Unto the End to debiutancka produkcja 2 Ton Studios, w której główny nacisk położono na ciekawie zaprojektowany system walki oparty na blokowaniu ciosów przeciwników. Gra wymaga dużego skupienia i zręczności, jednak wynagradza to przyjemnym uczuciem spełnienia, a osiągane w niej małe zwycięstwa dają dużo satysfakcji. Całość pozostaje przy tym utrzymana w minimalistycznym stylu, który najlepiej pasuje do Switcha.

Podejrzewam, że większość osób grających w Unto the End od razu przyrównała produkcję dwuosobowego 2 Ton Studios do Dark Souls, głównie ze względu na wysoki poziom trudności i konieczność wielokrotnego powtarzania tych samych starć. Podejrzewam, że spora część graczy skojarzy również z cyklem From Software oszczędną fabułę i konieczność domyślania się wielu rzeczy, które dopiero po mocniejszym wgryzieniu się temat, dają jakąś w miarę sensowną odpowiedź na pytanie, o co tak w ogóle chodzi. Okej, w porządku, rozumiem skąd się to bierze, choć mierzi mnie już ciągłe przyrównywanie każdej wymagającej gry do “Soulsów”.

Nie każda trudna produkcja, wymagająca od gracza dłuższej analizy danej sekwencji, zasługuje na miano souls-like’a i Unto the End zdecydowanie nim nie jest. Nie chodzi już nawet o dwuwymiarową perspektywę czy wszechobecny minimalizm – owszem, to gra dla cierpliwych, jednak pod tym względem zdecydowanie bliżej jej do Gothica. To właśnie z cyklem niemieckiego Piranha Bytes, na którym zjadłem lata swojego dzieciństwa (do dziś nie wiem, czy było warto) skojarzyło mi się Unto the End, a z każdym kolejnym starciem czułem się, jakby po raz kolejny zaczynał swoją przygodę w Górniczej Dolinie czy Khorinis.

To uczucie potęgowała nie tylko skala samej gry, ale także to, co się w niej dzieje i jak nieznaczące jest wobec tego wszystkiego zadanie głównego bohatera. Bohatera, który próbuje dostać się do swojego domu, przedzierając się przez kolejne podziemia, walcząc przy tym z różnego rodzaju okropieństwami. Tyle i aż tyle; grom często w zupełności wystarcza kontekst, zwłaszcza że w Unto the End fabuła ma drugo- a nawet trzeciorzędne znaczenie.

Pokora przede wszystkim

Rdzeniem całej gry jest system walki, który z jednej strony nie jest niczym nowatorskim, jednak jego implementacja w grze 2D była naprawdę ciekawym pomysłem. Jako że od początku czuć, że główny bohater Unto the End jest jedynie – mówiąc kolokwialnie – żuczkiem i w zdecydowanej większości stanowi on pokarm dla istot zamieszkujących dolinę, lepiej od razu odpuścić sobie szarżowanie z pieśnią na ustach. Gra bardzo szybko karze wszelkie niecierpliwe zachowania i wychwyca popełniane przez nas błędy, co było naprawdę odświeżającym doświadczeniem. Nie spodziewałem się, że po tak długiej przerwy od Gothica czy innych gier Piranha Bytes, które obecnie nie stanowi już dla mnie większego problemu, będę ponownie potrzebował tego doświadczenia. Że ponownie będę się chciał uczyć czegoś nowego.

Kluczem jest metodyczne blokowanie i szukanie okazji do zdania pojedynczego ciosu. Właśnie tutaj wychodzi gothicowość Unto the End – próbować do skutku, szukać własnego sposobu na wygraną, nie zniechęcać się porażkami i być gotowym na to, że gra będzie nam regularnie podkładała kłody pod nogi, nie oferując zbyt wiele w zamian. Nawet chodzenie po podziemnych ruinach czy korzystanie z Bóg wie przez kogo przygotowanych wind czy trabin, które najlepsze lata mają już za sobą, może być niebezpieczne. Przy czym cały czas trzeba się mieć na baczności – w odróżnieniu od gier Piranha Bytes, w Unto the End nie ma etapu “wymiatacza”. Praktycznie do końca jest się tylko człowiekiem uzbrojonym w miecz, sztylet do rzucania (nie raz potrafi uratować życie; dbajcie o niego lub w razie potrzeby stwórzcie sobie nowy), własny spryt i… wyczucie.

W zapowiedziach twórcy sugerowali, że nie wszystkie napotkane przez nas istoty będą wrogo nastawione, a co więcej, część z nich będzie się dało w jakiś sposób udobruchać. Jako że Unto the End jest grą bez słów, jedyna forma interakcji z nimi to wręczanie im różnego rodzaju podarunków. W większości przypadków będą to lecznicze ziółka hamujące krwawienie, choć tych sytuacji będzie raptem kilka.

Wszechobecny minimalizm

W ogóle, Unto the End jest zaskakująco krótką grą, a całość zaczyna się gdzieś pod koniec drogi bohatera. Nam przyszło śledzić kluczowy i najprawdopodobniej najbardziej niebezpieczny odcinek tej podróży, ale praktycznie nigdy nie wykraczamy ponad to, co obejmuje nasze główne zadanie. Ten minimalizm doskonale podkreśla sceneria przemierzanych przez nas plansz. Niby widzimy, że dochodzi tu do jakiegoś pogromu, a ślady krwi, zniszczone chaty czy trupy ponabijane na wystające z ziemi skały sugerują, że dzieje się coś niedobrego. Ale z drugiej strony – czy to jest zmartwienie naszego bohatera?

Z takiego założenie wyszli Stephen Danton i Sara Kitamura, twórcy gry, i zdecydowanie się to sprawdza. Unto the End do końca pozostaje kameralną produkcją skupioną na tym, co wychodzi jej najlepiej.

Deweloperzy zrezygnowali również ze wszelkich typowo growych elementów – jako że w grze ginie się dość często, nikt specjalnie się nad tym nie roztrząsa. Niemal całkowicie usunięto ekrany ładowania, a po kolejny zgonie po prostu zaczyna się od ostatniego punktu kontrolnego. Zrezygnowano również z interfejsów, podpowiedzi czy wskazówek, co może przerażać, ale sam projekt poziomów jest na tyle czytelny, że bez problemu da się znaleźć tę właściwą drogę. Czasem warto jednak zabłądzić – znalezione przez nas zasoby pozwolą ulepszyć pancerz czy przygotować miksturę leczniczą.

W tym całym minimalizmie gra trochę za słabo komunikuje, kiedy wykonywany jest zapis. Mam też wrażenie, że tych “checkpointów” było zwyczajnie za mało, co w przypadku wyjątkowo trudnych walk, okazywało się upierdliwe. Samo poruszanie się po ciemnych zakamarkach jaskiń w Unto the End też nie należy do najłatwiejszych, a nasz bohater okazuje się bardziej wrażliwy, niż można by przypuszczać. Z drugiej strony jest tylko człowiekiem, więc…

Gałka w górę; gałka w dół

Jako że w Unto the End liczy się przede wszystkim precyzja i odpowiednie wyczucie, nie można pozwolić sobie na błędy (no, chyba, że macie dużo wolnego czasu), o które – niestety – bardzo łatwo na Switchu. Specyficzny projekt gałek analogowych joy-conów powoduje, że nie zawsze będziemy w stanie zareagować odpowiednio szybko. Znacznie lepiej szło mi na pro kontrolerze, choć trzeba przyznać, że granie na Switchu ma swoje plusy – aż tak nie rzuca się w oczy do bólu prosta oprawa graficzna, która na dużym ekranie wygląda zwyczajnie brzydko.

Nie zmienia to jednak tego, że nie wyobrażam sobie grania w Unto the End na innej platformie. Specyfika gry idealnie pasuje do przenośno-stacjonarnej konsoli Nintendo, a każdy wygrana walka, nawet ta w trakcie podróży autobusem, SKM-ką czy tramwajem, przybliża nas do celu.

Podsumowanie recenzji Unto the End

A jakie to jest satysfakcjonujące? Mówię wam – dawno nie byłem aż tak spełniony i zadowolony, a jednocześnie sfrustrowany. Unto the End bywa i bardzo często jest upierdliwe trudne, a ostatnie walka wymagała ode mnie poświęcenia dobrych dwóch godzin na doszlifowanie odpowiedniego planu i tak z godziny na wprowadzenie go w życie. A, no i jeszcze dwie godziny wcześniejszych prób pokonania czy ominięcie przeciwnika, które spełzły na niczym.

Czuję ulgę po przejściu Unto the End (w końcu to była moja gra do recenzji; praca, którą musiałem wykonać), ale jednocześnie wiem, że będzie brakowało mi tych małych zwycięstw. Zwycięstw, o które w prawdziwym życiu ostatnio bardzo ciężko, a które to są niezwykle ważne w rzeczywistości, w jakiej się od prawie roku znajdujemy. Tutaj wypadałoby podlinkować artykuł Igi Ewy Smoleńskiej sprzed ponad 6 lat, w którym opisuje ona jak podobne, terapeutyczne wręcz działanie miało na nią Dark Souls.

Więc może Unto the End jest jednak jak Dark Souls? No, powiedzmy, że trochę tak, niech wam będzie.

Graliśmy na Switchu; gra dostępne jest również na PC, Stadii i konsolach (PS4, Xbox One, a dzięki wstecznej kompatybilności także na Xbox Series X|S i PS5). Egzemplarz recenzencki dostaliśmy od Better Gaming Agency.

Zdjecie recenzji

Bardzo dobra

Gra bywa nieznośnie trudna, jednak jest przy tym bardzo satysfakcjonująca

Oceń grę

  • ciekawy system walki

  • minimalizm praktycznie pod każdym względem

  • kameralna historia bardzo skupiona na swoich pierwotnych założeniach

  • poczucie osiągania małych zwycięstw

  • krótka i satysfakcjonująca


 

  • niejasny system zapisu

  • gra bywa upierdliwie trudna

  • trudności w sterowaniu na Switchu w trybie przenośnym

  • uboga oprawa graficzna ujawniająca się podczas gry na dużym ekranie

Tony Hawk’s Pro Skater 1 + 2. Remaster idealny

Nowy gameplay Layers of Fear 2 pozwala mieć nadzieję, że druga odsłona przeboju Bloober Team także przypadnie do gustu graczom.

Loki w Fortnite

Nowy gameplay Layers of Fear 2 pozwala mieć nadzieję, że druga odsłona przeboju Bloober Team także przypadnie do gustu graczom.

Nie żyje pierwowzór psa z Fallout 4

Nowy gameplay Layers of Fear 2 pozwala mieć nadzieję, że druga odsłona przeboju Bloober Team także przypadnie do gustu graczom.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Zagrano.pl - Recenzje, premiery, zapowiedzi

Zagrano.pl to portal dla dojrzałych graczy i fanów jakościowej rozrywki. Znajdziesz tu nie tylko newsy ze świata gier na każdą z platform, ale też trafne i wyważone opinie o najnowszych i nieco starszych produkcjach. Zagrano.pl to jednak coś więcej niż gry. To newsy i ciekawostki na temat ulubionych seriali i kinowych nowości oraz recenzje komiksów i gier planszowych. Nie wiesz, czy długo wyczekiwany tytuł na PlayStation 4 wart jest ogrania? Sprawdź opinie naszych recenzentów! Planujesz kupić nowe słuchawki czy gogle VR, ale nie wiesz, na co dokładnie się zdecydować?

Doświadczeni gracze specjalnie dla ciebie testują najnowsze sprzęty i podpowiadają, co sprawdza się najlepiej. Na Zagrano.pl odnajdą się wszyscy: niedzielni gamerzy i oraz gracze z wieloletnim doświadczeniem. Daty premier wyczekiwanych tytułów, newsy i wrażenia z przedpremierowych pokazów gier, ciekawostki i wyjaśnienia dotyczące tych elementów gry, które bywają szczególnie zastanawiające. Świat technologii i dobrej rozgrywki nie ma przed nami tajemnic. Tradycja też jednak ma znaczenie, dlatego obszernie piszemy m.in. o komiksach, które cieszą się coraz większą popularnością (nie tylko wśród dojrzałych graczy). A dla tych, którzy nie mogliby żyć bez ulubionych seriali przygotowujemy solidną porcję ciekawostek na temat ich ulubionych bohaterów. Technologia, tradycja, recenzje, rozrywka i przede wszystkim jakość. Wszystko to zebraliśmy w jednym miejscu - na zagrano.pl. Twoim miejscu.

