Ewolucja hip-hopu 4 [RECENZJA]. Bounce, crunk, trap i twerk, czyli wszystko co chcecie wiedzieć o rapie

Krzysztof Kapinos Seriale Publikacja: 3.02.2020, 13:23 Aktualizacja: 3.02.2020, 13:24
W czwartej serii twórcy Ewolucji Hip-Hopu pokazują jak gatunek wyszedł poza tradycyjny podział East Coast vs West Coast i jak tworzyły się podwaliny pod obecny wygląd kultury. Trzeci sezon pokazał nam kształtujący pokoleniowo moment w rozwoju muzycznym oraz popkulturowym nie tylko Ameryki, ale i całego świata - tragicznie zakończone kariery 2 Paca oraz Notoriousa B. I. G. Rap wszedł w tym momencie na salony i budował swoją pozycję na całym świecie.
ewolucja hip hopu recenzja
69 Udostępnień

Czas na południe

W czwartym sezonie twórcy dokumentu z oferty Netfliksa na styczeń 2020 zostawiają dominujące na międzynarodowych rynkach Wschodnie i Zachodnie Wybrzeże, by podążyć na Południe i przyjrzeć się gatunkom i scenom, które już wkrótce nadadzą nowego oblicza scenie rapowej. Na starcie trafiamy do Nowego Orleanu, który od początku zaskakuje swoim kolorytem i mocno odbiega tradycją i kulturą od Nowego Jorku czy Los Angeles.

ewolucja hip hopu recenzja

W czasach, kiedy coraz mocniej rozwijał się gangsta rap, w tym multikulturowym mieście swoje podwaliny buduje scena bounce. Dla osób nieobytych z rapem może to być najciekawsza, a jednocześnie najbardziej zaskakująca część serii. Nie dość , że pokazuje początki nieodzownego obecnie dla rapu twerku, to mocno podkreśla udział osób transpłciowych (BIG Freedia) i homoseksualnych w rozwoju sceny nowoorleańskiej.

Jak to jednak podkreślają sami nowoorleańscy twórcy, osobne rapowe sceny południa powstały z potrzeby wyrażenia specyfiki tych regionów. Stąd też łatwiej było o przenikanie się nurtów pomiędzy Atlantą a Nowym Orleanem a Atlantą i Los Angeles.

Maksimum Wipeout

W tym sezonie barwna jak okładki rapowych płyt rysowane przez komiksiarzy historia znacząca przyśpiesza, co dla wielu może negatywnie wpływać na odpowiednie dobranie punktów ciężkości. Twórcy serialu w czterech odcinkach postanawiają ścisnąć nie tylko rozwój tzw. southern hip-hop, ale też powstanie superproducentów oraz rozwój rynku mixtape’ów.

ewolucja hip hopu recenzja

Przy czterech odcinkach w serii niektóre historie są niestety opowiedziane w bardzo przyspieszonym tempie. Wystarczy tylko wspomnieć, że w ciągu czterech 40-minutowych docinków dostajemy nie tylko historię bounce, ale też w mniej lub bardziej wyeksponowany sposób otrzymujemy genezę i rozwój trapu, crunku oraz praktycznie całej sceny ’00 w USA. Od nawału nazwisk i przewijających się gości może rozboleć głowa: Master P, T.I. , David Banner, The Neptunes, Lil Wayne, 50 Cent, Missy Elliott…

Sprawia to, że wielu zasłużonych twórców zostaje wspomnianych tylko anegdotycznie. Wydatnie widać to chociażby na przykładzie Missy Eliott i Timbalanda. Oboje, zważywszy na swój dorobek i wpływ na światową muzykę, zasługują bardziej na pełen odcinek niż na 10-minutową wspominkę. Wytłumaczeniem może być jednak klucz opowiadania historii wybrany przez autorów serii – zgodnie z tytułem nie jest to historia hip-hopu, lecz jego ewolucja, więc na pierwszym miejscu stają momenty i gatunki kulturotwórcze oraz ich umiejscowienie geograficzne.

Świat bez G-Funku i bez wyjątków od reguły

ewolucja hip hopu recenzja

Tak zbudowana struktura pokazywania muzyki i jej twórców ma jednak swoje wady. Brakuje w niej miejsca na raperów, których rozwój nie do końca jest zgodny z linią rozwoju historii. Idealnym przykładem jest Devin The Dude – wprawdzie pojawia się w kilku odcinkach dwóch różnych sezonów jako reprezentant Houston, jednak przy braku g-funku wśród gatunków pokazywanych w serii mniej wyrobiony rapowo odbiorca nie jest w stanie nigdzie umiejscowić wypowiadającego się co jakiś czas Devina. Daleko mu z jednej strony zarówno do UGK jak i do Geto Boys.

Klasa sama w sobie

ewolucja hip hopu recenzja

Mimo mocnego przyśpieszenia i potraktowania wielu twórców w tym sezonie nieco anegdotycznie, Ewolucja w dalszym ciągu trzyma wysoki poziom. Struktura historii opowiadanych przez samych muzyków sprawia, że nie jest to bryk z historii rapu, a świeża i mocno wciągająca opowieść o muzyce, która podbiła nie tylko USA, ale cały świat. Ewolucja Hip-Hopu w czwartym sezonie potwierdza swoja wysoką formę i mimo kilku potknięć w kwestii struktury sezonu w dalszym ciągu pozostaje jednym z najlepszych seriali dokumentalnych o muzyce w historii.

Grafika: Netflix.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o