Carrion to gra paradoksalna. Gdy działa, działa naprawdę dobrze. Nie podejrzewałem, że bycie obrzydliwą abominacją może dawać tyle frajdy. Ale zadziwiająco często zdarzają się Carrionowi momenty, w których nie działa lub działa źle. Dobra zabawa znika, a gra przemienia się w irytującą potyczkę ze sterowaniem.

Mój kochany potwór

Wydany przez Devolver Digital Carrion to odwrócony horror autorstwa polskiego studia Phobia Game Studio. Inaczej niż w tradycyjnych horrorach gracz nie wciela się w bezbronnego człowieka uciekającego przed przerażającym potworem, lecz w samego potwora – mackowate, wieloszczękowe stworzenie, wyglądające niczym owoc namiętnej nocy pomiędzy rekinem, ośmiornicą i ochłapem surowego mięsa.

W pierwszych sekundach gry bezimienny stwór wydostaje się ze zbiornika, w którym więzili go naukowcy, a cel jego dalszych postępowań z miejsca staje się oczywisty: uciec, pozostawiając za sobą jak najwięcej trupów. By tego dokonać, potwór zwiedzi olbrzymi podziemny kompleks tajnej bazy, łączącej w sobie laboratorium, koszary, kopalnię, bunkier i tunele do zapomnianych jaskiń.

Może się wydawać, że to spore zróżnicowanie, ale tak nie jest. Przez zdecydowaną większość 5-godzinnej rozgrywki błąkałem się po bliźniaczo wyglądających pomieszczeniach, otwierając identyczne śluzy, mordując jednakowych żołnierzy i strasząc takich samych naukowców. Nieco odświeżającej odmiany zaznałem na szczycie bazy i w jej najgłębszych czeluściach. Te lokacje budzą zainteresowanie, bo miasto widoczne ze szczytu i jaskinie ukryte w głębi sugerują istnienie rozległego świata, o którym chciałbym się dowiedzieć więcej.

Carrion to krwawa, pikselowa gra.

Naskórkowa fabuła jest z jednej strony oczywista, z drugiej problematyczna. Rozumiem dlaczego nie dostaję więcej informacji na temat świata przedstawionego, wcielając się we wściekłe monstrum. Ograniczona perspektywa gracza wynika z ograniczonej perspektywy potwora. Ale skoro autorzy zdecydowali się umieścić w grze retrospekcje tłumaczące, jak do tego wszystkiego doszło, to aż dziw, że jest ich tak mało i skupiają się na wydarzeniach tak błahych. Dawały one bowiem sposobność nie tylko wnikliwszego przedstawienia świata, ale i zbudowania więzi pomiędzy graczem i potworem.

Pozbawiony tej więzi Carrion nie wciągał mnie w swoją fikcję. Ani przez moment nie udało mi się zatracić w Carrionie i zapomnieć, że to gra. Ani razu nie czułem też, bym naprawdę przejmował się losem potwora.

Gracz kontra gra

Pełne zanurzenie się w świecie Carriona utrudnia też fatalne sterowanie. W pierwszych minutach gra Phobia Game Studio urzeka sposobem przemieszczania się potwora. Wypuszczając macki w każdym kierunku, stwór dosłownie płynie przez lokacje, wciskając się w każdą dziurę, demolując pomieszczenia, rozszarpując ludzi na strzępy.

Zachwyt kończy się jednak, gdy potwór musi zmierzyć się z pierwszym poważniejszym wyzwaniem – lokacją pełną dronów i żołnierzy. Nagle okazuje się, że na ekranie jest zbyt wiele aktywnych elementów przyciągających chwytną mackę, przez co złapanie akurat tego, co się złapać pragnie, staje się absurdalnie trudne. Koniec końców każde większe starcie zamienia się w chaotyczną, niesatysfakcjonującą miotaninę: po lokacji latają fragmenty dekoracji, drony przypiekają potwora z każdej strony, wrogowie, o których byliśmy pewni, że ich zabiliśmy, wstają i wracają do walki, a wielkie, groźne monstrum zaskakująco szybko umiera.

Gameplay Carrion opiera się na kierowaniu potworem.

Próbowałem przełączać się pomiędzy padem a myszą i klawiaturą, ale oba rozwiązania są równie niewygodne (każde na swój unikalny sposób). W efekcie przynajmniej kilka razy irytowałem się na Carriona tak bardzo, iż wyłączałem grę, by zrobić sobie przerwę. I choć „kilka razy” brzmi niewinnie, pamiętajmy, że mowa o grze trwającej 5 godzin – przerwę robiłem więc co kilkadziesiąt minut.

