Przygody polskiej emigrantki w wielkim mieście, która na dodatek stała się wampirem jednego z najbardziej przewrotnych i tajemniczych klanów Kainitów. Czy ta historia wydaje się zbyt egzotyczna? Może i się wydaje, ale z pewnością jest jedną z lepszych opowieści związanych z WoD.

Fabuła to najmocniejsza strona gry

W stosunku do pierwszej części nastąpiła podstawowa zmiana. W Vampire: The Masquerade – Shadows of New York mamy do czynienia z jednym protagonistą. W recenzowanym przez nas Coteries of New York zaoferowano wybór postaci z trzech dostępnych w grze klanów: Brujah, Ventrue i Toreador.

W Vampire: The Masquerade – Shadows of New York natomiast występuje bohater z klanu Lasombra. Nie jest to byle jaki bohater. Nie stawiałbym jednak wytłumaczenia, że głębia postaci młodej wampirzycy Julii to wynik poświęcenia całkowitej uwagi jednej protagonistce. Nie. Widać od razu, że twórcy postanowili mocno skoncentrować się na zniuansowaniu sylwetki bohaterki. Wprowadzić do historii jeszcze więcej wątków sprzed przeobrażenia, co zadziałało bardzo dobrze.

Zniuansowana charakterologicznie i nietuzinkowa przedstawicielka klanu Lasombra uległa metamorfozie w ciekawych dla Kainitów czasach. W okolicznościach, gdy Lasombra opuszcza Sabat i wstępuje w szeregi Camarilli. Autorzy świetnie eksploatują ten fakt fabularnie, przy czym równie udanie eksponują indywidualne cechy bohaterki. Zarówno te czysto fizyczne, jak i mentalne. Muszę przyznać, że już dawno nie miałem tak dobrego kontaktu psychologicznego i zaangażowania w losy postaci w grze, z którą przyszło mi obcować. Fabuła Vampire: The Masquerade – Shadows of New York jest mocno angażująca intelektualnie, co nadaje tej interaktywnej noweli naprawdę mnóstwo intertekstualnego polotu. Mamy do czynienia z kontestowaniem wielu punktów widzenia za sprawą wyborów protagonistki, lecz także dzięki postaciom NPC.

Właściwie jedyny moment, gdy miałem jakieś obiekcje co do naprawdę dobrej, wciągającej i uciekającej sztampie fabuły Cieni Nowego Jorku, pojawił się na końcu opowieści. A właściwie dotyczyły one tylko pomyślnego zakończenia. Zasadniczo samo nazwanie dobrym końcem gry, w której kochanka bohaterki ginie, a sama protagonistka wspina się po trupach po szczeblach hierarchii Camarilli, jest przewrotnym żartem twórców, albo przejawia się w zbytnim przywiązaniu do najstarszej sekty Kainitów podczas storywritingu. Oczywiście możemy sobie tłumaczyć, że dzięki manipulacji powstrzymaliśmy groźniejszego gracza niż dotychczasowi, niemniej twórcy dają nam posmakować goryczy w podsumowaniu tego wariantu zakończenia historii.

Złe zakończenie natomiast z punktu widzenia etycznego jest tym dobrym. Mamy rozwiązanie nieobciążone ubytkiem człowieczeństwa. Wszystko niczym w Tylko kochankowie przeżyją Jima Jarmuscha. Empatyczne, humanistyczne wampiry jako koncept zawsze na propsie – moim skromnym zdaniem. Ten wariant to jednak podkulenie ogona, a sporo użytkowników ceni zakończenie Bloodlines i podświadomie wizualizuje moment, w którym Jack ogląda wybuch wieży LaCroix.

Pierwsze zakończenie bardziej adekwatnie można nazwać zakończeniem Camarilli, ale w obu mamy do czynienia z zachowaniem status quo Nowego Jorku. Złe zakończenie właściwie sprawia, że chcemy, żeby ta historia tak się potoczyła. Podróż do Free States po bezdrożach Stanów z udziałem takiej pary jak Julia i Dakota oferuje o wiele więcej możliwości, niż przedzieranie się intrygami w hierarchii nowojorskiego dworu Camarilli. Jedyne, czego mi brakowało w Shadows of New York, to trzeciego zakończenia umiejscowionego gdzieś pomiędzy tymi dwoma, które zaoferowali twórcy.

Mechaniki WoD jeszcze mniej niż w poprzedniku

W poprzedniej części nierzadko używaliśmy dyscyplin, a ryzyko głodu krwi było naprawdę namacalne. W Vampire: The Masquerade – Shadows of New York dyscyplin używa się stosunkowo często, a możliwości pożywienia się jest mniej niż w Coteries of New York. Co zabawne, nie doświadczyłem mechaniki głodu w takim stopniu jak w pierwszej części. Bardzo dobra fabuła ratuje jednak fakt, że mechanikę WoD potraktowano tak powierzchownie i po macoszemu. Historia i dynamika akcji broni się wystarczająco mocno, by wskazany detal wybaczyć.

Słownik i dziennik dialogów natomiast jest równie przydatny jak w części pierwszej. Widać, że przygotowując drugą, twórcy tylko ugruntowali swój minimalistyczny koncept dotyczący narzędzi dostępnych w tej interaktywnej powieści.

Poprawna ścieżka audio i wspaniały artwork

Ścieżka dźwiękowa jest niezła, aczkolwiek o wiele bardziej zachowawcza i mniej eklektyczna od warstwy audialnej z Coteries of New York. W najlepszym wypadku poprawna. O ile w Koteriach Nowego Jorku była zdecydowanie najfajniejszym elementem gry, tak w Cieniach Nowego Jorku większość utworów wlatuje jednym i wylatuje drugim uchem. Zwyczajnie ścieżka drugiej części jest po prostu zbyt filmowa z naciskiem na filmową generyczność.

Jedyny kawałek, który naprawdę mocno zostaje w głowie za pomocą masywnych, chropowatych syntezatorów, to ten z ekranu startowego. Bez wątpienia – jeden z niewielu zapadających w pamięć utworów na omawianym OST. Przeważają zaś mało rzucające się w ucho drone’owe soundscape’y. Na szczęście Vampire: The Masquerade – Shadows of New York ma tak z trzy razy lepszą i bardziej dopracowaną fabułę niż Coteries of New York. Kwestia ścieżki dźwiękowej przy takich proporcjach jawi się jako sprawa co najmniej drugorzędna.

Co do oprawy graficznej, to jest jeszcze lepiej niż w pierwszej części, a przecież już w Coteries of New York było pod tym względem bardzo dobrze. Autorzy zaczęli eksperymentować z kątem nachylenia obiektywu względem sceny. Dodano artystowskie kadry rodem z obrazu w piwotalnych momentach akcji. W pamięć zapada najmocniej scena przemiany Julii z renderowanym na obiektywie deszczem. Przepięknie to wyglądało. Mocno propsuję taki kierunek. Przy kolejnych produkcjach mogłoby być jeszcze więcej podobnych elementów. Estetycznie jest to totalne mistrzostwo. Pojawiło się również nieco więcej animacji względem części pierwszej, lecz cały czas jest to totalny minimal. Całościowo sprawia wrażenie, że sceny są wizualnie mniej płaskie i mniej statyczne.

Czy Vampire: The Masquerade – Shadows of New York jest warte swej ceny?

Jeszcze jak! Jak najbardziej jest warte, szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę aktualne promocyjne ceny u internetowych dystrybutorów tego tytułu. Vampire: The Masquerade – Shadows of New York jest tańsze od pierwszej części – Coteries of New York. A jak już pisałem, druga część to obiektywnie lepsza produkcja od pierwszej, która sprawdza się głównie jako tutorial dla graczy nieobeznanych z lore Vampire: The Masquerade. Szkopuł w tym, aby dobrze przejść część pierwszą, żeby następnie móc ogarniać fabularne continuum drugiej.

Fabularnie gra jest równie dobra co opisywany przez nas Night Road. Ponadto Vampire: The Masquerade – Shadows of New York ma wszystko to, czego brakuje wydanemu pod koniec września bieżącego roku tytułowi – dobrą ścieżkę dźwiękową oraz świetny artwork oprawy wizualnej. Jedyne, w czym Cienie Nowego Jorku ustępują Night Road, to kwestia zubożonej mechaniki WoD, która jest w drugiej z porównywanych pozycji na pierwszym planie.

Złe zakończenie to tak naprawdę zakończenie dobre, dobre zaś to tak naprawdę złe, ale w Świecie Mroku wcielamy się w monstra, które przypominają nam o tym, jak często potworami są sami ludzie. Rozwinięcie potencjału złego zakończenia kusi moją wyobraźnię w takim stopniu, że podejrzewam, iż jest to celowe zagranie ze strony autorów produkcji i nie jestem odosobniony w tego rodzaju odczuciach. Jeśli twórcy mają zamiar pociągnąć ten temat w formie noweli umiejscowionej w strefie wampirzych anarchistów z Kalifornii, to jaram się fest. Jeżeli natomiast zadecydują, że kanonem w historii Julii będzie pozostanie w Nowym Jorku i postawią na kontynuację sagi na terenie Camarilli to spoko, lecz po dwóch częściach formuła aż się prosi o zmianę scenerii. Odnoga tej opowieści we Free States to byłby hit. Wiem, że klisza Bonie i Clyde jest trochę wytarta, ale wszyscy kochamy takie historie. Czas pokaże, co z tym fantem zrobią sami autorzy.

Zdjecie recenzji

Znakomita

Oceń grę

  • świetna, angażująca fabuła, dająca szerokie pole do identyfikowania się z wyborami i przemyśleniami głównej postaci

  • artwork oprawy wizualnej przebija poprzeczkę ustawioną w części pierwszej. Oby tak dalej!

  • poprawna ścieżka audio i świetny tytułowy kawałek


  • jeszcze większy obskurantyzm w stosunku do mechaniki WoD niż w pierwszej części

  • brak trzeciego zakończenia gry

Tony Hawk’s Pro Skater 1 + 2. Remaster idealny

Nowy gameplay Layers of Fear 2 pozwala mieć nadzieję, że druga odsłona przeboju Bloober Team także przypadnie do gustu graczom.

Loki w Fortnite

Nowy gameplay Layers of Fear 2 pozwala mieć nadzieję, że druga odsłona przeboju Bloober Team także przypadnie do gustu graczom.

Nie żyje pierwowzór psa z Fallout 4

Nowy gameplay Layers of Fear 2 pozwala mieć nadzieję, że druga odsłona przeboju Bloober Team także przypadnie do gustu graczom.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Zagrano.pl - Recenzje, premiery, zapowiedzi

Zagrano.pl to portal dla dojrzałych graczy i fanów jakościowej rozrywki. Znajdziesz tu nie tylko newsy ze świata gier na każdą z platform, ale też trafne i wyważone opinie o najnowszych i nieco starszych produkcjach. Zagrano.pl to jednak coś więcej niż gry. To newsy i ciekawostki na temat ulubionych seriali i kinowych nowości oraz recenzje komiksów i gier planszowych. Nie wiesz, czy długo wyczekiwany tytuł na PlayStation 4 wart jest ogrania? Sprawdź opinie naszych recenzentów! Planujesz kupić nowe słuchawki czy gogle VR, ale nie wiesz, na co dokładnie się zdecydować?

Doświadczeni gracze specjalnie dla ciebie testują najnowsze sprzęty i podpowiadają, co sprawdza się najlepiej. Na Zagrano.pl odnajdą się wszyscy: niedzielni gamerzy i oraz gracze z wieloletnim doświadczeniem. Daty premier wyczekiwanych tytułów, newsy i wrażenia z przedpremierowych pokazów gier, ciekawostki i wyjaśnienia dotyczące tych elementów gry, które bywają szczególnie zastanawiające. Świat technologii i dobrej rozgrywki nie ma przed nami tajemnic. Tradycja też jednak ma znaczenie, dlatego obszernie piszemy m.in. o komiksach, które cieszą się coraz większą popularnością (nie tylko wśród dojrzałych graczy). A dla tych, którzy nie mogliby żyć bez ulubionych seriali przygotowujemy solidną porcję ciekawostek na temat ich ulubionych bohaterów. Technologia, tradycja, recenzje, rozrywka i przede wszystkim jakość. Wszystko to zebraliśmy w jednym miejscu - na zagrano.pl. Twoim miejscu.

W aktualnościach znajdziesz najświeższe informacje ze świata gier i technologii. Newsy pobierane są ze sprawdzonych źródeł i dotyczą szerokiej tematyki - każdy gracz (i nie tylko gracz) znajdzie tu interesującą go informację. Chcesz sprawdzić, czy data premiery wyczekiwanej gry na PlayStation 4 nie została przesunięta lub na jakim etapie są prace nad nową produkcją? Albo kiedy na Netflixie pojawi się dobrze rekomendowany serial? Jeśli takie informacje są już dostępne - znajdziesz je także u nas.

Wiemy, jak trudno jest obecnie znaleźć sprawdzone informacje i jak ciężko jest wydobyć je z wielu fake newsów. Dlatego przekazywana jest nas wiedza weryfikowana jest przez kilku autorów, a jeśli aktualności dotyczą pogłosek i plotek na temat danej produkcji - wtedy jest to jasno podkreślane. Szanujemy czas graczy i pasjonatów technologii.

Subiektywna opinia może kogoś przekonać lub zniechęcić do zakupu gry, komiksu czy planszówki. Może też rzucić światło na mankamenty produkcji, których nie zauważa się wcześniej lub uznaje się je za mało istotne. Z kolei podkreślenie zalet może przekonać kogoś do kupna gry, której dany gracz wcześniej nawet nie chciał mieć w swojej kolekcji.

Nasi recenzenci dokładnie prześwietlają wszystkie produkcje i produkty po to, aby ułatwić wybór innym. Spędzają godziny przed konsolami i komputerami, a także przy stole za planszą lub przed ekranem z Netflixem, żeby wychwycić wszystkie nieprawidłowości i drobne smaczki. Później rzetelnie dzielą się wrażeniami z innymi graczami, widzami, czytelnikami.

I choć ich przeżycia są ważne, to każdy z recenzentów nie zapomina też o zdrowym obiektywizmie. Właśnie dlatego nasze recenzje są kompletne.

Komputery osobiste to coś, bez czego nie potrafimy już wyobrazić sobie życia. Pojawiły się w na początku lat 70. Pierwsze tego typu maszyny zostały wyprodukowane przez firmy Hewlett-Packard, IBM oraz Xerox. Spory o to, który producent był pionierem, trwają do dziś. Za pierwszy komputer osobisty zbliżony w swoim charakterze do obecnych maszyn, uważany jest Altair 8800, dzieło firmy MITS. Pojawił się w 1975 roku, a jego nazwa została prawdopodobnie zaczerpnięta ze „Star Treka”.

Kolejne lata w branży to dominacja dwóch firm – IBM oraz Microsoftu. IBM wprowadził modę na komputery osobiste i wyprodukował modele, które cieszyły się dużą popularnością. Z kolei firma Bila Gatesa, Microsoft, dostarczał do nich systemy operacyjne. Na początku był to DOS, a później kolejne wersje znanego wszystkim Windowsa. Zaletą komputerów była możliwość rozbudowy poprzez wymianę części. To z kolei napędzało rynek i ułatwiło rozwój branży. Z czasem komputery wyposażano w coraz bardziej wydajne podzespoły.

Obecne komputery znacznie różnią się od swoich pierwowzorów. Poza maszynami stacjonarnymi mamy możliwość korzystania z takich urządzeń jak laptop, netbook, ultrabook czy tablet. Warto pamiętać o tym, że komputery osobiste to nie tylko narzędzia do pracy. Z powodzeniem mogą konkurować z konsolami. Wśród kultowych gier dostępnych wyłącznie na tę platformę, znajdziemy takie tytuły, jak serie Age Of Empires, Heroes of Might and Magic, Cywilizacja, Settlers, Football Manager, czy pierwsze części Diablo lub Fallouta.

Xbox to dobrze znana marka stworzona przez giganta z Redmond, czyli Microsoft. Do tej pory w ramach serii na rynku pojawiły się trzy konsole, należące do szóstej, siódmej i ósmej generacji. Pierwszy model to Xbox, który zadebiutował w listopadzie 2001. W 2005 roku pojawił się jego następca, czyli Xbox 360.

Najnowszy model to Xbox One. Trafił na rynek 21 maja 2013 roku. Jego wielką zaletą jest częściowa kompatybilność wsteczna. Oznacza to, że bez problemu zagramy w większość starszych gier. Xbox one wyposażony jest w 8-rdzeniowy procesor z częstotliwością 1.75 GHz i 8 GB RAM-u. Atrakcyjnym dodatkiem do konsoli jest Kinect, czyli czujnik ruchu umożliwiający granie bez kontrolera. Do sterowania możemy wykorzystać własne ciało oraz głos.

W 2016 roku pojawiła się ulepszona wersja konsoli – Xbox One S. Charakteryzuje się białym kolorem i jest o 40% mniejsza niż wersja oryginalna. Jeśli chodzi o kwestie techniczne, nowy model umożliwia obsługę filmów w 4K oraz przeskalowanie gier do takiej rozdzielczości. Pełną obsługę i granie w 4K zapewniła dopiero kolejna wersja konsoli, czyli Xbox One X.

Historia PlayStation rozpoczęła się 3 grudnia 1994, kiedy pierwsza konsola Sony została wydana w Japonii. Jej „ojcem” nazywany jest Ken Kutaragi. PS4 to czwarta konsola z rodziny PlayStation wyprodukowana przez firmę Sony Computer Entertainment. Model należy do konsoli ósmej generacji. Został wyposażona w 8GB RAM-u oraz 8-rdzeniowy procesor, który zaprojektowała firma AMD. Konsola zadebiutowała w świecie elektronicznej rozrywki 20 lutego 2013 roku w Nowym Jorku. Obecnie dostępna jest także w wersji Slim (mniejszy rozmiar) oraz Pro (większa moc obliczeniowa, obsługa technologii 4K).

Standardowo konsola wyposażona jest w kontroler DualShock. Mamy możliwość podłączenia również innych akcesoriów, jak na przykład kierownice, pistolety czy kontrolery PlayStation Move, które razem z goglami VR umożliwiają grę w wirtualnej rzeczywistości.

PlayStation to najpopularniejsza marka konsoli dostępnych na rynku, posiadająca największą bazę graczy. Liczba sprzedanych egzemplarzy PS4 przekroczyła 75 milionów. Do gry przez sieć wymagane jest wykupienie PlayStation Plus. W ramach abonamentu subskrybenci otrzymują każdego miesiąca kilka gier do pobrania bez dodatkowych opłat.

Wśród ekskluzywnych tytułów, wydanych jedynie na konsole PlayStation, znajdują się takie gry, jak God of War, Bloodborne, Crash Bandicoot, popularna seria Uncharted, Gran Turismo czy The Last of Us.

Nintendo to japońska firma bardzo dobrze znana w świecie elektronicznej rozrywki. Jej specjalność to produkcja konsoli, w tym modeli przenośnych. Sukces przyniosło firmie wypuszczenie na rynek konsoli NES (Nintendo Entertainment System) w 1983 roku, w czasie kryzysu w branży gier. Kolejnym dobrym posunięciem było stworzenie Game Boya, który szybko stał się flagową produkcją Nintendo i dla wielu osób do dziś jest kultowy. Kolejne warte uwagi konsole wypuszczone przez Nintendo to SNES, Nintendo 64, Nintendo 3DS, następne wersje Game Boya oraz wyposażona w bezprzewodowe kontrolery Wii.

Nintendo Switch to najnowsze dzieło japońskiej firmy. Poręczna konsola zadebiutowała 3 marca 2017 roku. To bezpośredni następca Wii U. Główną zaletą Switcha jest to, że można grać zarówno w wersji przenośnej, jak i podłączyć konsolę do telewizora. Sprzęt został wyposażony w procesory firmy Nvidia, oparte na technologii Tegra X1. W zestawie znajdują się dwa kontrolery. Poza standardowymi rozwiązaniami, zostały wyposażone w żyroskop, akcelerometr oraz wibracje haptyczne. Dodatkowo prawy kontroler, Joy-Con R posiada także sensor podczerwieni, który pozwala identyfikować gesty i obiekty. Najpopularniejsze gry wydane na Switcha to The Legend of Zelda: Breath of the Wild, Super Mario Odyssey, Mario Kart 8 Deluxe, Celeste czy Rocket League.

Technologia nie ma przed nami tajemnic. Sprawdzamy zarówno nietłukące się wyświetlacze (czy rzeczywiście takie istnieją?), jak i najnowsze klawiatury czy gogle wirtualnej rzeczywistości. Podpowiadamy, jakie modele komputerów, gogli, smartfonów i klawiatur są najlepsze. Tylko porządny sprzęt uzyska nasze pozytywne opinie - nie akceptujemy technologii, która zamiast ułatwiać życie powoduje frustrację graczy lub użytkowników.

Jeśli więc nie wiesz, na co się zdecydować- nieważne czego szukasz - sprawdź nasze opinie o sprzętach. Być może właśnie dzięki nam wybierzesz dokładnie to, czego potrzebujesz.

Netflix to najpopularniejsza internetowa wypożyczalnia. Platforma oferuje dostęp online do filmów i seriali w ramach miesięcznego abonamentu. Swoim zasięgiem obejmuje prawie cały świat (oprócz Chin, Syrii, Krymu oraz Korei Północnej). Według danych ze stycznia 2018 roku, liczba osób opłacających abonament to 117 milionów.
 
Firma została założona w Kalifornii w 1997 roku. Na początku jej działalność opierała się na wypożyczaniu płyt DVD pocztą. Dopiero dziesięć lat później, po wypożyczeniu ponad miliarda płyt, Netflix wzbogacił swoją ofertę, udostępniając produkcje online. W Polsce platforma zadebiutowała oficjalnie we wrześniu 2016 roku. 
 
Dzięki serwisowi mamy możliwość oglądania produkcji filmowych oraz seriali w ramach usługi VOD. Platforma jest dostępna przez internet, ale niektóre pozycje można oglądać także offline. Po opłaceniu abonamentu możemy oglądać wszystkie materiały dostępne na stronie – nie ma żadnych dodatkowych opłat.
 
Firma zajmuje się także produkcją. Seria Netflix Originals to filmy i seriale stworzone lub współtworzone przez Netflixa. Najpopularniejsze tytuły to seriale: Stranger Things, Orange is the New Black czy Narcos oraz filmy: Gra Geralda, Okja , Mudbound.

Chcesz wiedzieć, po jakie komiksy warto sięgnąć albo przekonać się, że ten gatunek to nie tylko Thorgal i Sandman? Jeśli tak, to dobrze trafiłeś - w tym dziale odnajdą się zarówno zagorzali fani komiksów, jak i kompletni laicy, którzy dopiero zaczęli interesować się tematem.

Naszym najważniejszym przesłaniem jest to, że komiksy są dla każdego. Różne rodzaje historii dopasowane są do wieku i doświadczenia czytelnika oraz jego gustu. Nasi recenzenci podpowiadają, na co warto zwrócić uwagę oraz na bieżąco informują o nadchodzących premierach i najważniejszych wydarzeniach.

Nie możesz doczekać się premiery kolejnego sezonu swojego ulubionego serialu i zależy ci na wszystkich nowinkach, jakie go dotyczą? A może szukasz opinii na temat nowej produkcji, do której nie jesteś do końca przekonany? Nie martw się, jesteśmy tu dla ciebie. Na bieżąco piszemy o nadchodzących premierach i wszystkich ciekawostkach związanych z serialami, a m.in. Netflix nie ma przed nami tajemnic. Dzięki temu działowi możesz spędzić ze swoimi ulubionymi serialowymi bohaterami jeszcze więcej czas niż tylko ten, który poświęcasz im siedząc przed ekranem.