenie. Ciemne, ciasne korytarze zrobione ze skał, kości i mięśni tworzą ciężki i przytłaczający klimat. W połączeniu z pełnymi zwłok komnatami i rzekami krwi otrzymujemy spójną i przerażającą wizję piekła.

Sam projekt to jednak nie wszystko. Gra nie uraczy nas wodotryskami graficznymi. Unreal Engine 4, na którym powstała, nie pozwolił stworzyć „oszałamiającej grafiki”, którą obiecywali twórcy. Najbardziej widoczne jest to przy różnego rodzaju efektach. Tryskająca krew i płomienie wyglądają sztucznie, co nie pomaga w pełni zanurzyć się w wirtualnym piekle. Ma to jednak swoje plusy – gra nie ma wysokich wymagań sprzętowych i jest raczej dobrze zoptymalizowana.

Przed premierą twórcy chwalili się jakością efektów i ścieżki dźwiękowej. Czy jest z tym tak dobrze, jak mówili? Jak najbardziej. Szepty, krzyki, jęki i szmery nadrabiają to, czym graficznie odstaje Agony. Słychać, że twórcy bardzo postarali się, pracując nad tym elementem gry. Odgłos mięsnej posadzki, po której chodzi nasz bohater, naprawdę może wywołać obrzydzenie.

Czy warto zagrać?

Agony nie jest tytułem dla każdego, ale pełna nagości, krwi i ciemności stylistyka na pewno znajdzie swoich entuzjastów. Wiele osób odrzuciło grę zaraz po premierze z powodu błędów, ale z każdym wypuszczonym patchem bugów jest coraz mniej. Produkcja jest poprawna graficznie i dobra dźwiękowo, ale rozgrywka potrafi być męcząca i nudna. Z pewnością nie jest to gra na miarę wcześniej wspomnianego Dead Space’a. Ale jeśli bardziej zależy wam na klimacie niż dopracowanej rozgrywce, dajcie Agony szansę.

Ocena redakcji 4 / 10

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o