Kierunek: Noc [RECENZJA]. Napięcie absolutne

Michał Małysa Seriale Publikacja: 23.04.2020, 9:00 Aktualizacja: 23.04.2020, 9:00
Sukces serialowego Wiedźmina wyprodukowanego przez Netflix rozbudził nasze apetyty na kolejne produkcje inspirowane polskimi dziełami kultury podlanymi zagraniczną konwencją. Kierunek: Noc, luźno oparty na powieści Jacka Dukaja, cierpi na podobne niedostatki jak wypuszczony przed dwoma laty serial 1983. W recenzji trudno mi go jednak skreślić, ponieważ potrafię bawić się na tego typu produkcjach doskonale i najnowsza premiera Netfliksa nie jest w tym obszarze wyjątkiem!
kierunek noc - recenzja premiery serialu na podstawie powieści jacka dukaja
16 Udostępnień

Daleko od Dukaja

Fabuła serialu Kierunek: Noc okazuje się oparta na powieści Jacka Dukaja bardzo luźno. Wydarzenia ze Starości aksolotla, w której cała ludzkość zostaje z dnia na dzień zmieciona z powierzchni ziemi przez promienie wschodzącego słońca, stanowiły dla polskiego pisarza pretekst do rozważań na temat ludzkiej natury. Pytania o istotę świadomości i człowieczeństwa zastąpione zostają w belgijskiej adaptacji nieustającą grą napięcia, pełnym patosu dramatyzmem oraz żonglowaniem cliffhangerami.

Obserwacja zagłady całej ludzkości z perspektywy pasażerów samolotu, którzy dzięki refleksowi porywającego maszynę żołnierza NATO mają możliwość uciekania przed śmiercionośnym wschodem, jest zatem wciągająca. Najnowszą premierą Netfliksa rozczarują się jednak fani twardej fantastyki naukowej. Kierunek: Noc to rasowy thriller, który na pierwszy plan wysuwa przykuwanie widza do ekranu zabiegami fabularnymi. Wszystkie inne elementy świata przedstawionego zostają tej roli podporządkowane, więc rozpoczynając seans musimy nastawić się na festiwal niedociągnięć czy wręcz niedorzeczności. To kwestia konwencji, która niekoniecznie przypaść może do gustu entuzjastom znanego z perfekcjonizmu Jacka Dukaja.

Aktorzy idealni do tasiemca

Oglądając Kierunek: Noc nie mamy co liczyć na popisowe kreacje aktorskie. Międzynarodowa obsada złożona jest z artystów, którym daleko do gwiazd z czołówek gazet, z czego doskonale zdają sobie sprawę. W większości nie podejmują prób szarżowania, hamletyzowania i przejmowania ekranu. Grają swoje, robią to co najmniej solidnie i podobnie jak wiele innych elementów serialu zostają zdominowani przez napięcie.

Nie oznacza to oczywiście, że obsada się nie popisała. Polak Ksawery Szlenkier, odgrywający rolę wybitnie irytującego mechanika, ma papiery na świetnego aktora i potencjalna popularność serialu przynieść może mu sporą rozpoznawalność. Całkowite podporządkowanie postaci fabule sprawia, że potrzeba będzie na to czasu.

Jeżeli Netflix zdecyduje się kontynuować serial, ogromny ładunek emocjonalny rozgrywających się na pokładzie samolotu wydarzeń z pewnością wypromuje tak charakterystycznych i solidnych technicznie aktorów. Tym bardziej, że stanowią oni międzynarodowy konglomerat, co pozwala na wypłyniecie i podkreślenie charakterystycznych cech każdego z wykreowanych bohaterów.

Wyraźne braki wizualne

Położenie tak wielkiego nacisku na budowanie napięcia kompletnie nie dziwi, gdy przyjrzymy się warstwie technicznej belgijskiej produkcji zleconej przez Netflix. Cierpi ona na wyraźne braki budżetowe, bo choć nie brak scen stanowiących idealny pretekst do popisów wizualnych, kamera skupia się przede wszystkim na wnętrzu samolotu. Kierowanie wzroku widza na świat poza kabiną maszyny nie miałoby chyba większego sensu – przebitki katastroficzne wystarczają do unaocznienia skali tragedii, a ich przedłużanie wykazałoby więcej braków, odciągając uwagę od zalet.

Kierunek: Noc jest jednak serialem minimalistycznym także pod kątem scenografii. O ile brak wizualnych popisów na zewnątrz samolotu wytłumaczyć można niskim budżetem, produkcja aż prosi się o zwracające uwagę detale. Tych zdecydowanie brakuje, choć przecież pretekstów na ich pojawienie się nie brakuje. To mankament, którego nie da wytłumaczyć się ani niedostatkami finansowymi, ani skupieniem się na graniu napięciem.

Thriller głupawy i doskonały jednocześnie

Jestem widzem, któremu fabuła trzeszcząca od nielogiczności w szwach kompletnie nie przeszkadza. Skoro potrafiłem wyłączyć myślenie i analizowanie kolejnych niespójności przy Domu z papieru czy Ozark, doskonale umiem bawić się także podczas seansu produkcji takiej jak Kierunek: Noc. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie jest to rozrywka dla każdego.

Wątpię, aby podobnie przymykać potrafili oko fani hardkorowego science-fiction, podobnie zresztą jak standardowa polska publika serialowa, lubiąca wytykać narracyjne potknięcia i przykładająca dużą wagę do fabularnych detali. Ja produkcją luźno opartą na prozie Jacka Dukaja potrafiłem się podjarać i śledzić ekranowe wydarzenia bez zwracania uwagi na naciągane rozwiązania, mające pchać do przodu akcję i wprowadzać kolejne cliffhangery. Te były zaś dla mnie nad wyraz przekonujące i trudno byłoby powstrzymać mi się przed odpalaniem kolejnych odcinków nawet wtedy, gdyby nie gonił mnie termin zniesienia embargo na przedpremierowe recenzje.

Recenzja serialu Kierunek: Noc – podsumowanie

Kierunek: Noc to serial idealny pod binge-watching. Widzę scenariusz, w którym zostaje przez nadwiślańską publikę kompletnie odrzucony, ale ja podczas śledzenia ucieczki przed śmiercionośnymi promieniami słońca bawiłem się doskonale. I takie właśnie podejście do nowej produkcji Netfliksa polecam.

Zobacz także:
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments