Billions 4 w HBO GO [RECENZJA]

Michał Małysa Seriale Publikacja: 24.03.2019, 20:15 Aktualizacja: 24.03.2019, 20:15
Fundusze powiernicze, miliardowe przelewy i nie do końca czyste interesy powracają! Billions 4 to kolejny sezon dostępnego w HBO GO serialu, który koncentruje się na pojedynku miliardera Bobby'ego Axelrode'a z ambitnym prokuratorem Charlesem Rhoadsem. Jak dla mnie – najlepszy serial o giełdzie!
billions 4
3 Udostępnień

Niszowe seriale, niekoniecznie dla koneserów

Billions 4 to kolejny sezon produkcji, która wpadła do worka z plakietką „niszowe seriale”. Nie chodzi tu tyle o tematykę, co zakres docierania do odbiorców oraz wpływ na popkulturę. Lubię określać w ten sposób tytuły, które zebrały garstkę wiernych fanów i dostają co roku kolejne sezony, jednak wspomnienie o nich w szerszym gronie raczej nie wzbudzi żywiołowej dyskusji. Cóż, ani to trzeci sezon True Detective, ani ósmy Gry o Tron.

billions 4

Przy czym zaznaczyć należy, że nie są to produkcje słabe, a częstokroć wręcz przeciwnie, czego najlepszym przykładem jest historia morderczej rywalizacji między ambitnym prokuratorem a królem funduszy inwestycyjnych. Głównymi bohaterami Billions są Charles Rhoades (w tej roli Paul Giamatti) oraz Bobby Axelrode (Damian Lewis), którzy bez reszty zatracają się w sieci wymierzonych w siebie intryg, podstępów i prowokacji. Narzędzia walki? Absurdalnie duże pieniądze i nie do końca czyste interesy.

Galeria wybitnie wykreowanych bohaterów

Damian Lewis i Paul Giamatti – tutaj nie trzeba szerszych komentarzy, obaj aktorzy znani są ze świetnych kreacji serialowych lub pełnometrażowych i zrobili wszystko, aby odgrywani przez nich protagoniści iskrzyli w każdej scenie życiem. Jakkolwiek perfekcyjnie nie prezentowałaby się ta dwójka, szczególnie zestawiona twarzą w twarz w nielicznych momentach konfrontacji, wcale nie ciągnie do góry bohaterów drugo i trzecioplanowych. Ci wyróżniają się zupełnie autonomicznie.

billions 4

Scenarzyści wpletli w opowieść galerię niesamowicie barwnych postaci, które jaskrawo wyróżniają się z szeregu epizodycznych bohaterów wrzucanych taśmowo do seriali w ramach dywersyfikacji wątków fabularnych. W przypadku Billions nie ma mowy o przemknięciu przez głowę widza między jednym ziewnięciem a drugim. Czy udział danej postaci skończy się na dwóch odcinkach, czy przewijać się będzie stale w obrębie któregoś z sezonów – zawsze zapadnie w pamięć. Nie wiąże się to jednak ze szczególnymi przymiotami aktorów, maestrią w wykonywanym przez nich fachu. Za wszystko odpowiada wyraziste i nieco przerysowane rozpisanie nawet pobocznych ról. A także sposób ich prezentacji.

Robotę robi teatralizacja dialogów i scenografii

Nie wahałbym się zakwalifikować Billions w gatunkowe ramy kina akcji, lecz jest to akcja rozgrywająca się wyłącznie w obrębie słów oraz mimiki. Mimo iż fabuła serialu trzyma w napięciu chwytem rasowego thrillera, brak tu scen żywiołowych i dynamicznych. Za gorące emocje odpowiadają zbliżenia na twarze aktorów, za utrzymywanie fabularnego fermentu – kwieciste i kabotyńskie dialogi. Za teatralizacją tych elementów nie podąża jednak zwyczajowy melodramatyzm, gdyż z każdym otworzeniem ust przez bohaterów akcja postępuje do przodu.

billions 4

Wiele z teatralnego sznytu ma też aspekt wizualny serialu. Jego scenografowie lubują się w kontrastach, idealnie zestawionych z fabułą. W przypadku rozmów między kręgiem bohaterów skupionych wokół Chucka Rhoadesa wchodzimy w świat przytłumionych barw, boazerii i ciężkich drewnianych mebli, którym jako tło służą nad wyraz często półki wypełnione opasłymi tomiszczami. Wręcz przeciwnie prezentują się sceny skoncentrowane na Bobbym Axelrodzie, gdy miejsce pastelowego półcienia zajmują przestrzenie pełne światła. Olbrzymie i przeszklone pomieszczenia, żywsza kolorystyka oraz otwarcie na świat – na takim tle widzimy maklerów z Axe Capital, w ten sposób podkreślane są wypowiadane przez nich słowa.

Czy warto oglądać Billions 4?

Za nami premiera pierwszego odcinka Billions 4 w HBO GO. Ktoś mógłby stwierdzić, że to zdecydowanie zbyt wcześnie na ferowanie wyroków i formułowanie opinii, ale w przypadku Billions jak najbardziej wyjść można przed szereg. Radość płynąca z obserwowania scen jednocześnie poważnych i przejaskrawionych, przyjemność ze słuchania kunsztownie napisanych i teatralnie wypowiadanych dialogów – tego nie da się zatracić bez popełnienia poważnego błędu.

A skoro noga nie powinęła się scenarzystom produkcji przez 36 odcinków poprzednich sezonów, skoro nadal wszystko trzyma się stabilnie i nie traci nic z wcześniejszego powabu, przewidywania mogą być tylko optymistyczne. Czwarty sezon Billions zdecydowanie warty będzie poświęcenia mu bliższej uwagi, podobnie zresztą jak trzy wcześniejsze. Może być to serial niszowy i trudno przypuszczać, aby nagle stał się tematem rozmów wszystkich waszych znajomych, jednak Billions ma swój czar. Ja zaś poddaję się jemu całkowicie.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o