Fantastyczna czwórka: Rękawica Nieskończoności

Michał Krawiel Komiksy Publikacja: 24.12.2018, 13:09 Aktualizacja: 27.02.2019, 13:42
Koniec roku to naprawdę bardzo dobry czas dla fanów amerykańskich komiksów. Na rynku ukazało się naprawdę sporo ciekawych pozycji klasyki. Zapraszamy do naszej recenzji czterech tytułów wydanych przez Egmont: Rękawica Nieskończoności, Batman: Rozbite miasto i inne opowieści, Palcojad oraz Tajne wojny
thanos
1 Udostępnień

Rękawica Nieskończoności

 

Rekawica nieskonczonosci

Jim Starlin raczej nie spodziewał się w 1991 roku, że kosmiczny corossover, który stworzył razem Ronem Limem i Georgem Perezem, będzie miał tak ogromny wpływ na popkulturę w 2018 roku. Film Avengers: Wojna bez granic jest luźną adaptacją komiksowej Rękawicy Nieskończoności. Dzięki wydawnictwu Egmont polscy czytelnicy wreszcie mogą poznać komiksową wersję potyczki bohaterów uniwersum Marvela z Thanosem, któremu udało zebrać się wszystkie Kamienie Nieskończoności.

Zaczynając lekturę obawiałem się trochę, że Rękawica Nieskończoności zestarzała się jak inne komiksy z początku lat 90. i w 2018 roku będzie po prostu mało zjadliwa. Nie miałem racji i ponad 300 stron przeczytałem za jednym zamachem. Thanos Jima Starlina jest o wiele ciekawszą i bardziej złożoną postacią niż filmowa wizja braci Russo. Nie będzie nadużyciem, jeżeli określi się go postacią tragiczną, która w ostatecznym rozrachunku nie podołała boskości. Polskie wydanie składa się z dwóch miniserii wydanych w Stanach w 1991 roku: Thanos Quest i tytułowej Infinity Gauntlet.

Za stronę wizualną odpowiada duet George Perez i Ron Lim. Pierwszy jest postacią wręcz ikoniczną w komiksie, a Ron Lim bardzo kojarzy mi się z Marvelem z lat 90. Plansze w ogóle się nie zastrzały. Przy natłoku bohaterów narracja pozostaje przejrzysta i nie przytłacza, mimo ciągłej zmiany narratora w trakcie opowieści. Ten komiks można spokojnie polecić fanom starego dobrego Marvela, a także fanom Marvel Cinematic Universe. Rękawicę Nieskończoności z czystym sumieniem można nazwać klasyką komiksu superbohaterskiego, którą każdy fan powinien znać.

Nasza ocena: 9/10

Batman. Rozbite miasto i inne opowieści

 

Brian Azzarello i Eduardo Risso to zgrany duet twórców, który na przełomie wieków rozbił komiksowy bank autorską serią 100 Naboi. Egmont wznowił w serii DC Deluxe jedną z moich ulubionych pozycji ze świata Mrocznego Rycerza autorstwa wyżej wymienionych twórców – Rozbite miasto. Tom został uzupełniony o trzy inne historie. Tytułowe Rozbite miasto to jedna z lepszych historii ostatnich z Batmanem w roli głównej.

Jest to utrzymana w stylistyce noir opowieść, która bardziej zakorzeniona jest w historiach z lat 80. i 90. XX wieku. Bruce Wayne, próbując rozwiązać sprawę zabójstwa, działa kompulsywnie i obsesyjnie. Fabuła stworzona przez Briana Azzarello nie jest przełomowa, ale wraz z Eduardo Risso genialnie grają atmosferą, dzięki czemu Rozbitemu miastu bliżej do klasyków mrocznego kryminału takich jak Chandler czy Ellroy niż komiksowemu kanonowi superhero.

Pozostałe historie nie trzymają tak wysokiego poziomu, ale to wciąż świetna komiksowa robota wykonana przez znający się na wylot tandem twórców. Historie z psychopatą Zsaszem czy Thomasem Wayne’em jako Batmanem nie są słabe, ale nie są to też najlepsze osiągnięciem Azzarello i Risso.

Cieszę się, że Egmont wznowił Rozbite miasto w powiększonym ekskluzywnym formacie serii DC Deluxe, bo to naprawdę solidny kawał mrocznego superhero. Spokojnie mogę Rozbite miasto i inne opowieści polecić nie tylko fanom Mrocznego Rycerza.

Nasza ocena: 7/10

Palcojad

 

palcojad

Seryjni mordercy to temat nie do zdarcia. Psychopaci i ich body count to wdzięczny temat książek, filmów i komiksów. Kolejnym lubianym przez amerykańskich twórców tematem jest prowincja. W Palcojadzie dostajemy jedno i drugie. Jest to autorska seria Joshuy Williamsona (znanego w Polsce ze scenariuszy odrodzeniowego Flasha) i Mike’a Hendersona. Akcja tego thrillera z elementami horroru osadzona jest w miejscowości Buckaroo w stanie Oregon (z którego pochodzi aż 16 seryjnych zabójców).

Tytułowy Palcojad to seryjny zabójca Edward Warren, który został uniewinniony i wrócił do swojej rodzinnej miejscowości. Osią intrygi nie jest sam Edward, ale śledztwo prowadzone na własną rękę przez jednego z agentów FBI, które ma na celu udowodnienie, że wysyp seryjnych morderców urodzonych w tym miasteczku nie jest przypadkiem. Moim zdaniem pierwszy tom Palcojada jest po prostu przeładowany, przez co  mało wiarygodnie wygląda intryga, w której przewijają się zamaskowani zabójcy, puste groby oraz agenci FBI i NSA.

Jak na fabułę osadzoną na amerykańskiej prowincji, pierwszy tom jest mało kameralny. Całość mógłby ratować większy nacisk na stronę humorystyczną, ale Williamsonowi nie wychodzi to najlepiej – przykład gościnnego występu Briana Michaela Bendisa. Nie zachwyciła mnie również strona wizualna. Henderson nie został po pierwszy tomie moim ulubionym rysownikiem i mam wrażenie, że nim raczej nigdy nie zostanie.

Czy jest to słaby komiks? Nie, ale nie jest to coś, co może przypaść każdemu do gustu. Jeżeli lubicie takie seriale jak tegoroczny hit z HULU Castle Rock, to Palcojad może się wam spodobać. Jeżeli lubicie mroczne historie o seryjnych zabójcach z bardziej realistycznym zacięciem, to od komiksu Williamsona i Hendersona możecie się odbić.

Nasza ocena: 5/10

Tajne Wojny

 

Tajne wojny

Tajne Wojny to komiksowy event, który jest zwieńczeniem pracy Johnatana Hickmana nad postawieniem na głowie całego multiwersum Marvela. W wyniku inkursji cały komiksowy wszechświat Marvela uległ zniszczeniu. Jednak z jego resztek Doom stworzył namiastkę rzeczywistości – Bitewny Świat.

Czytając historie ze spiętrzającymi się równoległymi wymiarami, alternatywnymi światami i spotkaniami bohaterów z różnych rzeczywistości bardzo się męczę. Mam wrażenie, że doszliśmy do punktu krytycznego, w którym ten początkowo fajny chwyt został już totalnie wyeksploatowany. Dlatego z nie małą radością przyjąłem fakt, że Hickman zmiótł te wszystkie Ziemie. Oczywiście jak zawsze taki event ma na celu nowe rozdanie kart wydawniczych. Wracając jednak do samych Tajnych Wojen, czyli opowieści o świecie, w którym Doom jest bogiem, Strange jego prawą ręką, a za pilnowanie porządku odpowiadają Thorowie – czyta się to nadzwyczaj dobrze.

Nie jest to taka klasa jak wspominana wcześniej Rękawica Nieskończoności, ale jak na absurdalną genezę tego świata, to wciąż solidne czytadło, którego najmocniejsza stroną są rysunku Esada Ribica. Chorwat w tej historii odwala lepszą robotę niż odpowiadający za scenariusz Hickman. Tajne Wojny czytało mi się bez większego ból, choć podchodziłem do tego albumu bardzo ostrożnie, czytając wcześniej raczej mało pochlebne opinie.

Dlatego też jestem bardzo zaskoczony tym że nie odbiłem się od tego albumu ani razu, a nawet z pewną dozą guilty pleasure czytałem kolejne strony.

Nasza ocena: 6/10

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o