Shiki 1- 9 [RECENZJA]. Manga z wysokim progiem wejścia

Michał Małysa Recenzje komiksów Publikacja: 21.10.2019, 15:00 Aktualizacja: 21.10.2019, 16:17
Sotoba to mała wieś, w której nic się nie dzieje. Przynajmniej do czasu, aż wprowadza się do niej rodzina Kirishikich. Właśnie wtedy rozpoczyna się seria tajemniczych zgonów... Młody lekarz usiłuje rozwiązać zagadkę dziwnej epidemii, a coraz bardziej przerażani mieszkańcy wsi starają się po prostu przeżyć. Co z tego wyniknie?
8 Udostępnień

Shiki – klimatyczny horror z powoli rozwijającą się akcją

Rok 199X, upalne lato, Sotoba – mała miejscowość, która liczy sobie zaledwie 1300 mieszkańców, otoczona pięknym, ale mrocznym lasem. Tutaj każdy wie wszystko o każdym. Jedni marzą o wyrwaniu się z tej “zabitej dechami wiochy”, inni przyjeżdżają tu, aby zregenerować siły z dala od miejskiego zgiełku. Pewnego dnia do wielkiej, okazałej posiadłości na końcu wsi wprowadza się nietypowa i mroczna rodzina – małżeństwo z córką oraz ich pomocnik.

Początkowo nikt nie wiąże ich przybycia z serią tajemniczych zgonów, ale z czasem ludzie zaczynają sobie zdawać sprawę, że coś jest nie tak. Zwłaszcza kiedy widzą na ulicach wsi osoby, które przecież już nie żyją. Niektórzy są przerażeni i starają się uciec z Sotoby, inni – wściekli za to, że odebrano im bliskich i poczucie bezpieczeństwa – postanawiają walczyć. Jest dramatycznie, tajemniczo i mrocznie.

Tak w wielkim skrócie i bez drastycznych spoilerów wygląda fabuła Shiki – serii ciekawej, ale trudnej w odbiorze, ponieważ akcja w niej rozwija się niezwykle powoli.

Shiki – odbiór mangi

Shiki posiada wysoki próg wejścia, ale warto się przemęczyć, ponieważ później dostajemy kawał naprawdę dobrej historii. Pierwsze dwa tomy są przeładowane informacjami i czyta się je znacznie dłużej niż pozostałe części. Czytelnik chce przyswoić wszystkie informacje zawarte w mandze, a tych jest naprawdę sporo – tylko w tych dziewięciu tomach poznajemy kilkudziesięciu mieszkańców. Ogromna część z nich jest przedstawiona tylko po to, aby było wiadomo, kto właśnie umiera lub kto niebawem umrze.

Na szczęście im głębiej wchodzimy w historię, tym bardziej akcja mangi skupia się na kilku głównych postaciach (m.in. na młodym lekarzu czy znanym pisarzu, którzy łączą siły, aby rozwiązać tajemnicę Kirishikich). Znika wrażenie informacyjnego rozgardiaszu z pierwszych tomów i nadmiar bohaterów, których i tak czytelnicy nie będą w stanie spamiętać.

Co chcą nam przekazać autorzy Shiki?

Każdy musi walczyć o przetrwanie. Jeśli jesteśmy głodni – szukamy pożywienia. Robimy to, bo chcemy przetrwać. Na dobrą sprawę to samo robią Powstali w Shiki. Szukają ludzkiej krwi, która gwarantuje im dalsze “życie”. Jednym z mocniejszych motywów w Shiki jest scena, w której Natsuno rozmawia ze swoim Powstałym przyjacielem i pyta go: “Koniecznie musicie atakować ludzi? Gdybyście tylko wytłumaczyli sytuację, na pewno znaleźliby się ludzie, którzy użyczyli by wam krwi”. Odpowiedź, jaką otrzymuje, jest nad wyraz wymowna: “Tak jak ludzie akceptują zabijanie świń, tak my pozwalamy sobie na zabijanie was. (…) Ludzie nie odcinają kawałka mięsa z żywej świni, by go zjeść (…), a przecież dla tego kawałka nie musieliby zabijać”.

Czy istnieje możliwość, żeby drapieżnik i ofiara zrozumiały swoje punkty widzenia? Albo żeby drapieżnik nie chciał atakować ofiary wbrew swojej naturze, ponieważ zwyczajnie darzy ją sympatią lub odczuwa współczucie? Jak widać Shiki różni się od innych horrorów, choć jest mocną i dosadną mangą. Nie jest oczywistą opowieścią o wampirach, której zakończenie można łatwo przewidzieć.

Warstwa wizualna Shiki

Shiki nie jest serią dla estetów. Co prawda posiada piękne kadry pokazujące Sotobę w całej okazałości, a także kadry prezentujące klimatyczny las otaczający wioskę, ale na tym estetyka Shiki się kończy. Seria ta zawiera w sobie dużo brutalnych scen, poza tym postacie mieszkańców specjalnie narysowane są w sposób brzydki i odpychający. Mało który bohater w Shiki jest zwyczajnie ładny. Poza tym zastosowana w mandze kreska jest niezwykle ostra, przez co czasami nosy niektórych postaci wyglądają wręcz komicznie – tak, jakby zaraz miały przebić papier, na którym są przedstawione. Tła są bardzo szczegółowe, co jest i wadą, i zaletą. Z jednej strony ta szczegółowość zwiększa chaos informacyjny, który najbardziej dezorientuje w pierwszych dwóch tomach, a z drugiej pokazuje, że w tej serii wszystko jest przemyślane.

A co do samego wydania – przody obwolut są świetne i klimatycznie. Jednak ich tył jest morderczy dla oczu. Tekst napisany czarną czcionką, wydrukowany na czarno-białym tle to fatalny pomysł. Klimat klimatem, ale tu warto było iść na kompromis i zaproponować inne rozwiązanie. Obecnie skrócone opisy akcji na każdym tomie są praktycznie nieczytelne.

Shiki – podsumowanie. Czy warto sięgać po tę serię?

Jeśli lubicie horrory, klimat zaszczucia i niestraszne wam mocne sceny – tak. Kupując Shiki warto pamiętać, że tej serii nie można oceniać po kilku pierwszych tomach. Szczerze mówiąc do końca drugiego tomu Shiki jest mocno męczącą historią. Nadmiar informacji, fabuła, która bardzo wolno się rozwija i niekoniecznie estetyczna kreska – to wszystko nie zachęca. Jednak jeśli czytelnikowi uda się przebrnąć przez niezachwycający początek, to później ciężko będzie mu się oderwać od tej historii.

Problem w tym, że większość czytelników (mających właśnie takie odczucia) nie będzie chciało się męczyć i porzuci Shiki już po pierwszym tomie. Sama podchodziłam do niego aż trzy razy! Jednak nie żałuję tych prób, bo dzięki nim nie porzuciłam naprawdę wciągającej mangi. Cóż, Shiki jest kolejną mangą po The Promised Neverland i Plundererze, która potwierdza moją tezę dwóch autorów. Jeśli seria ma osobnego autora historii i osobnego autora rysunków, to możemy być pewni, że będzie to dobra manga.

Premiera dziesiątego tomu Shiki już 10 listopada.

Gatunek: horror/tajemnica
Autorzy: Fuyumi Ono (scenariusz), Ryu Fujisaki (rysunki)
Liczba tomów: 9 (seria kontynuowana)
Seria: Shiki
Premiera: 10 lipca 2019 (9 tom)
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: Waneko

Zobacz także:
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments