Dostałem brudny i smutny świat pełen katastrof ekologicznych, społecznych oraz cywilizacyjnych. Do tego egzystencjalne problemy na poziomie mikro z pozycji protagonisty i NPC. Nie jestem zawiedziony tym, co zobaczyłem. Zapraszam do lektury recenzji najgorętszej premiery 2020 roku - Cyberpunk 2077.

Czarny Pies

Mamy w Zagrano taki świecki zwyczaj, że recenzje zaczynamy od oceny fabuły, a dopiero potem zabieramy się za oprawę muzyczną. W przypadku Cyberpunk 2077 jednak to zwyczajnie nie jest możliwe. Jeżeli odciąć tę grę od muzyki i szerzej pojętej subkulturowości, byłaby jedynie kolejną strzelanką z elementami cRPG.

Pondsmith wraz z CD Projekt Red postanowili postawić bardzo mocny, antropologiczny akcent na człon – ‘punk’. Akcent, którego w ogóle nie widać w recenzowanym przez nas Ghostrunnerze. To nie jest nawet zarzut, bo kamienie milowe gatunku jak Ghost in the Shell i do znudzenia powtarzany przy omawianiu Cyberpunk 2077 Deus Ex prawie w ogóle nie stawiają na aspekt punka w gatunku cyberpunk. Przytoczone przykłady to historie tak naprawdę głównie transhumanistyczne. Nawet Shadowrun stawiał większy akcent na drugi człon nazwy gatunku aniżeli wymienione przeze mnie tytuły.

Wyboldowanie tak mocno marginalizowanego aspektu gatunku sprawia, że gra na tym konkretnym pułapie staje się kamieniem milowym w jego obrębie, ale nie tylko. Położenie szczególnego nacisku na różnorodność czy wręcz subkulturowość frakcji ma niespotykany dotąd poziom immersji. Cyberpunk 2077 zostawia w tyle wiarygodność świata GTA V. W jakimś stopniu dlatego, że nie mruga okiem i nie robi ironicznych żartów. Sztywniutko i na poważnie. Nikt tu nie obraca w żart czy czarny humor powagi sytuacji. Fasada opada i ten zarzut z podobieństwem do GTA V w ogóle się nie ima dzieła CD Projekt Red.

Stacje radiowe, których słuchają poszczególne gangi w swoich miejscówkach, odnoszą się do ich prywatnych preferencji muzycznych i wizerunku. Repertuar stacji jest też mocno eklektyczny, co stanowi jakąś próbę nakreślenia przyszłości muzyki, która do rozwoju niekoniecznie musi trzymać się krawędziowego gatekeepingu. Podstawowy aksjomat czy melodia przewodnia to eklektyzm. I to on gra główne skrzypce przy kreśleniu przed graczkami/ami klimatu Night City. Trafna metodyka przy próbie oddania różnorodności subkulturowej w obrębie multikulturowej metropolii 2077 roku.

https://www.youtube.com/watch?v=Xtcv6G-pVHI&ab_channel=1001STONED

Tu dochodzimy wreszcie do zespołu Samurai. Do miejsca, w którym Keanu Reeves przekazuje mikrofon Dennisowi Lyxzénowi – wokaliście Refused, a także INVSN i nomen omen Fake Names. Dennis, z pochodzenia Szwed, został, jak to moglibyśmy zobaczyć na klipie o OST do Cyberpunk 2077, mocno zgrillowany w studiu. Jako Johnny Silverhand musiał kompletnie wyzbyć się nawet najmniejszych oznak skandynawskiego akcentu w swoim angielskim podczas nagrywek w studiu. Nie jest to jednak koniec pieczołowitego podejścia do kwestii wiarygodności wizerunku zespołu Silverhand.

