Ace Combat 7: Skies Unknown [RECENZJA]

zagrano Recenzje gier Publikacja: 12.02.2019, 10:27 Aktualizacja: 24.02.2019, 22:10
Kto nie marzył o tym, żeby zostać pilotem myśliwca niech pierwszy rzuci bombą! Skies Unknown to żadna rewolucja, ale bardzo przyjemna ewolucja serii. I bardzo dobrze, bo czasami wystarczy tylko dopracować sprawdzone schematy.
4 Udostępnień

W Ace Combat 7: Skies Unknown jest bardzo zręcznościowo, trochę mniej symulacyjnie, ale powiedzmy sobie wprost – jeśli chcielibyśmy pełnoprawnej symulacji, to musielibyśmy mieć niezły kokpit zamiast komputera czy konsoli.

Federacja Osei i Królestwo Eruesi przeciwko sobie

Skłamałbym, gdybym stwierdził, że z serią Ace Combat znamy się za pan brat. To moje drugie podejście do symulatora (no dobra, przesadziłem) starć w przestworzach. Czy żałuję? Chyba nie. Bo to raczej najbardziej dopracowana część. Jak zwykle duży nacisk położono na fabułę. I to futurystyczną, bo choć wszystko dzieje się w 2019 roku, to czeka nas nieunikniona wojna na fikcyjnym kontynencie Usean. Po obu stronach konfliktu stają: Federacja Osei i Królestwo Eruesi.

Ace Combat 7: Skies Unknown

Wcielamy się w pilota Oseańskich Sił Obrony Lotniczej o pseudonimie Trigger. Nasza misja jest prosta – eliminowanie wroga. Ale nie mogło być przecież aż tak łatwo, prawda? W czasie jednej z rutynowych misji dochodzi do wypadku. Wysyłają nas do specjalnej kolonii karnej dla pilotów. Jednak to dla nas wielka szansa, bo wchodzimy w skład grupy do zadań specjalnych. W zasadzie podłożem konfliktu jest budowa kosmicznej windy przez Federację Osei i jej obsadzenie militarne. Wszystko w pobliżu Eruesi. Trochę słaby powód, ale historia zna gorsze przypadki. Nie jest jednak tak, że wojnę ukazano tylko z jednego punktu widzenia…

Balans, balans i jeszcze raz balans

Kampania to 20 misji. Rozsądna liczba. Zabawa zajmie nam jakieś 9-10 godzin. Ale nie powiem, żeby kampania skradła moje serce, a muszę nadmienić, że w grach przykładam do tego szczególną wagę. Niemniej jednak zabawa jest naprawdę przednia. Rozsądne połączenie arcade i symulatora zaprezentowała ostatnio seria Forza Horizon.

Ace Combat 7: Skies Unknown

Tutaj jest podobnie. Mamy do dyspozycji prawdziwe maszyny z przeróżnymi pakietami uzbrojenia. Modele są dokładne i cieszą oko. Szczególnie gdy wlecimy w chmury, a potem majestatycznie się z nich wynurzamy. No wiecie. Jak w Top Gun!

W drodze po chwałę

Bez bicia przyznaję się, że tylko raz włączyłem pełną symulację i odpowiednio trudny poziom. Nie skończyło się to dobrze. Asem przestworzy chyba nie zostanę. Każdy znajdzie tu jednak coś dla siebie. Muszę też napomknąć, że bardzo podoba mi się odprawa przed misją. Świetnie zaprojektowane graficznie, przejrzyste – duży plus. Same misje są dosyć wymagające, czasami wymagają podejścia stricte taktycznego, a odpowiednia konfiguracja uzbrojenia może dużo tutaj zmienić. Jesteśmy nagradzani rangami czy skórkami do myśliwców oraz punktami, które możemy wydać na nowe maszyny. Czasami po prostu walczymy, czasami unikamy wykrycia przez radary, czasem osłaniamy sojuszników a innym razem walczymy z bossami.

Ace Combat 7: Skies Unknown

Bardzo dużą uwagę poświęcono dronom – ode mnie ogromny plus za taki ruch, bo w zasadzie tak będzie wyglądać przyszłość starć w przestworzach. Każda ich generacja jest coraz bardziej wymagająca, modele są dopracowane. Czy prawdziwego pilota niedługo wyprze komputer albo sterowanie na odległość? Takie dylematy są naszym towarzyszem podczas walki. Generalnie mamy tutaj mnóstwo nowoczesnych technologii, ale gra nie jest przez to nierealistyczna. Wręcz przeciwnie, czuć balans, a sam pomysł ma uzasadnienie i daje niesamowitą frajdę. Zwłaszcza gdy strzelamy w kogoś laserową wiązką, która wchodzi we wroga jak nóż w masło.

Uważaj gdzie lecisz

Warunki pogodowe wpływają na rozgrywkę – burza piaskowa to wizualny majstersztyk, a lot w chmurach pomaga unikać rakiet, choć trzeba zwrócić uwagę np. na oblodzenie maszyny, jeśli przebywamy tam zbyt długo. Aż przypomniała mi się scena z Iron Mana… Misje mają ograniczenie czasowe, które potrafi przysporzyć kłopotów.

Nie mogę się też oprzeć wrażeniu, że tylko my zestrzeliwujemy cele. Sojuszników słychać co prawda przez radio, widzimy ich podobizny w rogu ekranu, ale walczą dosyć przeciętnie. Nie polecam grania przy pomocy myszki i klawiatury. Zdecydowanie lepiej wypadnie tutaj pad. I oczywiście joystick.

Mechanika i multiplayer

Warto odnotować, że twórcy zadbali o wsparcie technologii VR, ale nie we wszystkich misjach. Jeśli zaś chodzi o multiplayer to przyznaję, że nie testowałem go długo. Czasem wyrzuca mnie z serwerów, ale sama rozgrywka prezentuje się dobrze. Mimo to czuję niedosyt i czekam na jakieś zmiany w starciach sieciowych, bo jest po prostu strasznie biednie. Serio nie ma co-opa?

Ace Combat 7: Skies Unknown

Warto jednak grać na zmianę – tryb fabularny przeplatać sieciowym. A to dlatego, że szybciej uzyskujemy dostęp do nowoczesnego uzbrojenia. Misje stają się łatwiejsze i jeszcze lepiej wyglądają. Osobiście dziękuję twórcom za brak mikrotransakcji. Oprawa wizualna to wysoki poziom, choć warto odnotować, że elementy otoczenia wyglądają przeciętnie. To jednak zrozumiałe, bo gra toczy się w przestworzach. Ziemię widzimy dosyć rzadko.

Największe mankamenty to przeciętne multi i (mimo wszystko) tylko dobra fabuła. Skies Unknown mogę jednak z czystym sumieniem polecić każdemu. To naprawdę świetna zabawa, fajne połączenie futuryzmu z realizmem i miła dla ucha ścieżka dźwiękowa.

Kto potrafi przez cały czas walczyć z widokiem z kokpitu dostaje ode mnie najwyższe odznaczenie sił powietrznych! Ja muszę się zadowalać różnymi trybami widoku, żeby nie odstawać od przeciwników.

Grę testowaliśmy w wersji na PC. 

Ace Combat 7 został udostępniony do recenzji przez polskiego wydawcą firmę Cenega. 

Ocena redakcji 7 / 10

Zobacz także:

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
KrisKrossArekRecent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Arek
Gość
Arek
Ocena :
     

Wygląda naprawdę dobrze 🙂 Pograłbym.

KrisKross
Gość
KrisKross

Strzelanka jak strzelanka. Nic nowatorskiego jak dla mnie ale gra przyjemna dla oka. Propsy za opcję multiplayer i jako taki realizm. Gra bez szału ale recenzja spoko. Pozdro