Czarodziejki.net 1-4. Zamierzona brzydota i mocny przekaz [RECENZJA]

Ewelina Zdancewicz-Pękala Recenzje komiksów Publikacja: 29.08.2019, 12:00 Aktualizacja: 29.08.2019, 9:32
Życie Ayi Asagiri to prawdziwe piekło. Pewnego dnia dziewczyna natrafia na dziwną stronę internetową i dzięki niej zostaje “czarodziejką”. W końcu ma możliwość zemścić się na swoich wrogach. Niezależnie od tego co zrobi, podejmie złą decyzję.
4 Udostępnień

Przemoc, wykorzystywanie seksualne i znieczulica

W opisie Czarodziejek można przeczytać, że seria opowiada o uczennicy gimnazjum, która jest prześladowana w szkole i w domu. To duże uproszczenie tego, co znajdziemy w mandze. “Prześladowana” to po prostu za mało powiedziane. Wszystko, co przytrafia się głównej bohaterce Ayi zahacza o kodeks karny i w normalnej sytuacji jej prześladowcy trafiliby do więzienia albo chociaż otrzymali jakąkolwiek karę od wymiaru sprawiedliwości.

Aya jest wyśmiewana, dręczona, bita i poniżana. Tzw. znajome ze szkoły namawiają jednego z uczniów, aby zgwałcił Ayę na ich oczach (lekki spoiler – na szczęście dziewczynie udaje się uciec). W domu nastolatka jest regularnie katowana przez brata, a ich rodzice zdają się mieć klapki na oczach. Właśnie – dlaczego nikt nie reaguje? Jak na dłoni widać stan psychiczny dziewczyny, a przede wszystkim obrażenia na jej ciele. Czyżby autor chciał podkreślić znieczulicę społeczną? Jednak z drugiej strony rodzice wydają się kochać Ayę, więc jakim cudem nie widzą tego wszystkiego?

W kilku opiniach pojawiły się zarzuty, że ta seria znieczula na przemoc i jest szkodliwa dla psychiki. Wątpię, żeby tak było; nie bez powodu Czarodziejki skierowane są do czytelników powyżej 16 lat. Czarodziejki nie są przyjemne, są wręcz odstręczające w przekazie i nieźle gniotą psychikę czytelnika, ale nie oznacza to, że pozostawiają na niej jakieś niezatarte ślady. Pokazują przemoc w najbardziej ekstremalnej formie i to jest straszne. Jeśli ktoś nastawił się na lekką historię, to oczywiście, że będzie zawiedziony. Bo to nigdy nie miała być lekka historia.

Aya Asagiri, ofiara idealna

Przemocowcy nigdy nie wybiorą sobie na ofiarę kogoś, kto będzie się bronił. Dlatego Aya dla grupki patologicznych nastolatek i psychicznego brata jest celem idealnym: dziewczyna nawet nie pomyśli o tym, żeby szukać pomocy. Jedyne, co potrafi to powtarzać w kółko “dajcie mi spokój”. Autor pokazuje, jak narastająca nienawiść i agresja potrafią psychicznie zniszczyć człowieka. Wiadomo jednak, że choć Aya nie posiada naturalnych mechanizmów obronnych (te uruchamiają się chyba tylko w momencie, w którym ucieka przed gwałcicielem), to przecież czuje. Narasta w niej wściekłość, a tak silna emocja zbierana latami w momencie wybuchu niszczy wszystko dookoła.

Po wyjątkowo brutalnym dniu Aya wraca do domu, a na jej komputerze samoistnie odpala się strona Czarodziejki.net. Postać w obrzydliwej masce informuje ją, że podaruje jej magiczną moc. Okazuje się, że dzięki pistoletowi z lufą w kształcie serca (nazywanym różdżką) Aya może teleportować ludzi w wybrane miejsca. Kiedy pierwszy raz nieświadomie używa swojej mocy, doprowadza do zabicia swoich prześladowczyń. Nastolatka obwinia się o to, co się stało i dopiero z czasem dopuszcza do siebie myśl, że niektórzy źli ludzie i tak nigdy by się nie zmienili. Motywy Ayi i innych czarodziejek, które słyną z brutalności są wyjaśnione i czytelnik doskonale rozumie, skąd ta chęć mordu. Autor pokazuje jednak skutki odpowiedzi przemocą na przemoc, brutalnością na brutalność. Przy okazji daje ciekawe nawiązania do słynnej mangi Death Note, w której wystarczyło wpisać czyjeś imię do specjalnego notesu, aby doprowadzić do śmierci wybranej osoby. Bez konsekwencji i brudzenia sobie rąk (niby).

Czarodziejki.net – opowieść o stronie, którą naprawdę postawiono

Wydawnictwo Waneko w ramach akcji promocyjnej postawiło stronę opisywaną w mandze. Został ona przygotowana w takiej samej estetyce jak cała historia. Znajdziemy tam aktualności o serii, opisy postaci i obwoluty wszystkich wydanych w Polsce tomów. Ciekawe wykorzystanie motywu Czarodziejek i wyjście do czytelnika poza ramy papieru.

Czarodziejki.net od strony wizualnej

Kreska zastosowana w mandze jest naturalistyczna, mocna i gruba. Postacie wydają się być narysowane byle jak, byle szybko, ale jest to zamierzony zabieg autora. Mało przyjemna dla oka kreska pasuje do mało przyjemnej treści serii. O ile postacie są naszkicowane “z grubsza”, czyli mają jakieś tam twarze, jakieś tam oddane na nich emocje, o tyle widać, że do tła autor przyłożył dużą wagę. Dzięki temu wiadomo, że postacie w Czarodziejkach po prostu miały być brzydkie. Kentaro Sato może przez to uniknąć zarzutu o estetyzację przemocy.

Warto też zwrócić uwagę na czcionkę, bo jest nietypowa. Jest mocno pogrubiona, rozmazana, równie nieestetyczna jak sami bohaterowie. To wszystko świetnie koresponduje z całą opisywaną brzydotą: psychodelą, wewnętrznym zepsuciem i znieczulicą społeczną.

Nie czytajcie tej mangi, jeśli macie ochotę na coś lekkiego, estetycznego i poprawiającego humor. Czarodziejki.net prędzej wpędzą was w niezłego doła, ale i dla takich pozycji musi być miejsce na rynku. Kentaro Sato wie, co chce przekazać i jak – i robi to dobrze. Swoimi zabiegami mocno zawęża sobie grupę odbiorców, ale w końcu nie wszystko w życiu musi być posypane lukrem i cukierkowe.

Premiera kolejnego tomu, Czarodziejki.net 5 zaplanowana jest na 19 września 2019r.

Gatunek/tematyka: dramat psychologiczny, thriller, fantasy
Autor (scenariusz i ilustracje): Kentaro Sato
Data wydania: 19 lipca (IV tom)
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka
Cykl: Czarodziejki.net
Wydawca: Waneko

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o