Luke Perry nie żyje. Beverly Hills i Riverdale w żałobie

Michał Małysa Seriale Publikacja: 5.03.2019, 8:33 Aktualizacja: 6.03.2019, 22:47
Niezapomniana rola Dylana w serialu Beverly Hills 90210 oraz rodząca się legenda Freda Andrewsa ze współczesnego młodzieżowego przeboju Riverdale – właśnie w ten sposób zapamiętamy tego aktora. Informacja, że Luke Perry nie żyje, wstrząsnęła światem w poniedziałek 4 marca.
luke perry nie zyje
1 Udostępnień

Luke Perry nie żyje. Zmarł w wieku 52 lat

Informacje o poważnym stanie Luke’a Perry’ego, który kilka dni temu trafił do szpitala z podejrzeniem rozległego udaru, okazały się niestety prawdziwe. Nie sprawdziły się za to pogłoski o rychłym powrocie aktora do zdrowia. Po wprowadzeniu pacjenta w stan śpiączki farmakologicznej doszło w końcu do najgorszego – w poniedziałek 4 marca świat obiegła wiadomość, że Luke Perry nie żyje.

Aktor zmarł w wieku 52 lat w szpitalu w Burbank, otoczony przez członków najbliższej rodziny. Przewieziony został tam przed kilkoma dniami po doznaniu rozległego udaru w swoim domu w Los Angeles. Wśród osób najbardziej dotkniętych jego stratą wymienić należy obecną narzeczoną Wendy Madison Bauer oraz dwójkę dzieci z poprzedniego małżeństwa – Jacka i Sophie.

Za co pokochaliśmy Luke’a Perry’ego?

luke perry nie zyje

Informacja o fakcie, że Luke Perry nie żyje, podawana jest najczęściej z natychmiastowym wspomnieniem kultowego amerykańskiego serialu z lat dziewięćdziesiątych – Beverly Hills, 90210. Wcielał się tam w rolę Dylana McKaya, a dzięki niesamowitej odwadze scenarzystów, nie bojących się podejmowania w produkcji trudnych wątków, wraz z innymi młodymi aktorami z planu szybko stał się rozpoznawalną na całym świecie gwiazdą.

Obecnie Luke Perry grał ojca jednego z głównych bohaterów współczesnego młodzieżowego hitu Riverdale, Archiego. Jego odejście z pewnością będzie dla samego serialu olbrzymią stratą – był on jednym z najbardziej charakternych oraz charyzmatycznych członków obsady.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o