Mass Effect Legendary Edition. Zwiastun, data premiery i pierwsze wrażenia mediów

Bartosz Witoszka Aktualności o grach Publikacja: 2.02.2021, 19:36 Aktualizacja: 2.02.2021, 19:36
Zapowiedziane w listopadzie zeszłego roku odświeżone wydanie trylogii Mass Effect wzbudziło wśród fanów serii sporo entuzjazmu, ale również obaw. BioWare już wtedy podkreślało, że nie chce ingerować w oryginał i woli skupić się na jego odświeżeniu – tę wizję zdają się potwierdzać dziennikarze, którzy mieli okazję zobaczyć, jak wygląda Mass Effect Legendary Edition w akcji. BioWare opublikowało również pierwszy zwiastun oraz ujawniło datę premiery.
0 Udostępnień

Pierwszy zwiastun

Listopadowa zapowiedź odświeżonego wydania trylogii Mass Effect nie była wielkim zaskoczeniem, a raczej potwierdzeniem plotek, które od kilkunastu miesięcy krążyły po Internecie. BioWare wypuściło wtedy krótką zajawkę, a na blogu firmy pojawił się wpis Caseya Hudsona, reżysera omawianej space opery, w którym podkreślono, że Edycja Legendarna to przede wszystkim dostosowanie trylogii do nowych konsol i standardów graficznych. Tylko tyle lub aż tyle (zależy od perspektywy), a przez te kilka miesięcy sporo się zmieniło.

Przede wszystkim z BioWare odszedł wspomniany już Hudson, a oficjalnej zapowiedzi doczekała się kolejna pełnoprawna część cyklu. Fani, do których totalnie się zaliczam, z utęsknieniem czekali jednak, co dalej z nowym-starym Mass Effectem, a BioWare postanowiło odpowiedzieć na wezwanie. Dziś w sieci pojawił się pierwszy, oficjalny zwiastun Edycji legendarnej i podano również, że gra trafi do sprzedaży w maju tego roku na zapowiedzianych wcześniej platformach.

Bez optymizmu

O ile sam zwiastun nie jest zbyt ciekawy – brak elementów rozgrywki, skupienie się na drugiej i trzeciej części, a nie pierwszej, co do której są największe oczekiwania – to na jedynkach niektórych serwisów pojawiły się pierwsze wrażenia osób, które miały okazję sprawdzić, jak prezentowała się Edycja legendarna. Pokaz typu “hands-off” trwał około 45 minut i zaprezentowano na nim pokrótce każdą z odsłon.

We wszystkich tekstach, które przeczytałem (a wierzcie mi, było ich sporo), przewija się jedna myśl – nie nastawiajcie się na nie wiadomo co, to będzie tylko remaster.

Jeśli spodziewacie się rewydania balansującego gdzieś na granicy remastera i remake’a, to w tym momencie możecie już porzucić marzenia. Edycja legendarna skupi się przede wszystkim na podbiciu tekstur i rozdzielczości, dodatkowych efektach i… to w zasadzie wszystko. Cała reszta, począwszy od animacji, przez udźwiękowienie, a na zawartości skończywszy, pozostaje bez zmian. Zapomnijcie o przeciekach z reddita. I o multiplayerze też.

Pisze Aleksandra Olszar, redaktor naczelna polskiego Gamereactora. W dalszej części tekst Ola wspomina o misji na Eden Prime – planeta, na której to wszystko się zaczęło, ma teraz wyglądać podobnie, jak w dodatku “Z Popiołów” do Mass Effecta 3. Nie zaprezentowano natomiast jak wygląda jazda czy walka z Mako, ale potwierdzono niestety obawy, o których pisałem w swoim artykule z listopada – powtarzalne misje i lokacje z jedynki nie zostaną przeprojektowane. Aleksandry nie urzekł również poprawiony system walki:

BioWare zapowiada, że system strzelania i sterowanie Mako zostaną dopasowane do współczesnych standardów, ale po kilku sekundach prezentacji nie jestem w stanie tego potwierdzić. Na pierwszy rzut oka nie widziałam różnicy względem oryginału, ale deweloper zarzeka się, że ta jest odczuwalna, więc opinię pozostawię sobie do czasu pisania recenzji.

To będą jakieś zmiany czy jednak niekoniecznie?

Nie oznacza to jednak, że Edycja legendarna nie doczeka się żadnych poprawek. Dominik Gąska z Polygamii wspomina o widocznie zauważalnych zmianach w grafice, zwłaszcza w pierwszej części:

Zwiększono szczegółowości i rozdzielczość tekstur zarówno twarzy wszystkich postaci jak i ich strojów. Dzięki temu nie tylko wyglądają one znacznie lepiej, ale są też spójne pomiędzy wszystkimi trzema częściami (największą różnicę widać więc w pierwszym „Mass Effect”). […] Poza zwiększeniem szczegółowości obiektów i dodaniem rozmaitych efektów graficznych (twórcy – dop. red.) zdecydowali się tu na umieszczenie słońca naprzeciwko zamiast za plecami gracza, co pozwoliło wydobyć dodatkowe szczegóły w lokacji i zwiększyć wrażenie jej istnienia jako część większego świat. Tego typu przykładów ma być więcej.

Oli również podobały się zmiany graficzne (zwłaszcza 4K i 60 FPS-ów), ale narzeka na kilka innych niepoprawionych mankamentów:

Szkoda tylko, że nic nie zmieniło się w kwestii animacji i udźwiękowienia; dialogom wciąż zdarza się urywać, a postacie ruszają się jak drewno, ponieważ, jak przyznali twórcy, zmiana animacji wymagałaby zbyt dużego wysiłku. Naprawili za to kilkaset błędów związanych z przejściami pomiędzy poszczególnymi pozycjami.

Do tego w grze pojawić ma się bogatszy i ujednolicony system kreacji postaci, a standardowa, żeńska wersja Shepard wyglądać ma we wszystkich trzech częściach tak samo (czyli tak, jak w trójce). BioWare potwierdziło, że trzecia odsłona nie będzie miała trybu wieloosobowego, ale dalej nie wiadomo, co z dwoma nieprzetłumaczonymi DLC do dwójki – w oryginale Lair of the Shadow Broker i Arrival nie doczekały się polskiej lokalizacji.

Cała trylogia wraz ze wszystkimi DLC w jednym wydaniu

Potwierdzono za to ostateczną zawartość Edycji legendarnej – oprócz trylogii dodane zostaną wszystkie DLC, a całość dostępna będzie za 269 złotych na PC (Steam, Origin) oraz 299 złotych na konsolach (PlayStation 4 i Xbox One). Oczywiście wydanie będzie kompatybilne z Xboksem Series X|S i Play Station 5, ale na dedykowaną aktualizację trzeba będzie poczekać dłużej.

Premiera Mass Effect Legendary Edition zaplanowana jest na 14 maja tego roku.

Zobacz także:
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments