Star Trek: czy Picard w Amazon Prime skończy się fabularną katastrofą?

Grzegorz Ćwieluch Publicystyka Publikacja: 30.01.2020, 16:04 Aktualizacja: 30.01.2020, 16:04
Podobno wyniki oglądalności Picarda w Amazon Prime są o 180% lepsze od poprzedniego rekordu stacji CBS, który został osiągnięty przez Star Trek Discovery. Nic w tym dziwnego. Mnóstwo ludzi pamiętających przygody załogi statku Enterprise z serialu Star Trek The Next Generation chce zwyczajnie sprawdzić co z intelektualnym dziedzictwem Gene’a Rodenberry’ego zrobił Alex Kurtzman (osoba odpowiadająca za Star Trek Discovery).
star trek picard
51 Udostępnień

Czym jest Star Trek?

W telegraficznym skrócie dla osób, które nigdy nie miały do czynienia z lore Star Trek lub posiadają niewielką wiedzę na jego temat: Star Trek The Next Generation to utopijna wizja przyszłości, w której ludzkości udało się wyeliminować biedę, nierówności, uprzedzenia i uzależnienie od energii ze źródeł nieodnawialnych. Rodzaj ludzki wraz z innymi, rozwiniętymi technologicznie i wysoce etycznymi rasami sąsiadującymi zakłada Federację Planet.

Timeline Star Trek The Next Generation to czasy, w których osadzono trzy serie (The Next Generation, Deep Space Nine i Voyager), a ponadto kilka filmów pełnometrażowych z załogą kapitana Picarda. The New Generation opowiada historię losów statku Enterprise, który przemierza przestrzeń kosmiczną w poszukiwaniu inteligentnych form życia i nieudokumentowanych zjawisk i anomalii przestrzeni kosmicznej.

Star Trek łączy w sobie mnóstwo specyficznych cech, które wyróżniają uniwersum na tle innych produkcji science fiction.

star trek picard

Po pierwsze, opiera fabułę bardzo mocno na słowie „science”. Star Trek The Next Generation stawia ogromny nacisk na naukowość problematyki poruszanej w każdym odcinku. Mamy tu więc fizykę, fizykę kwantową, genetykę, antropologię, socjologię, etykę, politologię i mnóstwo rekurencyjnych okoliczności dla fanów historii. Należy podkreślić słowo “etyka”, ponieważ gwiezdni odkrywcy z Gwiezdnej Floty (do oficerów GF należy załoga Enterprise) kierują się tzw. Prime Directive.

Oznacza to w skrócie, że nie ingerują w rozwój cywilizacji, które nie odkryły napędu warp. Czyli techniki, która pozwala swobodnie poruszać się na dużych odległościach w przestrzeni kosmicznej. Doktryna ta jest nawiązaniem do popełnionych przez ludzkość w przeszłości błędów z natywnymi, pierwotnymi ludami na planecie Ziemia. Gwiezdna Flota ze swoją etyką rozwiązuje problemy na drodze dyplomacji. Oficerowie Gwiezdnej Floty sięgają po przemoc tylko wtedy, gdy muszą się bronić – stąd znane wszem i wobec powiedzenie “set phasers to stun”.

Star Trek The Next Generation zapoczątkował najbardziej elegancki styl w historii science fiction. Oficerowie Gwiezdnej Floty oczarowują charyzmą, intelektem, poczuciem smaku i znajomością kultury, którą reprezentują. Star Trek z kapitanem Picardem to najbardziej zniuansowana wizja przyszłości ludzkości. Wizjonerski sposób kreślenia przez Gene’a Rodenberry’ego przyszłości rodzaju ludzkiego literalnie budzi u widza zachwyt. Twórca w tak sugestywny sposób buduje narrację, iż morały płynące z jego historii da się odnieść do naszych czasów, ale mają one jeszcze więcej niż dodatkowe dno. W zestawieniu z uniwersum ST nabierają wielorakich płaszczyzn kontekstu, który mógł stworzyć tylko geniusz intelektu i kreatywności.

Czym Star Trek nie jest

Star Trek to nie superbohaterszczyzna. Star Trek to nie Star Wars. Star Trek to nie opowieść o nadprzyrodzonych mocach w kosmosie. Star Trek to nie Firefly. Star Trek to nie Expanse. Elementy wyżej wymienionych serii sci fi znajdziemy jednak w nowej serii ST, o której traktuje ten tekst.

star trek picard

The Next Generation to opowieść o wysoce wykwalifikowanej załodze, w której skład wchodzą: naukowcy, lekarze, inżynierowie, piloci i oficerowie taktyczni. Niejednokrotnie zakres ich kompetencji przekracza wymienione przeze mnie profesje. Ten racjonalny, naukowy, dyplomatyczny i pokojowy approach to części składowe unikalnego, utopijnego wizjonerstwa, którego na próżno szukać w innych produkcjach sci fi.

Nikt zwyczajnie nie nadąża za Gene’m Rodenberry’m. Opinia fandomu jest jednogłośna: Alex Kurtzman to stanowczo nie jest człowiek, który powinien kontynuować jego dziedzictwo.

Co o pierwszym odcinku serii nawija fandom Star Treka?

Fandom serialu jest bardzo krytyczny względem nowej serii. Krąży nawet obiegowa opinia, że Alex Kurtzman chce się przypodobać fanom i dlatego sięgnął po kultową postać kapitana Picarda. Dlaczego miałby chcieć wkupić się w łaski fandomu? Prawdopodobnie w związku z licznymi kontrowersjami. Licencja na nowych Klingonów i prawdopodobny ich brak w nowej serii to tylko wierzchołek góry lodowej dziwnych okoliczności związanych z osobą Alexa Kurtzmana. Najbardziej dziwne wrażenie pozostawia kwestia rzekomej kradzieży kosmicznego niesporczaka.

Kolejną obiegową opinią krążącą wśród Trekkies jest mocno odbiegająca od kanonu narracja i sposób prowadzenia akcji w serialu Star Trek Discovery. Picard ma być więc oddaniem hołdu najpopularniejszej epoce uniwersum Star Treka i próbą obłaskawienia jego fandomu. Alex Kurtzman wypowiedział się, że jest bardziej fanem Star Wars niż Star Treka. Niestety, scenarzyści zabrnęli jeszcze dalej i nie zrobili w ogóle żadnego researchu dotyczącego Star Trek The Next Generation.

Oglądając nowe show można odnieść wrażenie, że scenarzyści w ogóle nie zadali sobie trudu, by obejrzeć pierwowzór. Postacie, które mają być profesjonalistami i naukowcami zachowują się jak mydlanej operze. Literalnie – główna postać (będąca archetypem Mary Sue) ma instant crush na wszystkich młodych mężczyzn, których poznaje. Strasznie się te sceny ogląda.

Fani zarzucają twórcom nie tylko nieznajomość fabuły serialu do którego się odwołują, ale też kanonu, którym Star Trek Generation zdobył tak ogromną popularność.

Obok kręcenia sobie beki z tego jak Alex Kurtzman nie rozumie franczyzy, którą się zajmuje, mamy do czynienia z rzeczowymi analizami pierwszego odcinka. Krytycy z Red Letter Media zwracają uwagę na brak naukowych podstaw do przejścia żółtej gwiazdy układu Romulan w stan supernowy.

Po całkiem niezłym początku (oniryczna scena partyjki pokera Daty z Picardem). Następuje seria scen, które kompletnie psują dobre, pierwsze wrażenia. Przy okazji recenzji Draculi z BBC (dostępnego w Polsce na Netflix) zwróciłem uwagę na odgrywanie flamandzko-skandynawskiego akcentu. W nowym serialu Alexa Kurtzmana obcy gadają z ziemskimi akcentami. Nie byłby to wielki problem, ale w przypadku Romulanina z akcentem chłopaka ze Swindon brzmi to po prostu groteskowo.