Przy czym długość kampanii nie jest problemem – ba, Carrion trwa dokładnie tyle, ile trwać powinien. 5 godzin to akurat, by pomysł na grę pozostał świeży, a gracza nie zamęczyły powtarzalne lokacje i umiejętności specjalne potwora. Problemem wielu metroidvanii jest fakt, że po wprowadzeniu nowej mechaniki gra zmusza do używania jej wciąż i wciąż, aż do znudzenia. W Carrionie, z racji ograniczonej długości, nowe umiejętności pojawiają się akurat tak często, by nieść gracza przez grę.

Carrion to spójny hołd dla grozy lat 90.

Jak przystało na metroidvanię, po lokacjach porozrzucane są zagadki logiczne. Żadna nie przysporzyła mi problemu i nie sprawiła, bym poczuł się wyjątkowo bystry. Ale z drugiej strony – żadna też mnie szczególnie nie zirytowała. Wszystkie polegają na znalezieniu sposobu, by otworzyć zamknięte drzwi i wymagają biegłości w używaniu umiejętności specjalnych. Jedyny interesujący twist polega na tym, iż konkretne zdolności bestii uzależnione są od jej rozmiaru. Czasami więc, aby rozwiązać konkretną zagadkę, trzeba odpowiednio urosnąć lub zmaleć.

Niemal identyczny wygląd wszystkich lokacji sprawił, że kilka razy zgubiłem się i musiałem bezmyślnie krążyć po korytarzach w poszukiwaniu dalszej drogi. Gra próbuje podpowiadać kierunek przygody znakami „wyjście ewakuacyjne” i zmysłem wyczuwającym najbliższe gniazda (pełniące jednocześnie rolę save pointów), ale w praktyce te ułatwienia niewiele pomagają. I choć rozumiem decyzję o rezygnacji z mapy, to szkoda, że twórcy nie zdecydowali się chociażby na zróżnicowanie kolorystyczne poszczególnych części kompleksu.

Retro makabra

Nie zawodzi za to oprawa: Carrion wygląda i brzmi rewelacyjnie.

Zacznijmy od grafiki. Dzieło Phobia Game Studio to jeden z ładniejszych pixelartów ostatnich lat, a szczegółowość i dynamika animacji przywodzą na myśl przepiękne Dead Cells.

Największe wrażenie robi sam potwór – i to zarówno sposób, w jaki go przedstawiono, jak i animowano. To zdumiewające, że przy pomocy tak niewielu pikseli twórcom udało się przedstawić stworzenie tak szczegółowo. To żywy, oddychający, żądny krwi kawał mięcha, wypuszczający macki w każdym kierunku, pozostawiający po sobie krwiste ślady, dominujący na ekranie nawet w swojej najmniejszej, najbardziej bezbronnej formie. Wymyślony tak, by być jednocześnie czymś bardzo konkretnym i otwartym na domysły gracza.

W Carrion kuleje niestety fabuła.

Dobrze wygląda też środowisko, po którym porusza się potwór. I choć przez większość gry oglądamy wnętrza tajnego laboratorium (wyglądającego dokładnie tak, jak przyzwyczaiła nas do tego popkultura), to na wyróżnienie zasługują widoki na zewnątrz i dbałość o drobne szczegóły. Jak chociażby słońce prześwitujące przez szyby czy wiatr wiejący w okolicy włazu do schronu.

Jedyną wpadką grafików i animatorów są postaci ludzkie. Dopóki kieruje nimi komputer, problem nie jest jeszcze istotny – ludzie wydają się po prostu sztywni. Ale gdy władzę nad naukowcami i żołnierzami przejmuje gracz (umożliwia to jedna z umiejętności specjalnych), wychodzi na jaw, że ich animacja jest niedopracowana. Postaci poruszają się pokracznie, wręcz karykaturalnie, a wspinanie się po drabinach to niezamierzony slapstickowy żart.

Lokacje w Carrion są bardzo powtarzalne.

Żadnych zastrzeżeń nie mam za to do odpowiednio mrocznej i nienachalnej ścieżki dźwiękowej i perfekcyjnemu sound designowi. Carrion brzmi idealnie – dokładnie tak, jak powinien brzmieć horror będący hołdem dla kina grozy klasy B. Syk miotacza ognia, krzyki rozrywanych na strzępy ludzi, terkot karabinów pancerza wspomaganego, mięsiste odgłosy poruszania się potwora… Nie przesadzę, jeżeli napiszę, że Carrion jest jedną z najlepiej udźwiękowionych gier niezależnych, w jakie przyszło mi grać.

Co więcej, wykorzystanie w Carrionie pixelartu ma na celu nie tylko wpisanie się w modny trend, ale i świadome odesłanie gracza do czasów, gdy pixelowa grafika była koniecznością, a nie fanaberią. Wracając pamięcią do lat 70., 80. i 90., wracamy jednocześnie do dzieł takich jak Coś Johna Carpentera (z którego wzięto pomysł na wygląd potwora) czy dwa filmy o Obcych Ridleya Scotta i Jamesa Camerona (z których całym garściami czerpał dźwiękowiec). Nawet sugerujące wielki spisek miejsce akcji przywodzi na myśl serial The X-Files. A nad wszystkim unosi się duch Howarda Philipsa Lovecrafta.

Dobre, ale…

Carrion jest grą paradoksalną. W momentach, gdy działa, działa naprawdę dobrze. Nie podejrzewałem, że bycie obrzydliwą abominacją może nieść tyle frajdy. Rozrywanie ludzi na strzępy. Przeciskanie się szybami wentylacyjnymi. Pożeranie zwłok. Mnożenie się i infekowanie kolejnych punków węzłowych bazy. Wszystko to daje graczowi dużo satysfakcji. Zwłaszcza że gra wygląda i brzmi doskonale.

W Carrion czekają nas także piękne widoki.

Ale zadziwiająco często zdarzają się Carrionowi momenty, w których nie działa lub działa źle. W tym momentach dobra zabawa się kończy, a gra przemienia się w irytującą potyczkę ze sterowaniem. Zmęczenie powtarzanymi po kilka razy potyczkami. Frustracja, gdy w kluczowym momencie chwytna macka złapie bezwartościową barierkę zamiast przeciwnika. Irytacja, gdy potwór wkracza do kolejnej identycznej lokacji, by zabijać jednakowych przeciwników i rozwiązywać powtarzalne zagadki. Te uczucia zaskakująco często psuły mi dobrą zabawę.

Najpewniej za kilka miesięcy, gdy czas zatrze niemiłe wspomnienia, będę myślał o Carrionie ciepło. Docenię unikalną perspektywę. Przypomnę sobie rozrywanie na strzępy bezbronnych naukowców. Z uśmiechem wspomnę oprawę i udźwiękowienie. Ale dziś – po ledwie 5 godzinach rozgrywki – jestem Carrionem zmęczony.

Zdjecie recenzji

Przejdzie

Intrygujące spojrzenie na gatunek z perspektywy potwora. Niestety, fatalne sterowanie odbiera frajdę z gry.

Oceń grę

  • unikalna perspektywa

  • piękny pixelart

  • animacja potwora

  • udźwiękowienie

  • spójny hołd dla kina grozy lat 80.


  • fatalne sterowanie

  • irytujące starcia z dużymi grupami przeciwników

  • powtarzalność lokacji

  • problematyczna nawigacja

  • odpuszczona fabuła

Tony Hawk’s Pro Skater 1 + 2. Remaster idealny

Nowy gameplay Layers of Fear 2 pozwala mieć nadzieję, że druga odsłona przeboju Bloober Team także przypadnie do gustu graczom.

Loki w Fortnite

Nowy gameplay Layers of Fear 2 pozwala mieć nadzieję, że druga odsłona przeboju Bloober Team także przypadnie do gustu graczom.

Nie żyje pierwowzór psa z Fallout 4

Nowy gameplay Layers of Fear 2 pozwala mieć nadzieję, że druga odsłona przeboju Bloober Team także przypadnie do gustu graczom.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Zagrano.pl - Recenzje, premiery, zapowiedzi

Zagrano.pl to portal dla dojrzałych graczy i fanów jakościowej rozrywki. Znajdziesz tu nie tylko newsy ze świata gier na każdą z platform, ale też trafne i wyważone opinie o najnowszych i nieco starszych produkcjach. Zagrano.pl to jednak coś więcej niż gry. To newsy i ciekawostki na temat ulubionych seriali i kinowych nowości oraz recenzje komiksów i gier planszowych. Nie wiesz, czy długo wyczekiwany tytuł na PlayStation 4 wart jest ogrania? Sprawdź opinie naszych recenzentów! Planujesz kupić nowe słuchawki czy gogle VR, ale nie wiesz, na co dokładnie się zdecydować?

Doświadczeni gracze specjalnie dla ciebie testują najnowsze sprzęty i podpowiadają, co sprawdza się najlepiej. Na Zagrano.pl odnajdą się wszyscy: niedzielni gamerzy i oraz gracze z wieloletnim doświadczeniem. Daty premier wyczekiwanych tytułów, newsy i wrażenia z przedpremierowych pokazów gier, ciekawostki i wyjaśnienia dotyczące tych elementów gry, które bywają szczególnie zastanawiające. Świat technologii i dobrej rozgrywki nie ma przed nami tajemnic. Tradycja też jednak ma znaczenie, dlatego obszernie piszemy m.in. o komiksach, które cieszą się coraz większą popularnością (nie tylko wśród dojrzałych graczy). A dla tych, którzy nie mogliby żyć bez ulubionych seriali przygotowujemy solidną porcję ciekawostek na temat ich ulubionych bohaterów. Technologia, tradycja, recenzje, rozrywka i przede wszystkim jakość. Wszystko to zebraliśmy w jednym miejscu - na zagrano.pl. Twoim miejscu.

W aktualnościach znajdziesz najświeższe informacje ze świata gier i technologii. Newsy pobierane są ze sprawdzonych źródeł i dotyczą szerokiej tematyki - każdy gracz (i nie tylko gracz) znajdzie tu interesującą go informację. Chcesz sprawdzić, czy data premiery wyczekiwanej gry na PlayStation 4 nie została przesunięta lub na jakim etapie są prace nad nową produkcją? Albo kiedy na Netflixie pojawi się dobrze rekomendowany serial? Jeśli takie informacje są już dostępne - znajdziesz je także u nas.

Wiemy, jak trudno jest obecnie znaleźć sprawdzone informacje i jak ciężko jest wydobyć je z wielu fake newsów. Dlatego przekazywana jest nas wiedza weryfikowana jest przez kilku autorów, a jeśli aktualności dotyczą pogłosek i plotek na temat danej produkcji - wtedy jest to jasno podkreślane. Szanujemy czas graczy i pasjonatów technologii.

Subiektywna opinia może kogoś przekonać lub zniechęcić do zakupu gry, komiksu czy planszówki. Może też rzucić światło na mankamenty produkcji, których nie zauważa się wcześniej lub uznaje się je za mało istotne. Z kolei podkreślenie zalet może przekonać kogoś do kupna gry, której dany gracz wcześniej nawet nie chciał mieć w swojej kolekcji.

Nasi recenzenci dokładnie prześwietlają wszystkie produkcje i produkty po to, aby ułatwić wybór innym. Spędzają godziny przed konsolami i komputerami, a także przy stole za planszą lub przed ekranem z Netflixem, żeby wychwycić wszystkie nieprawidłowości i drobne smaczki. Później rzetelnie dzielą się wrażeniami z innymi graczami, widzami, czytelnikami.

I choć ich przeżycia są ważne, to każdy z recenzentów nie zapomina też o zdrowym obiektywizmie. Właśnie dlatego nasze recenzje są kompletne.

Komputery osobiste to coś, bez czego nie potrafimy już wyobrazić sobie życia. Pojawiły się w na początku lat 70. Pierwsze tego typu maszyny zostały wyprodukowane przez firmy Hewlett-Packard, IBM oraz Xerox. Spory o to, który producent był pionierem, trwają do dziś. Za pierwszy komputer osobisty zbliżony w swoim charakterze do obecnych maszyn, uważany jest Altair 8800, dzieło firmy MITS. Pojawił się w 1975 roku, a jego nazwa została prawdopodobnie zaczerpnięta ze „Star Treka”.

Kolejne lata w branży to dominacja dwóch firm – IBM oraz Microsoftu. IBM wprowadził modę na komputery osobiste i wyprodukował modele, które cieszyły się dużą popularnością. Z kolei firma Bila Gatesa, Microsoft, dostarczał do nich systemy operacyjne. Na początku był to DOS, a później kolejne wersje znanego wszystkim Windowsa. Zaletą komputerów była możliwość rozbudowy poprzez wymianę części. To z kolei napędzało rynek i ułatwiło rozwój branży. Z czasem komputery wyposażano w coraz bardziej wydajne podzespoły.

Obecne komputery znacznie różnią się od swoich pierwowzorów. Poza maszynami stacjonarnymi mamy możliwość korzystania z takich urządzeń jak laptop, netbook, ultrabook czy tablet. Warto pamiętać o tym, że komputery osobiste to nie tylko narzędzia do pracy. Z powodzeniem mogą konkurować z konsolami. Wśród kultowych gier dostępnych wyłącznie na tę platformę, znajdziemy takie tytuły, jak serie Age Of Empires, Heroes of Might and Magic, Cywilizacja, Settlers, Football Manager, czy pierwsze części Diablo lub Fallouta.

Xbox to dobrze znana marka stworzona przez giganta z Redmond, czyli Microsoft. Do tej pory w ramach serii na rynku pojawiły się trzy konsole, należące do szóstej, siódmej i ósmej generacji. Pierwszy model to Xbox, który zadebiutował w listopadzie 2001. W 2005 roku pojawił się jego następca, czyli Xbox 360.

Najnowszy model to Xbox One. Trafił na rynek 21 maja 2013 roku. Jego wielką zaletą jest częściowa kompatybilność wsteczna. Oznacza to, że bez problemu zagramy w większość starszych gier. Xbox one wyposażony jest w 8-rdzeniowy procesor z częstotliwością 1.75 GHz i 8 GB RAM-u. Atrakcyjnym dodatkiem do konsoli jest Kinect, czyli czujnik ruchu umożliwiający granie bez kontrolera. Do sterowania możemy wykorzystać własne ciało oraz głos.

W 2016 roku pojawiła się ulepszona wersja konsoli – Xbox One S. Charakteryzuje się białym kolorem i jest o 40% mniejsza niż wersja oryginalna. Jeśli chodzi o kwestie techniczne, nowy model umożliwia obsługę filmów w 4K oraz przeskalowanie gier do takiej rozdzielczości. Pełną obsługę i granie w 4K zapewniła dopiero kolejna wersja konsoli, czyli Xbox One X.

Historia PlayStation rozpoczęła się 3 grudnia 1994, kiedy pierwsza konsola Sony została wydana w Japonii. Jej „ojcem” nazywany jest Ken Kutaragi. PS4 to czwarta konsola z rodziny PlayStation wyprodukowana przez firmę Sony Computer Entertainment. Model należy do konsoli ósmej generacji. Został wyposażona w 8GB RAM-u oraz 8-rdzeniowy procesor, który zaprojektowała firma AMD. Konsola zadebiutowała w świecie elektronicznej rozrywki 20 lutego 2013 roku w Nowym Jorku. Obecnie dostępna jest także w wersji Slim (mniejszy rozmiar) oraz Pro (większa moc obliczeniowa, obsługa technologii 4K).

Standardowo konsola wyposażona jest w kontroler DualShock. Mamy możliwość podłączenia również innych akcesoriów, jak na przykład kierownice, pistolety czy kontrolery PlayStation Move, które razem z goglami VR umożliwiają grę w wirtualnej rzeczywistości.

PlayStation to najpopularniejsza marka konsoli dostępnych na rynku, posiadająca największą bazę graczy. Liczba sprzedanych egzemplarzy PS4 przekroczyła 75 milionów. Do gry przez sieć wymagane jest wykupienie PlayStation Plus. W ramach abonamentu subskrybenci otrzymują każdego miesiąca kilka gier do pobrania bez dodatkowych opłat.

Wśród ekskluzywnych tytułów, wydanych jedynie na konsole PlayStation, znajdują się takie gry, jak God of War, Bloodborne, Crash Bandicoot, popularna seria Uncharted, Gran Turismo czy The Last of Us.

Nintendo to japońska firma bardzo dobrze znana w świecie elektronicznej rozrywki. Jej specjalność to produkcja konsoli, w tym modeli przenośnych. Sukces przyniosło firmie wypuszczenie na rynek konsoli NES (Nintendo Entertainment System) w 1983 roku, w czasie kryzysu w branży gier. Kolejnym dobrym posunięciem było stworzenie Game Boya, który szybko stał się flagową produkcją Nintendo i dla wielu osób do dziś jest kultowy. Kolejne warte uwagi konsole wypuszczone przez Nintendo to SNES, Nintendo 64, Nintendo 3DS, następne wersje Game Boya oraz wyposażona w bezprzewodowe kontrolery Wii.

