Technomancer. Postapo jakiego nikt jeszcze nie widział

Grzegorz Ćwieluch Aktualności o grach Publikacja: 27.11.2018, 11:18 Aktualizacja: 5.03.2019, 18:05
Jak często zdarza Wam się zaglądać do kosza z przecenionymi grami? Jak często zwracacie uwagę na najtańsze leżące na półce tytuły? Produkcje, których istnienie umknęło Waszej uwadze, bo nie były ze stajni, która kojarzy się Wam z wiodącymi wydawnictwami? Nie pominęliście przez to gry Technomancer?
the technomancer
30 Udostępnień

Technomancer od studia Spiders

Zdarza się nader często, że pozycje tak nisko wycenione są zwyczajnie kiepskie. Kupiłem kiedyś na rympał grę o nazwie Kholat. Postanowiłem, że zaryzykuję, bo tytuł miał być zgodnie z opisem na pudełku fajną przygodówką. Szkielet fabuły stanowiły niewyjaśnione wydarzenia oparte na faktach. Okazało się, że gra była fatalna. Na taką animację i grafikę nie ma w dzisiejszych czasach miejsca.

the technomancer

Czasem bywa jednak i tak, że trafia się prawdziwa perełka. Coś podpowiada, że tytuł może być żenujący i dziwny, ale stwierdzasz jednak, że dasz mu szansę. Właśnie tak miałem w przypadku gry studia Spiders – Technomancer. To action RPG, w którym kierujemy losami Zachariaha – technomanty wplątanego w walkę pomiędzy frakcjami postapokaliptycznego Marsa.

Dystopijna wersja przyszłości potomków kolonistów Marsa

Technomancer to kontynuacja Mars Log Wars, gry wydanej w 2013 roku. Tytuł trafił na rynek w 2016. Nie ma nas jeszcze na Marsie, ale scenarzyści już nakreślili na piasku bardzo dystopijną wersję przyszłości potomków kolonistów czerwonej planety. Kijek między szprychy entuzjazmu Elona Muska, ale jak to mawiał Papcio Chmiel: „Dobra wojna, ale w telewizji”.

the technomancer

Kiedy skończycie grę zrozumiecie, że defetyzm w ocenie rodzaju ludzkiego u twórców Technomancer jest o wiele większy niż w przypadku pierwszej części i o wiele, wiele większy niż w przypadku twórców Fallout czy Mad Max. Z perspektywy czerwonej planety naprawdę można złapać jeszcze lepszą ostrość co do kondycji racjonalizmu w ziemskiej populacji.

Lokacje są hołdem dla starych produkcji postapo

Gra zachwyca różnorodnością i egzotyką lokacji. Chyba nigdy jeszcze nie powiedziano tyle w grach postapo pod względem wizualnym i architektonicznym. Pierwsza frakcja, czyli Abundance, to totalitarny reżim z symbolicznym sznytem Rosji radzieckiej. Lokacja pozwala na poruszanie się w obrębie brutalistycznych betonowych struktur. Zabieg ten budzi zachwyt i jest unikalnym doświadczeniem wizualnym wśród tytułów postapo.

the technomancer

Kolejnym przystankiem jest owiane tajemnicą miasto kupców. Połączenie postapokaliptycznych platform z kryjówką rozbójników z „Baśni Tysiąca i Jednej Nocy”. Ta lokacja też robi wrażenie, ale przede wszystkim cieszy fakt, że twórcy oddali hołd starym filmowym produkcjom postapo, które w Polsce można było znaleźć na pęczki w wypożyczalniach VHS.

Takim właśnie miejscem jest mityczna utopia mutantów. Zasadniczo bardzo podoba mi się zarówno sposób, w jaki mutanty są zrobione w grze, jak i wplecenie w fabułę ich paskudnego losu. Stawia on totalitarną Abundance w jeszcze gorszym świetle. Aurora znana z poprzedniej części pojawia się tylko częściowo w formie outpostów pod ich kontrolą, ale nigdy jako macierzysta lokacja możliwa do odwiedzenia.

Ponure przesłanie Technomancera

Na uwagę zasługują struktury Abundance i egzystujący w ich obrębie cech technomancerów. Kwestie, które były niedopowiedziane w poprzedniej części, tutaj zostały opisane aż nadto. Ukazuje się przed nami cała geneza powstania tej kasty. Już na początku gry dowiadujemy się, że ich głównym zadaniem jest szukanie reliktów z czasów kolonizacji Marsa.

the technomancer

Gra daje nam możliwość wyboru trzech podklas, które sugerują sposób walki w jakim będziemy toczyć rozgrywkę. Jakikolwiek wybierzemy i tak będziemy mogli korzystać z technomanckich mocy. Sama walka jest bardzo przyjemna i dała mi naprawdę sporo zabawy. Najwięcej przyjemności sprawiła mi jednak unikatowa atmosfera, połączona z fajną oprawą muzyczną, a także ponurą konkluzja zawarta w przesłaniu, które objawia się na końcu gry.

Zardzewiała i owiana czerwonym pyłem przyjemność

Technokraci, którzy kombinują jak najszybciej dostać się na Marsa na pewno nie są zachwyceni tym, że defetyści ze Spiders Studios roztaczają przed graczami dystopijną przyszłość nieistniejących jeszcze kolonii. Nie umniejsza to jednak egzotyki tej perspektywy, bo większość gier jakie powstały o Marsie to raczej cienkie strzelanki, gdzie technologia jest błyszcząca, świecąca, wypolerowana i chromowana.

O wiele bardziej cieszy oczy zardzewiała i owiana pyłem czerwonej planety tajemnica.

Zobacz także:
Fort Triumph z dużą aktualizacją
Aktualności o grach, 24 Wrz 2019

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o