Samurai to na wskroś amerykański zespół, ale nie taki, do jakiego przyzwyczaiła nas popkultura głównego nurtu. Samurai to nie Blink 182 czy Green Day. Samurai to zespół hardcore punkowy. Brzmienie tej kapeli kojarzy się bardziej z barami, gdzie możesz porzucać dartsami, albo wdać się w bójkę z podpitymi kierowcami tirów. I tak, choć wokale Dennisa w niektórych momentach przypominają deathrockowo, zimnofalowo – postpunkowe Beastmilk, to zasadniczo Samurai nie brzmi jak Refused, ale ruralna, trailer parkowa chamówa w stylu Bars, Doomriders czy dla mniej osłuchanych Cancer Bats. To nie jest stadionowe granie, choć z pewnością Kerry po śmierci Johnny’ego doprowadził do tego, że takim się stało.

Kiedy słyszymy kawałek pt. Black Dog, to już kompletnie czujemy klimat zasypanego piachem Badlands motelu, w którym przyjdzie przezipować wraz z naszym protagonistą podczas rozgrywki. Zwyczajnie nie było jeszcze takiej sytuacji, żeby jakieś studio gamedevowe poleciało tak głęboko w subkulturową immersję i jakieś intertekstualne chaszcze pełne kontekstów. Jak wtedy, gdy gadka V z Johnnym na parkingu przed hotelem tak mocno koreluje z tekstem Black Dog.

Idźmy jednak dalej. To samo tyczy się ekologii, geopolityki i innych aspektów świata, który ma przekonywać swoim realizmem, a nie tylko być naskórkiem czy pretekstem do zrobienia gry akcji – tak jak było w przypadku Ghostrunnera. CD Projekt Red wraz z Pondsmithem stworzył przekonującą wizję na temat probabilistycznych, naukowych przesłanek odnośnie do przyszłości naszej planety. Tu naprawdę decyzyjne łby kreatywne zaangażowane w ten projekt chciały powiedzieć coś ważnego. Istotnego z perspektywy czasów, w jakich się znajdujemy. Może nasz 2020 nie wygląda jak w tekście źródłowym Pondsmitha, ale nasz 2077 może wyglądać  w przybliżeniu jak ziemia 2077 w grze. Napiszę o tym więcej przy innej okazji, bo jednak nie samą fabuła ta gra stoi, a tylko ona kompletnie się broni na chwilę obecną. Ok, przyznaję – oprawa muzyczna również się zgadza, jak wspomniałem powyżej.

Dodać należy, że ścieżka skomponowana bezpośrednio do samej gry (a nie do radia) dokumentuje emocjonalne stany V podczas jego egzystencjalnego tripu na rewirach Night City. To masywne i srogie rejwulce, kwaśne syntezatory, jebutnie brzmiące gitary, orientalne przeszkadzaje, ambientowe pomosty i wiolonczela przepuszczona przez reverb, która przypomina, że to nie jest jakaś tam generyczna strzelanka, tylko opowieść z aspiracjami wycelowanymi w kierunku kultury wysokiej.

https://www.youtube.com/watch?v=ZH6JUqPX8iE

Technikalia i bugi, czyli kość niezgody

Grałem w niesławną wersję na PS4. Zacząłem od builda 1.04, ale większość gry przeszedłem na buildzie 1.05 i 1.06. Podobno wersja na Xboksa starej generacji miała się jeszcze gorzej niż wersja na konsolę Sony. Dla równowagi należałoby, że dodać wersja na PS5 wygląda nieco gorzej niż na nowy sprzęt Microsoftu. Wszystko dzięki specjalnemu dealowi CD Projekt Red z firmą Xboksa.

Grafika i klatki animacji to konie mechaniczne gier. Cyberpunk 2077 na PS4 wygląda jak młodszy brat Fallouta 4 z ładniejszą grafiką. Ma przy tym warstwę wizualną wyraźnie brzydszą od Red Dead Redemption 2 i nieco słabszą od Fallout 76. Włosy, źdźbła trawy – te zawsze wyglądały na PS4 gorzej w produkcjach CDPR niż na PC. Do czego zostaliśmy już przyzwyczajeni. RDR2 to flagowa gra na PS4. Jej łabędzi śpiew. To maksimum tego, co można wycisnąć ze starej konsoli. Gra ta była zawsze belką w oku użytkowników PC. Cyberpunk 2077 wjeżdża na karym koniu i strzela z palca w kierunku posiadaczy konsol starej generacji. Ku uciesze gawiedzi posiadającej piece. Niestety, tak to wygląda oczami laików skupionych na wojnie sprzętu i jest to wizerunkową katastrofą.

Zasadniczo zimny analityk, który nie daje się nabierać na bańki spekulacyjne, mógł przewidzieć to, że CD Projekt Red od zawsze faworyzował użytkowników PC i recenzowane dzieło wyglądać będzie najlepiej na high endowych tego rodzaju urządzeniach. Analogicznie, dokładnie tak samo, jak miała się sytuacja z Witcher 3. Większość z nas – czyli użytkowników konsol – zawierzyła hajpowi. Myśleliśmy, że skoro RDR2 wygląda tak świetnie, to CP2077 będzie prezentowało się równie dobrze. Statystyczny gracz nie bierze pod uwagę czynników takich jak to, że dziś branża jest nieco popsuta, a producenci sprzętu podkopują produkcje dealami z producentami gier. Etykietki na butelkach z popularnym napojem na bazie aromatu cytryny sprawiły, że myśleliśmy, że polski producent poszedł dalej niż Rockstar i gra będzie pewnie wyglądać nawet jeszcze lepiej niż RDR2. Niestety, ale CD Projekt Red pozostało CD Projekt Red – czyli studiem, które najlepiej optymalizuje swoje produkcje pod piece. Koniec i bomba, a kto czytał ten trąba.

Niemniej pomimo tej czarki goryczy, gra jest grywalna i oczy od jej grafiki nie bolą, a kolory nie drażnią brzydotą jak w Fallout 4. Niewiele ma to jednak wspólnego z tym, co widzieliśmy na promocyjnych zwiastunach.

To jak jest, wujku?

Zakończenie Silverhanda to zakończenie wujka. Wujka albo przyszywanego wujka, którego w przeciwieństwie do ojca darzysz estymą. Wujek w przeciwieństwie do ojca nie ożenił się. Nie miał też dzieci, albo ich nigdy nie poznałeś. Wujek traktuje cię trochę jak młodszego brata. Nie tworzy dystansu, jaki tworzy ojciec. Kiedy go o coś pytasz, mówi szczerze, jak to widzi. Mówi jak jest.

Motorem jeździ się fajniej niż samochodem, ale samochodem też ok. Autobusem jedzie się tylko w epilogu, a metrem wyłącznie na trailerze. Strzela się bardzo fajnie. Po ścianach się nie biega i dobrze, bo to trochę infantylne. Najbardziej wujek lubi walić z shotgunów i rewolwerów. Smartgunem oraz snajperką też bardzo fajnie. Wymontowane działka kitraj w bagażniku auta. Nigdy nie wiesz, kiedy się przydadzą. Kataną, kukri i maczetą wali się fajniej niż nożami i tanto, a perka z rzucaniem noży nie warto kupować, bo w grze jest tyle broni, że szybko zapomnisz o byciu Longshotem z X-Menów czy tam innym Machete. Ulubiona cyberbroń wujka to monowire, która jest żywcem wyjęta z Johnny’ego Mnemonica.

Walka jest angażująca, ale faktycznie jak już zrobisz ¾ mapy pomocy dla budżetówki NCPD, to robisz się zbytnim koksem. Nadal zdarzają się gangusy i korporuchy, które mogą ci coś zrobić, ale wujek radzi następnym razem zagrać na poziomie hard, a nie normal.

CD Projekt Red zrobił pierwszy raz strzelankę i udało im się to bardzo dobrze. Lepiej niż Bethesdzie. Tak to wygląda. Nie ma tu retrobeki z apokalipsy, czy w ogóle postapo i bardzo dobrze, bo ta formuła jest męczona przez tyle gamedevowych studiów do kompletnego porzygu. Ile w ostatnich latach wyszło gier w klimacie postapo? Cyberpunk 2077 ze swoją estetyką schyłku jest powiewem świeżości.

Za co należy się uchylenie nakrycia głowy?

Wspomniałem na początku, że gdyby odciąć Cyberpunk 2077 od muzyki i szerzej pojętej subkulturowości, byłby jedynie kolejną strzelanką z elementami cRPG. Ta konkluzja jedzie jeszcze dalej ku uciesze antropologów kultury. Świat Cyberpunk 2077 jest misternie utkany przez producentów tabletop rpg lub przy ścisłej współpracy z nimi. To jest szalenie niekomercyjne, albo może precyzyjniej – niszowe podejście do tworzenia linii fabularnej w przypadku blockbustera, jakim niewątpliwie stał się ten projekt. I to nie tylko poprzez gargantuicznie rozdmuchany balon promocyjny.

Ten egzotyczny approach przy tworzeniu świata gry poskutkował kompletnie nonszalanckim efektem przy projektowaniu multikulturowej metropolii. Pokłosiem obranej metodyki jest wachlarz gangów, które łączą etniczne i subkulturowe afiliacje. Mamy więc Tyger Claws z kiczowatą stylówą uwielbiających motury-ścigacze jak w Akirze. Te japońskie oprychy łączą punk z pstrokatym kiczem anime, a poza tym mają mocne plecy w Arasace. Literalnie odnosisz wrażenie, że cały gang to jacyś zblazowani krewni korporacjuszy z Arasaki. Mamy też tradycyjnych cholosów – Valentinos.

Słowianie natomiast trudnią się kradzieżą implantów, ale nie pogardzą też organami. Ich styl jest bardzo różnorodny. Niektórzy wyglądają na pełnych nostalgii do 90’s fanów gabberów czy rejwów na Krymie w kreszowych dresach, ale w ich szeregach spotkać można również tradycyjnych gangusów w pękawkach, kaszkietach i łańcuchach na szyi. Kucający Słowianie lubią anonimowość i technologia rozmazywania rysów twarzy to jedyna rzecz, która łączy ich ze sobą stylistycznie. Nie będę więcej pisał o gangach, bo jest ich więcej, ale to, jak mocno CD Projekt Red wziął się za różnorodność frakcji, jest godne podziwu.

Czekam na darmowe DLC, bo spędziłem dużo fajnych, intensywnych godzin przy tej grze. Nie miałem jednak wygórowanych oczekiwań względem tej produkcji, a ponad wodotryski w technikaliach stawiam sobie dobrą historię, więc kumam czemu tylu ludzi skupionych jedynie na wizualnych doznaniach jest zawiedzionych.

Dostałem brudny i smutny świat pełen zestakowanych katastrof ekologicznych, społecznych i cywilizacyjnych. Plus egzystencjalne problemy na poziomie mikro z pozycji protagonisty i NPC. Nie jestem zawiedziony tym, co zobaczyłem.

Cyberpunk 2077 to ciekawa, smutna saga na miarę naszego świata i problemów, z jakimi boryka się współczesna ziemia. W dobie kryzysu, widma globalnego ocieplenia i kruszejących zasobów naturalnych. Cieszy mnie to, że statystyczny gracz odłoży broń po to, żeby nad tymi problemami podumać. Chociażby na chwilkę. Ja osobiście miałem egzystencjalnego kaca po obejrzeniu różnych wariantów zakończeń. Sęk w tym, że i tutaj nie obyło się bez fakapów. Kiedy kończę jako Johnny po zakończeniu miłosno-stonerowym (Panam), nie powinienem odkładać pistoletu Rogue do skrytki. Z mocną premedytacją nie chciałem, żeby jej dzieciak tracił matkę. Dlatego też wybrałem wariant bez angażowania jej. CD Projekt Red, naprawcie to, choomby!

Zdjecie recenzji

Znakomita

CDPR zrobił pierwszy raz strzelankę i udało im się to bardzo dobrze.

Oceń grę

  • misternie zaprojektowane, wieloaspektowe frakcje, których jest tak dużo, że brakuje palców u rąk, aby je policzyć

  • dobra Fabuła, której nie można wiele złego zarzucić

  • brudny i smutny świat pełen katastrof ekologicznych, społecznych i cywilizacyjnych

  • angażujący i fajny system walki

  • całkiem niezły system prowadzenia pojazdów. Choć fizyka mogłaby być nieco lepsza


  • słaba optymalizacja na konsole starej generacji

  • NPC siedzący lub stojący w powietrzu

  • konieczność ładowania niektórych questów z pozycji zapisu gry, ponieważ niemożliwe jest ukończenie ich lub wybranie wszystkich opcji dialogowych

Tony Hawk’s Pro Skater 1 + 2. Remaster idealny

Nowy gameplay Layers of Fear 2 pozwala mieć nadzieję, że druga odsłona przeboju Bloober Team także przypadnie do gustu graczom.

Loki w Fortnite

Nowy gameplay Layers of Fear 2 pozwala mieć nadzieję, że druga odsłona przeboju Bloober Team także przypadnie do gustu graczom.

Nie żyje pierwowzór psa z Fallout 4

Nowy gameplay Layers of Fear 2 pozwala mieć nadzieję, że druga odsłona przeboju Bloober Team także przypadnie do gustu graczom.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Zagrano.pl - Recenzje, premiery, zapowiedzi

Zagrano.pl to portal dla dojrzałych graczy i fanów jakościowej rozrywki. Znajdziesz tu nie tylko newsy ze świata gier na każdą z platform, ale też trafne i wyważone opinie o najnowszych i nieco starszych produkcjach. Zagrano.pl to jednak coś więcej niż gry. To newsy i ciekawostki na temat ulubionych seriali i kinowych nowości oraz recenzje komiksów i gier planszowych. Nie wiesz, czy długo wyczekiwany tytuł na PlayStation 4 wart jest ogrania? Sprawdź opinie naszych recenzentów! Planujesz kupić nowe słuchawki czy gogle VR, ale nie wiesz, na co dokładnie się zdecydować?

Doświadczeni gracze specjalnie dla ciebie testują najnowsze sprzęty i podpowiadają, co sprawdza się najlepiej. Na Zagrano.pl odnajdą się wszyscy: niedzielni gamerzy i oraz gracze z wieloletnim doświadczeniem. Daty premier wyczekiwanych tytułów, newsy i wrażenia z przedpremierowych pokazów gier, ciekawostki i wyjaśnienia dotyczące tych elementów gry, które bywają szczególnie zastanawiające. Świat technologii i dobrej rozgrywki nie ma przed nami tajemnic. Tradycja też jednak ma znaczenie, dlatego obszernie piszemy m.in. o komiksach, które cieszą się coraz większą popularnością (nie tylko wśród dojrzałych graczy). A dla tych, którzy nie mogliby żyć bez ulubionych seriali przygotowujemy solidną porcję ciekawostek na temat ich ulubionych bohaterów. Technologia, tradycja, recenzje, rozrywka i przede wszystkim jakość. Wszystko to zebraliśmy w jednym miejscu - na zagrano.pl. Twoim miejscu.

W aktualnościach znajdziesz najświeższe informacje ze świata gier i technologii. Newsy pobierane są ze sprawdzonych źródeł i dotyczą szerokiej tematyki - każdy gracz (i nie tylko gracz) znajdzie tu interesującą go informację. Chcesz sprawdzić, czy data premiery wyczekiwanej gry na PlayStation 4 nie została przesunięta lub na jakim etapie są prace nad nową produkcją? Albo kiedy na Netflixie pojawi się dobrze rekomendowany serial? Jeśli takie informacje są już dostępne - znajdziesz je także u nas.

Wiemy, jak trudno jest obecnie znaleźć sprawdzone informacje i jak ciężko jest wydobyć je z wielu fake newsów. Dlatego przekazywana jest nas wiedza weryfikowana jest przez kilku autorów, a jeśli aktualności dotyczą pogłosek i plotek na temat danej produkcji - wtedy jest to jasno podkreślane. Szanujemy czas graczy i pasjonatów technologii.

Subiektywna opinia może kogoś przekonać lub zniechęcić do zakupu gry, komiksu czy planszówki. Może też rzucić światło na mankamenty produkcji, których nie zauważa się wcześniej lub uznaje się je za mało istotne. Z kolei podkreślenie zalet może przekonać kogoś do kupna gry, której dany gracz wcześniej nawet nie chciał mieć w swojej kolekcji.

Nasi recenzenci dokładnie prześwietlają wszystkie produkcje i produkty po to, aby ułatwić wybór innym. Spędzają godziny przed konsolami i komputerami, a także przy stole za planszą lub przed ekranem z Netflixem, żeby wychwycić wszystkie nieprawidłowości i drobne smaczki. Później rzetelnie dzielą się wrażeniami z innymi graczami, widzami, czytelnikami.

I choć ich przeżycia są ważne, to każdy z recenzentów nie zapomina też o zdrowym obiektywizmie. Właśnie dlatego nasze recenzje są kompletne.

Komputery osobiste to coś, bez czego nie potrafimy już wyobrazić sobie życia. Pojawiły się w na początku lat 70. Pierwsze tego typu maszyny zostały wyprodukowane przez firmy Hewlett-Packard, IBM oraz Xerox. Spory o to, który producent był pionierem, trwają do dziś. Za pierwszy komputer osobisty zbliżony w swoim charakterze do obecnych maszyn, uważany jest Altair 8800, dzieło firmy MITS. Pojawił się w 1975 roku, a jego nazwa została prawdopodobnie zaczerpnięta ze „Star Treka”.

Kolejne lata w branży to dominacja dwóch firm – IBM oraz Microsoftu. IBM wprowadził modę na komputery osobiste i wyprodukował modele, które cieszyły się dużą popularnością. Z kolei firma Bila Gatesa, Microsoft, dostarczał do nich systemy operacyjne. Na początku był to DOS, a później kolejne wersje znanego wszystkim Windowsa. Zaletą komputerów była możliwość rozbudowy poprzez wymianę części. To z kolei napędzało rynek i ułatwiło rozwój branży. Z czasem komputery wyposażano w coraz bardziej wydajne podzespoły.

Obecne komputery znacznie różnią się od swoich pierwowzorów. Poza maszynami stacjonarnymi mamy możliwość korzystania z takich urządzeń jak laptop, netbook, ultrabook czy tablet. Warto pamiętać o tym, że komputery osobiste to nie tylko narzędzia do pracy. Z powodzeniem mogą konkurować z konsolami. Wśród kultowych gier dostępnych wyłącznie na tę platformę, znajdziemy takie tytuły, jak serie Age Of Empires, Heroes of Might and Magic, Cywilizacja, Settlers, Football Manager, czy pierwsze części Diablo lub Fallouta.

Xbox to dobrze znana marka stworzona przez giganta z Redmond, czyli Microsoft. Do tej pory w ramach serii na rynku pojawiły się trzy konsole, należące do szóstej, siódmej i ósmej generacji. Pierwszy model to Xbox, który zadebiutował w listopadzie 2001. W 2005 roku pojawił się jego następca, czyli Xbox 360.

Najnowszy model to Xbox One. Trafił na rynek 21 maja 2013 roku. Jego wielką zaletą jest częściowa kompatybilność wsteczna. Oznacza to, że bez problemu zagramy w większość starszych gier. Xbox one wyposażony jest w 8-rdzeniowy procesor z częstotliwością 1.75 GHz i 8 GB RAM-u. Atrakcyjnym dodatkiem do konsoli jest Kinect, czyli czujnik ruchu umożliwiający granie bez kontrolera. Do sterowania możemy wykorzystać własne ciało oraz głos.

W 2016 roku pojawiła się ulepszona wersja konsoli – Xbox One S. Charakteryzuje się białym kolorem i jest o 40% mniejsza niż wersja oryginalna. Jeśli chodzi o kwestie techniczne, nowy model umożliwia obsługę filmów w 4K oraz przeskalowanie gier do takiej rozdzielczości. Pełną obsługę i granie w 4K zapewniła dopiero kolejna wersja konsoli, czyli Xbox One X.

Historia PlayStation rozpoczęła się 3 grudnia 1994, kiedy pierwsza konsola Sony została wydana w Japonii. Jej „ojcem” nazywany jest Ken Kutaragi. PS4 to czwarta konsola z rodziny PlayStation wyprodukowana przez firmę Sony Computer Entertainment. Model należy do konsoli ósmej generacji. Został wyposażona w 8GB RAM-u oraz 8-rdzeniowy procesor, który zaprojektowała firma AMD. Konsola zadebiutowała w świecie elektronicznej rozrywki 20 lutego 2013 roku w Nowym Jorku. Obecnie dostępna jest także w wersji Slim (mniejszy rozmiar) oraz Pro (większa moc obliczeniowa, obsługa technologii 4K).

Standardowo konsola wyposażona jest w kontroler DualShock. Mamy możliwość podłączenia również innych akcesoriów, jak na przykład kierownice, pistolety czy kontrolery PlayStation Move, które razem z goglami VR umożliwiają grę w wirtualnej rzeczywistości.

PlayStation to najpopularniejsza marka konsoli dostępnych na rynku, posiadająca największą bazę graczy. Liczba sprzedanych egzemplarzy PS4 przekroczyła 75 milionów. Do gry przez sieć wymagane jest wykupienie PlayStation Plus. W ramach abonamentu subskrybenci otrzymują każdego miesiąca kilka gier do pobrania bez dodatkowych opłat.

Wśród ekskluzywnych tytułów, wydanych jedynie na konsole PlayStation, znajdują się takie gry, jak God of War, Bloodborne, Crash Bandicoot, popularna seria Uncharted, Gran Turismo czy The Last of Us.

Nintendo to japońska firma bardzo dobrze znana w świecie elektronicznej rozrywki. Jej specjalność to produkcja konsoli, w tym modeli przenośnych. Sukces przyniosło firmie wypuszczenie na rynek konsoli NES (Nintendo Entertainment System) w 1983 roku, w czasie kryzysu w branży gier. Kolejnym dobrym posunięciem było stworzenie Game Boya, który szybko stał się flagową produkcją Nintendo i dla wielu osób do dziś jest kultowy. Kolejne warte uwagi konsole wypuszczone przez Nintendo to SNES, Nintendo 64, Nintendo 3DS, następne wersje Game Boya oraz wyposażona w bezprzewodowe kontrolery Wii.

Nintendo Switch to najnowsze dzieło japońskiej firmy. Poręczna konsola zadebiutowała 3 marca 2017 roku. To bezpośredni następca Wii U. Główną zaletą Switcha jest to, że można grać zarówno w wersji przenośnej, jak i podłączyć konsolę do telewizora. Sprzęt został wyposażony w procesory firmy Nvidia, oparte na technologii Tegra X1. W zestawie znajdują się dwa kontrolery. Poza standardowymi rozwiązaniami, zostały wyposażone w żyroskop, akcelerometr oraz wibracje haptyczne. Dodatkowo prawy kontroler, Joy-Con R posiada także sensor podczerwieni, który pozwala identyfikować gesty i obiekty. Najpopularniejsze gry wydane na Switcha to The Legend of Zelda: Breath of the Wild, Super Mario Odyssey, Mario Kart 8 Deluxe, Celeste czy Rocket League.

Technologia nie ma przed nami tajemnic. Sprawdzamy zarówno nietłukące się wyświetlacze (czy rzeczywiście takie istnieją?), jak i najnowsze klawiatury czy gogle wirtualnej rzeczywistości. Podpowiadamy, jakie modele komputerów, gogli, smartfonów i klawiatur są najlepsze. Tylko porządny sprzęt uzyska nasze pozytywne opinie - nie akceptujemy technologii, która zamiast ułatwiać życie powoduje frustrację graczy lub użytkowników.

Jeśli więc nie wiesz, na co się zdecydować- nieważne czego szukasz - sprawdź nasze opinie o sprzętach. Być może właśnie dzięki nam wybierzesz dokładnie to, czego potrzebujesz.

Netflix to najpopularniejsza internetowa wypożyczalnia. Platforma oferuje dostęp online do filmów i seriali w ramach miesięcznego abonamentu. Swoim zasięgiem obejmuje prawie cały świat (oprócz Chin, Syrii, Krymu oraz Korei Północnej). Według danych ze stycznia 2018 roku, liczba osób opłacających abonament to 117 milionów.
 
Firma została założona w Kalifornii w 1997 roku. Na początku jej działalność opierała się na wypożyczaniu płyt DVD pocztą. Dopiero dziesięć lat później, po wypożyczeniu ponad miliarda płyt, Netflix wzbogacił swoją ofertę, udostępniając produkcje online. W Polsce platforma zadebiutowała oficjalnie we wrześniu 2016 roku. 
 
Dzięki serwisowi mamy możliwość oglądania produkcji filmowych oraz seriali w ramach usługi VOD. Platforma jest dostępna przez internet, ale niektóre pozycje można oglądać także offline. Po opłaceniu abonamentu możemy oglądać wszystkie materiały dostępne na stronie – nie ma żadnych dodatkowych opłat.
 
Firma zajmuje się także produkcją. Seria Netflix Originals to filmy i seriale stworzone lub współtworzone przez Netflixa. Najpopularniejsze tytuły to seriale: Stranger Things, Orange is the New Black czy Narcos oraz filmy: Gra Geralda, Okja , Mudbound.

Chcesz wiedzieć, po jakie komiksy warto sięgnąć albo przekonać się, że ten gatunek to nie tylko Thorgal i Sandman? Jeśli tak, to dobrze trafiłeś - w tym dziale odnajdą się zarówno zagorzali fani komiksów, jak i kompletni laicy, którzy dopiero zaczęli interesować się tematem.

Naszym najważniejszym przesłaniem jest to, że komiksy są dla każdego. Różne rodzaje historii dopasowane są do wieku i doświadczenia czytelnika oraz jego gustu. Nasi recenzenci podpowiadają, na co warto zwrócić uwagę oraz na bieżąco informują o nadchodzących premierach i najważniejszych wydarzeniach.

Nie możesz doczekać się premiery kolejnego sezonu swojego ulubionego serialu i zależy ci na wszystkich nowinkach, jakie go dotyczą? A może szukasz opinii na temat nowej produkcji, do której nie jesteś do końca przekonany? Nie martw się, jesteśmy tu dla ciebie. Na bieżąco piszemy o nadchodzących premierach i wszystkich ciekawostkach związanych z serialami, a m.in. Netflix nie ma przed nami tajemnic. Dzięki temu działowi możesz spędzić ze swoimi ulubionymi serialowymi bohaterami jeszcze więcej czas niż tylko ten, który poświęcasz im siedząc przed ekranem.