Nintendo Switch to najnowsze dzieło japońskiej firmy. Poręczna konsola zadebiutowała 3 marca 2017 roku. To bezpośredni następca Wii U. Główną zaletą Switcha jest to, że można grać zarówno w wersji przenośnej, jak i podłączyć konsolę do telewizora. Sprzęt został wyposażony w procesory firmy Nvidia, oparte na technologii Tegra X1. W zestawie znajdują się dwa kontrolery. Poza standardowymi rozwiązaniami, zostały wyposażone w żyroskop, akcelerometr oraz wibracje haptyczne. Dodatkowo prawy kontroler, Joy-Con R posiada także sensor podczerwieni, który pozwala identyfikować gesty i obiekty. Najpopularniejsze gry wydane na Switcha to The Legend of Zelda: Breath of the Wild, Super Mario Odyssey, Mario Kart 8 Deluxe, Celeste czy Rocket League.

Technologia nie ma przed nami tajemnic. Sprawdzamy zarówno nietłukące się wyświetlacze (czy rzeczywiście takie istnieją?), jak i najnowsze klawiatury czy gogle wirtualnej rzeczywistości. Podpowiadamy, jakie modele komputerów, gogli, smartfonów i klawiatur są najlepsze. Tylko porządny sprzęt uzyska nasze pozytywne opinie - nie akceptujemy technologii, która zamiast ułatwiać życie powoduje frustrację graczy lub użytkowników.

Jeśli więc nie wiesz, na co się zdecydować- nieważne czego szukasz - sprawdź nasze opinie o sprzętach. Być może właśnie dzięki nam wybierzesz dokładnie to, czego potrzebujesz.

Netflix to najpopularniejsza internetowa wypożyczalnia. Platforma oferuje dostęp online do filmów i seriali w ramach miesięcznego abonamentu. Swoim zasięgiem obejmuje prawie cały świat (oprócz Chin, Syrii, Krymu oraz Korei Północnej). Według danych ze stycznia 2018 roku, liczba osób opłacających abonament to 117 milionów.
 
Firma została założona w Kalifornii w 1997 roku. Na początku jej działalność opierała się na wypożyczaniu płyt DVD pocztą. Dopiero dziesięć lat później, po wypożyczeniu ponad miliarda płyt, Netflix wzbogacił swoją ofertę, udostępniając produkcje online. W Polsce platforma zadebiutowała oficjalnie we wrześniu 2016 roku. 
 
Dzięki serwisowi mamy możliwość oglądania produkcji filmowych oraz seriali w ramach usługi VOD. Platforma jest dostępna przez internet, ale niektóre pozycje można oglądać także offline. Po opłaceniu abonamentu możemy oglądać wszystkie materiały dostępne na stronie – nie ma żadnych dodatkowych opłat.
 
Firma zajmuje się także produkcją. Seria Netflix Originals to filmy i seriale stworzone lub współtworzone przez Netflixa. Najpopularniejsze tytuły to seriale: Stranger Things, Orange is the New Black czy Narcos oraz filmy: Gra Geralda, Okja , Mudbound.

Chcesz wiedzieć, po jakie komiksy warto sięgnąć albo przekonać się, że ten gatunek to nie tylko Thorgal i Sandman? Jeśli tak, to dobrze trafiłeś - w tym dziale odnajdą się zarówno zagorzali fani komiksów, jak i kompletni laicy, którzy dopiero zaczęli interesować się tematem.

Naszym najważniejszym przesłaniem jest to, że komiksy są dla każdego. Różne rodzaje historii dopasowane są do wieku i doświadczenia czytelnika oraz jego gustu. Nasi recenzenci podpowiadają, na co warto zwrócić uwagę oraz na bieżąco informują o nadchodzących premierach i najważniejszych wydarzeniach.

Nie możesz doczekać się premiery kolejnego sezonu swojego ulubionego serialu i zależy ci na wszystkich nowinkach, jakie go dotyczą? A może szukasz opinii na temat nowej produkcji, do której nie jesteś do końca przekonany? Nie martw się, jesteśmy tu dla ciebie. Na bieżąco piszemy o nadchodzących premierach i wszystkich ciekawostkach związanych z serialami, a m.in. Netflix nie ma przed nami tajemnic. Dzięki temu działowi możesz spędzić ze swoimi ulubionymi serialowymi bohaterami jeszcze więcej czas niż tylko ten, który poświęcasz im siedząc przed ekranem.