8. Krakowski Festiwal Komiksu. Nasze wrażenia z imprezy

zagrano Komiksy Publikacja: 1.04.2019, 10:58 Aktualizacja: 1.04.2019, 11:13
Końcówka marca okazała się być w tym roku dobrym terminem na wycieczkę. Mrozy przeszły, słońce wyszło zza chmur, nad Krakowem nie przeszły nawet deszcze - idealna okazja, by odwiedzić dawną stolicę Polski. Zwłaszcza jeśli się jest fanem komiksu.
Krakowski Festiwal Komiksu 8
6 Udostępnień

Krakowski Festiwal Komiksu. Jak wyszło?

Krakowski Festiwal Komiksu odbył się już po raz ósmy. Do jubileuszowej edycji pozostały jeszcze dwa lata, ale już teraz można mówić o pewnym osiągnięciu na tle innych komiksowych imprez, które w Polsce pojawiają się, a po kilku edycjach znikają. Małopolski event nie ma się też czego wstydzić. Dla gości zaplanowano liczne atrakcje. Podstawą takich wydarzeń jest lista gości, i co prawda nie ma sensu jej porównywać z tą przygotowywaną co roku na konwent w Łodzi, ale fani narracji obrazkowej mieli po co się ruszyć z domu.

Na czele listy znaleźli się oczywiście autorzy z zagranicy – ceniony przez czytelników w każdym wieku Belg Bédu, autor cyklu Hugo, rysownik Smerfów Miguel Díaz Vizoso czy hiszpański autor Brygady Enrique Fernández. Nie zabrakło też mocnej reprezentacji polskich autorów, którzy brali udział w spotkaniach autorskich, dawali autografy, i sprzedawali swoje komiksy. Program uzupełniały panele, warsztaty komiksowe (nie tylko dla dzieci, ale też i dla dorosłych) oraz wystawa poświęcona Smerfom.

Krakowski Festiwal Komiksu – oczekiwania

Krakowska impreza konsekwentnie się rozwija, ale błędem byłoby od niej oczekiwać tego, co mają do zaoferowania festiwale w Warszawie czy Łodzi. To w dalszym ciągu impreza stosunkowo nieduża. Budynek Małopolskiego Ogrodu Sztuki i Arteteki Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie daje pewne możliwości, które impreza wykorzystuje w swoim dwudniowym programie, ale nie ma tu mowy o rozmachu. Są też pewne mankamenty. Jednym z nich było podzielenie giełdy na dwa pomieszczenia, i można było odnieść wrażenie, że to pierwsze z nich koncentrowało więcej uwagi gości.

Nie dało się jednak nie zauważyć, że ‚lista obecności’ była nieco niepełna. Sama giełda pozwalała na bezpośredni kontakt z autorami i wydawcami, ale po dziesięciu minutach znało się już ofertę wystawców na wylot. W takich sytuacjach pozostaje udać się na panel (o ile trwa właśnie jakiś, który nas interesuje) albo poddać się środowiskowej socjalizacji. W drugim przypadku naturalnym wyjściem było opuszczenie terenu imprezy, bo w Artetece nie dało się porozmawiać ani nad kuflem piwa, ani nad talerzem pierogów czy kanapką.

Krakowski Festiwal Komiksu 8

Krakowski Festiwal Komiksu jako wydarzenie lokalne się sprawdza

Krakowski Festiwal Komiksu pozostaje na chwilę obecnym wydarzeniem lokalnym, ale porządnie zorganizowanym, bez rzucającej się w oczy prowizorki, i z ambicjami. W końcu to nie spotkanie lokalnego środowiska z lokalnymi autorami, to także twórcy z innych stron kraju, a nawet innych państw. Być może bardziej posłużyło by festiwalowi upchnięcie programu w jednym dniu, przez co impreza wydawała by się treściwsza i łatwiej byłoby znaleźć coś dla siebie w równolegle trwających punktach programu.

Mimo wszystko nie ma za bardzo na co narzekać, biorąc pod uwagę skalę wydarzenia i tak każdy coś dla siebie w programie mógł znaleźć, a festiwal dawał spore możliwości jeśli chodzi o interakcję z autorami i wydawcami. Dzikich tłumów nie było, i dużo łatwiej było o wyciągnięcie rysografu, czy dowiedzieć się czegoś o planach wydawniczych niż na tych największych imprezach. Bo właśnie takie festiwale – lokalne, ale z ambicjami – mają potencjał w integrowaniu społeczności, co trudno przecenić.

Krakowski Festiwal Komiksu 8

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o