W aktualnościach znajdziesz najświeższe informacje ze świata gier i technologii. Newsy pobierane są ze sprawdzonych źródeł i dotyczą szerokiej tematyki - każdy gracz (i nie tylko gracz) znajdzie tu interesującą go informację. Chcesz sprawdzić, czy data premiery wyczekiwanej gry na PlayStation 4 nie została przesunięta lub na jakim etapie są prace nad nową produkcją? Albo kiedy na Netflixie pojawi się dobrze rekomendowany serial? Jeśli takie informacje są już dostępne - znajdziesz je także u nas.

Wiemy, jak trudno jest obecnie znaleźć sprawdzone informacje i jak ciężko jest wydobyć je z wielu fake newsów. Dlatego przekazywana jest nas wiedza weryfikowana jest przez kilku autorów, a jeśli aktualności dotyczą pogłosek i plotek na temat danej produkcji - wtedy jest to jasno podkreślane. Szanujemy czas graczy i pasjonatów technologii.

Subiektywna opinia może kogoś przekonać lub zniechęcić do zakupu gry, komiksu czy planszówki. Może też rzucić światło na mankamenty produkcji, których nie zauważa się wcześniej lub uznaje się je za mało istotne. Z kolei podkreślenie zalet może przekonać kogoś do kupna gry, której dany gracz wcześniej nawet nie chciał mieć w swojej kolekcji.

Nasi recenzenci dokładnie prześwietlają wszystkie produkcje i produkty po to, aby ułatwić wybór innym. Spędzają godziny przed konsolami i komputerami, a także przy stole za planszą lub przed ekranem z Netflixem, żeby wychwycić wszystkie nieprawidłowości i drobne smaczki. Później rzetelnie dzielą się wrażeniami z innymi graczami, widzami, czytelnikami.

I choć ich przeżycia są ważne, to każdy z recenzentów nie zapomina też o zdrowym obiektywizmie. Właśnie dlatego nasze recenzje są kompletne.

Komputery osobiste to coś, bez czego nie potrafimy już wyobrazić sobie życia. Pojawiły się w na początku lat 70. Pierwsze tego typu maszyny zostały wyprodukowane przez firmy Hewlett-Packard, IBM oraz Xerox. Spory o to, który producent był pionierem, trwają do dziś. Za pierwszy komputer osobisty zbliżony w swoim charakterze do obecnych maszyn, uważany jest Altair 8800, dzieło firmy MITS. Pojawił się w 1975 roku, a jego nazwa została prawdopodobnie zaczerpnięta ze „Star Treka”.

Kolejne lata w branży to dominacja dwóch firm – IBM oraz Microsoftu. IBM wprowadził modę na komputery osobiste i wyprodukował modele, które cieszyły się dużą popularnością. Z kolei firma Bila Gatesa, Microsoft, dostarczał do nich systemy operacyjne. Na początku był to DOS, a później kolejne wersje znanego wszystkim Windowsa. Zaletą komputerów była możliwość rozbudowy poprzez wymianę części. To z kolei napędzało rynek i ułatwiło rozwój branży. Z czasem komputery wyposażano w coraz bardziej wydajne podzespoły.

Obecne komputery znacznie różnią się od swoich pierwowzorów. Poza maszynami stacjonarnymi mamy możliwość korzystania z takich urządzeń jak laptop, netbook, ultrabook czy tablet. Warto pamiętać o tym, że komputery osobiste to nie tylko narzędzia do pracy. Z powodzeniem mogą konkurować z konsolami. Wśród kultowych gier dostępnych wyłącznie na tę platformę, znajdziemy takie tytuły, jak serie Age Of Empires, Heroes of Might and Magic, Cywilizacja, Settlers, Football Manager, czy pierwsze części Diablo lub Fallouta.

Xbox to dobrze znana marka stworzona przez giganta z Redmond, czyli Microsoft. Do tej pory w ramach serii na rynku pojawiły się trzy konsole, należące do szóstej, siódmej i ósmej generacji. Pierwszy model to Xbox, który zadebiutował w listopadzie 2001. W 2005 roku pojawił się jego następca, czyli Xbox 360.

Najnowszy model to Xbox One. Trafił na rynek 21 maja 2013 roku. Jego wielką zaletą jest częściowa kompatybilność wsteczna. Oznacza to, że bez problemu zagramy w większość starszych gier. Xbox one wyposażony jest w 8-rdzeniowy procesor z częstotliwością 1.75 GHz i 8 GB RAM-u. Atrakcyjnym dodatkiem do konsoli jest Kinect, czyli czujnik ruchu umożliwiający granie bez kontrolera. Do sterowania możemy wykorzystać własne ciało oraz głos.

W 2016 roku pojawiła się ulepszona wersja konsoli – Xbox One S. Charakteryzuje się białym kolorem i jest o 40% mniejsza niż wersja oryginalna. Jeśli chodzi o kwestie techniczne, nowy model umożliwia obsługę filmów w 4K oraz przeskalowanie gier do takiej rozdzielczości. Pełną obsługę i granie w 4K zapewniła dopiero kolejna wersja konsoli, czyli Xbox One X.

Historia PlayStation rozpoczęła się 3 grudnia 1994, kiedy pierwsza konsola Sony została wydana w Japonii. Jej „ojcem” nazywany jest Ken Kutaragi. PS4 to czwarta konsola z rodziny PlayStation wyprodukowana przez firmę Sony Computer Entertainment. Model należy do konsoli ósmej generacji. Został wyposażona w 8GB RAM-u oraz 8-rdzeniowy procesor, który zaprojektowała firma AMD. Konsola zadebiutowała w świecie elektronicznej rozrywki 20 lutego 2013 roku w Nowym Jorku. Obecnie dostępna jest także w wersji Slim (mniejszy rozmiar) oraz Pro (większa moc obliczeniowa, obsługa technologii 4K).

Standardowo konsola wyposażona jest w kontroler DualShock. Mamy możliwość podłączenia również innych akcesoriów, jak na przykład kierownice, pistolety czy kontrolery PlayStation Move, które razem z goglami VR umożliwiają grę w wirtualnej rzeczywistości.

PlayStation to najpopularniejsza marka konsoli dostępnych na rynku, posiadająca największą bazę graczy. Liczba sprzedanych egzemplarzy PS4 przekroczyła 75 milionów. Do gry przez sieć wymagane jest wykupienie PlayStation Plus. W ramach abonamentu subskrybenci otrzymują każdego miesiąca kilka gier do pobrania bez dodatkowych opłat.

Wśród ekskluzywnych tytułów, wydanych jedynie na konsole PlayStation, znajdują się takie gry, jak God of War, Bloodborne, Crash Bandicoot, popularna seria Uncharted, Gran Turismo czy The Last of Us.

Nintendo to japońska firma bardzo dobrze znana w świecie elektronicznej rozrywki. Jej specjalność to produkcja konsoli, w tym modeli przenośnych. Sukces przyniosło firmie wypuszczenie na rynek konsoli NES (Nintendo Entertainment System) w 1983 roku, w czasie kryzysu w branży gier. Kolejnym dobrym posunięciem było stworzenie Game Boya, który szybko stał się flagową produkcją Nintendo i dla wielu osób do dziś jest kultowy. Kolejne warte uwagi konsole wypuszczone przez Nintendo to SNES, Nintendo 64, Nintendo 3DS, następne wersje Game Boya oraz wyposażona w bezprzewodowe kontrolery Wii.

Nintendo Switch to najnowsze dzieło japońskiej firmy. Poręczna konsola zadebiutowała 3 marca 2017 roku. To bezpośredni następca Wii U. Główną zaletą Switcha jest to, że można grać zarówno w wersji przenośnej, jak i podłączyć konsolę do telewizora. Sprzęt został wyposażony w procesory firmy Nvidia, oparte na technologii Tegra X1. W zestawie znajdują się dwa kontrolery. Poza standardowymi rozwiązaniami, zostały wyposażone w żyroskop, akcelerometr oraz wibracje haptyczne. Dodatkowo prawy kontroler, Joy-Con R posiada także sensor podczerwieni, który pozwala identyfikować gesty i obiekty. Najpopularniejsze gry wydane na Switcha to The Legend of Zelda: Breath of the Wild, Super Mario Odyssey, Mario Kart 8 Deluxe, Celeste czy Rocket League.

Technologia nie ma przed nami tajemnic. Sprawdzamy zarówno nietłukące się wyświetlacze (czy rzeczywiście takie istnieją?), jak i najnowsze klawiatury czy gogle wirtualnej rzeczywistości. Podpowiadamy, jakie modele komputerów, gogli, smartfonów i klawiatur są najlepsze. Tylko porządny sprzęt uzyska nasze pozytywne opinie - nie akceptujemy technologii, która zamiast ułatwiać życie powoduje frustrację graczy lub użytkowników.

Jeśli więc nie wiesz, na co się zdecydować- nieważne czego szukasz - sprawdź nasze opinie o sprzętach. Być może właśnie dzięki nam wybierzesz dokładnie to, czego potrzebujesz.

Netflix to najpopularniejsza internetowa wypożyczalnia. Platforma oferuje dostęp online do filmów i seriali w ramach miesięcznego abonamentu. Swoim zasięgiem obejmuje prawie cały świat (oprócz Chin, Syrii, Krymu oraz Korei Północnej). Według danych ze stycznia 2018 roku, liczba osób opłacających abonament to 117 milionów.
 
Firma została założona w Kalifornii w 1997 roku. Na początku jej działalność opierała się na wypożyczaniu płyt DVD pocztą. Dopiero dziesięć lat później, po wypożyczeniu ponad miliarda płyt, Netflix wzbogacił swoją ofertę, udostępniając produkcje online. W Polsce platforma zadebiutowała oficjalnie we wrześniu 2016 roku. 
 
Dzięki serwisowi mamy możliwość oglądania produkcji filmowych oraz seriali w ramach usługi VOD. Platforma jest dostępna przez internet, ale niektóre pozycje można oglądać także offline. Po opłaceniu abonamentu możemy oglądać wszystkie materiały dostępne na stronie – nie ma żadnych dodatkowych opłat.
 
Firma zajmuje się także produkcją. Seria Netflix Originals to filmy i seriale stworzone lub współtworzone przez Netflixa. Najpopularniejsze tytuły to seriale: Stranger Things, Orange is the New Black czy Narcos oraz filmy: Gra Geralda, Okja , Mudbound.

Chcesz wiedzieć, po jakie komiksy warto sięgnąć albo przekonać się, że ten gatunek to nie tylko Thorgal i Sandman? Jeśli tak, to dobrze trafiłeś - w tym dziale odnajdą się zarówno zagorzali fani komiksów, jak i kompletni laicy, którzy dopiero zaczęli interesować się tematem.

Naszym najważniejszym przesłaniem jest to, że komiksy są dla każdego. Różne rodzaje historii dopasowane są do wieku i doświadczenia czytelnika oraz jego gustu. Nasi recenzenci podpowiadają, na co warto zwrócić uwagę oraz na bieżąco informują o nadchodzących premierach i najważniejszych wydarzeniach.

Nie możesz doczekać się premiery kolejnego sezonu swojego ulubionego serialu i zależy ci na wszystkich nowinkach, jakie go dotyczą? A może szukasz opinii na temat nowej produkcji, do której nie jesteś do końca przekonany? Nie martw się, jesteśmy tu dla ciebie. Na bieżąco piszemy o nadchodzących premierach i wszystkich ciekawostkach związanych z serialami, a m.in. Netflix nie ma przed nami tajemnic. Dzięki temu działowi możesz spędzić ze swoimi ulubionymi serialowymi bohaterami jeszcze więcej czas niż tylko ten, który poświęcasz im siedząc przed ekranem.