TOP 10 największych twardzieli w grach komputerowych. Część 1: 1990-2000

Grzegorz Ćwieluch Publicystyka Publikacja: 6.05.2021, 10:58 Aktualizacja: 6.05.2021, 10:58
Najwięksi OG’s, badassy i swaggerzy z gier lat dziewięćdziesiątych. Lecimy z tym chłopaku i ty dziewczynko! Będzie to przelot przez dziesięć najbardziej twardzielskich postaci z gier komputerowych. W tym zestawieniu nie dzielimy ich na tych dobrych i tych złych. Każdy i każda dostanie swoją szansę. Jakimi kryteriami się kierujemy? To proste! Własnymi.
0 Udostępnień

Foto: Flickr/QuakeCon

Na talerz, jako pierwsze danie, trafią twardziele i twardzielki z dekady, której część z was miała już własne pececiaki, część dopiero na nie oszczędzała, a część dopiero przychodziła na ten świat. Spokojnie, nie zabraknie też lokalnych “gwiazd” rodzimej sceny. Kogoś zabrakło? Ktoś został pominięty? Szczerze w to wątpimy. Zresztą dycha jest już kompletna i to z małym Jokerem (nie, nie tym od Batmana) w talii. Zaczynamy nasze TOP 10 największych twardzieli w grach komputerowych.

Część 1: 1990-2000

  1. Piotrek ze Street Hassle

Jeżeli zastanawiacie się, jakie korzenie ma typowo polskie, nieco siermiężne poczucie czarnego humoru w stylu kreskówek o Kapitanie Bomba to śpieszę z wyjaśnieniem, że ojcem chrzestnym tego typu narracji jest Street Hassle.

Dlaczego tylko dziesiąte miejsce? Piotrek ze Street Hassle wygląda, jakby spędzał czas tylko na kłuciu się igłą i wyciskaniu na korbowni. Jednocześnie wali z bani albo robi wrestlingowe szuruburu emerytom. Równie dobrze można by zrobić grę, w której tłuczemy ośmiolatków. Ostatnie miejsce zarezerwowane jest dla człowieka, który okłada seniorów.

  1. Turok z Turok

 

Mój dobry ziomek miał w podstawówce typa, który lubił ortalionową odzież i rzucał kamulcem tak, że gdyby urodził się w Stanach to na bank przyjęliby go do profesjonalnej ligi baseballowej. Chłop miał ksywę Turok – od bohatera tejże gry.

Dlaczego miejsce dziewiąte? Na początku kiedy mamy łuk i nóż faktycznie Turok wydaje się mieć dość kiepskie szanse w walce z dinozaurami. Ten stan rzeczy trwa jednak krótko i do dyspozycji zaczynamy mieć też cały arsenał przeróżnej broni palnej. Chłop znęca się nad jaszczurkami. Co z tego, że przerośniętymi? Prawdziwi fighterzy pokroju Różala wiedzą, że nasi mniejsi bracia to nie worki boksowe do wyładowywania frustracji. Choć z drugiej strony deklarował chęć strzelania do łodzi z ofiarami wojen i klęsk żywiołowych – więc może sam jestem w tej łodzi ze zwierzątkami (niczym Noe).

  1. Kain z Legacy of Kain

 

Kain przebudził się jako wampir i postanowił dokonać zemsty, co doprowadziło ostatecznie do zagłady ludzkości (czy tam zakucia jej w kajdany). Dlaczego ósme miejsce? Dlatego, że wampir – nawet taki świeżo przeklęty i przepoczwarzony w krwiopijcę – bez problemu może dojechać każdego śmiertelnika. To zrozumiałe, jest wyżej w łańcuchu pokarmowym. Poza tym w późniejszych częściach serii znęcał się nad Razielem, któremu wyrosły skrzydła. Kain był zazdrosny, wyłamał kości podtrzymujące skrzydła i zostawił ich strzępy. Pamiętacie jaką Raziel miał fryzurę? Jak Nick albo Aaron Carter. Twórcy gry wystarczająco skrzywdzili Raziela dając mu takie uczesanie, a Kain jeszcze dokłada swoje trzy grosze bullyingu skanalizowanego zazdrością.

  1. Doman z Doman: Grzechy Ardana

 

Słowiański Conan, czyli Doman wraz ze swoim blond ziomblem, którego imienia nie pamiętam wjeżdżają na otro w Armię Ardana. Ten watażka ma całą hordę na swoich usługach. Pojawiają się olbrzymy, kościeje i reptilianie. Dlatego szacunek i numer siedem na liście dla Domana za zimną krew i dekapitujące młyńce.

  1. Franko z Franko the Crazy Revenge

 

Młodszy brat Domana to Franko. Gra powstała przed słowiańskim dark fantasy o przygodach Domana. Franko dostaje szóstą pozycję, bo wchodzi w temat bez sprzętu i to nie w wymyślonej krainie będącej słowiańską odmianą Hyperborei, tylko na sztywniutkich szczecińskich osiedlach. Przecież każdy wie, że w Szczecinie po przemianie ustrojowej było najsztywniej. Ciągle przecież mowa o hardej ekipie git-metalowej ze Szczecina. Niewątpliwie pomysł na metaideę Franko wywodzi się z tej właśnie inspiracji.

  1. Sagat ze Street Fighter

 

Ok, ten kto wypiera albo nie chciałby się przyznać, że Sagat zainspirował go do trenowania tajskiego boksu, ten niech podniesie teraz rękę.

Dlaczego Sagat jest takim ikonicznym badassem? Ponieważ obok równie fikcyjnego Tong Po rozreklamował na cały świat tę fantastyczną sztukę walki. Dlaczego piąte miejsce? Myślę, że dla każdego dzieciaka czy to z Tajlandii, czy gdzie indziej na świecie treningi w gymie muay thai mogą być ucieczką od codzienności, wykluczenia i biedy. To bardzo ważne.

Na przytoczonym klipie tajlandzki tygrys obija swojego toksycznego szefa – dyktatora Bisona.

  1. Chun Li ze Street Fighter

 

Świetnie to wygląda w anturażu grafiki dzisiejszych czasów. Chun Li to właściwie jedna z pierwszych poważnych, empowermentowych twardzielek. Chińska dziewczyna, która oklepuje tych wszystkich naładowanych testosteronem bysiorów na miętko. Mocna czwórka. Protagonistka ta doczekała się nawet pełnometrażowego filmu, o którym pisałem TUTAJ.

  1. Lara Croft z Tomb Raider

 

Co prawda z początku trochę za dużo strzelała do zwierzaków (co zarówno mi jak i Różalowi nie za bardzo odpowiada), ale nie można jej odmówić twardzielstwa. Zarówno sprawności fizycznej jak i celności. Szkoda tylko, że w gruncie rzeczy jest scoundrelem tak jak Indiana Jones. Kierują nią samolubne pobudki i generalnie jest kiepskim role modelem.

  1. Duke Nukem z serii Duke Nukem

 

Wiecie dlaczego Duke Nukem jest większym kozakiem od kosmicznego marynarza z Doom? Ponieważ nie nosi wspomaganej zbroi. Nic nie może zasłaniać jego gunów. Taki z niego trochę współczesny berserker.

Mocna dwójka, bo chłop powstrzymał w pojedynkę inwazję obcych.

  1. BJ Blazkowicz z Wolfenstein 3D

 

Sam jeden rozmontował machinę wojenną Trzeciej Rzeszy, tym samym kompletnie deklasując takich Bękartów Tarantino. Najnowsza część serii to już grube political fiction. Niemniej jednak Blazkowicz jest tym dla gamedevu, czym dla kina akcji jest John McClane.

  1. Caleb z Blood

 

Joker tej całej imprezy. Koleś kompletnie poza konkurencją. Wiecie, jaki jest problem z protagonistą z Doom czy Quake? Nie mają za grosz osobowości. Nie zrozumcie mnie źle. Klimat obu gier jest świetny, ale przy rozpisywaniu protagonisty klaruje się zero polotu. Podobnie zresztą jest w Halo i całej reszcie tego typu gier.

Duke Nukem, Lo Wang i właśnie Caleb mają tę osobowość, charakter, cokolwiek co nie robi z nich strzelającego głazu obklejonego teksturami.

Caleb jest jakimś totalnym odpałem dla fanów mrocznych, pokręconych i lekko gotyckich postaci urban fantasy. Trochę smutny got, trochę rewolwerowiec, ale taki raczej w klimacie grabarza z dzikiego zachodu niż dandysa albo strażnika teksasu. Zardzewiałe widły, pistolet na flary, wiązki dynamitu odpalane od zippo i te jego zgrzane komentarze. Plus jego antagonista mający w sobie coś z wielkiego przedwiecznego z opowiadań Lovecrafta.

Zobacz także:
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments