1983 [RECENZJA]

Michał Małysa Seriale Publikacja: 23.11.2018, 0:01 Aktualizacja: 23.11.2018, 9:07
Pierwszej polskiej serii oryginalnej w zasobach Netflix wypatrywaliśmy naprawdę długo. Miesiące oczekiwania zwieńczyła produkcja na wysokim, amerykańskim poziomie. I raczej was to rozczaruje – piszemy w przedpremierowej recenzji serialu 1983, który szeroką premierę będzie miał 30 listopada.
serial 1983
39 Udostępnień

Na zachód od Orwella

Trudno podejmować współcześnie kwestię wolności jednostki bez odwoływania się do George’a Orwella. Spośród niezliczonych powieści o walce z systemami totalitarnymi to właśnie Rok 1984 jawi się jako najjaskrawszy punkt odniesienia dla wszystkich popkulturowych wyobrażeń o bezwzględnych reżimach. Pierwsza polska produkcja oryginalna stworzona przez Netflix odsyła do dzieła brytyjskiego pisarza już samym swoim tytułem. I choć ostentacyjność nawiązania podkreślona zostaje w pierwszym odcinku konfiskatą rzeczonej powieści, z biegiem akcji coraz mniej jest w 1983 Orwella, a coraz więcej Igrzysk śmierci.

serial 1983

Trzeba to podkreślić już na wstępie – serial 1983 w najmniejszym nawet stopniu nie zajmuje się dopieszczaniem polskiego gustu. To produkcja do bólu amerykańska, której akcja rozgrywać mogłaby się właściwie wszędzie – wystarczyłoby tylko zmienić Pałac Kultury na Big Bena, Wieżę Eiffle’a czy Statuę Wolności. Nie tyle jest to jednak kwestia jakiegoś wielkiego uniwersalizmu przedstawionego świata, lecz mocnego osadzenia serialu w popkulturowych schematach.

Paleta archetypicznych postaci, fabuła przywodząca na myśl każdą pojedynczą dystopię z segmentu young adult, totalny symetryzm ideologiczny… Jeżeli komukolwiek zależało na wyrazistych rysach szeroko pojętej polskości, wykreowany w 1983 obraz kraju mocno go rozczaruje. Serial prezentuje totalitaryzm w wersji light, nieprzytłaczający swoim klimatem ani opowiadanej historii, ani tym bardziej widzów. Netflix and chill? Proszę bardzo, 1983 na bank nie podminuje niczyjego nastroju.

Mistrzowska szkoła narracji

Tytułowy rok jest w serialu 1983 symbolem i punktem odniesienia – to właśnie wtedy miały miejsce wydarzenia, które zmieniły bieg znanej nam historii. Fala ataków terrorystycznych pozwoliła czynnikom państwowym na brutalne rozprawienie się z demokratyczną opozycją, co umocniło Polską Rzeczpospolitą Ludową zarówno wewnętrznie, jak i na arenie międzynarodowej. Dwadzieścia lat później państwo policyjne wciąż ma się dobrze, a pokorne społeczeństwo cieszy się względnym spokojem i dobrobytem za cenę wyzbycia się mrzonek o wolności.

serial 1983

 

Do socjalistycznej Polski AD 2003 wprowadzani jesteśmy niezwykle flegmatycznie. Scenarzyści zdecydowali się na powolne odkrywanie kolejnych elementów świata przedstawionego, otwierającego się przed widzem stopniowo. Brak efekciarstwa i nachalnego epatowania alternatywnością jest jedną z zalet wspomnianego już rozmycia polskich rysów. Nie tylko pozwala przyjemnie zanurzyć się w wykreowanej rzeczywistości, ale również zostawia sporo miejsca fabule.

Historia przedstawiona w serialu 1983 opowiedziana została zaś niezwykle umiejętnie. Choć sama w sobie stanowi zwyczajnie przyjemny miks motywów charakterystycznych dla politycznego thrillera oraz dystopijnego young adult, jej siła tkwi w mistrzowskim wyważeniu. Podobnie jak w przypadku kreacji świata, również tutaj twórcy wydają się dość naturalnie panować nad swoim dziełem. Dokładanie kolejnych wątków czy wzrost napięcia nie wypływają z potrzeb narracyjnych, lecz z dynamiki przedstawianych na ekranie zdarzeń.

serial 1983

Efektem jest fabuła gładka i wciągająca w sposób organiczny, pozbawiona tricków skupionych wyłącznie na sztucznym podbijaniu zaangażowania. I właśnie takie prowadzenie serialowych wydarzeń jest dla mnie synonimem narracyjnej maestrii.

Ani to stado owiec, ani stado lwów

O ile pod względem narracji oraz kreowania świata całą tę delikatną tonację uznać należy za błogosławieństwo, tak kompletnie rozbija ona produkcję pod względem aktorskim. Zdecydowana większość postaci nie wybija się pod jakimkolwiek względem, czy to pozytywnym, czy negatywnym. Odnieść można wrażenie, że serial 1983 ogląda się na ekranie jak instrukcję obsługi bohaterów rodem z katalogu Ikei – seryjnie przyciętych, łatwych do złożenia, pozbawionych cech osobowych. I cóż z tego, że ciężko się do któregokolwiek aktora przyczepić, skoro prawie żadnej kreacji nie zapamięta się na dłużej?

serial 1983

Prawie, gdyż chwalebnym wyjątkiem jest tutaj postać wykreowana przez Mirosława Zbrojewicza. Postać turbosłowiańskiego generała i admiratora husarii pokazuje, jak wiele dobrego mogłoby wnieść w serial 1983 znaczące poszerzenie lokalnego kolorytu. Zamiast tego mamy więc młode pokolenie odgrywające teatrzyk w stylu Igrzysk śmierci (Maciej Musiał, przekonujący w roli przykładnego młodego obywatela, powoli rozrywającego sieć kłamstw, czy Michalina Olszańska, w roli buntowniczki nie gorsza niż Jennifer Lawrence). Zamiast tego mamy więc pokolenie starsze, które wydaje się być nieco znudzone swoimi archetypicznymi dla thrillera politycznego postaciami (poprawny Andrzej Chyra nie zapadnie w pamięć jako śliski politykier, podobnie zresztą jak Robert Więckiewicz w roli zdegradowanego i pozbawionego ideałów detektywa). I brak tylko kreacji, o którą można byłoby się pospierać ze znajomymi…

Polski serial 1983 to idealny produkt amerykańskiej popkultury

Dawno nie oglądałem serialu tak normalnego, tak idealnie przyciętego do najlepszych wzorców jakościowych produkcji spod znaku Netflix. Czuję jednak, ze właśnie to odpowiadać może za olbrzymie rozczarowaniem tym tytułem w oczach wielu widzów znad Wisły. Serial 1983 sprawdza się bowiem doskonale jako dzieło zanurzone w amerykańskiej popkulturze i okraszone subtelnym, lokalnym kolorytem. Czy możemy je jednak uznać za pierwszy polski serial oryginalny w ofercie Netflix?

Pod względem technikaliów jak najbardziej. Kulturowo jednak – zdecydowanie nie.

 

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o