Slavic Monsters było pierwsze przed Pokemon GO [WYWIAD]

Michał Małysa Publicystyka Publikacja: 8.10.2019, 10:00 Aktualizacja: 8.10.2019, 16:04
Znacie grę Pokemon GO? Koniecznie powinniście poznać również Slavic Monsters. Oryginalny polski pomysł wykluwał się w bólach jako startup, a dziś we współpracy z urzędami i młodzieżą podbija kolejne turystyczne zakątki Polski. O retnikach i stolemach rozmawiamy w wywiadzie z Markiem Maruszczakiem.
slavic monsters
23 Udostępnień

Jak wygląda związek Pokemon GO ze Slavic Monsters?

Pomysł na grę nie narodził się z Pokemon GO, ale z oryginalnych Pokemonów i siedzenia nad rzeką w słońcu z gołą głową. W kwietniu 2016 roku zaprezentowaliśmy projekt gry na Startup Weekend Olsztyn. Premiera Pokemon GO miała miejsce w lipcu. Oczywiście porównań nie da się uniknąć, jednak nie mamy i nie mieliśmy ambicji powielać gameplayu Pokemon GO.

Pomysł na mechanikę Slavic Monsters sięga do starszego Ingressa?

Jeżeli przez mechanikę masz na myśli wykorzystanie GPS i prawdziwych map, to można powiedzieć, że była oryginalnym pomysłem. Słyszałem wcześniej o Ingressie, ale kiedy przyszedł mi do głowy pomysł zrobienia tej gry, myślałem raczej o tym jak fajnie byłoby łapać zwykłe pokemony brodząc po pas w trawie, a potem przenieść się nad rzekę w poszukiwaniu innych. Wtedy jeszcze nie było oficjalnie mowy o Pokemon GO, choć sam zamysł był z tego co wiem prezentowany przed zarządem Nintendo w 2015 r.

Bardzo dużo grałem w oryginalne Pokemony w szkole podstawowej. Oczywiście wiedziałem, że nikt mi nie da do rąk takiej franczyzy, więc zacząłem szukać czegoś innego i wybór padł najpierw na mitologię w ogóle, a potem konkretnie na mitologię słowiańską. Nie zdawałem sobie wówczas sprawy jak bardzo jest bogata.

Mógłbyś wymienić różnice między Slavic Monsters a Pokemon GO?

Jest ich sporo. Poczynając od systemu walki, wzorowanym na oryginalnych turach stosowanych w jRPG i w Pokemonach, poprzez kolekcjonowanie ataków, wymiany i walki PVP , które u nas były zanim pojawiły się w Pokemonach, poprzez questy fabularne, możliwość budowania własnych obiektów na mapie gry, postaci NPC, zbieranie surowców i znacznie większy wpływ danych przestrzennych na przebieg walki.

Szczególnie zadowoleni jesteśmy z zadań fabularnych, ponieważ przybliżają nas do klasycznych gier RPG, a połączone z wykorzystaniem danych przestrzennych pozwalają na generowanie naprawdę fajnych treści. W jednym z zadań spotykamy na przykład Kremarę, który był duchem wywoływanym przez wylewanie odrobiny piwa do paleniska. Kremarze właśnie kończy się piwo, więc wysyła nas do najbliższego pubu po kilka butelek.

Jak to wygląda w praktyce?

Gracz musi fizycznie pofatygować się do jakiegoś baru i tam znajdzie wirtualne butelki. Prawdziwe zresztą pewnie też, ale to zadanie jest oznaczone +18 i nie wyświetla się w ogóle młodszym graczom. Inne zadania pozwalają wykluwać bazyliszki, szukać kwiatu paproci, rozwiązywać zagadki kryminalne i tak dalej.

Przed Slavic Monsters jeszcze długa droga zanim będziemy zadowoleni z gry. Obecnie pracujemy przede wszystkim nad nowym GUI, poprawkami błędów i kolejnymi zadaniami fabularnymi. Często, tak jak w przypadku Misji Kopernik lub Misji Smętka w Grodzisku Owidz, tworzymy je przy współpracy z lokalnymi władzami lub aktywistami. Regularnie dodajemy też nowe stworzenia i NPC.

Jak wygląda współpraca z urzędami od strony komunikacyjnej?

To jest ciekawa sprawa, bo takich problemów właściwie nie ma. Oczywiście zdarzają się pytania o rzeczy niemożliwe do zrobienia, ale wtedy tłumaczymy jak można to obejść lub informujemy, że po prostu się nie da, i trzeba zrobić coś innego.

Jak dotąd spotykamy się wyłącznie ze zrozumieniem i wsparciem, szczególnie promocyjnym. Zarówno departament turystyki jak społeczeństwa informacyjnego działa z naszej perspektywy sprawnie i, co więcej, ma fajne pomysły.

