5 najlepszych seriali 2018 roku

Michał Małysa Seriale Publikacja: 2.01.2019, 13:13 Aktualizacja: 25.02.2019, 19:35
Trzy produkcje od Netflix i po jednej z HBO GO oraz Showmax – tak wygląda nasza propozycja 5 najlepszych seriali 2018 roku. Znalazły się na niej dwa polskie tytuły, a depcze im po piętach choćby Rojst. Czy w końcu doczekaliśmy się czasów, gdy fan seriali wyżyć mógłby z samych rodzimych tytułów?
botoks 5 najlepszych seriali 2018
14 Udostępnień

Początek roku już tradycyjnie nie jest najmocniejszym serialowym okresem. W tym roku z głośnych hitów wymienić warto głównie trzeci sezon True Detective z oferty seriali HBO GO, a w przypadku planów Netflix na styczeń 2019 zaznaczyć należy dokupienie kilku solidnych licencji. W ramach wypełniania tej pustki można cofnąć się nieco w czasie i nadrobić ewentualne braki w przypadku 5 najlepszych seriali 2018 roku. Które produkcje zasługują według nas na to miano?

La Casa de Papel (Netflix)

la casa de papel

Ósemka zawodowych przestępców trudniących się różnymi aspektami bandyckiego fachu staje przed największym wyzwaniem swojego życia. Ich celem jest obrabowanie Mennicy Hiszpańskiej i zainkasowanie dwóch miliardów euro. Skok może się udać tylko dzięki ścisłemu podporządkowaniu wobec planu, który sporządził tajemniczy Profesor.

Choć już pierwsze godziny napadu wyraźnie odbiegają od ustalonej strategii, okazuje się, że bohaterowie przygotowani zostali przez przywódcę na każdą ewentualność. Rozpoczyna się więc pasjonująca gra pomiędzy oddziałami policji a bandą wyrzutków. Jej wynik przesądzony zdaje się być tylko z pozoru.

la casa de papel

La Casa de Papel to przedstawiciel dobrze znanego wszystkim miłośnikom kina akcji heist movie – gatunku skupionego na wielkim napadzie, wokół którego koncentruje się fabuła danego dzieła. Rosnące napięcie jest w tym przypadku oczywiście nieodzowne, jednak hiszpański serial zrealizowany na zlecenie Netfliksa ma również inne zalety.

To przede wszystkim paleta barwnych postaci, może i nieco zbyt archetypicznych, ale zdecydowanie wyrazistych. Stoczyłem już niejedną burzliwą dyskusję na temat swojej hierarchii poszczególnych kreacji, a z miliona rozprawek pisanych przez widzów wysnuć da się tylko jeden wspólny wniosek. Ci bohaterowie po prostu ruszają. Bandę wyrzutków i nieudaczników da się zresztą nie tylko polubić – w ich losy zwyczajnie możemy się wczuć.

la casa de papel

Nie bez znaczenia pozostaje również czynnik świeżości. Miło w końcu odpocząć od angielskich i polskich dialogów, rozkoszując się śpiewnym brzmieniem języka hiszpańskiego. Nawet jeśli większość motywów jest uniwersalna i nie daje zbyt wielkiego wglądu w iberyjską kulturę, to właśnie odmienność La Casa de Papel magnetyzuje od pierwszych sekund. A gdy wjeżdża akcja, kiedy następuje trzęsienie ziemi i napięcie od tej pory wyłącznie rośnie – wtedy jest już po nas.

Atypical – Sezon 2 (Netflix)

atypical

Drugi sezon ciepłego serialu familijnego, który skupia się na życiu Sama Gardnera i jego rodziny. Młody chłopak od urodzenia zmaga się z autyzmem, a okres adolescencji stawia go przed wieloma nowymi wyzwaniami. Odnalezienie się w trudnym świecie nie jest zresztą problemem charakterystycznym wyłącznie dla głównego bohatera.

Od samego początku Atypical stawiało na ukazanie całego wachlarza wyzwań, z którymi zmagać muszą się osoby pomagające dziecku z autyzmem w prowadzeniu względnie normalnej egzystencji. W drugim sezonie wątki rodziców i przyjaciół Sama zostały rozwinięte z gracją, nie ujmując jednocześnie serialowi ani krztyny poczucia humoru.

atypical

Niesamowita radość, którą Atypical wnosi do życia widzów, jest największą zaletą tego tytułu. Amerykańska produkcja nie wzbudza oczywiście salw śmiechu i wahałbym się przed oglądaniem jej w większym, niefajmilijnym gronie, jednak ma w sobie pokłady pozytywnej energii o wiele głębsze niż niejeden sitcom. Skąd się one biorą?

Atypical skutecznie przekonuje, że dzięki wsparciu najbliższych nawet w przypadku wymagającego zaburzenia człowiek jest w stanie wieść – wbrew tytułowi i na przekór losowi – normalne, szczęśliwe życie. Jakkolwiek banalnie to nie brzmi. A scenarzystom udaje się uniknąć spłaszczenia tematu oraz taniego grania na emocjach już drugi sezon…

Ślepnąc od świateł (HBO GO)

Nie oszukujmy się, nawet najpozytywniejszy i najmilszy serial nigdy nie zachwyci tak bardzo, jak dobrze zrealizowana opowieść o złu tkwiącym w głębi człowieka. W minionym roku nikt nie podszedł do tego tematu z większym rozmachem i lepszym efektem niż duet Żulczyk – Skonieczny. Autor bestsellerowych powieści i scenarzysta dobrze przyjętego Belfra (a przynajmniej pierwszego sezonu…) stworzył do spółki z reżyserem teledysków dzieło niemal doskonałe.

Na siłę można byłoby się wprawdzie czepiać nieco irytujących kreacji aktorów-naturszczyków czy rozwleczonych do granic możliwości scen onirycznych, ale poza tym reakcje na Ślepnąc od świateł zamknąć można tylko w jednym słowie – sztywniutko.

Produkcja HBO nie wyróżnia się jednak wyłącznie mnogością grepsów, które doskonale wyczulony językowo Jakub Żulczyk włożył w usta swoich bohaterów. Serial śledzący kilka dni z życia warszawskiego dilera kokainy tętni niezależnością od pierwszej do ostatniej sceny. Fantazją charakteryzują się i wątki społeczno-obyczajowe, i motywy typowo gangsterskie – wszystkie one podane w idealnie wyważonych ujęciach, to zapierających dynamiką dech w piersiach, to odpowiednio rozciąganych.

ślepnąc od świateł

Ostatecznie wszystkie zalety Ślepnąć od świateł bledną jednak w blasku drugoplanowych ról. Sam Rafał Skonieczny w genialnej roli rapera Pioruna, przewspaniały Robert Więckiewicz jako gangus-dorobkiewicz, Jan Frycz będący wcieleniem zła w osobie diabolicznego Daria… Enumeracja świetnie odegranych postaci mogłaby się ciągnąć i ciągnąć, więc pozostańmy przy jednym stwierdzeniu – jeśli wymieniona przed chwilą dwójka oraz tacy aktorzy jak jak Cezary Pazura, Eryk Lubos czy Janusz Chabior są w jakimś dziele w życiowej formie, będzie ono co najmniej bardzo dobre.

W tak przeładowanej testosteronem obsadzie brakuje wprawdzie wyraźnych ról kobiecych (na plus wybija się tylko Ewa Skibińska jako zblazowana mężatka), lecz nie ma co szukać dziury w całym. To bez wątpienia najlepszy serial 2018 roku, absolutny top topów nie tylko wśród produkcji rdzennie polskich.

Seria Niefortunnych Zdarzeń – Sezon 2 (Netflix)

seria niefortunnych zdarzen

Kolejna świetna kontynuacja historii rozpoczętej przez Netflix rok wcześniej. Seria Niefortunnych Zdarzeń to serialowa trylogia (premiera trzeciego sezonu miała miejsce zaledwie wczoraj), która przenosi na ekran fabułę książkowego cyklu Lemony’ego Snicketa. Opowiada on o losach Wioletki, Klausa i Słoneczka Baudelaire. Wyjątkowo rezolutne rodzeństwo zostaje nagle osierocone, a czekający na dzieciaki spadek czyni ich celem diabolicznego Hrabiego Olafa.

Trzynaście powieści upchniętych zostało już przed kilkunastu laty w jeden film. Tym razem w roli głównego szwarccharakteru Jima Carreya zastąpił Neil Patrick Harris, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Genialne odegranie marnego aktora przekonanego o swoim niebywałym talencie dramatycznym? Trudno sobie wyobrazić, aby tak charakterystyczną i abstrakcyjną rolę ktoś mógł zagrać lepiej.

seria niefortunnych zdarzen

Seria Niefortunnych Zdarzeń to jeden z tych tytułów, za które kochamy Netfliksa. Równie dobrych a może i nawet nieco lepszych przedstawicieli standardowych gatunków dostarczają nam inne platformy na czele z HBO GO czy Prime Video, ale to właśnie Netflix pozwolić może sobie na tak daleko idące eksperymenty. W dobrym tonie leży ostatnio ponarzekanie na masową produkcję uskutecznianą od jakiegoś czasu przez amerykańskiego giganta, ale bez niej nie byłoby szans na pojawianie się właśnie takich perełek.

Serialowa historia rodzeństwa Baudelaire wyjątkowo sprytnie wymyka się wszelkim schematom. Najbardziej przypomina chyba przedstawienie teatralne, farsę w rodzaju Komedii pomyłek, ale to tylko luźne skojarzenie. Seria Niefortunnych Zdarzeń jest bowiem produkcją jedyną w swoim rodzaju, igrającą bardziej z pojedynczymi motywami niż całymi gatunkami. W takiej konwencji świetnie czuje się od pierwszego sezonu wspomniany już Neil Patrick Harris, w sezonie drugim wsparty między innymi przez Nathana Fillona. Sporo przyjemności sprawiają również dobrze dobrani młodzi aktorzy z Kitaną Turnball w tyleż drobnej co genialnej roli Carmelity Spats na czele.

seria niefortunnych zdarzen

Dobre wrażenie, które zostawił po sobie pierwszy sezon, mogło być uznane za wypadek przy pracy. Kwestię świeżości. Wypadkową lekkiej fabuły i niemniej przyjemnego poczucia humoru. Kiedy jednak dokładnie taki sam zachwyt odczuwało się podczas oglądania ośmiu odcinków sezonu drugiego, jednocześnie na chłodno i z rozbudzonymi oczekiwaniami, głupio byłoby mówić o przypadku. Seria Niefortunnych Zdarzeń to po prostu świetny serial. Jeden z najlepszych, jakie przyniósł 2018 rok.

Botoks (Showmax)

botoks

O ile żaden polski serial nie mógł równać ze Ślepnąc od świateł pod względem poziomu artystycznego, tak w kwestii ukazywania nadwiślańskiego społeczeństwa w cuglach wygrywa produkcja Patryka Vegi. Nie dlatego, że jest bliższa jakiejś mitycznej prawdy na temat mieszkańców Polski. Jeżeli chodzi o trafność oddawania społecznych postaw, za bardzo się od dzieła Żulczyka i Skoniecznego zapewne nie różni – jedno przerysowane jest w kierunku warszawsko-artystowskim, drugie prowincjonalno-dresiarskim.

Z całym swoim zacięciem do kiczowatego wyzyskiwania najprostszych czy nawet najprymitywniejszych motywów, Vega robi jedną niezwykle interesującą rzecz. Pokazuje nasz kraj takim, jakim nie widzi go nikt inny.

botoks

Ostatnie pełnometrażowe filmy tego reżysera uznać możemy – zupełnie abstrahując od tłumów w kinach – za jedne z najgorzej ocenianych produkcji ostatnich lat. Owszem, zżymanie się na propagandowe tytuły historyczne czy kolejne świąteczne komedie romantyczne z Tomaszem Karolakiem na stale weszło do repertuaru polskich recenzji filmowych, jednak żadna produkcja nie była przez krytyków chłostana tak bezlitośnie jak Botoks.

W formie serialowej dzieło Vegi jak najbardziej się za to broniło, również pod względem technicznym. Fabuła nie przypominała sklejki scen dających się wrzucić do dynamicznego trailera, sprawnie przedstawiała historię niebanalną od A do Z i prowadzona była w przebojowym tempie. Do tego dochodzą całkiem ciekawe (bo charakterystyczne) kreacje aktorskie. Bohaterowie Botoksu wyposażeni w znacznie bogatszy niż w filmie background naprawdę wiele zyskują!

botoks

Jasne, sporą część publiki odrzucą typowo vegowskie motywy. Przedarcie się przez nie otwiera jednak przed widzem okno na Polskę, której nigdy nie zobaczy w chillowych produkcjach Netfliksa czy poważnych tytułach HBO GO, nie wspominając nawet o typowo TVN-owskich pejzażach z Pułapki czy Chyłka – Zaginięcie.

Świat Botoksu w niczym nie przypomina popartowych wizji Żulczyka, ucieka od pozorów wyważenia, obiektywizmu i zdrowego rozsądku. W efekcie obraz Vegi przeczy praktycznie wszystkim ustalonym w kulturze III RP aksjomatom, prezentując bohaterów jaskrawych i wykraczających poza schemat tak mocno, jak wyróżniają się ich historie.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o