Kultowe gry wyścigowe – Klasyczki Małysy #2

Michał Małysa Aktualności o grach Publikacja: 14.04.2019, 14:37 Aktualizacja: 14.04.2019, 14:41
Zajawkowiczem motoryzacji jestem od niedawna, ale i tak w nawale wieści o nowinkach ze świata samochodów (ale bym przytulał takiego Polestara 2 pokazanego na Geneva Motor Show 2019!) z łatwością przypominam sobie mnóstwo kultowych gier wyścigowych, w które pykało się niegdyś godzinami.
kultowe gry wyscigowe need for speed underground 2 cover
17 Udostępnień

Colin McRae Rally 2.0

O ile bez trudu przypominam sobie pierwszą w pełni ukończoną grę (Robin Hood: Legenda Sherwood wspominany w pierwszych Klasyczkach Małysy!), tak ze zidentyfikowaniem pierwszego zainstalowanego tytułu mam już olbrzymie problemy. Bardzo możliwe jednak, że był to właśnie Colin McRae Rally 2.0. Oczywiście z samego gameplayu pamiętam niewiele, jednak wiem jedno – z żadną z gier nie wiąże się w moim przypadku tak dużo żenujących wspomnień.

kultowe gry wyscigowe colin mcrae rally 2

Jak byliśmy z kolegami przekonani, że dobre przejechanie danego odcinka wyznacza kolor czerwony, a nie zielony – bo przecież nie mogliśmy być tak słabi, aby dosłownie każdy przejazd kończył się porażką. Jak odpaliwszy przez przypadek chińską czy arabską wersję językową święcie wierzyliśmy, iż gra została przez nas zhackowana i trafiliśmy na jej ulepszoną wersję. Jak każdą sesję z grą kończyłem rytualnym pstryknięciem listwy zasilającej, bo skąd niby miałem wiedzieć, że komputer wyłączać należy z poziomu pulpitu, kliknięciem myszki w odpowiednią opcję. Tak, tych wspomnień jest stanowczo zbyt wiele…


Need for Speed: Underground 2

Uwielbienie wobec tego NFS-a nie jest kwestią szczególnie hipsterską, to obok Most Wanted najbardziej kultowa wyścigówka z serii. W czasie grania w Need for Speed: Underground 2 obejrzałem prawdopodobnie wszystkie dostępne wówczas części Szybkich i wściekłych, na czele z bezsprzecznie najbardziej kozacką odsłoną: Tokyo Drift. Ten element wyścigowego kunsztu nie należał jednak do najmocniejszych elementów Underground 2. Starałem się go właściwie omijać i podobne wspomnienia ma kilkoro znajomych, jednak poza tymi irytującymi sekwencjami dało się znaleźć w NFS zabawę wystarczającą na długie godziny.

kultowe gry wyscigowe need for speed underground 2

A co było najfajniejsze w Need for Speed: Underground 2? Z pewnością nowatorskie jak na tamte czasy wplecenie wprost arcade’owego charakteru wyścigów w całkiem niezłą fabułę. Zwyczajne wyścigi, nawet mimo klimatycznego wbijania gracza w rozpędzone miasto, z czasem zapewne by się znudziły. Taki już klimat wyścigówek. Poznawanie historii stojącej za kierowcami czyniło jednak z NFS-a doskonałą grę. Podobnie zresztą było w przypadku innego klasyczka, znacznie bardziej niszowego.


Italian Job

W przejrzanych przeze mnie rankingach najlepszych i kultowych gier wyścigowych Italian Job się nie pojawia, co zrzucić trzeba chyba na karb fabularności tej gry. Włoska Robota jest bowiem egranizacją (o ile ktoś korzysta jeszcze z tego określenia) kultowego filmu sensacyjnego z 1969 roku, a pasjonujące pościgi oldtimerami służą przede wszystkim opowiedzeniu historii Charliego Crookera, rabusia kierującego Mini Cooperem.

kultowe gry wyscigowe italian job

Italian Job łączyła w sobie dwa cudowne elementy: sprawiające mnóstwo radochy pościgi oraz ciekawą fabułę. Sprytne manewrowanie wśród ciasnych, wąskich uliczek Turynu czy Londynu wymagało od gracza sporo zręczności, jednak wysiłek włożony w pokonywanie kolejnych plansz wynagradzany był w stu procentach przez wstawki narracyjne. Choć myśląc o płynącym z gry funie nie mógłbym pominąć bardzo niepozornego tytułu…


Re-Volt

Tę zaskakującą grę zgarnąłem na płycie dołączonej do jednej z licznych gazet o grach, które z olbrzymią namiętnością czytywałem każdego miesiąca. To zresztą jedno z przyzwyczajeń, które pozostały mi do dziś – samo granie nie kręci mnie nawet w ułamku tak bardzo, jak czytanie o nowych produkcjach i pisanie o nich.

kultowe gry wyscigowe re-volt

Re-Volt był zaś produkcją całkowicie arcade’ową, nastawioną wyłącznie na fun płynący z rozgrywki. Nie było w nim żadnej fabuły, świat przedstawiony stanowił wyłącznie miłe i estetyczne tło, a wszystko koncentrowało się na zabawie. Tę dostarczały zaś rozstawione na trasie zabawkowych samochodzików dopałki, które z uporządkowanego wyścigu resoraków czyniły prawdziwe pandemonium, pełne zwrotów akcji oraz niespodziewanych wyników. Co ciekawe, w Re-Volta zagrać można dziś na smartfonach – gra została przeniesiona przed kilkoma laty na Androida oraz iOS-a w niemal niezmienionej formie!


Burnout Paradise

Jeżeli mówimy o świetnej zabawie, nie sposób pominąć najbardziej dojrzałej i poważnej produkcji z tego zestawienia. Datowana jest ona na 2008 rok i pod względem technologicznym była sporym przełomem, oferując niesamowicie rozbudowany jak na owe czasy system zniszczeń. Co najfajniejsze, nie był on wykreowany w celu uczynienia z Burnout Paradise tytułu podbijającego rynek realizmem. Auto-destrukcja (wybaczcie ten filologiczny sucharek) stanowiła jeden z ciekawszych trybów gry Burnouta, chociaż pozostałe również wciągały i sprawiały, że wizyty w Paradise City nudziły się dopiero po kilku tygodniach gry.

kultowe gry wyscigowe burnout paradise

Fajnym elementem Burnouta była całkowita otwartość świata. Ukazane w grze miasto zwiedzać mogliśmy w dowolnej kolejności, a dokładne poznanie mapy gry pozwalało na wyszukiwanie skrótów i dowolne korzystanie z nich podczas wyścigów. Do minusów BP zdecydowanie trzeba było zaliczyć brak licencjonowanych samochodów. Niektórzy dopisaliby też w tym miejscu dość ograniczoną ścieżkę dźwiękową, ale dwa flagowe utwory poznane dzięki Burnoutowi do dziś trzymam na większości swoich playlisty. Klasyczne Paradise City Guns N’ Roses oraz nieco mniej doceniana Avril Lavigne ze swoim Girlfriend wciąż dodają mnóstwa energii!


Taka piątka ode mnie. Co dorzucilibyście od siebie?

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o