We. The Revolution. Rewolucja francuska w wykonaniu Polyslash [RECENZJA]

Ewelina Zdancewicz-Pękala Recenzje gier Publikacja: 13.07.2019, 12:00 Aktualizacja: 15.07.2019, 14:41
Ciekawa, interaktywna opowieść o Wielkiej Rewolucji Francuskiej oraz gra mówiąca o trudnych wyborach. Tak w skrócie można opisać najnowszą produkcję krakowskiego studia Polyslash - We. The Revolution, czyli dzieło inspirowane nagrodzonym w 2014 roku nagrodą BAFTA Papers, please.
0 Udostępnień

Fabuła i osadzenie w czasie We. The Revolution

W osiemnastowiecznej Francji gilotyna chodzi dzień w dzień. Śmierć przez obcięcie głowy ponosi sam Ludwik XVI, a następnie jego żona Maria Antonina. W tych czasach wszechobecnego strachu oraz atmosfery duszności i napierającego tłumu żądnego wyroku krwi osadzono akcję gry We. The Revolution.

To przygodowo-historyczna produkcja przygotowana przez polskie studio Polyslash oraz wydana przez markę Klabater. We. The Revolution miało swoją premierę najpierw 21 marca na komputery osobiste, a następnie 25 czerwca na konsole Nintendo Switch, PlayStation 4 oraz Xbox One. Działanie i atmosferę We. The Revolution sprawdziliśmy na PS4.

Twórcy nigdy nie ukrywali, że We. The Revolution to gra inspirowana popularnym Papers, please. I trzeba przyznać, że z tego typu gier najlepsze było właśnie Papers. Narracja i gameplay świetnie się tam przeplatały. Doświadczenie w We. The Revolution nie jest aż tak wciągające, natomiast nie można odmówić mu wielu dobrych elementów.

Akcja w We. The Revolution. Kim jest główny bohater?

W We. The Revolution wcielamy się w sędziego Trybunału Rewolucyjnego, Alexisa Fidéle. Naszym zadaniem jest analizowanie przedkładanych nam spraw oraz wydawanie wyroków. Nie jest to proste, ponieważ poza zwracaniem uwagi na sprawiedliwość musimy też mierzyć się z innymi wpływami. Poza tym musimy dbać o relacje z rodziną i szacunek ludu, co nie jest łatwe, kiedy jest się zapijaczonym sędzią.

Mechanika We. The Revolution od studia Polyslash

Główna część mechaniki toczy się wokół rozpraw sądowych. Będziemy musieli oceniać zarówno bardzo poważne spory, jak i prozaiczne kłótnie między prostymi chłopami. Najpierw będziemy musieli zapoznać się z dokumentami i oskarżeniem, następnie należy przepytać oskarżonego i świadków, a potem staramy się połączyć ze sobą różne wątki. Na koniec podpisujemy wyrok – taki, jakie według nas jest sprawiedliwy.

Te same pytania w grze zadane w innej kolejności pozwalają manipulować ławą przysięgłych i podejmować decyzje, aby się z nimi zgadzać.

Niestety gra nie powie nam, czy postąpiliśmy słusznie czy też nie. Powie nam za to, który z trzech wyroków jest mile widziany przez trzy grupy (lud, rewolucjonistów oraz rodzinę). Jeśli chcemy możemy pominąć żmudne czytanie dokumentów i po prostu wysłać oskarżonego na ścięcie, ale poniesiemy konsekwencje takiego wyboru. Zresztą – całe We. The Revolution opowiada o konsekwencjach na większą i mniejszą skalę.

Jaki jest cel gry w We. The Revolution?

Myślicie, że chodzi o sprawiedliwość? Jeśli tak, to się rozczarujecie. Chodzi o przetrwanie w czasach Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Gracz musi wzmocnić swoje wpływy i wspiąć się po drabinie społecznej, aby zyskać w miarę bezpieczną pozycję.

Robi to nie tylko ogłaszając sprawiedliwe (lub nie) wyroki, zadając się z właściwymi ludźmi, a także dbając o swoje relacje z rodziną. Ta od samego początku nie jest do nas nastawiona pozytywnie, bo jako alkoholik zawodziliśmy ją na każdym kroku. Da się ich jednak ułagodzić. Trzeba tylko dbać o dosłownie każdego członka rodziny podczas wieczornych rozmów. Przez odpowiednie wybory podbijamy lub zaniżamy statystykę relacji w różnych kombinacjach. Nie da się zadowolić całej czwórki.

Spójność historyczna – dbałość o detale studia Polyslash

Trzeba przyznać, że Polacy naprawdę się postarali. Świat, który wykreowali jest pełen wydarzeń i postaci spójnych z wydarzeniami historycznymi. To dobra okazja do poznania Francji z krwawego okresu. We. The Revolution to okazja do poznania jednego z najważniejszych kawałków historii Francji.

Wygląd We. The Revolution

Styl graficzny gry jest bardzo artystyczny. To połączenie kubizmu z grafiką poligonową. A jako że grafika poligonowa jest ostatnio coraz popularniejsza, to taki sposób przedstawienia historii jest strzałem w dziesiątkę. Graficznie jest nieźle, natomiast grze mocno brakuje dynamiki. Mamy sporo czytania i jeśli się wczytamy we wszystkie dokumenty, to naprawdę się możemy wciągnąć w We. The Revolution.

Natomiast sporą część masy tekstu i innych, pomniejszych elementów można by osadzić w cut scenkach, które zwiększyłyby dynamikę produkcji. We. The Revolution wbrew pozorom nie jest grą tak złożoną, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. To dobry, choć specyficzny tytuł, a proste dodanie dynamiki może przekonałoby do niego większe grono?

Co warto poprawić w We. The Revolution?

Nie ma gier idealnych. W produkcji Polyslash warto by popracować na zbyt długimi ekranami ładowania, dla których nie ma sensownego uzasadnienia. Zwiększenie dynamiki przez cutscenki zatrzymałoby graczy, dla których na dłuższa metę wybrany sposób przedstawienia historii staje się nudny i męczący. We. The Revolution to wartościowa gra. Jeśli nie ruszają was opisane bolączki, to warto po nią sięgnąć.

Nasza ocena: 6,5/10

Kod do recenzji gry udostępnił nam wydawca – Klabater.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o