Puyo Puyo Champions (eSports) [RECENZJA]

Michał Małysa Recenzje gier Publikacja: 22.05.2019, 18:00 Aktualizacja: 22.05.2019, 18:00
Sega po raz kolejny wydała tytuł teoretycznie dla dzieci, a w praktyce dobry na całkowite i przyjemne odmóżdżenie się po pracy. Chociaż może nie takie całkowite, bo oprócz zręczności liczy się też logika. Oto Puyo Puyo Champions, znane też jako eSports.
10 Udostępnień

Jak wygląda nowe Puyo Puyo Champions?

Puyo Puyo Champions to najnowsza odsłona z serii Puyo Puyo. Nie jestem hardkorowym fanem serii, więc nie miałam żadnych oczekiwań co do nowej produkcji Segi. Spodziewałam się po prostu, że będzie to lekka i przyjemna rozgrywka – i taki właśnie produkt otrzymałam. Kolorowy, miły dla oka, przyciągający na dłuższy czas, kiedy chcę się po prostu zrelaksować a nie odkrywać grube intrygi, tak jak miało to miejsce np. w A Plague Tale: Innocence.

W Puyo Puyo Champions nie ma co doszukiwać się fabuły, bo to rozgrywka nastawiona na rywalizację i szybkie działanie. W grze znajdziemy kilkanaście lokalizacji, które służą jako ładne tło do rozgrywki. Przed rozpoczęciem gry można wybrać także jaki kształt będą miały nasze Puyo – ciekawostką dla fanów pikseli jest kształt retro. Można wybrać także postać, którą będziemy grać, chociaż w trybie Tsuu ma to znaczenie raczej estetyczne, bo postacie to po prostu nasze awatary. W trybie Fever z kolei każda z postaci ma swój własny układ Puyo, co zmusza graczy do obierania różnych taktyk. Liczne tryby gry, które można wybierać wśród dwóch mechanik Tsuu i Fever to plus wersji Puyo Puyo Champions. Kiedy znudzi nam się zwykła rywalizacja (Puyo Puyo 2), zawsze można przejść w tryb gorączki i poczuć, jak szybko ucieka nam czas.

Puyo Puyo Champions – gameplay

W Puyo Puyo trzeba połączyć cztery Puyo, aby zniknęły z ekranu. Od zwykłego Tetrisa Puyo Puyo różnią ciekawe tryby (chociażby tryb turniejowy dla 8 graczy), możliwość wyboru wyglądu Puyo i plansz tła oraz możliwość niezłego dowalenia przeciwnikowi, jeśli sprawnie łączymy swoje żelki. Zaśmiecanie ekranu przeciwnika jest nawet bardziej satysfakcjonujące niż czyszczenie swojego.

I choć wydawać by się mogło, że to gra przede wszystkim dla dzieci – jest łatwo, kolorowo i przyjemnie – to myślę, że Puyo Puyo Champions świetnie sprawdza się jako imprezówka. W trybie dla kilku graczy zaczyna się prawdziwa zabawa, kiedy każdy dowala każdemu, a ekrany szybko stają się zaśmiecone. Jeśli jednak ktoś woli spokojne układanie kolcków, to też może na to liczyć, wystarczy wybrać tryb spokojnej rywalizacji. Gra się nie przycina i działa płynnie, przynajmniej ja nie miałam żadnych problemów z jej działaniem.

To typowa zręcznościówka i gra logiczna, o której nie będziecie myśleć po nocach żeby zaplanować strategię, ale z pewnością szybko nią się nie znudzicie. Ten tytuł od Segi warto mieć jako przerywnik między grubymi tytułami i jako propozycję na imprezę z padami. Co niektórym może zabraknąć samouczków i wskazówek na początek, ale da się to szybko ogarnąć. Nie ma co jednak spodziewać się, że pierwsze turnieje wygramy – zwłaszcza grając z CPU. Program pokaże nam raczej, że jesteśmy beznadziejni, ale no hurt feelings – drobny trening i można się szybko odgryźć.

P.S. Więcej o historii serii możecie przeczytać na jednym z naszych zaprzyjaźnionych serwisów://geekretro.pl/puyo-puyo-japonska-wariacja-nt-tetrisa.

Zobacz także:
Wasteland 3 [RECENZJA]
Recenzje gier, 18 Wrz 2020
Marvel’s Avengers. Oceny w większości pozytywne
Aktualności o grach, 15 Wrz 2020
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments