Co nowego o Metro: Exodus po targach Gamescom 2018?

zagrano Gry Publikacja: 28.08.2018, 16:45 Aktualizacja: 28.08.2018, 16:45
Seria książek z uniwersum Dmitrija Głuchowskiego rozgrywała się w podziemiach moskiewskiego metra, jednak twórcy gry Metro: Exodus chcą dać graczom nieco więcej przestrzeni i wyprowadzić ich na powierzchnię. Czy nadaje się ona nie tylko do egzystencji, ale i ciekawej rozgrywki?
Materiały Techland Metro Exodus
0 Udostępnień

Jak wygląda uniwersum Metro 2033

Świat wykreowany przez Dmitrija Głuchowskiego opierał się na niezbyt skomplikowanym i dość wyświechtanym już pomyśle – zagłada nuklearna uczyniła niemożliwym życie na powierzchni ziemi, a niedobitki ludzkości ukrywają się w miejscach odciętych od dawnego świata.

Na przykład w tytułowym moskiewskim metrze, które stało się przestrzenią do życia dla wielu frakcji oraz bohaterów licznych książek.
Tak, licznych. Oklepana idea szybko została bowiem podłapana przez fanów oraz innych autorów, czego najlepszym świadectwem są niezliczone internetowe opowiadania i fanfiki, a na rynku wydawniczym – antologie zawierające dziesiątki alternatywnych historii osadzonych w uniwersum stworzonym przez rosyjskiego pisarza. W nurt ten wpisuje się cykl pierwszoosobowych strzelanek ukraińskiego studia 4A Games, w którego trzecią część zagramy już w marcu przyszłego roku.

O czym opowiada Metro: Exodus?

Największą zmianą w stosunku do poprzednich dwóch części oraz całego świata wykreowanego przez Głuchowskiego jest przeniesienie rozgrywki na powierzchnię ziemi – w realiach gry nuklearna zima jest u swego schyłku, a główny bohater Artem może w końcu opuścić tunele moskiewskiego metra i niczym bohater klasycznej postapokaliptycznej opowieści drogi udać się na poszukiwanie nowego domu w świecie zupełnie innym niż ten, który znał sprzed zagłady.

Opuszczenie ciasnych korytarzy oznacza, że gracze dostaną do dyspozycji znacznie więcej miejsca – twórcy nie boją się mówić wręcz o klimacie znanym z sandboksów. Choć gra nie straci prawdopodobnie wiele ze swojego strzelankowego klimatu, wielbiciele nieliniowej rozgrywki i olbrzymich przestrzeni powinni być zadowoleni z o wiele większego świata oraz kilku różniących się fabularnie ścieżek rozgrywki.

Gameplay z misjami, trailer z widoczkami

W ramach pokazów na tegorocznym Gamescomie dowiedzieliśmy się przede wszystkim jednej rzeczy: świat przedstawiony w Metro: Exodus nie będzie może zbyt przyjazny, ale zdecydowanie piękny. Na swój rosyjski sposób oczywiście! Zmieniające się pory roku (producenci rozplanowali fabułę gry na okrągłe dwanaście miesięcy) idealnie podkreślają wszystkie uroki zapuszczonego świata, przeprowadzając gracza przez zarośnięte ruiny i klimatyczne lokacje, zachwycające barwnym czarem w dzień, a mrocznym sznytem w nocy.

Na gameplayowych sklejkach mamy zaś do czynienia z misjami, które opierają się przede wszystkim na sprycie – uważnej grze i taktycznym podejściu do kolejnych wyzwań, w czym pomaga wspomniane wyżej rozszerzenie świata, otwartego w o wiele większym stopniu niż miało to miejsce z dwiema poprzednimi częściami Metra, rozgrywającymi się pod ziemią. Ocalenie człowieka przed byciem zjedzonym żywcem przez wilki, przeniknięcie do obozu wrogiej frakcji, eksplorowanie niepokojących i ściśniętych wnętrz…

Póki co Metro: Exodus wygląda nie tylko jak graficzno-klimatyczna perełka, ale również kawał ekscytującej gry akcji. Dziennikarze mający przyjemność alarmują wprawdzie o niedoróbkach i niedbałości o graficzne detale, ale która gra jest ich pozbawiona ponad pół roku przed datą premiery? Miejmy nadzieję, że do marca wszystko zostanie wypolerowane na błysk!

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o