Pokemon Detektyw Pikachu [RECENZJA FILMU]

Michał Małysa Gry Publikacja: 28.05.2019, 9:43 Aktualizacja: 28.05.2019, 9:43
Lekka do przyswojenia historia, miła podróż w czasie i przypomnienie sobie, jak za dzieciaka z zapartym tchem oglądałam przygody Asha Ketchuma. Do tego sama słodycz, czyli urocza postać animowanego Pikachu. Film zbiera sporo krytyki, ale jest wiele rzeczy, które sprawiają, że warto iść na niego do kina.
16 Udostępnień

Czy w tym filmie wszystko pika pika?

Za kilka dni w Polsce odbędzie się premiera bardzo wyczekiwanego filmu, czyli Pokemon Detektyw Pikachu. Produkcja, która jest adaptacją gry o tym samym tytule zdążyła już zebrać mnóstwo krytyki za banalną historię z przewidywalnym zakończeniem.

Może rzeczywiście Detektyw Pikachu nie odkrywa Ameryki w dziedzinie fabuły, ale ma w sobie coś takiego, że chce się go oglądać. I niekoniecznie jest to tylko przeurocza postać małego, żółtego Pokemona, który jest jednym ze znaków mojego dzieciństwa.

Detektyw Pikachu – fabuła

Historia rozpoczyna się w momencie, kiedy niezrównany prywatny detektyw Harry Goodman znika w niewyjaśnionych okolicznościach. Jego 21-letni syn Tim dowiaduje się, że jego ojciec zginął w wypadku. W tym samym wypadku miał też zginąć jego partner – pokemon Pikachu, jednak jak się okazuje ten nadal żyje. Powstaje więc nadzieja, że Harry także mógł przeżyć wypadek.

Tim z pomocą Pikachu próbuje więc ustalić, co się stało, po drodze spotykając Lucy – dziewczynę pretendującą do roli dziennikarki, która wykryła wielką aferę. Po drodze spotykają różne Pokemony, których widok z pewnością natychmiast przypomni wam wasze dzieciństwo i ulubione stworki z kreskówki. Jeszcze przed premierą filmu było głośno od plotek na temat tego, że w produkcji pojawi się jeden z legendarnych Pokemonów: i rzeczywiście jest! Postać Mewtwo została świetnie oddana, podobnie jak zresztą wszystkie Pokemony.

Fabuła Detektywa Pikachu jest prosta, lekka i przyjemna. Krytycy twierdzą, że wręcz za prosta, ale z drugiej strony trzeba też tak na to spojrzeć: historia ma trafić nie tylko do fanów serii, ale też do nowych odbiorców. Choć ciekawe, jak to wyjdzie, bo podczas pokazu przedpremierowego sala była pełna raczej dorosłych odbiorców w wieku 30+.

Postacie w Detektywie Pikachu

Kolejny duży zarzut krytyków, z którym nie mogę się nie zgodzić, to budowa postaci w filmie. A właściwie nie o same postacie chodzi, tylko o ich relacje. Więzy między nimi są tak nikłe, że aż dziw, że bohaterowie w ogóle ze sobą rozmawiają. Tim ma (podobni) najlepszego przyjaciela, który pojawia się w pierwszej scenie, a potem znika na resztę filmu. Następnie chłopak znajduje wiele śladów w mieszkaniu swojego ojca, które świadczą o tym, że ten naprawdę go kochał (Tim nie utrzymywał kontaktu z Harrym).

Z drugiej strony ojciec chłopaka doskonale wiedział, gdzie go szukać, ale poza smutnym rozmyślaniem o zmarnowanej relacji nic nie zrobił, żeby odzyskać syna. W filmie tłumaczą to tak: był zapracowany, postawił Pokemony ponad syna, ale żałował. Jednak co to za żal, skoro wystarczyło wsiąść w pociąg i od czasu do czasu odwiedzać dzieciaka? Albo chociaż do niego zadzwonić?

Kolejną dziwną relacją jest relacja Tima i Lucy. Jak łatwo się domyślić młodzi się w sobie zakochują, ale nie jest to jakaś płomienna miłość – ot, współpracują, to się przydarzyło. Wątek, który zdecydowanie dało się bardziej rozwinąć, bo Lucy pełni ważną rolę w historii.

Jak wypadły pokemony w Detektywie Pikachu?

Genialnie! Pamiętacie, jak Jeffa Fowler, reżyser Sonica zebrał mnóstwo krytyki za animację niebieskiego jeża? Na szczęście ani Pikachu, ani inne Pokemony nie mają takiego problemu. Są świetnie wykonane i wiernie odwzorowują pierwowzory.

A sam Pikachu jest po prostu okropnie słodki – a że mówi jeszcze głosem Ryana Reynoldsa, to już w ogóle. Dobór aktora do tej roli to strzał w dziesiątkę.

Humor w Detektywie Pikachu

Żarty może nie są odkrywcze, ale śmieszą. Przez prawie dwie godziny trwania filmu jest sporo momentów, w którym można się chociażby uśmiechnąć. To przyjemna i zabawna historia.

Kiedyś w czasie podróży autostopem ktoś powiedział mi, że dobry sposób na szczęście to pozbyć się oczekiwań. Na Detektywa Pikachu poszłam bez żadnych oczekiwań, a z sali wyszłam zadowolona. Może te wszystkie głosy krytyki to po prostu głosy zawiedzionych fanów starej bajki bądź gier, którzy zupełnie inaczej wyobrażali sobie przygody nowego Pikachu? Jedno jest pewne: ten film trzeba zobaczyć. Chociażby dla Ryana Reynoldsa i wielkich, złotych oczu osadzonych w żółtym futerku.

P.S. Nie ma sceny po napisach, ale warto je obejrzeć, bo są fajne zrobione.

Data premiery: 31 maja 2019 (Polska)
Reżyseria: Rob Letterman
Studia filmowe: Warner Bros., Legendary Entertainment, Tōhō

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o