Dobre Miejsce [RECENZJA]. Cztery sezony i cały czas wysoki poziom!

Michał Małysa Seriale Publikacja: 3.02.2020, 16:00 Aktualizacja: 4.02.2020, 9:09
Koniec stycznia przyniósł długo przez nas wyczekiwany ostatni odcinek serialu Dobre Miejsce. Czwarty sezon ostatecznie zakończył tę produkcję. I choć szkoda nam tego hitu Netflixa, to dobrze, że twórcy poprzestali na czwartym sezonie. Dodatkowo dawkowali go jak za starych, dobrych czasów, wypuszczając kolejne odcinki co tydzień.
Dobre Miejsce recenzja
0 Udostępnień

Niebo to dobre miejsce, do którego każdy chce trafić

Zastanawialiście się kiedyś, co się stanie z wami po śmierci? Pewnie tak, bo to całkiem naturalne. Dobre Miejsce od Netflixa stara się odpowiadać na pytania dotyczące życia pozagrobowego, ale nie spodziewajcie się poważnej produkcji o wierze w Boga. Stwórcy jest tak mało, jest za to dużo humoru oraz proste i ciekawe wyjaśnianie skomplikowanych koncepcji filozoficznych.

Good Place znalazło się na naszej liście top 15 seriali od Netflixa jeszcze wtedy, gdy wychodził dopiero trzeci sezon tej produkcji. 31 stycznia Netflix wypuścił ostatni odcinek ostatniego sezonu, a nasza opinia pozostaje niezmienna. To naprawdę jedna z najlepszych produkcji platformy, wykreowana przez Michaela Schura.

O czym jest serial Dobre Miejsce od Netflixa?

Historia zaczyna się w momencie, kiedy jedna z głównych bohaterek, Eleanor Shellstrop, umiera. Była złodziejką, kłamcą i dobrym człowiekiem i nie wierzyła w życie pozagrobowe. Po śmierci jednak trafia do nieba, które nazywane jest Dobrym Miejscem. Otrzymuje wszystko, o czym kiedykolwiek marzyła – w teorii. Jej idealnie dopasowany dom zupełnie jej się nie podoba, a jej bratnia dusza (w Dobrym Miejscu każdy ma bratnią duszę) zdaje się do niej nie pasować.

Dodatkowo dookoła Eleanor zaczynają dziać się dziwne rzeczy. czyżby z niebem było coś nie tak? A może… to wcale nie jest niebo? Eleanor wraz z nowo poznanymi osobami: Chidim, Jasonem oraz Tahani starają się rozwikłać tajemnicę Dobrego Miejsca. Nie zdają sobie sprawy, że ich działania mogą doprowadzić do całkowitej reorganizacji zaświatów!

Jameela Jamil, D’Arcy Carden i Maya Rudolph – największe gwiazdy serialu

Dobre Miejsce to serial ze znakomicie dobranymi aktorami. Na największe docenienie zasługuje D’Arcy Carden, której przyszło (w ciągu czterech sezonów) zagrać kilkanaście różnych ról. Dobra Janet, Zła Janet, Naturalna Janet, Disco Janet, zakochana nie-dziewczyna (ale nie robot!) – każda z tych kreacji została oddana na najwyższym poziomie. A trzeba zaznaczyć, że te role były od siebie szalenie różne, choć nazwy na to nie do końca wskazują. D’Arcy Carden pokazała wielki talent aktorski i jest najlepszą, najbardziej charakterystyczną postacią całego serialu. Inna aktorka mogłaby tego nie dźwignąć, a D’Arcy Carden zrobiła to (a tak się przynajmniej wydaje) bez problemu.

Z kolei Maya Rudolph, grająca postać sędzi, stworzyła naprawdę niepowtarzalny charakter. Sam pomysł, że sędzią całego wszechświata może być nieco znudzona, lubiąca seks (i nieukrywająca tego) kobieta w średnim wieku, którą wkurza, kiedy ktoś przerywa jej oglądanie seriali, jest komiczny i świetny. Rudolph jak nikt inny potrafi pokazać złość, że ktoś śmie przerwać jej słuchanie podcastu o rozmnażaniu małż, jednocześnie pokazując dystans typowy dla stworzenia ponadczasowego i niezniszczalnego. Kreacja sędzi to doskonałe połączenie tego, co ludzkie oraz tego, co zdecydowanie nie ma w sobie cech ludzkich (“dajcie mi ten cholerny guzik, kasuję świat”).

Na osobny akapit zasługuje także Jameela Jamil, grająca dziewczynę o takim samym nazwisku – Tahani al Jamil (w wolnym tłumaczeniu “gratulacje, piękna”). Jameela jako aktorka wnosi do swoich kreacji swoje niełatwe przeżycia (warto poznać jej historię – dziewczyna ma za sobą anoreksję i inne nieciekawe zdarzenia), co sprawia, że jest naprawdę autentyczna. Grana przez nią Tahani to (mimo powierzchownej pewności siebie) niepewna i nieco przestraszona kobieta, która zawsze żyła w cieniu swojej siostry. Zawsze brakowało jej zwykłej, rodzicielskiej miłości.

Myślę, że wiele osób może się identyfikować z Tahani na poziomie doświadczeń z domu. Poza tym co jak co, ale pięknego akcentu Jameeli Jamil da sie słuchać godzianmi! Gra aktorska w Dobrym Miejscu to naprawdę miła odmiana po ostatnich netflixowych rozczarowaniach – o tragicznej grze aktorskiej możecie poczytać m.in. w recenzji Aresa czy recenzji October Faction.

Efekty komputerowe w Good Place od Netflixa

Dobre Miejsce nie stawia na efekty wysokiej jakości, bo nie musi tego robić. Komiczna otoczka oraz absurdalna fabuła (ale mówiąca o poważnych wątkach) sprawiają, że efekty wyglądające nie do końca “profesjonalnie” podbijają klimat tego serialu.

Twórcy doskonale zdawali sobie sprawę, że gdyby postawili na 100 proc. realizmu w efektach, to serial mógłby stracić dużo uroku. A tak mamy naprawdę fajną produkcję. Można nawet by ją nazwać w pewnym stopniu motywującą do… życia, dopóki mamy to życie i na spokojnie włączyć ją do najlepszych filmów motywacyjnych od Netflixa.

Dobre Miejsce to serial, który każdy powinien zobaczyć

Przede wszystkim mówi o ważnych rzeczach. Nieważne, czy jesteście katolikami, muzułmanami czy ateistami. Temat “życia po śmierci” prędzej czy później zainteresuje każdego. Dlatego obejrzenie alternatywnej wersji nieba i piekła daje możliwość do ciekawych rozważań nad naturą człowieka i dobra w człowieku.

Czy każdy z nas ma szansę na zbawienie, czymkolwiek by ono nie było? Czy każdego po śmierci czeka spokój? W moim przypadku najbardziej spodobała mi się koncepcja z buddyzmu, przytoczona przez Chidiego.

Mówi o tym, że fala, która powstaje w oceanie istnieje – jest, widzimy ją, widzimy, jak odbijają się od niej promienie słońca. Po chwili jednak znika, wraca do oceanu. Staje się tym, czym była, ale nie wiemy, gdzie teraz jest. To piękne postrzeganie śmierci jako powrotu do przestrzeni, gdzie po prostu jesteśmy w innej formie. Przez chwilę byliśmy i można było nas dostrzec, a potem nasz czas minął – jak czas każdego. Sztuka polega na tym, żeby tego czasu nie żałować i zaznać spokoju jako część wielkiego oceanu. Przecież i tak istniejemy. Zawsze.

Fot. Netflix

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o