Daria Wrona: ”Cosplay nie jest zaproszeniem do obmacywania” [WYWIAD]

Ewelina Zdancewicz-Pękala Publicystyka Publikacja: 28.08.2019, 10:00 Aktualizacja: 29.08.2019, 15:14
Daria Wrona to cosplayerka, którą często można spotkać podczas takich wydarzeń jak Pyrkon czy PGA. Podczas ostatniego Pyrkonu wcieliła się w Alisę z Tekkena i choć sama bardzo dobrze wspomina to wydarzenie, to - podobnie jak inne cosplayerki - ostro zareagowała, kiedy wybuchła afera związana z filmikiem Jak poderwać cosplayerkę. W wywiadzie dla Zagrano opowiada o seksizmie w świecie cosplay i o tym, jak na niego reagować.
105 Udostępnień

O Darii pisaliśmy już wcześniej, przedstawiając ją w roli Mad Moxxi. Teraz postanowiliśmy porozmawiać z nią o cosplayu bardziej szczegółowo – obecnie cosplayerka z Poznania pisze doktorat na temat kształtowania się tożsamości poprzez cosplay, więc mieliśmy okazję choć trochę poznać ten temat od strony naukowej. Poruszyliśmy także temat echa afery związanej z materiałem nawołującym do molestowania i gwałtu, czyli filmikiem Jak poderwać cosplayerkę. Materiał szybko zniknął z sieci, ale niesmak pozostał.

Wielkimi krokami zbliża się Poznań Game Arena 2019 – przygotowujesz coś specjalnego na to wydarzenie?

Na PGA wystąpię jako Alisa z Tekkena, będzie to ten sam kostium, który miałam na tegorocznym Pyrkonie w kwietniu. Dorabiam do niego jednak pewne elementy, ale na razie nie chcę zdradzać szczegółów.

Fot. Cosplaytime.pl

Twój kostium robił wrażenie. Jak wspominasz ostatni Pyrkon?

Naprawdę bardzo miło. Jako cosplayerka zazwyczaj przesiaduję na tzw. czteropaku, czyli na halach 7, 7A, 8 i 8A. Przeważnie właśnie w tych miejscach można spotkać cosplayerów, bo tam zazwyczaj jest najwięcej osób. Połowę Pyrkonu spędziłam na strefie retro gier i strefie planszówek, a resztę na czteropaku.

Mówisz o pozytywnych aspektach tegorocznego Pyrkonu, ale czy spotkało cię podczas tego wydarzenia coś nieprzyjemnego? Np. seksizm?

Nie, na Pyrkonie nie zdarzyło się nic takiego.

A na innych wydarzeniach?

Na jednej edycji PGA – tak. Byłam wtedy przebrana za Mad Moxxi z serii Borderlands. Podszedł do mnie chłopak, na oko maksymalnie ze szkoły średniej, który podczas robienia wspólnego zdjęcia złapał mnie za tyłek. Zareagowałam od razu – złapałam go za rękę i zwróciłam mu uwagę, że tak się po prostu nie robi. Zdjęcie zrobiliśmy, ale odszedł zawstydzony.

Byłaś świadkiem sytuacji tego typu, w których inne cosplayerki nie reagowały?

Byłam. Wiele dziewczyn mówi o tym dopiero po fakcie. Kiedy ktoś podejdzie do nich i dotyka je w nieodpowiedni sposób, one nie reagują. Dopiero po evencie piszą na swoich fanpage’ach, że tak się nie powinno robić. A to jest błąd. Każdy cosplayer powinien natychmiast zwracać uwagę, że nie życzymy sobie pewnych zachowań. Także każdy z nas powinien na to zwracać uwagę, a przemilczenie tego daje zgodę na dotykanie innych cosplayerek. I to nie jest okej.

Fot. Cosplaytime.pl

Skąd w niektórych ludziach przeświadczenie, że cosplayerki można bezkarnie obmacywać?

Wynika to ze względów kulturowych. Pomimo równouprawnienia kobiet i mężczyzn nadal mamy kulturę patriarchalną, tak więc kobiety wciąż są oceniane przez wygląd. Fakt, że kobieta nałożyła skąpy kostium (bo np. taki akurat posiada jej postać) jawi się jako przyzwolenie na seks i dotykanie. Niektórym ludziom ciężko jest wytłumaczyć, że tak właśnie nie jest. Że ty na przykład nie chciałbyś, żeby ktoś cię dotykał bez twojej zgody, że cosplay nie jest zaproszeniem do obmacywania.

No właśnie – a czym jest? Dla wielu ludzi to pojęcie kończy się znaczeniowo na przebieraniu.

Cosplay polega na wcielaniu się w postacie pochodzące z kultury popularnej. Nie chodzi tylko o przebieranie się, ale o odgrywanie roli postaci. Obecnie robię doktorat na UAM-ie w Poznaniu, w którym podejmuję tematykę kształtowania się tożsamości poprzez cosplay. Kiedy cosplayerzy wchodzą w rolę, powstaje zjawisko, w którym mają na raz dwie tożsamości. Jednocześnie jesteśmy sobą i kimś innym, a coś takiego nie powinno się dziać, bo zazwyczaj mamy jedną tożsamość. Mówi się, że tożsamość to cechy które pozwalają na przewidzenie tego, jak dana osoba będzie się zachowywać w wybranych sytuacjach. A co w sytuacji, kiedy okazuje się, że mamy dwie tożsamości, które się przenikają? Jak widzisz cosplay to nie jest tylko “przebieranie się”. To całe spektrum zmiany tożsamości, wychodzenia poza swoją osobowość.

W takim razie cosplay to chyba też wychodzenie poza swoją strefę komfortu – przykładowo na co dzień ktoś nie odważy się być chamski i bezczelny, ale wcielając się w postać z takim charakterem zrobi to już bez problemu.

Poniekąd tak. Kiedy wcielam się w Mad Moxxi ludzie oczekują ode mnie zachowania, które na co dzień jest piętnowane. Moxxi to kobieta pewna siebie, pyskata, która potrafi naubliżać. W związku z tym fani Borderlands, którzy mieli z nią styczność oczekują, że kiedy się do mnie zwrócą, ja naubliżam im tak samo jak ona. To śmieszne, bo normalnie nie podeszła byś do kogoś na ulicy i nie powiedziała: teraz bądź dla mnie niemiły albo mi naubliżaj. Poza cosplayem mamy sytuację konformizmu społecznego, w których musimy się zachowywać dobrze względem innych. Natomiast kiedy wcielamy się w postać dostajemy przyzwolenie bycia kimś innym. Nie musimy się dostosowywać do wszystkich zasad społecznych.

Jak się czujesz, kiedy ktoś prosi cię o chamskie zachowanie jako Moxxi? Nie krępuje cię to?

Nie, Moxxi to jedna z nielicznych postaci, z którą się bardzo dobrze czuję. Nie mam myśli pt. “nie powinnam tego robić”. Wiem, jak Moxxi się zachowuje i ciągnę dalej tę rolę. To świetne uczucie. Bezkarnie mogę się zachowywać tak, jak zawsze tego chciałam. Nie muszę być zawsze miła i pomocna, tylko mogę być opryskliwa czy komuś odpyskować. Ogólnie rzecz biorąc to dobra redukcja stresu. Zawsze musimy się “jakoś” zachowywać, być “kimś”, dostosowywać się do zasad. Wchodząc w rolę mamy prawo być tym, kim chcemy. Chociaż oczywiście nie wszyscy cosplayerzy chcą wcielać się w rolę, niektórzy lubią się tylko przebierać albo brać udział w konkursach cosplay czy być fotografowanymi. Wszystko zależy od podejścia. Cosplayerzy dzielą się na dużą liczbę podgrupek z różnymi podejściami do cosplayu. Sama wyznaję zasadę, że cosplay polega przede wszystkim na odgrywaniu postaci.

A co czuje cosplayer przed oficjalną prezentacją kostiumu?

Stres. Zawsze jest możliwość, że coś może stać się z kostiumem albo coś może nie wyjść. Chociaż im więcej wystąpień publicznych za nami, tym mniej tego stresu odczuwamy.

Ile zajmuje ci przygotowanie jednego stroju?

Około pół roku do dziewięciu miesięcy, ale ja to robię kiedy mam czas i pomiędzy obowiązkami.

Często spotykasz się z niezrozumieniem swojej pasji?

Nie. Jeśli już, to ludzie raczej zastanawiają się co to jest, co to za przebieranki.

A samo słowo “przebieranki” dla cosplayera jest obraźliwe?

To negatywnie nacechowane określenie. Przebieranki kojarzą się raczej z karnawałem albo z czymś infantylnym. Cosplayerzy poświęcają mnóstwo godzin i pieniędzy, aby osiągnąć konkretny efekt. Stwierdzenie, że po prostu się przebierają to duże niedopowiedzenie. Cosplay to coś więcej: praca nad kostiumami, pasja, konkursy i przyjaciele, odgrywanie roli. To tak duże spektrum doświadczeń, że ciężko to nazwać przebierankami.

Z pewnością obszerne wyjaśnienie i badania na ten temat pojawią się w twojej pracy doktorskiej. A czy zawrzesz tam także badania nad seksizmem w świecie cosplay?

Prawdopodobnie poruszę ten temat podczas przeprowadzania wywiadów pogłębionych. Trzeba tu zaznaczyć, że temat seksizmu w cosplayu dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Chciałabym zbadać, jak cosplayerzy i cosplayerki do tego podchodzą, jak się z tym czują. Chociaż samym seksizmem (i możliwością zawarcia tego tematu w mojej pracy) zainteresowałam się bardziej dopiero po filmiku “Jak poderwać cosplayerkę”, który wyciekł po Pyrkonie.

Swoją drogą – obleśnym filmiku nawołującym do gwałtu. Szybko zniknął z internetu.

I całe szczęście.

Zmroziło cię, kiedy to zobaczyłaś?

Tak. To nie jest przyjemna sytuacja dla nikogo z nas (społeczności cosplay – red.). Tworzymy kostiumy, aby zostać zauważonymi, a nie po to, żeby nas traktowano jak obiekty seksualne. Oczywiście są kostiumy wyglądające na bardzo otwarte. Niektóre wyglądają bardzo skąpo. Jednak – podkreślę to raz jeszcze – wzorujemy się na postaciach pochodzących z kultury popularnej. Podoba nam się jakaś postać, chcemy ją odwzorować i nie robimy tego po to, aby ktoś zwracał uwagę wyłącznie na nasze ciało. Chociaż zdarzają się cosplayerzy, którzy lubią robić wokół siebie fejm ze względu na to, jak wyglądają. Przykładowo nie lubię postaci tworzonych przez cosplayerkę Jessicę Nigri. Jessica robi cosplaye bardzo przeseksualizowane. Nie podoba mi się wpychanie seksualizacji na siłę tam, gdzie nie powinno jej być. Dużo większe wrażenie robi cosplay odwzorowany 1:1, np. Zelda, Warmachine albo Piramidogłowy z Silent Hill. To są kostiumy, które robią wielkie wrażenie, a nie mają w sobie wcale seksualizacji. Cosplayerki, które wszędzie wpychają ją na siłę robią nam zły PR. Jednak niezależnie od tego, co ktoś robi lub nie robi dobrze by było, żeby ludzie pamiętali, że nie ma zgody na molestowanie seksualne cosplayerów i cosplayerek. Świetnie, jeśli ktoś docenia naszą pracę i chce sobie zrobić z nami zdjęcie, ale trzeba pamiętać o granicach.

Zdjęcia w tekście: Daria w roli MadMoxxi – fot. Lunarr, pozostałe – Cosplaytime.pl i archiwum prywatne 

Zobacz także:

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
BartoszRecent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Bartosz
Gość
Bartosz

Wszystko fajnie. Ale nie rozumiem co ma kultura patriarchalna do oceniania kobiet po wyglądzie. Kobiety można oceniać po wyglądzie lub nie, niezależnie od tego czy to kultura patriarchalna czy równouprawnienie. Płytkie ocenianie może wystąpić i tu i tu, ale też nie musi ani tu ani tu.