Czy Conqueror’s Blade to gra pay to win? Zasadniczo większość gier free to play to gry pay to win, ale w jakim stopniu dotyka to rozgrywki w CB? SPRAWDŹMY TO.

W jakim celu oni wszyscy się zabijają?

Zanim przejdziemy do tego, czy warto zagrać w Conqueror’s Blade kilka słów o settingu. Na dzień dzisiejszy do czynienia mamy z VII sezonem gry. W każdym sezonie na tapetę wjeżdża inny krąg kulturowy. Tym razem mamy do czynienia z Waregami (Wikingami). Ich jednostki możemy zdobyć do naszej armii najemników. Sons of Fenrir, Berserkerzy i Shield Maiden. W poprzednich sezonach był przelot przez Azję (Mongołowie, Japonia i Chiny). Skórki z różnych kręgów kulturowych są w sklepie. Mamy również motywy czysto rycerskie – średniowieczno – europejskie designy jednostek jak i skórek, a ponadto jakieś dziwne maski z pogranicza mangi i fantasy. O co tu w ogóle chodzi? Nawet na History Channel tak nie świrują.

Conqueror’s Blade to nie jest gra historyczna. CB to fabularna pulpa z fikcyjnymi nazwami krain. Jeżeli łapiesz się na to złudzenie i robisz sobie nick z imieniem postaci historycznej to oczywiście twoja sprawa. Pamiętaj jednak, że obecność jednostek Winged Hussars czy takich też skórek nie sprawi, że spotkasz w grze Sobieskiego jako NPC. Dodatkowo w tym sezonie pojawiły się runy i ulepszają one przedmioty w magiczny sposób. Setting CB to kryptofantasy dla niepoznaki przebrane w historyczne fatałaszki.

Jeżeli chcecie historii w fabule to polecam Age of Empires czy Civilization. Setting CB to miszmasz i globalna wioska gdzie naskórkowe kody kulturowe ścierają się na bitewnych polach. Wszystko, co tam znajdziecie z historii to design poszczególnych jednostek piechoty, strzelców czy konnicy. Co do fabuły to znajdziecie jej szczątki w ekspedycjach, ale to tylko wymówka do rozgrywania dziesiątek bitew. Fajnych bitew.

Czy rozgrywka źre?

Rozpoczynasz grę. Robisz postać w kreatorze, do jakich przyzwyczaiły nas gry z gatunku MMO czy cRPG. Graficznie i animacyjnie jest bardzo spoko. Kończysz misję tutorialową, żeby zdobyć więcej doświadczenia. Rozkminiasz kolejne tutoriale. Wszystko w czasie rzeczywistym. Zasad i mechaniki jest sporo. Formacje, różne rodzaje użytkowania machin oblężniczych, drzewka rozwoju technologii i doświadczenia. Byłoby to tylko kolejne MMO gdyby nie to, że za tobą szlaja się twoja jednostka jak w jakimś Total War. Może fabuła i setting są koszmarnie pulpowe. Producenci grają na resentymencie względem kodów kulturowych, ale nie dostarczają dotyczących ich treści. Liczy się jednak jatka i umiejętności ogarnięcia się w chaosie bitwy przy dostępnych aktualnie środkach.

Widok siostry zakonnej albo husarza z wielkim, japońskim No-dachi może śmieszyć, ale rozgrywka jest miodna. Wjechanie konno w piechotę powoduje strzały dopaminy. Podobnie jak wygrana bitwa czy potyczka. Levelowanie jednostek i bohatera jest satysfakcjonujące. Próby odblokowania sezonowych jednostek i jednostek klasycznych też. Do czasu.

Tytuł jest ftp. Tego rodzaju gry tylko z pozoru są darmowe, bo rozgrywka w nich to neverending story. Jeżeli zaczynasz tak jak ja przygodę z CB to szybko napotkasz schody. Przykładowo: dopiero po kilku dniach grindowania miałem na tyle duży lvl, by ktokolwiek przygarnął mnie do swojego rodu czy sojuszu. Żeby odblokować kolejną jednostkę Waregów, musisz odhaczyć wszystkie pozycje na liście achievementów. Przykładowo – sam albo kolektywnie z ludźmi z grupy musisz wybić 240 jednostek na raz i musisz to powtórzyć siedem razy. Do tej pory nie wiem jak grać matche z ludźmi z sojuszu czy rodu. Czy w ogóle jest taka opcja nie randomowo? Jak położę w jednej bitwie setkę, to jest jakiś spektakularny sukces, który w mojej 34-levelowej karierze zdarzył się może raz albo dwa. Nie wiem, może jestem kiepski w tę grę. Wiem jednak, jak działa ten mechanizm. Jak czegoś bardzo chcesz, to wydasz pieniądze, a jak fizycznie z grindu nie uda ci się tego osiągnąć to jesteś ofiarą podobnego gimmicku co osoba uzależniona od hazardu. Ktoś stworzył sytuację, a twój mózg dał się na nią złapać.

Jasne, możesz grać za darmo w tym smutnym niebieskim kubraczku jak dzieci z brytyjskiej państwówki gdy wokoło gracze pay to win latają w super fajnych skórkach. Dodatkowo skórki nic ci nie dają, bo statystyki pochodzą z broni, na którą musisz pogrindować. To powoduje dysonans, którego nie ma w normalnych grach cRPG. Skórki to tylko wizualne hoaxy. Podobnie jak rzekoma historyczność tej gry. Jeżeli mimo tego chcesz grać to spoko, bo gra jest naprawdę miodna, ale jeżeli ci to wszystko umyka to trochę nie w porządku, że nie do końca rozumiesz zasady gry, w którą ktoś z tobą gra.

Warto, czy nie warto?

Nie zrozumcie mnie źle – nie jestem przeciwnikiem mikrotransakcji i mam świadomość, że gry ftp utrzymują gracze pay to win. Sam czasem wydaję pengę na gry ftp/ptw. Gracze, którzy płacą fundują grę graczom, którzy nie płacą. Paradoksalnie nosi to znamiona filantropii. Nie chciałbym jednak obudzić się w świecie, w którym tylko tego rodzaju gry są na rynku. Nie chciałbym, by tylko te zasady były dostępne jako forma umowy społecznej z producentami.

Przepiękna i klimatyczna muzyka Heilung w aktualnym sezonie Waregów to rzecz, która mocno mnie jara i muszę przyznać, że producenci zagrali na takiej nucie w moim sercu, że z przyjemnością sięgnąłem po tę pozycję. Miałem budżet, więc skórki Waregów szybko zastąpiły granatowy mundurek. Jednak gdybym miał grać w tę grę jako postać o wyglądzie żołnierza Corteza czy tam Pizarro to chyba szybko, bym się z nią pożegnał. Jednak i w tym miejscu wkradło się trochę ściemy dla dyletantów i naskórkowców. Nie jestem jakimś specjalistą od run, ale te zmyślone symbole, które tam się pojawiają, są urocze. Jak ktoś jednak się tym tematem interesuje, to znowu będzie musiał przymknąć oko i skupić całą uwagę na miodnym real time łubudubu.

Może zagrzeję miejsca na serwerach CB dłużej. Bitewny chaos w tej grze pozwala się zatracić. Tego CB nie można odjąć. Nie do końca jednak odnajduje się w tych wszystkich terytorialnych mode’ach, sojuszach, rodach itd. Dostałem zapro od jakiejś dziewczyny po czym zostałem przez nią wyrzucony ze znajomych (sic!). Nie mogę odblokować kolejnej jednostki, bo nie mam w grze znajomych. Gorzej niż w realu. Zobaczymy jak będzie.

Mam jednak z tyłu głowy cały czas tę refleksję o instrumentalnym traktowaniu historii i posługiwaniem się jej kliszami w marketingu. Cały czas problematyczne wydaje mi się to pulpowe podejście do historii. Spłycanie geopolityki średniowiecza. Wiadomo, że gra udaje historyczną po to żeby przyciągnąć ludzi nią zainteresowanych choćby naskórkowo, a może głównie takich? Marketingowy gimmick z CB jest trochę jak pościel z Żołnierzami Wyklętymi. Nie po to ktoś przelewał krew za to żebyś żył w wolnym, bezpiecznym miejscu i sobie ten wizerunek traktował jako coś w co można wytrzeć wydzieliny i płyny ustrojowe. Jeżeli robisz grę o wojnie i korzystasz z kodów kulturowych – nie pauperyzuj treści skupiając się tylko na formie.

Zdjecie recenzji

Dobra

Oceń grę

  • miodna rozgrywka

  • sporo niuansów w mechanice dotyczących strategii

  • świetna muzyka Heilung


  • RTS łubudubu + gracze koziołkujący i skaczący jak kangury z ogromnymi no - dachi kompletnie kabaretowo wyglądają na polu bitwy

  • gimmick w fabule. Gra korzysta z kodów kulturowych w designie, a nie dostarcza nic poza jakimiś fikcyjnymi krainami

  • szczątkowa fabuła, ale to w sumie zarzut do większości MMO, który w tym przypadku razi trochę bardziej (patrz punkt powyżej)

Akcja Play at Home. Garść bonusów od Sony

Nowy gameplay Layers of Fear 2 pozwala mieć nadzieję, że druga odsłona przeboju Bloober Team także przypadnie do gustu graczom.

Dungeons & Dragons: Dark Alliance w dniu premiery także w Xbox Game Pass

Nowy gameplay Layers of Fear 2 pozwala mieć nadzieję, że druga odsłona przeboju Bloober Team także przypadnie do gustu graczom.

Ratchet & Clank: Rift Apart ze złotym statusem

Nowy gameplay Layers of Fear 2 pozwala mieć nadzieję, że druga odsłona przeboju Bloober Team także przypadnie do gustu graczom.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments