The Promised Neverland 13 [RECENZJA]. Wiecznie dzieci muszą umrzeć… ale nie chcą

Ewelina Zdancewicz-Pękala Recenzje komiksów Publikacja: 26.01.2020, 12:00 Aktualizacja: 26.01.2020, 12:00
The Promised Neverland wciąż pozostaje dla mnie najlepszą serią wydawnictwa Waneko, choć najnowszy, trzynasty tom nie był już tak zapierających dech w piersiach jak poprzednie. Sporo się w nim działo, ale tym razem autorzy dali w nim dużo miejsca na angażowanie czytelnika na poziomie emocji i relacji. Dzieci hodowlane straciły bezpieczny schron i wyruszają zniszczyć swoich wrogów!
The Promised Neverland 13
5 Udostępnień

The Promised Neverland 13 mówi o tym, że nie wolno się poddawać

Tak jak pisałam we wszystkich dotychczasowych recenzjach tej serii – chociażby recenzji The Promised Neverland 1-9 czy recenzji The Promised Neverland 12, to jest jedna z tych serii, która absolutnie mnie zachwyca i nic bym w niej nie zmieniła. Dlatego też z niecierpliwością czekałam na trzynasty tom historii o dzieciach hodowanych na mięso dla potworów.

Kiedy w dwunastym tomie ich schron został zaatakowany, wydawało się, że nie ma już dla nich nadziei. Tymczasem wieczne dzieci zawsze znajdą wyjście z każdej sytuacji. Jednak za jaką cenę? Tego dowiecie się, sięgając po trzynasty tom tej opowieści! The Promised Neverland cały czas trzyma poziom i podobnie jak poprzednie tomy, nie brakuje w nim mądrych i filozoficznych stwierdzeń.

Coraz większa nieufność

To, co mocno uderza w TPN13 to wielka nieufność Emmy i Raya w stosunku do wszystkiego, co ich otacza. Po tym, jak wielokrotnie zostali mocno doświadczeni przez las, teraz nie są w stanie nawet przyjąć zwykłej pomocy bez ogromnych podejrzeń. Jest taka wymowna scena, w której Ray specjalnie przekręca nazwę miejsca, do którego się udają, aby sprawdzić, czy napotkane osoby to sojusznicy czy wrogowie.

Jednak nawet mimo pomyślnie zdanego “testu” podejrzliwość nie opuszcza twarzy chłopaka. W trzynastym tomie dochodzi do wielu smutnych wydarzeń i dramatycznej walki o życie niektórych dzieci – jeśli wciąż można je tak nazywać? Patrząc na ich doświadczenia, a nie wiek, to mają więcej ikry i determinacji niż wielu dorosłych. Daje do myślenia.

Wieczne dzieci są naprawdę wkurzone

I nie tylko one! Do akcji wkracza nowa, tajemnicza grupa osób, która podobnie jak Emma i reszta chce skończyć z męką dzieci hodowlanych. To dało autorom mangi okazję do pokazania kilku mocnych kadrów z farm chowu masowego. Te plnasze dają do myślenia, bo bardzo łatwo jest wstawić w miejsce narysowanych dzieci świnie, kury czy krowy. I zrozumieć, że tak już wygląda nasz świat, chociaż w klatkach nie siedzą ludzie – siedzą za to inne cierpiące stworzenia.

The Promised Neverland 13 – dużo tu różnych wątków

Tak jak niektóre wcześniejsze tomy skupiały się na jednym motywie, tak tutaj mamy ich kilka. Są różne i razem tworzą splot okoliczności prowadzący do wielkiego buntu. Bohaterów jest naprawde wielu i niekiedy ciężko jest zapamiętać ich imiona, na szczęście autorzy na początku każdego tomu przypominają w krótkich opisach, kto jest kim. Widać, że doszło do momentu, w którym wątki w tej historii zaczną się naprawdę zgrabnie przeplatać.

Gatunek: dramat, horror, kryminał/tajemnica
Autorzy: Posuka Demizu (rysunki), Kaiu Shirai (scenariusz)
Liczba tomów: XIII (seria kontynuowana)
Seria: The Promised Neverland
Premiera: 7 stycznia 2020r. (13. tom)
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: Waneko

Fot. okładki Waneko

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o