Gene Rodenberry podchodził z taką pieczołowitością do ras uniwersum, że widzowie słyszeli, że obcy tacy jak Klingoni czy Romulanie mówili po angielsku z charakterystycznym akcentem. To tylko detal, ale jednak razi gdy twórcy kompletnie nie starają się odwzorować założeń pierwowzoru. Szczególnie, że budżet serialu jest ponoć naprawdę spory.

Dave Cullen mówi jedną, ciekawą dla metodologii fabuły TNG rzecz. Star Trek Discovery wprowadza do serialu kompulsywny indywidualizm podchodzący pod zwykły narcyzm. Dodać należy, że fabuła TNG opierała się o współpracę wykwalifikowanych specjalistów. Każdy był inny i miał swój własny styl, ale świetnie sprawdzał się w zespole. Nie każdemu udaje się kariera w Gwiezdnej Flocie. Nie ma tam ludzi z przypadku.

Czy nowa seria okaże się fabularną katastrofą?

Czy Alex Kurtzman zrobi z serialu mentalny waterboarding dla fanów i fanek Star Trek The Next Generation? To dopiero pierwszy odcinek, a więc nie należy go przekreślać. Ma naprawdę niezłe momenty, ale przeważają w nim infantylne i nielogiczne zwroty akcji. Fabuła gna na złamanie karku i ma sporo dziur. Nie napawa to optymizmem, ale to tylko pilot. Niestety, dosyć niepokojąco jak na pierwszy odcinek podaje na tacy i zdradza wszystkie odpowiedzi. Kompletnie nie w stylu TNG gdzie każdy odcinek był ciekawą, odrębną historią.

Jeżeli jesteście sentymentalni względem lat dziewięćdziesiątych i pamiętacie The New Generation przez mgłę czy też zwyczajnie lubicie grę aktorską Sir Patricka Stewarta, to pewnie nie będziecie mieli problemów z tą serią. Jeżeli jednak skorzystaliście z tego, że Netflix wzbogacił swoją filmotekę o wszystkie sezony TNG, Voyager i DS9, to będziecie mocno zaskoczeni, że tak zniuansowany pierwowzór został potraktowany przez Alexa Kurtzmana co najmniej po macoszemu.

Nie należy jednak przekreślać serialu po pierwszym odcinku. Wielu moich znajomych zrobiło tak z Wiedźminem. Sporo z nich przekonałem, że powinni dać mu drugą szansę. Nie pożałowali. Czas pokaże czy fabuła Picarda udźwignie chociaż częściowo intelektualną schedę pierwowzoru.

Grafika: Amazon.

Zobacz także:
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Łukasz
Łukasz
9 miesięcy temu

Ok, a co to „New Generation”? Serial Star Trek do którego odnosi się autor to „the Next Generation” – nawet polskie tłumaczenie z czasów gdy serial ten był wyświetlany w TVP brzmiał „Następne pokolenie”. Poza tym, trudno mówić o profesjonaliźmie załogi, która nie istnieje – tak naprawdę jedynym przedstawicielem załogi jest Picard. W kwestii akcentów – jak brzmi akcent romulański w rzeczywistości? Nikt nie wie ponieważ to wymyślony język, a co więcej istnieje takie urządzenie w universum Star Trek jak uniwersalny translator.

Yo Joe
Yo Joe
9 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Worf i Klingoni mowili ze specyficznym akcentem gdy mowili po angielsku. Aktorzy te manieryzmy odgrywali. Mowili czasem w swoim jezyku. I wtedy te manueryzmy widac bylo jak ba dloni. Wystarczy obejrzec TNG zeby to zauwazyc. Biblioteka Netflixa moze pomoc odswiezyc pamiec. Romulanie z kolei gadali i wygladali jak zli krewni Kaszpirowskiego. Romulanin, ktory gada i wyglada jak czlonek britpopowej kapeli to nieporozumienie.

Michał Małysa
Admin
9 miesięcy temu
Reply to  Łukasz

Dzięki za uwagę z nazwami własnymi, jest już uporządkowane 🙂

Shedi
Shedi
9 miesięcy temu

Star Trek to nie Star Wars. I nigdy nie doścignie tego wzoru. Star Wars ponad wszystko!