Wywiad z Bartoszem „bejottem” Jakubowskim, jednym z najlepszych polskich graczy w FIFĘ

Michał Małysa Publicystyka Publikacja: 7.06.2019, 12:00 Aktualizacja: 7.06.2019, 12:00
Bartosz "bejott" Jakubowski to jeden z najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych polskich graczy w FIFĘ. Obecnie reprezentuje organizację Alsen Team, w Ekstraklasa Games broni barw Arki Gdynia, a w wywiadzie dla Zagrano opowiada o podstawie swoich sukcesów. Jak osiągać dobre wyniki w grze EA Sports?
wywiad z bartoszem 'bejottem' jakubowskim fifa
86 Udostępnień

Mógłbyś przedstawić się graczom, którzy mogą cię nie kojarzyć?

Nazywam się Bartek Jakubowski, mój esportowy pseudonim to „bejott”. W FIFĘ rywalizuję od kilku dobrych lat. Pierwszy poważny turniej wygrałem w grudniu 2011, także możemy mówić już o ośmiu latach od mojego pierwszego ważniejszego tytułu na scenie. Obecnie związany jestem z organizacją Alsen Team.

Od dwóch i pół roku prowadzę również kanał YouTube, który ma ponad pięćdziesiąt tysięcy subskrybentów. Staram się publikować tam materiały poradnikowe dla mniej doświadczonych graczy, ale dzielę się tam też swoimi przemyśleniami i sukcesami. W 90% filmy dotyczą FIFY, chociaż hobbystycznie gram też na gitarze i śpiewam, więc od czasu do czasu dzielę się nagranymi rzeczami z subskrybentami.

Oprócz tego pracuję obecnie na pełen etat w bankowości, ale jest szansa, że wkrótce się to zmieni. Z jednej strony scena esportowa coraz bardziej się profesjonalizuje, a z drugiej sam chcę mieć więcej czasu na rozwijanie umiejętności. Gdybym miał w miesiącu kilkadziesiąt godzin więcej na treningi, osiągane przeze mnie rezultaty mogłyby być jeszcze lepsze.

W esporcie gra na poziomie profesjonalnym to przede wszystkim gra na pełen etat?

Wśród znajomych przywykłem do określania siebie człowiekiem pracującym na dwa etaty. Tym drugim jest właśnie działalność internetowo-esportowa. Lubię, gdy wokół mnie dużo się dzieje, więc w to mi graj. W wywiadach z kolei nazywam się graczem półprofesjonalnym, co jest idealnym określeniem osoby łączącej codzienne obowiązki z doskakiwaniem do wyższego poziomu.

Mnie udaje się raczej doskakiwać, niż być na nim na stałe, ponieważ w tym sezonie zagrałem na żywo tylko w jednym turnieju rangi eliminacyjnej do Mistrzostw Świata. Z drugiej strony w rankingu na stronie fifa.gg jestem w najlepszej setce grających na Xboksie. Zawodników mających profesjonalny kontrakt z drużynami esportowymi jest w Polsce zaledwie kilku, ja związany jestem od 2014 roku z drużyną Alsen Team. To sporo czasu i przyznam, że nie mam na co narzekać, gdyż organizacja daje mi wsparcie logistyczne jeżeli chodzi o wyjazdy czy choćby pomoc grafika w ogarnianiu materiałów do social media.

W rozgrywkach Ekstraklasa Games w FIFA 19 reprezentujesz Arkę Gdynia.

Przyznam uczciwie, że nie jestem związany blisko z tym klubem. Reprezentowanie jego barw wynika przede wszystkim z faktu, że jako łodzianin nie mam w swoim mieście klubu stojącego na wystarczająco wysokim poziomie, aby grać w Ekstraklasa Games. Muszę być pragmatyczny, jeżeli chcę brać udział w największych turniejach, a w FIFĘ 19 na polskiej scenie większych rozgrywek niż EG nie ma.

Nie wahałem się, gdy dostałem propozycję współtworzenia projektu esportowego Arki Gdynia. Prowadzi go Jarek „RDK” Radzio, z którym współpracuję od kilku lat, komentowaliśmy chociażby razem Mistrzostwa Polski w FIFA 18. Dobrze wiedział, że będę zainteresowany ofertą. Jedyną problematyczną kwestią było wypożyczenie mnie do Arki z Alsen Team, ale kluby finalnie się dogadały.

Chciałbym, żebyśmy w przyszłości czerpali więcej wzorców z Zachodu. Tam na przykład dywizja esportowa AS Romy połączona jest z zepołem fnatic, a Damian „damie” Augustyniak jest reprezentantem obu klubów. Tego typu współpraca jest świetnym pomysłem i fajnie byłoby zagrać kiedyś w barwach Arka Alsen.

Połączenie esportu ze sportem tradycyjnym jest szansą na promocję zdrowego trybu życia wśród graczy?

Zdecydowanie. Bardzo fajnie rozgrywa to sekcja esportowa Legii, która w social mediach podkreśla bezustannie, iż odpowiednie przygotowanie fizyczne jest podstawą do bycia dobrym esportowcem. W zdrowym ciele zdrowy duch – gracze muszą dbać o czystą głowę i dobre samopoczucie fizyczne, bez tego nie da się osiągać najlepszych rezultatów. Na najwyższym poziomie walka toczy się przecież głównie na poziomie psychologicznym, mentalnym.

Esport pomaga klubom piłkarskim zachęcać do zainteresowania się nimi nowych fanów. Ich celem jest przyciągnięcie młodego gracza i sprawienie, by sympatyzował z rozpoznawalnym zespołem. Patrząc na sprawę czysto pragmatycznie i biznesowo – przy niewielkich kosztach współpracy z esportowcami uzyskać można znacznie większe zyski.

Niedawno powołany zostałeś również do Narodowej Drużyny Esportu.

O jej powstaniu dowiedziałem się z Facebooka. Najpierw myślałem, że zdjęcie Andrzeja Dudy trzymającego pada jest przeróbką, ale okazało się, że to prawda. Po tygodniu napisał do mnie Miłosz „milosz93” Bogdanowski, który z ramienia prezydenta kompletuje zespół. Wiadomo, że w przypadku takiej propozycji nie można odmówić – jest to i duma, i niesamowita radość.

Wspaniałym przeżyciem był event, na którym ogłoszono skład Narodowej Drużyny Esportu. To nie tylko okazja do spotkania prezydenta, ale również przedstawienia graczy mediom. Esport potraktowany został w tym przypadku naprawdę poważnie, a za taką nobilitacją pójść mogą większe możliwości dla graczy. Obecnie czekamy przede wszystkim na FIFĘ 20 i kolejną edycję eNations Cup, czyli drużynowych mistrzostw świata.

Jakie są twoje przewidywania co do kolejnej edycji gry?

Nie sądzę, aby mocno różniła się w stosunku do FIFY 19. EA Sports skupi swoje wysiłki na jeszcze kolejnej edycji gry, przeznaczonej już na konsole nowej generacji, a w przypadku FIFA 20 mówić będziemy przede wszystkim o ewolucji w stosunku do poprzedniczki. Nie ukrywam zresztą, że obecny kształt gry bardzo mi się podoba.

W FIFIE 19 zaszły dwie zmiany: wprowadzono precyzyjne strzały oraz możliwość manualnego przesuwania bramkarza. Do poprawienia jest przede wszystkim balans gry – dośrodkowania bywają zbyt dobre w stosunku do innych sposobów przeprowadzania akcji. Poza tym FIFA jest obecnie po prostu fajna do grania.

Gdy zdobywałeś pierwsze tytuły, esport wyglądał zupełnie inaczej.

Nie miałem wtedy fanpage’a, nie miałem kanału na YouTube, a większość turniejów organizowana była na platformie ESL. Tam odbywały się dwa czy trzy eventy w ciągu roku, a oprócz tego dogadywaliśmy się na treningi na Team Speaku. Zdobycie mistrzostwa Polski ogłosiłem na prywatnym profilu na Facebooku, bo chciałem się tym pochwalić wśród znajomych z liceum.

Teraz sporą część wolnego czasu zajmuje mi kontakt z obserwującymi mnie graczami. Odpowiadanie na komentarze w kanałach social media ułatwiają na szczęście smartfony. Osiem lat temu używałem jeszcze telefonu analogowego, więc wtedy odpisywanie na wszystkie wiadomości i komentarze nie byłoby możliwe. Proces ten daje jednak również wiele satysfakcji, choćby w przypadku regularnego udzielania się na facebookowej grupie „Mordeczki bejotta”.

Wyróżnia się ona wysokim poziomem i uprzejmością dyskutantów. Jak to osiągnąć?

