Trzy razy Japonia – Comic Relief #9

Tomasz Pstrągowski Publicystyka Publikacja: 7.06.2020, 18:57 Aktualizacja: 7.06.2020, 18:57
W kolejnym odcinku cyklu Comic Relief Tomasz Pstrągowski przygląda się komiksom Opętani miłością, Poranek ściętych głów i Dobranoc, Punpunie. Trzy mangi, w tym niebędący na polskim rynku codziennością hentai, to doskonała propozycja dla wszystkich fanów japońskiej kreski.
Comic Relief - trzy japońskie mangi, w tym jeden hentai
9 Udostępnień

Czym jest komiksowy cykl Comic Relief?

COMIC RELIEF to cykl comiesięcznych polecanek komiksowych prowadzony przez Tomasza Pstrągowskiego – dziennikarza i scenarzystę, doktora Uniwersytetu Gdańskiego, współzałożyciela podcastu Niezatapialni.pl.

Opętani miłością, ale i dość przewidywalni

Zacznijmy od hentai. Bo jeżeli można zacząć od hentai, to należy zacząć od hentai.

okładka mangi hentai Opętani miłością

Wydawnictwo Akuma nie jest pierwszym wydawnictwem podsuwającym japońską pornografię polskiemu odbiorcy. Wcześniej kilka albumów hentai wydała oficyna Yumegari, z czego najbardziej udanym był zbiór Witajcie w Tokoharu autorstwa Kisaragiego Gunma. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że Akuma będzie działała dłużej niż Yumegari. Są ku takim nadziejom przesłanki, bo założyciel Akumy pracował wcześniej w Waneko i wydaje się znać specyfikę rodzimego rynku.

Opętani miłością autorstwa Napaty (tłum. A. Fijałkowska) to zbiór krótkich pornograficznych nowelek o młodych ludziach uprawiających seks, na który wszyscy zaangażowani wyrazili zgodę i czerpią z niego przyjemność. Jako że we współczesnym porno najważniejsze są tagi podpowiadające odbiorcy, czy znajdzie swój osobisty fetysz, oto jakimi tagami album Napaty został opisany w internecie: Blow job, Childhood Friends, Childhood Love, Creampie, Fingering, Happy Sex, Infidelity, Live-in Lover, Shy Characters, Step-Sibling Love. Od siebie dodałbym jeszcze: Teen i Facial. Przy czym najważniejszy jest tag Happy Sex, bo choć wielu twórców hentai lubi zabłądzić w mroczne zaułki pornografii, to w Opętanych miłością nie znajdziecie zwierząt, potworów z mackami, przemocy seksualnej czy seksu z dziećmi.

Z jednej strony należy pochwalić Akumę za wybór komiksu, bo w hentai potrafią się dziać rzeczy naprawdę odrażające (a w Polsce to i podpadające pod paragraf). Z drugiej strony szkoda jednak, że nie ma tu nowelki chociaż trochę wyłamującej się z radosnego schematu. Nie żebym od razu pragnął gwałtów i okaleczeń, ale przydałoby się choć minimalne skomplikowanie psychologii bohaterów, zagmatwanie sytuacji narracyjnej, wprowadzenie nieco odmiennych emocji.

O tym, że stworzenie takiej pornografii jest możliwe, a czytelnicy są nią zainteresowani, przekonuje niesamowity sukces powieści 50 twarzy Graya czy polskie 365 dni – nie traktujących przecież wcale o zdrowych, waniliowych związkach. Wielu twórców hentai eksploruje takie bardziej skomplikowane relacje i robią to z dużo lepszym efektem niż E. L. James i Bianka Lipińska.

Pewne zastrzeżenia mam też do wyglądu bohaterów. Nie chodzi nawet o to, że wszystkie kobiety są tu stereotypowo atrakcyjne, a mężczyźni mają dorodne penisy. Wiadomo, to porno. Problem w tym, że bohaterki wyglądają tak, jakby były wersjami tej samej kobiety, różniącymi się od siebie tylko biustami i fryzurami. Natomiast męscy bohaterowie… cóż, oni nie różnią się nawet fryzurami. Wszyscy wyglądają identycznie.

Tyle zastrzeżeń. Czas na pochwały. Jeżeli proste opowieści o dwóch młodych ludziach żywiących do siebie głębokie uczucie i uprawiających radosny seks jest dokładnie tym, co was kręci najbardziej, to Opętani miłością wywiązuje się z zadania celująco. Postaci są sympatyczne, a ich uczucia szczere. Stosunki przedstawione są w sposób wiarygodny i Napata nie popełnia błędów anatomicznych. Kadrowanie jest czytelne, sytuacja narracyjna klarowna, narracja dynamiczna. Opętanych miłością czyta się płynnie i przebrnięcie przez tomik zajmuje kilkadziesiąt minut. No ale jest to jedna z tych lektur, do których raczej wrócicie (wink, wink).

Album Napaty to niezły komiks porno. Wart polecenia zwłaszcza tym, którzy nie mieli wcześniej do czynienia z japońską pornografią. Jest ładnie, radośnie, bez kontrowersji. Ci zaś, którzy znają i lubią hentai, najprawdopodobniej sami wiedzą najlepiej, czego szukają. Sprawdźcie grafiki, przeczytajcie tagi i zdecydujcie.

Poranek ściętych głów, czyli jak się ścinało w feudalnej Japonii

Wydany przez wydawnictwo Hanami Poranek ściętych głów (tłum. R. Bolałek) to komiks autorstwa Kazuo Koike (scenariusz) i Gōsekiego Kojimy (rysunki) – dwóch tytanów japońskiego komiksu, znanych przede wszystkim dzięki kultowej serii Samotny wilk i szczenię, opowiadającej o zdradzonym samuraju przemierzającym feudalną Japonię z trzyletnim synkiem (wożonym w wózku). Seria, oparta luźno na autentycznych relacjach historycznych, to jeden z najważniejszych mangowych tytułów wszech czasów, wielokrotnie adaptowany na inne media (serial TV, filmy, sztuki teatralne). Motyw samotnego wojownika pchającego dziecięcy wózek chętnie zapożyczany jest też przez innych artystów.

Comic Relief - Poranek scietych glow

Poranek ściętych głów jest z jednej strony komiksem zupełnie innym niż Samotny wilk i szczenie, z drugiej – bardzo podobnym. Głównym bohaterem jest Yamada Asaemon Trzeci (czyli tytułowy Poranek; znaczenie imienia zostaje wyjaśnione w komiksie). To zimny profesjonalista, zajmujący się testowaniem mieczy. Czasem na przedmiotach martwych w rodzaju beczki czy maty, czasem na zwłokach zmarłych więźniów, a czasem na samych skazańcach, czekających na karę śmierci.

Największą siłą komiksu Koike i Kojimy jest jego wartość edukacyjna. Feudalna Japonia diametralnie różniła się od średniowiecznej Europy i poznawanie jej to dla mnie zawsze niezwykłe doświadczenie. Zwłaszcza, jeżeli towarzyszy temu wrażenie autentyczności. Poranek ściętych głów to oczywiście dzieło popkultury, a moje możliwości weryfikacji zawartych w albumie treści są ograniczone, ale lektura dała mi poczucie uczenia się czegoś nowego, poznawania Innego i możliwość zagłębienia się w jego kulturę i tradycję.

Koike i Kojima odzierają historię Yamady z romantyzmu, ale nie z patosu. Nie jest to opowieść o egzotycznym kraju i jego dziwnych zwyczajach, ale o prawdziwym miejscu i czasie, ludziach i tradycjach. Przemoc nie jest tu upiększana ani sentymentalizowana, a bohaterowie nie są idealizowani. Zajęcie Yamady jest okrutne i brutalne, zwłaszcza gdy przychodzi mu ścinać kobiety, które nie zasłużyły na śmierć. Ale duma, z jaką pracuje Yamada, a także poziom mistrzostwa, który osiągnął, sprawiają, że nawet czytelnik brzydzący się przemocą patrzy na niego z szacunkiem.

Komiks jest doskonale narysowany. Pracom Kojimy daleko od stereotypowej mangowej stylistyki, kojarzonej z wielkimi oczami, zinfantylizowanymi sylwetkami bohaterów oraz dynamicznym, filmowym kadrowaniem. Tu narracja prowadzona jest powoli, niemal jak w spaghetti westernie. W wielu scenach autorzy budują napięcie pozwalając wybrzmieć ciszy, wpuszczając powietrze do kadrów i dając czytelnikowi czas do namysłu i przetrawienia emocji. Kapitalne wrażenie robi gra pomiędzy czernią i bielą – dość powiedzieć, że pracami Kojimy zafascynowany był Frank Miller, a wpływy tej fascynacji widać chociażby w słynnym Mieście grzechu.

Dla wielbicieli japońskiej popkultury Poranek ściętych głów to lektura obowiązkowa. Zarówno z powodów historycznych (Koike i Kojima to wybitni przedstawiciele tej popkultury), jak i edukacyjnych. Ale nawet jeżeli nie oglądasz anime, a mangi kojarzą ci się z głupimi tasiemcami dla nastolatków, powinieneś sięgnąć po Poranek ściętych głów. Bo to po prostu kawał świetnie opowiedzianego i doskonale narysowanego komiksu.

Koszmar dzieciństwa w Dobranoc, Punpunie

Mangową wyliczankę zakończę poleceniem serii Dobranoc, Punpunie autorstwa Inio Asano (wyd. Kotori, tłum. T. Molski). Polscy czytelnicy powinni już dobrze kojarzyć autora, bo Dobranoc, Punpunie to czwarty tytuł Asano wydany w Polsce (po Solanin, Osiedle Promieniste i Dziewczyna znad morza; polecam zwłaszcza ten pierwszy). W Japonii Inio Asano uważany jest za jednego z kluczowych artystów średniego pokolenia (urodził się w 1980 roku), a wysokonakładowa gazeta Yomiuri Shimbun ochrzciła go kiedyś mianem „jednego z głosów swojego pokolenia”.

Comic Relief - Dobranoc, Punpunie

Dobranoc, Punpunie to opowieść o dziesięcioletnim chłopcu, tytułowym Punpunie, wychowującym się w dysfunkcyjnej, przemocowej rodzinie. Po tym, jak matka Punpuna ląduje w szpitalu, a ojciec w areszcie, opiekę nad chłopcem przejmuje wujek-lekkoduch. Ale problemy w domu nie są jedynymi, z którymi musi borykać się Punpun. Bo oto w jego szkole pojawia się Aiko. Nowa uczennica, w której Punpun z miejsca się zakochuje.

Tym, co najbardziej uderza podczas lektury Dobranoc, Punpunie, jest niezwykły sposób, w jaki Asano przedstawia głównego bohatera i jego krewnych. O ile wszystkie inne postaci narysowane są z wielkim pietyzmem w realistycznej konwencji, to Punpun jest rysowanym jedną linią ptaszkiem – postacią wprost wyjętą z zupełnie innej bajki, której projektowi bliżej do cartoonu niż komiksu realistycznego. Co więcej, Punpun jest też jedyną postacią pozbawioną głosu i wyrażającą emocje za pomocą przerysowanych, cartoonowych reakcji. Jego myśli i dialogi poznajemy za pośrednictwem wszechwiedzącego narratora. Taki zabieg sprawia, że czytelnikowi łatwo utożsamić się z postacią Punpuna. Podkreśla też wyobcowanie chłopca.

Empatyzowanie z Punpunem jest kluczowe, bo seria Asano opowiada o samotności i utracie dziecięcych złudzeń. Punpun i jego przyjaciele muszą mierzyć się z problemami zrzucanymi na nich przez dorosłych, choć wyraźnie do nich nie dojrzeli i wielu rzeczy nie rozumieją. To, jak bardzo dzieci nie przystają do świata dorosłych, pokazują zresztą dziwne zwyczaje i zachowania dorosłych, przedstawione przez Asano w sposób karykaturalny i groteskowy, jakby dorośli pochodzili z zupełnie innego świata i kierowali się innymi zwyczajami. Normalne są tu tylko dzieci – nawet jeżeli rozmawiają na co dzień z personifikacją Boga.

Dobranoc, Punpunie to nieprzyjemna lektura, budząca w dorosłym czytelniku niekomfortowe wspomnienia i przypominająca, jak niefajne wspomnienia kryją się w dzieciństwie. W trakcie lektury częściej byłem rozdrażniony niż rozbawiony. Wciąż martwiłem się o bohaterów, nie chcąc, by przydarzyło im się coś złego. Nie jest to więc komiks, który poleciłbym komuś, kto poszukuje lekkiej rozrywki.

Ale przecież nie zawsze chodzi o rozrywkę.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o