Piękna ciemność [RECENZJA]

Hanna Łozowska Recenzje komiksów Publikacja: 1.02.2019, 10:55 Aktualizacja: 25.03.2019, 12:45
Piękna ciemność według scenariusza Marie Pommepuy i Fabiena Vehlmanna, wydana przez Kulturę Gniewu, to opowieść o dwóch równoległych światach. Jeden prowadzi nas przez kolejne karty komiksu linearnie, odkrywając fabułę i bohaterów. Istnienia drugiego możemy się ledwie domyślać.
11 Udostępnień

Oba porażają makabrą. Nienazwaną i niepodkreślaną, będącą raczej elementem codziennej rutyny. Ta rutyna zaklęta w powtarzanych czynnościach zaczyna istnieć dopiero wobec zderzenia z wydarzeniem wyjątkowym, podniosłym lub traumatycznym. I tak oto, od samego epilogu, bohaterowie sielankowej, zdawałoby się disnejowskiej w swej słodyczy, narracji w magiczny sposób przenoszą się do innej, brutalnej rzeczywistości w której poczucie bezpieczeństwa muszą budować na nowo.

Trumną będzie piórnik

Niczym w postrewolucyjnym lub szerzej – postapokaliptycznym świecie, tak i w Pięknej ciemności obserwujemy procesy tworzenia się społeczności i układów wewnątrz nich. Maleńkimi postaciami rządzą najdziksze instynkty. Prymitywne i okrutne zachowania bohaterów przeplatają się tu z małostkowością, narcyzmem i konformizmem. Członkowie tej społeczności, wyposażonej w skądinąd wspólne ludziom cechy charakteru, zmuszeni do poszukiwania pożywienia i schronienia, nie tracą zapału w budowaniu układzików i własnych wizerunków. Odbiór społeczny staje się niemniej ważny niż fundamentalne przetrwanie.
Tyle w pierwszym świecie.

Drugi, o którym wiemy niewiele, rozgrywa się raczej jako tło wydarzeń od początku wprowadzając pulsujące napięcie. Maleńka społeczność buduje bowiem swój nowy dom przy zwłokach kilkuletniej dziewczynki. Jej rzucone w lesie ciało, widoczne też na okładce, staje się punktem odniesienia i tymczasowym miejscem życia bohaterów. Ktoś z dziewczęcej torby wydobywa nadające się do zjedzenia ciasteczka, ktoś inny chowa się we włosach i oczodole. Piórnik będzie więc trumną, zeszyt – schronieniem przed deszczem.

Te równoległe historie splatają się kilkukrotnie, między innymi, gdy na okładce zeszytu znalezionego w torbie dziewczynki widnieje imię Aurora – tak nazywa się wiodąca bohaterka komiksu. Kolejny raz, gdy w historii pojawia się jeszcze jedna, donikąd niewiodąca nitka narracyjna – zaniedbany mężczyzna w średnim wieku. Jest on postacią z drugiego świata, świata „olbrzymów”, a jednocześnie to właśnie w jego domu ukrywają się maleńcy. Jego obecność to mnożące się znaki zapytania, szukamy związków między nim a nieżyjącym dzieckiem, chcemy wyjaśnień, co się stało, jak i dlaczego? A może nie chcemy?

Skrzywdzeni nie chcą słuchać o krzywdach innych

Wydarzenia o których opowiada Piękna ciemność poznajemy śledząc losy Aurory, noszącej wszelkie stereotypowe cechy bajkowej księżniczki zakochanej w księciu – narcystycznym i pyszałkowatym Hektorze. Aurora staje się nieformalną przywódczynią grupy i od początku próbuje zorganizować świat, rozdając jedzenie i chroniąc słabszych członków społeczności.

Aurora-księżniczka potrafi jednak, pod wpływem impulsu czy też po chwili namysłu, wybierając „mniejsze zło” lub „wyższą konieczność’ zachować się sposób okrutny i bestialski. Przekonana przez charyzmatyczną Jane, obcina rudzikowi skrzydła (w komiksie mylnie określonego drozdem). Biegający rudzik ma być środkiem transportu Jane, jej dominacja i brutalność – oswajaniem.

To w takich momentach ujawnia się uniwersalność i monumentalność narracji. Coraz częściej bowiem, w perspektywie badań humanistycznych, stawiamy sobie pytania o słuszność antropocentryzmu. Humanoidalne postaci i uzasadnienia ich przemocy w przerysowany sposób pokazują paradoksy rządzące społecznościami. Ten wątek wydaje się być szczególnie aktualny także w perspektywie doświadczeń polskiego podwórka.

Postać Aurory – ból zamyka ją na wszystko

W innej scenie Aurora pod wpływem emocji brutalnie morduje mysz, z którą wcześniej próbowała nawiązać relacje. Wiemy, że główna bohaterka jest zraniona. Dzieje się tak, jak to opisywał Andrzej Leder w Prześnionej rewolucji – ból zamyka na wszystko, co dzieje się wokół. Także na empatię: „Dopóki zadośćuczynienie się nie dokona, wszystko inne jest nieważne. (…) Dlatego [skrzywdzeni] nie chcą słuchać o krzywdach innych”.

I choć wyraźnie zarysowują się czarne charaktery opowieści, to jednak ci, których bierzemy za bohaterów pozytywnych nie są jednoznaczni. Widzimy strach, maski i pozycje społeczne, konformizm i chęć przetrwania, będące bezpośrednimi, trudnymi do oceny, motywatorami działań. Niedokończone, zawieszone wątki, pozwalają zastanawiać się, co działo się później.

Jak w baśniach braci Grimm – opowieść o okrucieństwie

Piękna ciemność to wspólna praca duetu Kerascoët, francuskich ilustratorów, a prywatnie małżeństwa – Marie Pommepuy i Sébastien Cosseta. Nasycone, pogodne barwy, tworzone przez artystów urocze i niewinnie wyglądające postaci kreują wrażenie bajkowości i naiwności przekazu. A jednak powieść graficzna Kerascoët i Vehlmanna zbudowana jest na kontraście. Jak u braci Grimm to, co na pierwszy rzut oka wygląda łagodnie, wręcz dziecięco, naszpikowane jest bezwzględnością.

Bohaterowie kierują się bezmyślnym okrucieństwem. Bezmyślnym – bo podyktowanym raczej wygodą, ciekawością, niezdolnością do empatii wobec innych. Istnieje wiele ścieżek interpretacyjnych Pięknej ciemności. Jedna z nich odwołuje się do baśniowości przekazu ubranego w subtelną formę i takie też odwołanie do historii literatury. Inna mówi o alegorii postmodernistycznego społeczeństwa, jego labilnej rzeczywistości, obok której przemyka się, nie zauważając jej okrutnych składników (a tak przecież jest z masową „produkcją” mięsa, z ociepleniem klimatu czy zanieczyszczeniem oceanów plastikiem). Bohaterowie Pięknej ciemności też nie mają problemów z odczuwaniem beztroski.

Aurora, którą poznajemy jako przedstawicielkę pewnego rodzaju elity, hardzieje, gdy zostaje zdegradowana w społecznej hierarchii. Nie ma jednak klasycznej, powieściowej przemiany bohatera. Jej izolacja spełza na niczym. Demony i tak dosięgną, nie może być lepiej.
Tymczasem martwe ciało dziecka rozkłada się, zmieniają się pory roku.

Wszystko jest tylko koszmarnym snem

W jednej ze scen dziewczynka podnosi się wśród opadających liści. Wygląda jakby całkiem przypadkowo ucięła sobie drzemkę na skraju lasu (tak zresztą jest też przedstawiona na okładce – stwarza złudzenie śpiącej). W kolejnej jej ciało jest już w zaawansowanej fazie rozkładu, powoli wchłania je ściółka. Wszystko jest tylko koszmarnym snem. Koszmarnym przewrotnie, bo koszmarem maleńkich staje się utrata domu, który stanowi martwe ciało. Żywa dziewczynka nie byłaby już domem dla nikogo.

Piękna ciemność to wciągająca i epicka w sferze wizualnej opowieść, niepokojąca od pierwszych plansz. Autorzy przeplatają ze sobą narracje, zmuszając do szukania metafor i znaczeń, wyciągania wniosków, intrygują, mnożą wątpliwości. Piękna ciemność świdruje w głowie i na długo zostaje. Zdecydowanie warto.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o