Dirt Rally 2.0 – najlepsza rajdówka powraca [RECENZJA]

Patryk Stec Recenzje gier 25 lutego 2019
Panowie z Codemasters znowu to zrobili. Na rynku rajdówek jest wielka posucha, ale w całej tej beznadzei od kilku lat widzimy światełko w tunelu. Dirt Rally znowu daje radę, a nawet więcej – 2.0 to świetna gra.
11 Udostępnień

Dobra symulacja

Dirt Rally 2.0 to przede wszystkim kawał dobrej symulacji. Fizyka jazdy jest wykonana wzorowo, ale trzeba powiedzieć uczciwie – to nie jest gra dla niewprawionych kierowców. Próg wejścia jest dość wysoki, ale nie powinno to zrażać żadnego gracza. Początki zawsze są trudne (w trybie kariery jeszcze trudniejsze, ale o tym dalej), jednak gdy opanuje się sztukę jazdy, pobijanie czasowych rekordów z każdym przejazdem staje się coraz przyjemniejsze.

Gra z pełnymi asystami wcale nie jest łatwa i na pewno nie idzie to tak gładko jak w Need for Speedzie, ale w końcu to symulacja. Gra na padzie jest bardzo trudna, ale taka symulacja jak Dirt jest stworzona do gry na kierownicy. Szkoda jednak, że nie użyto rozwiązania znanego z Gran Turismo, gdzie za kierownicę mógł posłużyć nam DualShock.

W grze odwzorowano zniszczenia pojazdów. Jednak zrobiono to trochę niekonsekwentnie, gdyż auta potrafią się zachowywać inaczej w identycznych sytuacjach – z tego co zdążyłem się zorientować wiele osób ma podobne odczucia. Na plus na pewno są takie dodatki jak symulowane wypadki na trasach czy bardzo różnorodne trasy.

W 2.0 będziemy mogli pokonać między innymi piaszczyste odcinki specjalne w Argentynie czy rodzime polskie odcinki. Brakuje mi jednak legendarnego Monte Carlo oraz tego co lubię najbardziej, czyli śnieżnych tras w Skandynawii. Te rzeczy zobaczymy dopiero po zakupieniu płatnego dodatku – za to wielki minus, bo uważam, że tak ważne elementy rajdów powinny być dostępne od razu.

Degradacja trasy

Jest jednak jeden element, który doceni każdy fan rajdów. W WRC po każdym przejeździe trasa wygląda inaczej. Jeden przejazd może spowodować, że dany kamień leży 10 metrów dalej, a koleina w szutrze jest trochę głębsza, nie wspominając już o warunkach pogodowych. Twórcy Dirt Rally 2.0 mogą się pochwalić systemem degradacji nawierzchni.

Od teraz nasz występ ma wpływ na pokonanie odcinka przez następnego kierowcę, a nasza trasa nigdy nie będzie taka jak była wcześniej. Jak to mówią devowie z Codemasters: „Nawet jeżeli dany etap pokonasz tysiąc razy, za każdym razem będzie on przed Tobą stawiał nowe wyzwania”.

Otoczka wokół samego etapu wypada średnio. Grafika w wielu miejscach może pozostawiać sporo do życzenia (grałem na PS4), ale może to być wina słynnych 60 FPSów, a momentami dość mocno irytuje sam blur. Swoją drogą nigdy nie rozumiałem rozmazywania ekranu. Efekt, który ma potęgować odczuwanie prędkości raczej irytuje. Dobrze, ale z mankamentami również wypada sam pilot. Brzmi trochę sztucznie, zarówno sam jego głos (brakuje szumów), jak i jego kwestie. Co gorsza, jego uwagi co jakiś czas wprowadzają w błąd – zdarza mu się pomylić chociażby biegi, a nie oszukujmy się, między trójką a piątką jest spora różnica. Dźwięki aut są za to przepiękne – motoryzacyjna orkiestra nadal gra na najwyższym poziomie.

O ile jakość tekstur pozostawia sporo do życzenia, gra sporo nadrabia dobrze zrobionym shaderem. Pięknie wykonane oświetlenie i idealnie dobrane kolory na rajdowych trasach sprawiają, że jednak na produkcję Codemasters chce się patrzeć. Same pojazdy oraz efekty pogodowe również są wykonane na wysokim poziomie.

Tryb kariery

Jeszcze jedna rzecz, nie przez przypadek wspominam o niej na końcu. Tryb Kariery? Jest i to dobry, ale bez szału. Kariera, która jest najważniejszym trybem w większości gier sportowych tym razem w 2.0 niczym się nie wyróżnia. Tradycyjnie pokonujemy kolejne etapy, kupujemy ulepszenia, nie tylko dla siebie, ale również zespołu. No i dużo jeździmy. Poziom trudności rośnie progresywnie, czyli im jeździmy dłużej tym jest trudniej, a trzeba wspomnieć, że zaczynamy z wysokiego „C”, bo od ciężkiego Rajdu Argentyny.

Przede wszystkim Dirt Rally 2.0 posiada arcyświetny model jazdy, który sprawia naprawdę wiele przyjemności. Są drobne usterki graficzne oraz można się przyczepić do mało rozbudowanej kariery i do podzielenia pełnej zawartości na płatne DLC, ale w tę rajdówkę gra się po prostu świetnie. Król jest jeden i jest to dzieło panów z Codemasters.

Zalety

  • genialny model jazdy,
  • degradacja nawierzchni,
  • dobry dźwięk,
  • różnorodne lokacje.

Wady

  • brak kilku legendarnych tras,
  • drobne usterki graficzne,
  • pełna zawartość dostępna dopiero po zakupie dodatku.

Kod do gry otrzymaliśmy od wydawcy gry w Polsce – Techland Wydawnictwo. Grę testowaliśmy na konsoli PlayStation 4.

Ocena redakcji 8.5 / 10

Zobacz także:
The Division 2. Oceny i opinie po premierze [PRZEGLĄD]
Aktualności o grach, 19 Mar 2019, 16:45
Wild. Pierwszy exclusive na PlayStation 5?
Aktualności o grach, 19 Mar 2019, 13:34

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
ChuckRychuSczenaDomiRecent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Domi
Gość
Domi
Ocena :
     

Gra jest spoko, ale bez szału.

RychuSczena
Gość
RychuSczena
Ocena :
     

Chciałem wiedzieć czy do gry na kierownicy zrobiili gierkę no i teraz wiem hehe

Chuck
Gość
Chuck

Gra dobra ale raczej nie dla początkujących. Grałem z kierownicą a i tak był niezły „czalendż”. Największy sztos to ta degradacja nawierzchni, o której piszesz, no i dźwięk. O tu się postarali. Dodatku nie kupowałem. Warto?