Serio, urzędy nie są ostatnio takie złe. Nawet w skarbówce wszyscy są dla mnie zwykle mili. To trochę szok dla kogoś wychowanego na dwunastu pracach Asteriksa.

Czy widzicie postęp w kolportowaniu gry do szerszego odbiorcy?

Przede wszystkim nowi gracze na dłużej zostają z nami po zainstalowaniu Slavic Monsters. Od początku mieliśmy również nadzieję, że nasza aplikacja sprawdzi się podczas organizacji gier miejskich i jako atrakcja turystyczna, co też udało nam się osiągnąć. Gra nadal jest jednak w becie więc nie możemy mówić o rzeszach graczy.

Liczby zawsze warto śledzić. Obecnie robiąc grę nie da się uniknąć statystyk, jeżeli myśli się o tym na poważnie. Mogę powiedzieć, że nie dobiliśmy jeszcze do 10 000 testerów w becie, ale jest już zdecydowanie bliżej niż dalej. Te liczby zdecydowanie wzrosną, kiedy wyjdziemy z bety i oficjalnie pojawimy się na iOS, późną jesienią lub wczesną wiosną.

Jaki jest na chwilę obecną wasz cel? Prześcignąć Pokemon GO?

Sukces Pokemon GO był ewenementem na skalę światową, ale miał miejsce już po rozpoczęciu prac nad Slavic Monsters. Dlatego tworząc naszą grę nie planowaliśmy takich zasięgów i całe szczęście, bo nie udało się to jeszcze żadnej innej grze na świecie. Naszym celem jest sukcesywne ulepszanie gry i budowanie bazy oddanych graczy.

Chcemy również jeszcze bardziej wykorzystać potencjał turystyczny i edukacyjny gry. Dzięki geolokalizacji i rzeczywistości rozszerzonej możemy tworzyć zadania fabularne, które ożywiają legendy, wierzenia i historię. Dlatego w Olsztynie można wykonać zadanie dla Mikołaja Kopernika, w Gdańsku pomóc Stolemowi z rzeźbami na kamienicach, a w Gdyni rozwiązać zagadkę porwania figury św. Mikołaja. W całym kraju można również spotkać kilkadziesiąt duchów postaci historycznych i wiele misji mocno osadzonych w lokalnych realiach. Chcemy, aby było ich więcej.

Jak wygląda obecnie zespół pracujący nad Slavic Monsters?

Obecnie nad grą pracuje 7-8 osób. Wielkość zespołu nie różni się znacząco od tego, co ustaliliśmy 2,5 roku temu. W międzyczasie realizowaliśmy jednak inne projekty, a część środków pozyskanych w ten sposób przeznaczyliśmy i przeznaczamy na dalszy rozwój Slavic Monsters. Uważam, że taka forma gry ma ogromny potencjał, choć trzeba na jej rozwój przeznaczyć znacznie więcej czasu i środków niż pierwotnie zakładaliśmy.

O Slavic Monsters pisze się również jako platformie turystycznej.

Można robić reklamy i Reklamy, jak pokazał choćby przykład Allegro. My jednak nie zamierzamy rezygnować z formy i charakteru gry mobilnej. Nie planujemy umieszczać w grze banerów albo złotych łuków w warszawskich Łazienkach, nie mamy jednak nic przeciwko temu, aby wspólnie z miastem zgrywalizować szlak turystyczny albo np. umieścić wrocławskie krasnale w rzeczywistości rozszerzonej i pozwolić turystom sprawdzić czy mają szansę w starciu ze Smokiem Wawelskim.

Wykonując zadanie dla Stolema w Gdańsku pomagamy mu w rozmieszczeniu rzeźb na wybranych kamienicach. Przy okazji dowiadujemy się co nieco na temat ich historii. Dla Kopernika zbieramy instrumenty astronomiczne, a dla Retnika teksty dawnych pieśni ludowych. Historia i lokalne legendy mają gigantyczny niewykorzystany potencjał turystyczny i, owszem, również reklamowy. Jeżeli podejdzie się do nich z pomysłem, to efekty potrafią być bardzo ciekawe.

A co mówią nam one o świecie namacalnym, a nie wirtualnym?

Moment zetknięcia historii i legend z nowoczesnymi technologiami i codziennością jest właśnie tym, co najlepiej pokazuje możliwości geolokalizacji i rzeczywistości rozszerzonej. Chciałbym, żeby kiedyś wszystkie miasta, a może i lokalne biznesy, potrafiły wykorzystać swoje położenie i tło historyczno-kulturowe tak jak robi to Kraków ze Smokiem Wawelskim lub Wrocław z Krasnalami.

Popkulturowe podejście do legend i wierzeń jest szczególnie widoczne w Japonii i Korei, gdzie przemysł rozrywkowy czerpie z historii i kultury tradycyjnej już od wielu lat. Dlatego większość osób z mojego rocznika wymieni więcej pokemonów niż władców Polski lub stworzeń z mitologii słowiańskiej.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o