Control – kolejna dobra produkcja od Remedy Entertainment [RECENZJA]

Michał Krawiel Recenzje gier Publikacja: 26.08.2019, 15:00 Aktualizacja: 26.08.2019, 15:49
Na pewno większość z was czytała Proces Franza Kafki. Główny bohater ląduje w przestrzeni, w której nie wszystko jest tym, czym na początku się wydaje. Biurokracja przyjmuje irracjonalną formę, która z jednej strony przeraża, a z drugiej wywołuje dysonans poznawczy.
14 Udostępnień

Control niczym Proces Franza Kafki

Taki jest właśnie świat Control, w którym najbardziej realnym miejscem jest wyrwany z czasu motel. To, co jest prawdziwe, tak naprawdę jest najbardziej nierealne. Jessie Faden, główna bohaterka gry wchodzi do wielkiego rządowego budynku, a później już nic nie jest takie samo. Powiedzieć, że świat Control jest dziwny, to nie powiedzieć tak naprawdę nic.

Świat Control – miejsce, które intryguje i niepokoi

Jessie Faden pewnego dnia wchodzi do głównej siedziby Federalnego Biura Kontroli. Jest to rządowa instytucja, która przypomina mieszankę Archiwum X, BBPO ze świata Hellboya i SHIELD z komiksów Marvela. Zamiast łapać terrorystów, agenci FBK zajmują się zagadnieniami paranormalnymi. Twórcy z Remedy mocno przyłożyli się do stworzenia ze znanych nam elementów interesującego świata, który intryguje i niepokoi. Mimo tego, że widzimy czym się inspirowali, to ani przez chwilę nie miałem wrażenia wtórności.

Finowie kolejny raz pokazali, że jeżeli chodzi o klimat, to nie mają sobie równych. Lokacje są mroczne, klaustrofobiczne, a przestrzeń ulega ciągłym przekształceniom. Pozornie lokacje wydają się być wyludnione, ale jest to tylko pierwsze złudne wrażenie, bo w trakcie eksploracji nie brakuje wrogów.

Mimo tego, że podczas gry poruszamy się po zamkniętych przestrzeniach biurowych i industrialnych, nie czujemy zmęczenia. Twórcy bardzo dobrze poradzili sobie z tym, że świat jest spójny, ale nie nużący. Jedynym mankamentem jest to, że zdarzało mi się kilkukrotnie zgubić ze względu na mało czytelną mapę pomieszczeń biurowych. Lubię zwiedzać, ale strasznie nie lubię się gubić w momencie, w którym chciałbym jak najszybciej popchnąć wątek główny.

Ogólnie całą koncepcję świata przedstawionego odbieram bardzo na plus. Chyba ostatnio przejadły mi się gry z wielkim otwartymi światami. Stare dobre poczucie klaustrofobii i zagrożenia związanego z eksploracją zamkniętych przestrzeni – tego mi było potrzeba.

Podoba mi się sposób, w jaki w Control odkleja się rzeczywistość. W zasadzie od pierwszych minut scenarzyści wrzucają nas w świat pełen rys, zza których wyłania się obraz świata z pogranicza snu i jawy. To miejsce, w którym można wejść z ulicy do siedziby FBK i zostać dyrektorem tej federalnej jednostki. Najstarsza Siedziba to budynek, który wydaje się być paradoksalnie nieograniczenie wielki.

Fabuła w Control to konkret, a nie dodatek do strzelania

Zacząłem opowiadać o swoich wrażeniach z produkcji od świata gry, ale to dlatego, że najpierw chciałem, żebyście zrozumieli jak bardzo jest pokręcony i odklejony od rzeczywistości. Poczucie normalności towarzyszy nam dosłownie przez kilka pierwszych minut gry, kiedy główna bohaterka Jessie Faden pojawia się w głównej siedzibie Federalnego Biura Kontroli.

Scenarzyści bardzo szybko wrzucają nas w sam środek inwazji Syku, tajemniczej siły, która przejmuje władzę nad agentami FBK. Syk jest energią spoza naszego świata. Główna bohaterka ląduje w samym środku inwazji na budynek FBK. Oczywiście jej wizyta w Najstarszej Siedzibie nie jest przypadkowa, ma ona swoje własne na początku ukryte motywacje, ale nie spodziewała się, że zostanie wplątana w wydarzenia, które mogą zniszczyć FBK.

W tym całym zamieszaniu Jessie musi odnaleźć się w zupełnie innej roli i pogodzić to ze swoimi celami. W trakcie gry okazuje się, że wydarzenia z jej przeszłości splatają się z bieżącymi wydarzeniami w FBK. Jessie posiada też pewne moce, które odkrywamy w trakcie gry. Naszymi głównymi przeciwnikami są agenci i naukowcy FBK, nad którymi kontrolę przejął Syk.

Remedy bardzo mocno stawia na fabułę, która nie jest jedynie dodatkiem do strzelania. W Control jest wręcz odwrotnie – walka jest po to, żeby pchać historię do przodu. Przypomina mi to bardzo dwie pierwsze klasyczne części Maxa Payne’a, gdzie strzelałem po to, żeby dowiedzieć się, co będzie dalej. To miła odmiana po bezmózgich (choć przyjemnych) strzelankach, których na rynku pojawiło się ostatnio całkiem sporo.

W Control warto zbierać wszystkie znajdźki i zapoznać się ze znalezionymi dokumentami, które wprowadzają nas w pokręcony świat FBK. Jessie na swojej drodze spotyka różnych pracowników biura. Postacie drugoplanowe mogłyby być trochę lepiej rozpisane, jednak i tak całą uwagę kradnie główna bohaterka zagrana przez Courtney Hope. Narracyjnie twórcy opierają się na dialogach i monologach głównej bohaterki. Jessie Faden często monologiem komentuje swoje prawdziwe motywacje w trakcie rozmów z drugoplanowymi bohaterami. Fabuła stanowi o sile tego tytułu. Ale jednak jest to gra wideo, czyli równie ważny jest gameplay.

Strzelanie, rzucanie, zagadki logiczne…

Control to typowy przykład trzecioosobowej strzelanki, czyli gatunku, w którym Finowie z Remedy czuli się zawsze bardzo dobrze. Oczywiście mamy tu do czynienia z grą, w której główna bohaterka nie tylko posługuje się specyficznym pistoletem, ale również posiada moce takie jak telekineza czy lewitowanie. Sam gunplay wypada solidnie, ale w połączeniu z możliwością rzucania przedmiotami i przeciwnikami tworzy wrażenie niesamowitej demolki.

Po pewnym czasie czyszczenie kolejnych lokacji zaczyna być jednak mocno powtarzalne, bo w 90 proc. zabijamy wciąż tych samych przeciwników, którzy nie należą do najmądrzejszych. Unikamy ich ostrzału i powoli eliminujemy kolejnych bezmózgich Agentów Syku. To, co ratuje potyczki, to możliwość korzystania z otoczenia do walki. Możemy wykorzystać telekinezę do rzucania wszystkim we wrogów, bo samo strzelanie to byłoby stanowczo za mało.

W Control zdarzają się też zagadki logiczne, ale akurat ten element niezależnie od gry zawsze mnie irytuje, ponieważ jestem graczem niecierpliwym i nie lubię zawieszać się na ustawianiu w ustalonej kolejności symboli. Puzzlom zawsze mówię stanowcze nie. No ale niestety jestem za wąski w barach, żeby twórcy robili gry pode mnie, i czasami muszę coś poukładać. Elementy logiczne w Control po prostu są i traktowałem je jako konieczność, a nie coś, co sprawiało mi przyjemność.

W trakcie gry oczywiście rozwijamy zdolności Jessie. Drzewko umiejętności nie jest skomplikowane, a zdobywanie kolejnych punktów, które wykorzystujemy do odblokowywania następnych poziomów, jest związane z naszymi postępami fabularnymi. W trakcie eksploracji znajdujemy także skrzynie z materiałami, które możemy wykorzystywać do modyfikacji naszej postaci i broni. Modyfikacje i kolejne poziomy pomagają nam w pokonywaniu silniejszych wrogów.

W trakcie gry poznajemy również nowe możliwości, które daje nam broń znaleziona na początku gry. Nie jest to zwykły pistolet, tak jak samo FBK nie jest typową rządową agencją. Mam jednak wrażenie, że najważniejsze rzeczy w Control dzieją się w przestrzeni fabularnej. Nowa gra Remedy pod względem rozgrywki jest niezła, ale nie jest to w żadnym stopniu produkcja przełomowa.

Oprócz misji głównych mamy też misje poboczne i real time eventy, w których musimy pokonać wrogów w określonych lokacjach i mamy na to kilkanaście minut.

Control od strony wizualnej

Graficznie Control na konsoli PlayStation 4 Pro prezentuje się solidnie. Nie ukrywajmy, że gra dziejąca się głównie w przestrzeniach biurowych i przemysłowych, nie ma tak dużego potencjału na graficzne fajerwerki jak gry ulokowane w otwartych przestrzeniach. Lokacje są duszne, klaustrofobiczne i wypełnione rzeczami, które Jessie może wykorzystać do walki. Wrażenie robią za to miejsca odrealnione, w których czasami zdarza nam się przebywać. Tam twórcy mogli trochę zaszaleć, a my możemy wejść do limbo (stanu zawieszenia między jawą a snem).

Niestety podczas dużej wymiany ognia zdarzało się, że gra zaczynała się lekko krztusić. Przytrafiło mi się to kilka razy w trakcie bardziej gorących momentów gry.

Muzyka, tłumaczenie i dialogi, czyli Control bardziej szczegółowo

Gra dostępna jest w angielskiej wersji językowej z polskimi napisami. Dialogi i monologi prezentują wysoki poziom, a główna bohaterka grana przez Courtney Hope naprawdę mnie przekonuje – wizualnie i głosowo. Dodatkowo muzycznie twórcy fajnie budują napięcie. Muzyka nie jest nachalna, ale delikatnie wprowadza nas w stan psychodelicznego napięcia, które towarzyszy całej grze. Jeżeli chodzi o tłumaczenie, to nie mam mu nic do zarzucenia i nie wyłapałem żadnych pod tym względem rażących niedociągnięć.

gameplay control

Czy Control to gra, która zatrzyma was na dłużej? Podsumowanie

Control nie jest grą idealną. Jest za to bardzo ciekawą pozycją, która na tle innych strzelanek wydanych w tym roku wyróżnia się mocną i interesującą fabułą oraz psychodelicznym klimatem. W warstwie czystej rozgrywki potrafi lekko nużyć, ale fabularnie to jest jedna z ciekawszych pozycji ostatnich miesięcy. Naprawdę szkoda, że Remedy nie urozmaiciło core gameplayu w jakiś sposób, który mógłby sprawić, że z czystym sumieniem mógłbym dać Control wyższą ocenę. Demolka jest super, ale nawet rozwalania przeciwników kawałkami ściany potrafi nudzić przy którymś razie. Jestem zadowolony, że wreszcie dostałem strzelankę, w której świat jest czymś więcej niż tylko przestrzenią do jatki.

Jest dobrze, ale chciałoby się, żeby było jeszcze lepiej, bo ten pomysł zasługuje na jeszcze ciekawszy gameplay.

Nasza ocena: 8/10

Grę testowaliśmy na konsoli PS4 PRO

Egzemplarz recenzencki gry Control otrzymaliśmy od firmy CDP.

Zobacz także:
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments