Enra z piekła rodem #1 [RECENZJA MANGI]

Michał Małysa Recenzje komiksów Publikacja: 14.05.2019, 13:42 Aktualizacja: 30.12.2019, 13:33
Co się dzieje po śmierci i czy nasze czyny zostają w jakiś sposób osądzone - każdy z nas choć raz w życiu zastanawiał się nad tym zagadnieniem. Ten temat poruszony jest także w serii Enra z piekła rodem, której pierwsza część ukazała się wraz z początkiem kwietnia nakładem wydawnictwa Waneko.
Zdj. wydawnictwa Waneko
9 Udostępnień

Enra z piekła rodem – odwołanie do Emma-ō, wielkiego sędzi

Tematyka życia po śmierci to motyw, który ciężko zepsuć. W Enrze z piekła rodem autor odwołuje się do jednego z wierzeń japońskich, według którego piekło jest specjalnie zorganizowane i “zarządzane” przez najwyższego sędziego – Enmę, króla piekieł. Jest to sprawiedliwy sędzia, który po śmierci człowieka osądza, czy jest on grzesznikiem, czy też nie. W zależności od wyniku sądu nad duszą ta idzie do któregoś z kilku rodzajów piekła lub staje się wolna.

W historii przedstawionej przez Chie Shimadę Enma urządza konkurs wśród swoich synów na to, kto zostanie przyszłym królem piekieł. Zwycięży ten, kto złapie jak najwięcej grzeszników. Enra, tytułowy bohater, który bardziej niż na siejącą postrach istotę nadprzyrodzoną wygląda na szkolnego playboya, szybko zaczyna szukać grzeszników. Stoi za tym nie tyle chęć władzy, co raczej zyskania uznania w oczach ojca.

Zdj. wydawnictwa Waneko

Pierwszą ofiarą Enry staje się szesnastoletnia Komachi Takamura. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że dziewczyna nie popełniła żadnej zbrodni. Wręcz przeciwnie, ta nastolatka żyje w myśl zasady ,,Pomagać słabym, walczyć ze złem”. Kiedy więc zostaje strącona do piekła, natymichast wnosi sprzeciw. Wychodzi jej to świetnie – od razu widać, że jest córką prokuratora i adwokata. Komachi zamierza udowodnić swoją niewinność i pokazać Enrze, że zbrodnia, którą rzekomo ma popełnić w przyszłość tak naprawdę jest jedną wielką pomyłką. Dziewczyna zrobi wszystko, żeby jej imię zniknęło ze Zwoju Króla Piekieł, który jest spisem przyszłych grzeszników.

Jakość wydania Enry z piekła rodem

Historia już od pierwszej sceny nieuchronnie zbliża czytelnika do romansu istoty z piekieł i młodej dziewczyny. Z pewnością w kolejnych tomach ich relacja będzie się rozwijać, a co za tym idzie – komplikować. Co ciekawe to kolejna z niedawno wydanych przez Waneko opowieści, która mówi o zakazanej miłości istoty nadprzyrodzonej i zwykłej kobiety (Herezja miłości).

Przyjemnie czyta się takie historie. Z jednej strony można zarzucić im naiwność w kontekście nadziei zmiany danej osoby na lepsze pod wpływem odwzajemnionego uczucia. Znamy dużo takich historii w różnych wersjach, a na przykładach życia codziennego wiemy, że to nie działa. Z drugiej strony na fali popularności tego wszystkiego widać, że rynek łaknie takich serii, że czytelnicy mają ochotę na lekką, podnoszącą na duchu historię. Elementów komediowych znajdziemy w Enrze sporo, ale nie należy myśleć, że to manga do napisania w celu rozbawienia czytelnika. Lekki sposób podania historii podkreśla tylko jej przekaz i dramatyczne elementy. Pozostawia czytelnika z pytaniem, czy każdem trzeba, wypada i można pomóc. I czy nasze czyny determinujemy tylko my sami?

Niezmiennie na koniec pochwalę jakość wydania mangi. Waneko już na początku swojej działalności postawiło sobie poprzeczkę wysoko i trzyma się wyznaczonego standardu. Nie piszę tego dlatego, że to właśnie Waneko udostępniło nam Enrę z piekła rodem do recenzji: dobrą robotę warto doceniać, a są wydawnictwa, które serwują nam mangi nieczytelne, z zatraconym sensem. W Enrze z piekła rodem kwestie postaci są czytelne, czyli polskie tłumaczenie jest zgrabnie upchnięte w niekiedy naprawdę małych kadrach. Z pewnością sięgnę po kolejny tom Enry z piekła rodem.

Zdj. wydawnictwa Waneko

Premiera drugiego tomu serii zaplanowana jest na 13 czerwca.

Gatunek/tematyka: shoujo, fantastyka, komedia, dramat, romans
Autor (scenariusz i ilustracje): Chie Shimada
Data wydania: 12 kwietnia (tom I)
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka
Cykl: Enra z piekła rodem
Wydawca: Waneko

Zobacz także:
Ayako [RECENZJA]. Klasyka, którą warto znać
Recenzje komiksów, 7 Maj 2020
Bloodborne [RECENZJA KOMIKSU]
Recenzje komiksów, 1 Maj 2020

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o