Nie mam zbyt dużego porównania z innymi społecznościami, gdyż dużo czasu zajmuje mi branie czynnego udziału w życiu Mordeczek. Wydaje mi się, że za dobry klimat odpowiada ciężka praca grupki moderatorów, którym warto z tego miejsca podziękować za aktywność i zaangażowanie. Godnym uwagi czynnikiem może być też moja aktywność. Codziennie czytam i odpowiadam na posty, co też w jakiś sposób zachęca grupowiczów do utrzymywania odpowiedniego poziomu.

Odnosząc pierwsze sukcesy myślałeś o przyszłości w esporcie?

Scena FIFY była wtedy dużo mniejsza i dużo mniej aktywna, więc grę traktowałem jako hobby. Trzeba też przyznać, że wówczas wejście na topowy poziom nie wymagało aż tak dużo treningu i poświęcanego czasu. Mogłem więc na spokojnie wykorzystywać go na uczenie się do matury czy studia. A także inne aktywności – zdobywając pierwszy tytuł mistrza Polski byłem jednocześnie wokalistą zespołu hardrockowego. Grę w FIFĘ łączyłem więc wtedy z próbami czy jeżdżeniem na festiwale, co trwało przez dobre dwa lata.

Lubię intensywną działalność, więc ten model sprawdzał się u mnie od zawsze. Dopiero od FIFY 17 i założenia kanału na YouTube zobaczyłem w profesjonalnej grze potencjalne korzyści. I te materialne, i te pozamaterialne.

Bycie obserwowanym w trakcie gry przez tysiące ludzi nie bywa przytłaczające?

Streamowanie moich spotkań oraz tłumaczenie na bieżąco poszczególnych zagrań nie tylko sprawia mi przyjemność, ale również pozytywnie nakręca. Jestem choćby jedynym Polakiem, który streamował na żywo swoją drogę do wspomnianych regionalsów w Londynie. Oddanie się opinii dużej społeczności to jednak komentarze nie tylko pozytywne. Na całe szczęście mam do siebie spory dystans – inaczej musiałbym skończyć streamowanie po pierwszych kilku dniach.

Od zawsze byłem osobą otwartą i prezentowałem wręcz bezczelną pewność siebie. Niektórzy mogą to odbierać negatywnie, ale jest to element bardzo pomocny w utrzymaniu dystansu do negatywnych komentarzy. Tym bardziej, że jestem też otwarty na krytykę. Na turnieju w Londynie po porażce z ubiegłorocznym Mistrzem Świata przegrałem też dwa kolejne spotkania i odpadłem z zawodów. Nie poradziłem sobie z presją i głosy krytyki były pod tym względem zasłużone, ale nie odbierałem ich osobiście. Gracz aspirujący do wskoczenia na wysoki poziom musi łączyć pewność siebie z pokorą.

To również podstawa bycia dobrym streamerem?

Zależy, w którą stronę chce się iść. Można przecież zostać showmanem w stylu Kuby Wojewódzkiego i nastawić się na zabawianie jak największej liczby widzów. Nie trzeba wtedy prezentować super poziomu pod względem samej gry, aby oglądający byli zadowoleni ze streama. Można też pójść w drugą stronę i skupić się na prezentowaniu jak najlepszej rozgrywki, ćwiczeniu wyłącznie skilla. Ja staram się łączyć jedno z drugim na ile jest to tylko możliwe.

Do gry na wysokim poziomie potrzebne jest coś w rodzaju talentu?

Talent jest z pewnością elementem istotnym, ale wystarczy go odrobina, żeby nieduża ilość pracy przyniosła efekty. Wiadomo, że jak w każdej dziedzinie osiągnięcie sukcesu to kwestia włożonego wysiłku, ale łatwiej się pracuje, jeśli ma się do czegoś dryg.

Przy tym sam nie jestem osobą uzdolnioną manualnie i zupełnie nie przeszkadza mi to w aspirowaniu do najwyższego poziomu. Znacznie istotniejsza w przypadku FIFY jest kreatywność czy dobrze rozwinięta percepcja, dostrzeganie na ekranie jednocześnie kilku rzeczy, których nie widzą inni. To o wiele ważniejsze niż talent do gier zręcznościowych.


Bartosz „bejott” Jakubowski – jeden z najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych polskich graczy w FIFĘ. Obecnie reprezentuje organizację Alsen Team, w Ekstraklasa Games broni barw Arki Gdynia, a do jego największych sukcesów należą: Mistrzostwo Polski FIFA 12, Mistrzostwo Polski FIFA 14 FUT oraz Wicemistrzostwo Polski FIFA 15 FUT.

Zobacz także:
Fort Triumph z dużą aktualizacją
Aktualności o grach, 24 Wrz 2019

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o