Aniołowie Zbrodni 7. Czego nie chce przyznać Ray? [RECENZJA]

Ewelina Zdancewicz-Pękala Recenzje komiksów Publikacja: 7.08.2019, 19:00 Aktualizacja: 7.08.2019, 9:50
Tęskniliście za Aniołami Zbrodni? 1 sierpnia wydawnictwo Waneko wypuściło siódmy tom tej nietypowej historii. Klimat nienormalności, absurdu i zamknięcia rozkręca się w nim coraz mocniej.
4 Udostępnień

Młoda dziewczyna ucieka przed zabójcami, ale chce umrzeć

Po znalezieniu noża Zacka w jego pokoju, Ray wraca na B2, ale chłopaka już tam nie ma… Oniemiała, słyszy słowa Graya: „Jesteś źródłem tego łańcucha nieszczęść”. Gdy wreszcie obrady dobiegają końca, rozpoczyna się proces czarownicy, w którym wyjdzie na jaw prawda o Ray!

Jeśli śledzicie tę mangę od początku, to doskonale wiecie, że Aniołowie opisują historię nastolatki, która pewnego dnia budzi się w piwnicach opuszczonego budynku z częściową amnezją. Dowiaduje się, że jest ofiarą, która musi opuścić budynek składający się z kilku pięter – a na każdym piętrze czeka na nią zabójca.

Ta gra ma swoje zasady, ale przede wszystkim zwycięża ten, kto przeżyje i wydostanie się z tego piekła. Problem w tym, że główna bohaterka podejmuje próbę wyjścia z budynku, ale wcale nie chce żyć. Zależy jej tylko na tym, żeby zginąć na swoich warunkach, poza tym dziwnym więzieniem.

Dziewczyna mało o sobie wie, mało pamięta, ale w siódmym tomie powoli zaczyna wyjaśniać się jej dziwne zachowanie. W recenzjach wcześniejszych tomów określiliśmy je jako “creepy” – i wciąż jest to najlepsze określenie wszystkiego, co reprezentuje sobą Rachel. Z reguły czytelnik lubi głównego bohatera, kibicuje mu, tymczasem Ray zupełnie nie wzbudza ani sympatii, ani współczucia. Mam nadzieję, że wyjdzie z tego budynku tylko dlatego, że chcę się dowiedzieć, kim jest i jak się tam znalazła. Czy potem przeżyje? Na ten moment właściwie wszystko mi jedno.

Alicja w Krainie Czarów, ale jednak w innej odsłonie

W siódmym tomie Ray wciąż znajduje się na piętrze B2, którego “gospodarzem” jest pastor mający określić, czy dziewczyna jest czarownicą, czy też nie. W tym celu przeprowadza proces i poznaje “prawdziwą naturę dziewczyny”. Pojawia się mnóstwo absurdalnych oskarżeń, a sama scena “procesu czarownicy” bazuje na procesie z Alicji z Krainy Czarów. Makoto Sanada podkreśla, że zapożyczył z niego “szczyptę nienormalności, absurdu, szaleństwa i strachu”. Ta inspiracja dobrze wpłynęła na tempo historii.

O dziwo powracają zabójcy z poprzednich pięter, nawet ci, którzy powinni już nie żyć (ktoś w końcu musi wysuwać oskarżenia przeciwko Ray). Postać Zacka rzadko się tu pojawia – w przeciwieństwie do pozostałych tomów. To dobrze, musimy trochę od niego odetchnąć, bo nie jest to bohater aż tak wspaniale skonstruowany, żeby ciągle się na nim skupiać.

Ponadto w siódmym tomie znajdziemy mnóstwo węży, dyskusji o grzechu i naturze człowieka oraz osądzie Boga. Węże goniące główną bohaterkę symbolizują grzech pierworodny, a tortury zadawane jej przez zabójców mają sprawić, że ta uświadomi sobie swoje winy. Sama Ray z jakiegoś powodu wie, że powinna czuć się winna, ale nie wie (lub nie pamięta) czemu. Dopiero na koniec siódmego tomu nastolatka przypomina sobie, co stara się ukryć.

Czy Aniołowie Zbrodni tracą poziom?

Makoto Sanada w posłowie tego tomu podkreśla, że stworzenie go było prawdziwą katorgą. To, niestety, widać. Za dużo kadrów to wspominki na temat tego, że Zack czeka na Ray, za dużo kadrów się powtarza. Zmniejszona jest także (w porównaniu do poprzednich tomów) ich czytelność. Coś, co miało zwiększyć dynamikę dramatycznych scen sprawiło, że zapełnione nimi strony wyglądają jak upstrzone kropkami, kreskami, dymkami i onomatopejami. Czasem mniej znaczy więcej – ale w tym tomie chyba o tym zapomniano. Tym bardziej dziwi mnie podkreślanie w posłowiu przez Sanadę, że w tym przypadku miał “prawdziwy przypływ weny twórczej” (mimo wspomnianej wcześniej “prawdziwej katorgi”).

Kolejny tom ma zaplanowaną premierę 1 października. Jestem ciekawa, jak twórca wyjaśni dalej pewne wątki, ale przez zbytnie przedramatyzowanie historii zaczynam tracić serce do tej mangi. Dynamiczne ukazywanie wewnętrznego świata Ray, jej religijności połączonej z psychopatycznością jest ciekawym motywem przez pierwsze kilka tomów, potem już tylko spowalnia akcję. A chcemy wiedzieć, co będzie dalej, a nie roztkliwiać się nad prawdziwą naturą dziewczyny (przecież od początku wiemy, że “coś jest z nią nie tak”). Gdyby w tym momencie ta historia postawiła już tylko na akcję i szybkie wyjaśnienie motywów Ray, manga znacznie by na tym zyskała.

Nasz ocena:
6/10

Gatunek/tematyka: akcja, dramat, horror, tajemnica, psychologiczny
Autor: Kudan Nazuka, Makoto Sanada
Data wydania: 1 sierpnia (tom VII)
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka
Cykl: Aniołowie Zbrodni
Wydawca: Waneko

Zobacz także:
Paper Girls [RECENZJA]. Komiksowe Stranger Things
Recenzje komiksów, 15 Sty 2020
Doom Patrol. Tom 1 i 2 [RECENZJA]
Recenzje komiksów, 4 Sty 2020

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o