Jakie inspiracje złożyły się na sukces Stranger Things?

Grzegorz Ćwieluch Seriale Publikacja: 17.07.2019, 12:35 Aktualizacja: 17.07.2019, 13:57
Zapewne wszyscy psychofani nerdów z Hawkins mają już za sobą trzeci sezon Stranger Things. To dobry czas na refleksję na temat składowych, które w zespoleniu tworzą fenomenalny klimat tego serialu. Zapraszamy do antropologicznej wycieczki po dziełach kultury popularnej bez których nie byłoby mowy o Stranger Things.
42 Udostępnień

Po pierwsze – eighties!

Trzeci sezon tego serialu to ten klip w pigułce. Przerysowani rosyjscy agenci i żołnierze to akcenty, które sprawiają, że serial mocno ociera się o pastisz. Można odnieść wrażenie, że aktorzy i scenarzyści trochę kręcą sobie bekę z zimnowojennej paranoi, która była obecna podczas wyścigu zbrojeń zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie.

Oczywiście uwypuklony klimat polityczny tamtej dekady to jedno, a drugie to impakt kultury popularnej w tamtych czasach.

Poza oczywistymi nawiązaniami do Ghost Busters i Terminatora (Rosjanin wyglądający jak nieślubne dziecko Arnolda Schwarzeneggera i Roberta Patricka) mamy w nowym sezonie jeszcze więcej bekowych wtrętów. Hopper stylizuje się na Toma Sellecka z serialu Magnum. Steve i nowa postać Robin oglądają naćpani głupim jasiem Powrót do Przyszłości.

Pojawienie się Seana Astina w drugim sezonie serialu to symptomatyczna dla ST sytuacja. Ze Stranger Things często bywa tak, że influencje bezpośrednio na wizji widać gołym okiem po doborze obsady. Goonies – to oczywiście jedna z najbardziej rzucających się na radar inspiracji z eighties, ale co jeszcze? Po troszę na pewno to.

Kolejnym przykładem na liście filmów z lat osiemdziesiątych podyktowanym doborem obsady jest zatrudnienie Paula Reisera. Znany z Obcego: Decydujące Starcie aktor wcielił się w postać agenta korporacji pośrednio odpowiedzialnej za cały bałagan z ksenomorfami. Dr Sam Owens ze Stranger Things to również postać ukrywająca swoją, prawdziwą agendę. Scenarzyści są zgodni, że nikt nie byłby lepszy w tej roli niż on. Byli wręcz zachwyceni możliwością współpracy z kultowym aktorem z ich dzieciństwa. Tu oczywiście nasuwa się jeszcze sposób rozmnażania demodogów. Podobnie jak Obcy, ale może nie tak śmiertelnie ponieważ Will Byers będący nosicielem przeżywa. Niemniej jednak jest to niezaprzeczalnie inspiracja.

Po drugie – Mity Lovecrafta i jego protagonistów

W serii wywiadów z twórcami i aktorami ST o nazwie Beyond Stranger Things (dostępnej na Netflix) możemy natknąć się na wzmiankę o Lovecrafcie. To raczej oczywiste i bracia Duffer nie muszą o tym wspominać, bo gdyby nie Lovecraft to nie byłoby prozy Stephena Kinga ani Neila Gaimana, a co za tym idzie Stranger Things. Zasada działa również wobec samotnika z Providence. Co za tym idzie – gdyby nie Edgar Allan Poe to nie byłoby kultowej prozy Lovecrafta. Przejdźmy jednak do konkretów.

We wspomnianym wyżej Beyond Stranger Things mowa o potworze z bestiariusza AD&D/D&D – Soul Flyer. W późniejszych edycjach przemianowani na rasę Ilithidów. Jeden z Dufferów zaczyna nawijać do prowadzącego o tym do kogo podobny jest potwór z AD&D/D&D. Niestety aktorka grająca Jedenastkę w niewybredny sposób zakrzykuje scenarzystę. Bełkocze jakieś nieistotne rzeczy, a widzowie pozostają bez odpowiedzi na pytanie – co też biedny zakrzyczany nerd aka jeden z twórców chciał przekazać na temat scenariusza. Oczywiście powiedziałby pewnie, że jest podobny do Cthulhu, ale może zdradził, by coś więcej na temat fabuły czwartego i piątego sezonu (draft serialu jest rozpisany na pięć sezonów).

Czemu o tym wspominam? Mianowicie dlatego, że Soul Flyer ze Stranger Things przypomina bardziej Nyarlathotepa niż Cthulhu. Możliwe, że jeden z Dufferów powiedziałby to samo gdyby nie został zakrzyczany przez członka obsady serialu. Nyarlathotep to istota fikcyjna występująca w twórczości H.P. Lovecrafta, herold Bogów Zewnętrznych, określany także jako ich dusza; jedna z niewielu istot tego rodzaju interesująca się ludźmi. Zostało przepowiedziane, że Nyarlathotep nadejdzie i zgładzi ludzkość.

Kulty mrocznych bóstw, które giną w pomrokach dziejów w znanej nam formie zawdzięczamy w literaturze grozy i fantasy, a także w filmach inspirujących się tymi gatunkami dzięki powieściom Lovecrafta. To jego znak towarowy pojawiający się w większości jego opowiadań. Kulty w AD&D i Warhammerze to idee lore zapożyczone z uniwersum lovecraftiańskiego świata grozy.

W trzecim sezonie Stranger Things mamy do czynienia z kultem Nyarlathotepa. Billy, brat Max pełni z racji przypadku bądź predyspozycji (agresja, połamana psychika) rolę arcykapłana Soul Flyera. Jeżeli inspiracje mitami Cthulhu okażą się być jeszcze bardziej znaczące dla fabuły serialu to możemy się spodziewać innych przedwiecznych inspirowanych demiurgicznymi istotami z opowiadań Lovecrafta i jego protagonistów.

Nie postawię na to wypłaty, ale jest duża szansa, że zetkniemy się w serialu z innego rodzaju złymi bytami spoza naszego wymiaru. Nawet Kyuss – czyli zła, starożytna istota (wieść niesie, że była niegdyś czarnoksiężnikiem) otoczona kultem ze świata D&D zwanego Forgotten Realms jest inspirowana przedwiecznymi. Demigod Kyuss to również inspiracja dla nazwy pierwszego zespołu Josha Homme z Queens of the Stone Age. Tak daleko sięgają macki samotnika z Providence. Kto wie, może kolejny adwersarz nerdów z Hawkins będzie przypominał starego robala Kyussa. Sam Nyarlathotep jest heroldem Azathotha. Określanego jako „Ślepy Bóg-Idiota” (ang. Blind Idiot-God). Azathoth jest najpotężniejszą istotą we wszechświecie, chociaż jest ślepy i bezmyślny. Lovecraft głupotę tego boga utożsamia z niedoskonałością wszechświata i skorumpowaną ludzkością.

Nazywany także Istotą Ostatecznego Chaosu, jego wygląd nie jest dokładnie znany, choć opisywany jest jako bezkształtna góra macek z jedną ręką dzierżcą flet, którym wygrywa melodię zdolną do tworzenia i niszczenia wszystkich tworów. Przebywa w centrum wszechświata lub poza wszechświatem, w obłąkanej spirali chaosu. Dookoła niego tańczą legiony bezkształtnych bogów-tancerzy, reagujących podrygami na melodię instrumentu dzierżonego przez Azathotha. Reprezentuje on prawa fizyki i prawidła wszechświata, które ludzie próbują zamknąć w wąskie ramy poznawcze swojego umysłu. To oczko wyżej w hierarchii potęgi niż Soul Flyer.

Ciekaw jestem czy twórcy jeszcze raz skorzystają z inspiracji mitologią stworzoną przez Lovecrafta. Trochę jeszcze poczekamy zanim się przekonamy jak to zostanie rozegrane przez braci Duffer.

Po trzecie – The X-Files

Spiskowe teorie, które zakładają, że rząd robi za naszymi plecami jakieś złe i niemoralne rzeczy to z kolei trademark innego serialu. No cóż – pewnie często bywa i tak, ale w rzeczywistości (stawiam na to wypłatę) te ukryte przed naszymi oczami agendy nie mają nic wspólnego z rzeczami nadprzyrodzonymi. Dlatego wielu ludzi lubi uciekać w świat fantazji. Niekiedy zabrną tak daleko iż foliarskie teorie na które nie ma dowodów naukowych (czyt. empirycznych) biorą za fakty. Fakty i nauka to jedno, a wiara drugie. Na kanwach tego rodzaju dysonansu poznawczego opierała się relacja Dany Scully i Foxa Muldera w serialu The X-Files (pol. Z Archiwum X).

Dr Brenner to pierwsza postać w ST, która przywodzi na myśl archetypy znane z The X – Files. Cigarette Smoking Man i jego mocodawcy to właśnie parafia Dr Brennera i jego ekipy. CIA czy NSA? Cholera wie – wiadomo tylko, że to bezwzględni ludzie, a kto znajdzie się na drodze do celu w realizowaniu ich agendy zostanie zmiażdżony niczym robak pod ich obcasem. Co zresztą pokazywali na lewo i prawo w pierwszym sezonie Stranger Things.

Pamiętacie nerdów z Lone Gunmen? To ekipa entuzjastów spiskowych teorii, która czasem pomagała Mulderowi w rozwiązywaniu niektórych spraw. Jeżeli uważnie oglądaliście Stranger Things to pewnie wiecie już kogo mam na myśli.

Gdy Barbra ginie, po pewnym czasie jej zdesperowani rodzice wynajmują detektywa.
Tak poznajemy Murraya Baumana whistleblowera z przeszłością, ale jednocześnie na tyle mało racjonalnego, że wierzącego w foliarskie spiskowe teorie o obcych. Postać nosi się nieco jak skacowany Bill Murray. Natomiast jest absolutnie żywym nawiązaniem do X – Files. Podobnie zresztą jak rosyjski naukowiec w trzecim odcinku, który postanawia zdradzić związek radziecki. Tego rodzaju postacie były trzonem wątków z CIA w Archiwum X. Pamiętacie nielegalną wycieczkę Mulder do Krasnojarska. Zabawa w kotka i myszkę w kazamatach rosyjskich kompleksów naukowych, które ukrywają jakieś podejrzane, nadprzyrodzone historie. Totalnie ten klimat co w trzecim sezonie ST.

Po czwarte – Jean Grey/Phoenix i X-Meni

Moce nastki to literalnie moce Jean Grey. Najpierw telekineza, a potem moce telepatyczne. Oczywiście te drugie w anturażu komory deprywacyjnej w przypadku Jedenastki nie są tak oczywiste jak moce Jean Grey z komiksu X-Men.

Ponadto podobieństw z uniwersum X-Men jest jeszcze kilka. Doświadczenia Jedenastki z bycia królikiem doświadczalnym rządowej agendy może nie są aż tak drastyczne jak doświadczenia Wolverine’a – niemniej są to tego samego rodzaju przykre przeżycia. To trochę za wiele aby te podobieństwa to był przypadek.

Kali, czyli przybrana siostra Jedenastki, która również była wynikiem eksperymentowania z LSD (how cringe is that?) ma moce takie same jak Mastermind z Hellfire Club (jedna z grup antagonistów X-Men). Tak się złożyło, że Mastermind przez swoje manipulacje sprawił, że Jean Grey straciła kontrolę nad mocami Phoenix i została opanowana przez ten byt. Kali nie miała tak negatywnego wpływ na Jedenastkę, ale kto wie. Jedenastka dysponuje tak potężną mocą, że może kolejny – tym razem sprytniejszy byt spoza znanego nam świata zacznie się nią interesować. Kto wie jak to rozegrają bracia Duffer. Podobieństwo tych dwóch postaci może się na tym nie skończyć.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o