Gry o wampirach – 10 propozycji z lat 1996-2018

Grzegorz Ćwieluch Publicystyka 07/04/2019
Niedawno doszły nas słuchy, że w planach jest wydawnictwo, które ma być drugą częścią kultowego Vampire the Masquerade: Bloodlines, opartego na paper and pen RPG firmy White Wolf. Z tej okazji prezentujemy wam najciekawsze gry o wampirach – dziesięć propozycji z lat 1996-2018. Znacie wszystkie?
gry o wampirach
32 Udostępnień

Blood Omen: Legacy of Kain

Blood Omen: Legacy of Kain to obok Moonstone absolutny klasyk gatunku hack and slash. Gra została wydana na platformę Playstation w 1996, po czym szybko przekonwertowana na system Windows. Opowiadała o zamordowanym szlachcicu z fikcyjnej krainy Nosgoth, który po przemianie zostaje uwikłany w intrygi mające zaważyć na jej przyszłości.

Klimat dark fantasy i sentencje wypowiadane przez głównego bohatera wprowadzają anglosaski sznyt, przywodzący na myśl egzystencjalny mrok z książek Edgara Allana Poe. Żaden got, fan rpg czy wampirów nie przeszedłby obok klimatu tej gry obojętnie. Tytuł ten spotkał się z dobrym przyjęciem, na tyle dobrym, że stał się początkiem cyklu gier w tym samym uniwersum dark fantasy.

Legacy of Kain: Soul Reaver

Wampiryczny vibe tej serii okazał się być na tyle intrygujący, że w stworzenie kolejnej części zaangażowali się twórcy Tomb Raider – Eidos. Z uwagi na powyższe gra stała się trójwymiarowym, platformowym action adventure, ale w klimacie dark fantasy. Co więcej – dzięki technologii graficznej Eidos geometryczna bryła klatki piersiowej Raziela (głównego bohatera) przypomina bryłę klatki piersiowej Lary Croft.

Gra opowiada historię na długo po tym, jak Kain z pierwszej części zdominował krainę Nosgoth. Właściwie obserwujemy ostatni etap jej istnienia. Upokorzony i okaleczony przez swego władcę Raziel uzyskuje w zaświatach nowego sojusznika, a także nowe moce – odmienne od mocy swoich braci. To, co jednak zastanie po ich opuszczeniu, to dystopijna wizja degeneracji i deewolucji społeczności wampirów. Gra została wydana w 1999 roku z uwagi na to prosimy młodszych graczy, by wzięli głęboki oddech zanim obejrzą gameplay i zawartą na nim grafikę i animację.

Vampire the Masquerade: Redemption

Paper and pen rpg pewnie kojarzy się Wam z Warhammer Fantasy Role Play albo z jego mniej mrocznym, amerykańskim oponentem na rynku – Advanced Dungeons&Dragons. Jeżeli nie słyszeliście o kostkowym rpg to na pewno widzieliście drugi z wymienionych systemów w serialu Stranger Things. Vampire Masquerade to system, który sprawił, że w paper’n’pen rpg zaczęli grać nie tylko nerdowie, ale też gotyckie i metalowe dzieciaki.

Popularność Diablo, która przyniosła gatunkowi hack’n’slash epokę rozkwitu, sprawiła, że ta adaptacja papierowo – kostkowego rpg została przeniesiona na ekrany w 2000 roku w tej właśnie siekano-rąbanej konwencji. Twórcy żywcem czerpali inspirację z serii Diablo, co rzuca się w oczy chociażby w menu inwentarza.

Fabuła tej gry o wampirach opowiada historię Christopha – rannego krzyżowca, który dochodzi do siebie pod okiem siostry Anezki w średniowiecznej Pradze. Zostaje wciągnięty w zagrywki między dwoma głównymi sektami wampirów – Camarilla i Sabatem. Zostanie przemieniony w wampira klanu Brujah, którzy wywodzą się od kartagińskich bibliotekarzy, a w XXI wieku są głównie punkami, gangsterami i anarchistami. Tak, dobrze zrozumieliście – połowa gry toczy się w średniowieczu, a druga w XXI wieku.

W odróżnieniu od serii Diablo, graczom VTM:R przychodzi kierować całą drużyną (chociaż z początku będzie to głównie Christoph). Z tego co pamiętam, to wygląda to podobnie jak w serii Baldur’s Gate, a nawet z jakąś tam dodatkową inicjatywą współtowarzyszy, gdy wróg jest w pobliżu. Gra jest świetna fabularnie, a twórcy podjęli trudność uwieńczoną sukcesem odnalezienia się w skomplikowanym lore papierowego rpg. Jak widać na klipie – produkcja broni się sama.

Legacy of Kain: Soul Reaver 2

W 2001 roku ex-pułkownik Kaina, Raziel, znowu o sobie przypomina. Gra jest lepszą graficznie od pierwszej części action adventure plaformówką. Raziel stara się rozwiązać zagadkę swojego przeznaczenia zapętlony w czasie przez strażnika kolumny czasu Mobiusa, a także samego Kaina. Zdaje się, że wszyscy trzej próbują na swój sposób uratować krainę Nosgoth od jej sromotnego losu w przyszłości.

Blood Omen 2: Legacy of Kain

Mija rok, mamy 2002 i kolejne gry o wampirach – Eidos wystrzeliwuje kolejny tytuł serii Legacy of Kain. W wyniku paradoksu czasowego w poprzedniej części mamy do czynienia z wydarzeniami będącymi fabularną osią tej gry.

W grze sterujemy aroganckim i krwiożerczym Kainem. Gra jest platformowym action adventure, ale system umiejętności i walka robią wrażenie raczkowania, które dało podwaliny pod dzisiejsze action adventure. No cóż – nie od razu Wiedźminem gry stały czy tam jak to drzewiej mawiano – Kraków zbudowano.

Bloodrayne – krwawe gry o wampirach

Na fali popularności tematyki związanej z wampirami wychodzi kolejny tytuł. Mamy październik roku 2003. Marvel ze swoim konceptem półwampira Blade’a zainfekował rzesze ludzi, w tym autorów fabuły tej gry. Oczywisty farmazon dla ortodoksyjnych fanów wampirów nie wydawał się przeszkadzać w dobrej zabawie z tą grą. Ponieważ to walka robiła tu naprawdę spore wrażenie.

Nasza półwampirzyca to szalenie atrakcyjne skrzyżowanie eleganckiej gotki z czarodziejką z księżyca. Gra jest turbo zseksualizowna, znane z marketingu pojęcie “szcucia cycem” jest tutaj implementowane notorycznie. Obejrzyjcie jednak gameplay i ją oceńcie.

Legacy of Kain: Defiance

Miesiąc po ukazaniu się Bloodrayne Eidos kontratakuje i stara się przekazać graczom, a także innym developerom wiadomość – nikt nie wyda tyle gier o wampirach w pierwszej połowie XXI wieku co my.W odróżnieniu od reszty gier z serii Legacy of Kain mamy możliwość grania zarówno Kainem jak i Razielem. Kabała związana z paradoksem podróży w czasie wyrwała oba wampiry z ram poprzedniej linii czasowej. Raziel jako istota posiadająca wolną wolę nie podlega kontroli Mobiusa.

To ostatnia część sagi w fabularnym action adventure stylu dla jednego gracza jaki sama sobie wypracowała. Możemy mówić jeszcze o multiplayer deathmatch Nosgoth i niewydanym, nieodżałowanym Legacy of Kain: Dead Sun. Ta druga gra o mało nie wyszła w 2012 roku i mogła zwojować rynek. Miała dwie potrzebne do tego rzeczy. Mocno rozwijała wizjonerski styl graficznego budowania onirycznych, mrocznych pejzaży znany z Soul Reaver, a także zdawała się rozwijać mocno pierwotny koncept stawiania dużego akcentu na klimat dark fantasy.

Bloodrayne 2

Mamy 2004 rok – w gamerskiej społeczności na całym świecie hype na wampiry nie wygasa. Twórcy Bloodrayne urywają w związku z tym faktem spory kawałek kołacza związanego z popularnością mitu wampirów. Bloodrayne 2 zachwyca grafiką i animacją. Mamy do czynienia z naprawdę fajnym i dynamicznym systemem walki. Główna bohaterka wygląda jeszcze lepiej. Wyrosła i już nie ma w sobie nic z czarodziejki z księżyca. Elegancko się prezentuje, a jedyne co może się Wam skojarzyć z anime w temacie tej gry to nieustanne ujęcia na majtki podczas fikołków przywodzące na myśl serię o Gigim.

Dla gatunku action adventure ta gra o wampirach z dynamiką walki w niej zawartej jest swego rodzaju kamieniem milowym. Zachodzi podejrzenie, że zainteresuje nie tylko fanów wampirów, a także mężczyzn i kobiety into gotyckie fatałaszki, ale też studentów chirurgii i patologii. Każdy, kto przeszedł tę grę, już pewnie na początku pogubił się w ilości zwłok i amputowanych kończyn.

Vampire the Masquerade: Bloodlines

Miesiąc po Bloodrayne 2 ukazuje się gra, która do wampirycznego tematu nie podchodzi po macoszemu. Gra, która nie korzysta z klimatu po to by być tylko teksturą do jatki, choć jatka w niej też wygląda nieźle. VTM: B stawia fabułę na takim wysokim piedestale, że wydany miesiąc wcześniej Bloodrayne wydaje się być tylko grafiką i animacją. W Vampire the Masquerade: Bloodlines mamy do czynienia z autentyczną wampirzą subkulturą. Przemierzamy Santa Monica, centrum Los Angeles, Hollywood, a także Chinatown. Mamy też okazję wybrać się na mrożący krew żyłach hiking.

Postacie, które napotykamy na swojej drodze, mają często tak złożoną osobowość, że autentycznie można poczuć do nich sympatię lub niechęć. Taki poziom immersji udał się nie tylko poprzez udane oddanie zmarszczek mimicznych podczas konwersacji, bo te rzeczy zaimplementowano już do wcześniejszej adaptacji Wampira Maskarady. Mamy do czynienia z takim rysem charakterologicznym czołowych NPC, że w towarzystwie tła muzycznego naprawdę wczuwamy się w miejsca, w których aktualnie się znajdujemy. Ta gra pomimo tego, że wymagała sporo łatania, była absolutnym hitem immersji.

Można odnieść wrażenie, że temat wampirów w świecie gier został absolutnie uprzątnięty z konkurencji na lata. Wydany w 2011 Bloodrayne: Betrayal pokazał, że twórcy tej serii schowali się w stylistyce anime i nie mieli pomysłu na nic oprócz arcade’ówki, która wyglądała jak gra na przeglądarkę. Wspomniany wcześniej Legacy of Kain: Dead Sun mógłby być pretendentem do game changera w tym temacie, ale okazał się producencką mrzonką.

Vampyr

Wyobrażacie to sobie, że VTM: B tak pozamiatał, że trzeba było czekać czternaście lat aby świat doczekał się gry, która bez kompleksów sięga po temat wampirów i nie spłyca go? Brawa dla Dontnod Entertainment za zrobienie klimatycznej gry, która wtłacza paranormalny wątek wampiryczny w rzeczywistość znaną z Peaky Blinders i The Knick. Było trochę potknięć, ale w oczekiwaniu na  kolejne niusy w związku z Vampire the Masquerade: Bloodlines 2 zobaczcie naszą recenzję gry Vampyr – udanej produkcji z dużymi minusami. Może się skusicie?

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o