Dziesięciolatek ukradł matce 1500 zł na gry

Michał Małysa Aktualności o grach Publikacja: 8.04.2019, 10:11 Aktualizacja: 8.04.2019, 13:21
Gry wideo to olbrzymia gałąź branży rozrywkowej i niemały biznes. Rozrywka może się jednak wymknąć spod kontroli, szczególnie w przypadku mniejszych dzieci. Dziesięciolatek z Olsztyna ukradł matce 1500 zł i przeznaczył je na uzupełnienie wirtualnego portfela. Kto jest winien zaistniałej sytuacji?
dziesieciolatek ukradl na gry
53 Udostępnień

Na gry wideo wydajemy naprawdę dużo

Rynek gier to biznes, który ma się dobrze również w Polsce. 8 na 10 polskich użytkowników internetu między piętnastym a pięćdziesiątym piątym rokiem życia deklaruje, że w ciągu ostatniego miesiąca choć raz odpaliło jakąś grę. Według szacunków firmy Newzoo polski rynek gier wart był w 2018 roku ponad dwa miliardy złotych, a lokalne badanie Polish Gamers Research 2018 wykazało, że w przypadku 44% graczy z nad Wisły średni wydatek na pojedynczą grę wynosi ponad 100 zł.

Co z młodszymi graczami? Rodzice 55% dzieci do lat siedmiu deklarowali, że ich pociecha gra co najmniej raz w tygodniu, a w przypadku dzieci z przedziału 8-10 fakt codziennej gry podopiecznego odnotowało w przypadku komputerów i konsol 24% opiekunów, a w przypadku urządzeń mobilnych ponad 30%. Mimo iż spora część produkcji lubianych przez dzieci nic nie kosztuje, płatne dodatki potrafią przetrzebić kieszeń rodziców. Szczególnie wtedy, gdy dziecko jest sprytne, a sprzedawca nie dopełnia swoich obowiązków.

Dziesięciolatek ukradł matce 1500 zł. Przeznaczył je na gry

O tego typu sytuacji poinformowała w sobotę Gazeta Olsztyńska. – Tysiąc pięćset złotych. Tyle w ciągu tygodnia mój dziesięcioletni syn wyniósł z domu. We wtorek 200 zł, w czwartek 300 zł, a w piątek 1000 zł. Wszystko wydał na karty do konsoli, na uzupełnienie wirtualnych funduszy w grach on-line – mówiła cytowana w reportażu matka dziesięciolatka. Jak wynika z jej relacji chłopiec wszystkie pieniądze wydał w saloniku prasowym. Pracownice lokalu ani nie zweryfikowały wieku dziecka, ani nie zapytały go o źródło pieniędzy.

gameplay life is strange 2

Kobieta zdaje sobie sprawę, że jej syn potrzebuje pomocy. Nie ukrywa jednak również, że ma pretensje do sprzedawczyń, które bez większego namysłu podawały dziesięciolatkowi bardzo drogie produkty. Właścicielka saloniku pytanie pracownic o tego typu zakupy miała zbyć tłumaczeniem, że nikt się jeszcze nie skarżył. – Trzeba uświadomić wszystkim, że takie zachowanie nie jest zgodne z prawem. Muszą o tym pamiętać sprzedawcy, ale i rodzice, którzy nie są świadomi tego, na co ich dzieci są narażone – przytacza wypowiedź matki GO.

Działanie pracownic lokalu niezgodne było z prawem konsumenckim, które pozwala sprzedawać młodszym dzieciom wyłącznie drobne produkty. W przypadku większych zakupów wymagana jest obecność opiekuna. Musimy pamiętać, że odpowiedzialność za nierozważne działania dzieci i młodzieży spada nie tylko na nie same, ale również dorosłych.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o