Sex Education sezon 2 [RECENZJA]. Jaką bieliznę miałaś na sobie, kiedy cię zaatakowano?

Michał Małysa Seriale Publikacja: 20.01.2020, 12:46 Aktualizacja: 20.01.2020, 13:05
Trzy dni temu na Netflixie pojawił się długo wyczekiwany drugi sezon serialu Sex Education. Produkcja, która wcześniej miała w sobie dużo świeżości, obecnie po prostu kontynuuje pewne wątki i raczej nie wzbudza większych emocji. Serial zrealizowany jest na wysokim poziomie, wszystkie elementy są przemyślane, ale chyba drugi sezon ma trafiać już do zupełnie innej grupy docelowej niż pierwszy.
recenzja sex education sezon 2
33 Udostępnień

Otis powraca, ale już nie jako sex guru

Jak pisaliśmy w recenzji pierwszego sezonu Sex Education, ten serial to jedna z lepszych produkcji mówiących o seksie i seksualności. Porusza wszystkie możliwe tematy z tego zakresu i nie zostawia miejsca na strefę tabu. Jednocześnie nie ma w nim miejsca na bezsensowne szokowanie i kontrowersje. Są problemy dojrzewających nastolatków oraz dorosłych osób, ich zmagania z własną seksualnością i tym, co jest społecznie akceptowalne, a co nie. Dlaczego więc tak źle oglądało mi się drugi sezon?

Chyba po prostu nie był skierowany do mnie. Nowe Sex Education mocno rozwija wątki relacji szkolnych oraz akcji dziejących się w szkole, a mnie ciężko jest się do tego odnieść. Otis przestaje być seksualnym guru i mierzy się z własnymi problemami – a jednym z nich jest to, w której dziewczynie jest tak naprawdę zakochany. Maeve walczy z samotnością i ponosi konsekwencje swojego nastawienia do świata. Eric zostaje postawiony przed trudnym wyborem – z kim ma tworzyć relację (a z każdym dostępnym partnerem nie będzie to nic łatwego).

sex education sezon 2

Nawet dyrektor Moordale otrzymuje własny wątek, gdzie okazuje się, że jego małżeństwo to zwykła wydmuszka. Twórcy w mądry sposób pokazują, jak życie niby razem, ale jednak obok siebie potrafi wyniszczać. Często nawet bardziej niż zwykła samotność. Dużo się dzieje w drugim sezonie Sex Education, jednak są to działania przede wszystkim na poziomie relacji. Nie ma tu już tak wielu momentów związanych stricte z problemami seksualnymi, ale jeśli już się pojawiają, to podobnie jak w pierwszym sezonie są ujęte w dobry sposób – nie próbują być na siłę kontrowersyjne.

Przekraczanie granicy bezpieczeństwa to “nic takiego”

Jednym z takich wątków jest napaść seksualna na jedną z bohaterek. Dziewczyna podróżująca autobusem znajduje się w sytuacji, w której jej granice bezpieczeństwa i nietykalności fizycznej zostają całkowicie przekroczone. A jednak ona sama bardzo długo udaje, że “nic takiego się nie stało”. Kiedy już pozwala sobie uświadomić, że nie może pozwalać na takie sytuacje, zaczyna się wtórna wiktymizacja ofiary! Pytania ofiary o to, czy przed zdarzeniem uśmiechnęła się do sprawcy, jak się zachowywała – to wcale nie ułatwia zgłaszania takich spraw. Twórcy w ten sposób idealnie nawiązali do – niestety – słynnego pytania ofiary o to, jakiej długości miała na sobie spódniczkę i czy przypadkiem nie miała na sobie prowokacyjnej bielizny.

Sęk w tym, że ofiara może paradować w czymkolwiek chce, NIGDY nie jest to przyzwolenie na przemoc seksualną. W tym wątku dziewczyna zgłasza napaść, jednak nie załatwia to sprawy, ponieważ jej poczucie bezpieczeństwa zostało jej całkowicie odebrane. Nieważne, czy znajduje się w tłumie ludzi czy je sama – już nie poczuje się bezpiecznie, ponieważ doświadczyła czegoś traumatycznego.

sex education sezon 2

Sex Education mówi o tym problemie przez kilka odcinków, udzielając długiej i skomplikowanej odpowiedzi na to, czy takie rzeczy jak pokazywanie innym ludziom tego, czego nie chcą widzieć, już jest powodem do traumy? A może jeszcze nie? Dobrze, że twórcy nie zbagatelizowali tego problemu, tylko naświetlili go z każdej strony. Co nie zmienia faktu, że zawsze, kiedy ktoś przekroczy nasze granice musimy zareagować. Podobnie jeśli jesteśmy świadkami napaści, zróbmy, co możemy, żeby nie naruszać własnego bezpieczeństwa, ale tez nie zostawiać ofiary samej. Nasz brak reakcji to przyzwolenie na to, żeby ktoś zrobił nam to samo w przyszłości. Nieważne, co sobie myślimy. To nasza sprawa – zawsze.

Sex Education 2 – czy warto go oglądać?

Odnoszę wrażenie, że wszystko, co miało zostać powiedziane w tym serialu, zostało już poruszone w pierwszym sezonie. Kontynuacja Sex Education wydaje się być naciągana i zrobiona na fali popularności serialu (choć nie brakuje mocnych momentów). Musiała powstać, bo wiele wątków nie zostało zamkniętych, jednak nie jest to już produkcja na tyle wciągająca, żeby chciało się ją obejrzeć w całości – odcinek za odcinkiem. Tak jak pierwszy sezon Sex Education był produkcją skierowaną do wszystkich, tak drugi wydaje się być mocno nastawiony na nastolatków – i tylko na nich.

sex education sezon 2

To już nie jest uniwersalny serial w ciekawy sposób mówiący o seksie, tylko school drama zahaczająca o ważne wątki seksualne. Twórcy bardziej skupiają się na relacjach między bohaterami, co jest całkowicie naturalnym krokiem w kontynuacji jakiejkolwiek produkcji, a także na typowo szkolnych problemach. Wielu osobom może się to spodobać, mnie oglądanie drugiego sezonu zwyczajnie męczyło. Nie oznacza to, że 2. sezon Sex Education nie jest dobry. To porządna produkcja, jednak nie trafiła do mnie jako do dorosłego widza, który szkolne dramaty ma już dawno za sobą. Nie zmienia to faktu, że właśnie te wątki mogą mocno zaangażować młodszego widza i pozwolą mu porównać swoją sytuację z tą przedstawioną na ekranie.

Fot. Netflix

Zobacz także:
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments