Aniołowie Zbrodni 9 [RECENZJA]. Przemoc i obojętność to najgorsze połączenie

Ewelina Zdancewicz-Pękala Recenzje komiksów Publikacja: 30.01.2020, 10:00 Aktualizacja: 5.02.2020, 10:42
Tak jak poprzednie tomy Aniołów Zbrodni mocno odwoływały się do swojego wzoru, czyli gry, tak dziewiąty tom to smutna refleksja na temat skutków obojętności i znieczulicy. Aniołowie Zbrodni pokazują, że nikt nie rodzi się potworem. Ludzie się nimi stają i albo pomożemy im to zatrzymać, albo będziemy ponosić tego konsekwencje.
Aniołowie Zbrodni 9 [RECENZJA]
0 Udostępnień

Aniołowie Zbrodni 9 – tom pełny agresji

Już w recenzji Aniołów Zbrodni 7 przypuszczaliśmy, że kolejne tomy w końcu ukażą nam przeszłość Ray. W ósmym tomie (polecamy także recenzję Aniołów Zbrodni 8) autorzy tylko utwierdzali czytelników w przekonaniu, że to, czego się dowiemy, na pewno nie będzie przyjemne. I tak w końcu najnowsza część serii skupiła się na tym, dlaczego Rachel jest całkowicie pozbawioną uczuć “lalką”, która funkcjonuje w świecie z przyzwyczajenia.

Jej przeszłość jest trudna, pełna bólu fizycznego i psychicznego, a takich ran nigdy nie da się wymazać. Jednak jeśli tak zranione osoby uzyskają pomoc w odpowiednim momencie, to ich psychikę da się jeszcze odratować. Niestety w większość przypadków jest już za późno… i o tym, jak to się kończy, dowiadujemy się właśnie z działania niewinnej, ale bardzo niebezpiecznej dziewczynki. Choć znamy powody wszystkich jej decyzji, to wciąż trudno ją polubić.

Dlaczego właściwie “aniołowie zbrodni?”

Dziewiąty tom wyjaśnia także genezę powstania aniołów zbrodni jako osób, które mają prawo oceniać i karać innych. Na planszach mamy mnóstwo przemocy, krwi oraz standardowo przekleństw, co sprawia, że Aniołowie Zbrodni robią się dość ciężką w odbiorze opowieścią. Niemniej jednak fabularnie wszystko jest spójne – historia nie do tej pory nie straciła na wartości w żadnym momencie. Ciekawe tylko, jak to wszystko potoczy się dalej, kiedy wszystkie sekrety wyszły na jaw.

Dynamiczny, ale pełen chaosu tom

Niektóre kadry z dużą dawką akcji tracą na czytelności, ale nie jest to mocno rażące. Po prostu czasem trzeba się bardziej przyjrzeć niektórym planszom albo uważniej spojrzeć na teksty w dymkach – zwłaszcza na te, gdzie jedno słowo jest rozbite na trzy części, aby zmieściło się w wyznaczonym miejscu.

W Aniołach Zbrodni od początku mamy do czynienia z “creepy” czcionką, podkreślającą agresję wielu wypowiedzi. W dziewiątym tomie ta czcionka pojawia się praktycznie przez cały czas.
Warto zwrócić uwagę na obwolutę. Z jednej strony to duży spoiler, z drugiej jest to jedna z ciekawszych do tej pory obwolut w serii. Z przodu widzimy przerażoną i zrozpaczoną Ray, a z tyłu… z tyłu dziewczynka nie jest sama. Widać spokój, ale jaka jest jego cena? Tego dowiecie się, czytając dalej Aniołów Zbrodni.

Aniołowie Zbrodni 9 – podsumowanie

Tym razem Aniołowie mało mają wspólnego z grą komputerową. Nie pokonujemy tu kolejnych poziomów (choć są takie elementy jak zapadająca się podłoga i pokoje-pułapki). Pokonujemy za to kolejne poziomy podświadomości Rachel. Poznajemy motywy jej działania i widzimy mechanizmy, które latami niszczyły psychikę dziecka.

Myślę, że po niektórych kadrach wiele osób inaczej zareaguje, gdy np. usłyszy drastyczną kłótnię u sąsiadów. A przynajmniej powinni. Obojętność jest najgorszą drogą. Z tym smutnym przekazem zostawiają nas nowi Aniołowie Zbrodni. Ciekawie, czy Ray doczeka się szczęśliwego końca, czymkolwiek to dla niej by nie było.

Jeśli do czasu premiery Aniołów Zbrodni 10 macie ochotę na coś lżejszego, sprawdźcie pozostałe mangi i komiksy warte uwagi!

Gatunek/tematyka: akcja, dramat, horror, tajemnica, psychologiczny
Autor: Kudan Nazuka, Makoto Sanada
Data wydania: 1 grudnia 2019 (tom IX)
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka
Cykl: Aniołowie Zbrodni
Wydawca: Waneko

Fot. (obwoluta): Waneko

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o