RAPGRA #2: Bonson. W co zagrywa się szczeciński raper? [WYWIAD]

Michał Małysa Publicystyka Publikacja: 23.04.2020, 11:46 Aktualizacja: 23.04.2020, 11:46
W następnej generacji raczej wybiorę PS5, żona już wie, że ma kupić mi go na święta. Przekonali mnie exclusive’ami. Jakbym wcześniej wiedział, że The Last of Us jest tak zajebiste, to nawet nie spojrzałbym na Xboksa - mówi w drugim wywiadzie z cyklu RAPGRA Bonson, jeden z najbardziej docenianych raperów w kraju. W co lubi grać i jakie tytuły odpala swojej córce? Zapraszamy do lektury!
bonson - rapgra
0 Udostępnień

Michał Małysa: Identyfikujesz się jako gracz?

Damian „Bonson” Kowalski: Ciężko stwierdzić. Z jednej strony nie jestem jakimś skillowym graczem, ale z głośniejszymi tytułami jestem na bieżąco i staram się je kupować w okolicach premiery. Mam do tego starsze tytuły, które ogrywam dość długo. Powiedziałbym, że jestem takim półgraczem.

Często wrzucasz zdjęcia gier na swoje social media.

Czasami jest to moja inicjatywa, a czasami managerowi udaje się zaangażować mnie w działania promocyjne jakiejś gry. Tak było z ostatnim Hitmanem, gdzie dostałem cały zestaw promocyjny z walizką, więc przy okazji zgarnąć można fajne fanty. Gdy ostatnio wychodził na pleja Crash, dostałem specjalnego pada, więc deale z producentami gier to zdecydowanie świetna sprawa.

Zdarza się, że dostaję dany tytuł premierowo. Nie ukrywam, że to wygodne – nie muszę nigdzie lecieć i szukać gry. Zdarza się jednak też tak, że jakimś tytułem zajaram się sam z siebie. Teraz ogrywam Hellblade z 2017 roku i wrzuciłem fotkę do siebie na Instagram, bo po prostu gra mi się spodobała. Jestem już w połowie, wieczorami odpalam sobie w ciemności i wciągam się w klimat. Chociaż czasami muszę od tej gry odpocząć, bo przy niektórych łamigłówkach czuję się jak jełop.

Zagadki środowiskowe potrafią nieźle wkurwić.

Przy ostatnim Uncharted musiałem zrobić sobie w jednym momencie trzy tygodnie przerwy, bo nie mogłem rozwiązać jednej zagadki. Wróciłem po przerwie i okazała się banalnie prosta, ale generalnie staram się nie korzystać z poradników i nie oglądać rozwiązań na YouTube. Ile jednak leci przy tym kurw, wiedzą tylko gracze.

Jak często grasz?

Można powiedzieć, że cały czas. Tylko w weekendy wyjeżdżam na koncerty, a w tygodniu pojadę najwyżej do studia, więc siłą rzeczy jest na to czas. Jedno dziecko idzie do przedszkola, drugie ma długie drzemki, to mogę odpalić sobie konsolę nawet w dzień. Przychodzi to fazami – dwa tygodnie solidnego łupania wieczorami, kiedy żona ogląda w sypialni jakiś serial, potem zamieniam gry na książki, a po kolejnych dwóch tygodniach łapię zajawkę na oglądanie seriali.

Wprowadzasz w gry swoje córki?

Sześcioletniej Ninie ogarnęliśmy rok temu Psi Patrol, potem w PS Plus był Sonic i cały czas w to grała, a teraz ma tablet i jest na etapie Minecrafta. Chodzi, buduje, rzuca mi nazwami… Nie dość, że jej nie rozumiem, to jeszcze trudno ją oderwać od ekranu. Tak samo było zresztą ze mną jak dostałem Pegasusa czy pierwsze PlayStation, a teraz gry robione są pod względem przyciągania jeszcze lepiej. To fajna rozrywka i szkoda, że jest mało tytułów, które sześcioletnie dziecko może w pełni ogarnąć. Nina dopiero uczy się czytać, więc do wielu gier musi jeszcze podrosnąć.

Twoje granie też zaczęło się zapewne w dzieciństwie?

Wiadomo, i człowiek tracił na to całe dnie. Pamiętam jeżdżenie na rynek po żółte kasetki, kartridże do Pegasusa. Jaki był ryk w domu, kiedy okazało się, że jest podrobiona i nie ma tam gry… Zazwyczaj było ich jednak ze sto pięćdziesiąt na jednym i trudno nawet rzucać tytułami. Ostatnio oglądałem jakiegoś jutubera, który wspominał Battletoads, dla mnie najtrudniejsza gra w historii. A na Pegasusie jak włączyło się grę, to trzeba było ją przejść, bo nie dało się zapisać!

bonson przygodę z playstation zaczął od FIFA 2000

PlayStation dostałem z FIFĄ i w pewnym momencie trzeba mi było konsolę zabrać. Miałem tę jedną grę, a spędziłem przy ekranie całe ferie świąteczne i nie chciałem iść do szkoły. Po tekstach moich utworów widać zresztą, że mam ciągoty do uzależnień i już wtedy można było to rozpoznać. Poza tym klasyki takie jak Dino Crisis, pierwsze Rainbow Six – mnóstwo świetnych gier.

Podejrzewam, że nie jesteś rodzicem, który zabraniałby dziecku grania w GTA i tego typu tytuły?

Ostatnio Nina zapytała mnie, kiedy znowu będzie mogła patrzeć jak gram w Wiedźmina, bo jeszcze tyle rzeczy do zrobienia tam mamy. Ale wiadomo, że na wszystko trzeba zwracać uwagę i kontrolować, co pokazuje się dziecku. Nie pokażę jej strzelania do ludzi w GTA z bazooki czy opcji romansowych w Wiedźminie. Coś tam zerkała jak biegałem po lesie, ale nie jestem aż tak luźny, żeby pozwalać jej na wszystko. Jestem przecież nie tylko jej kumplem, ale też rodzicem.

Tak samo wygląda jej dostęp do twojej muzyki?

Wiadomo, że nie wszystkie moje piosenki nadawały się będą dla dzieci, a właściwie to nawet nie większość. Ale jest przy tym, ma swoje ulubione numery, jak ostatnio Złap mnie. Kiedy wracam ze studia, to puszczam kawałki żonie. Nina też się przysłuchuje i jest w odbiorze szczera do bólu, jak to dzieci. Ostrzejszych utworów oczywiście jej nie puszczam, ale prędzej czy później znajdzie je pewnie na YouTube jak podrośnie.

W czasie kwarantanny w twoim przypadku zmienił się czas poświęcany grom?

Oprócz obostrzeń związanych ze sklepami oraz brakiem weekendowych koncertów niewiele się w moim życiu zmieniło, więc można powiedzieć, że dotychczas żyłem jak na kwarantannie. Nie mam z powodu tej izolacji żadnej depresji, więc może po prostu jestem do takiego życia przyzwyczajony.

Z rodziną staramy się robić na pewno więcej rzeczy razem. Jak było widać, że zaczyna się większa lipa, to poleciałem do sklepu i nakupowałem planszówek. Klasyki: grzybobranie, chińczyk, pchełki, typowe tytuły dla dzieciaków. Tak naprawdę to one najbardziej cierpią, bo nie mogą wyjść na plac zabaw czy do przedszkola. A nie da się przecież dać im tableta i powiedzieć, żeby zajęły się sobą.

Podejrzewam więc, że nie masz specjalnych gier na kwarantannę?

Mam, bo odpaliłem właśnie God of War z 2018 roku. PS4 posiadam od niedawna, zawsze byłem z team Xbox. Ostatecznie przekonały mnie exclusive’y, a dokładniej The Last of Us. Kiedy tylko odebrałem konsolę, od razu poleciałem do sklepu i wyłączyłem się z życia na kilka dni, dopóki całego nie ograłem. Warto, naprawdę świetna gra.

Mamy fajny sklep, w którym możemy wymieniać gry, więc znajoma sprzedawczyni zawsze zaklepie mi jakiś fajny tytuł. Wiele tytułów ogrywam po czasie. Gdy wyszedł Wiedźmin 3 i wszyscy o nim gadali, to wydawał mi się przehajpowany i gorszy od poprzednich. Dopiero jak ciśnienie opadło, to wciągnąłem się i zacząłem go doceniać. Tak samo mam z serialami, teraz nie śpię po nocach i cisnę The Walking Dead. Oglądam drugi sezon i jest masakra.

Nie dotarłeś jeszcze do trzeciego czy czwartego, po którym już się nie da oglądać.

Skończę dziewięć sezonów i akurat wyjdzie The Last of Us 2. Z żoną wkręciliśmy sobie epidemiczne klimaty i oglądamy same seriale i filmy o zombie. Bardzo polecam Zombie Express na Netflix, ale trafiliśmy też gorzej, na jakiś amerykański badziew o zakochanym zombie. Trzeba przygotować się psychicznie na 50 twarzy Greya w tym klimacie.

ulubioną grą bonsona jest na chwilę obecną the last of us

Wracając do tematu, do God of War nie mogłem przekonać się zaraz po premierze i dopiero teraz mnie wciągnęło. Powoli zaczynam przepraszać się też z Days Gone, bo kupiłem od razu po wyjściu, pograłem kilka godzin i odinstalowałem. Taki sam plan mam na Spider-Mana, choć tutaj będzie gorzej, bo jestem team DC i marvelowskie rzeczy są dla mnie zbyt kolorowe.

Generalnie rzecz biorąc nie jestem jednak w stanie skupić się na jednym tytule. Muszę w przerwie odpalić kilka meczy w FIFĘ czy PES-a albo powkurzać się na to, że oszukują mnie w Call of Duty Warzone.

Właśnie, FIFA czy Pro Evo?

Mam obydwie gry i poświęcam na nie tyle samo czasu. Mecze są lepsze w PES-ie, bardziej podoba mi się dynamika i fizyka gry, ale FIFA ma swój klimat. Kariera, oprawa, licencje – wiadomo. Nie gram już natomiast w FIFA Ultimate Team. Mam na to za słabe nerwy.

Najwięcej grałem w FUT jak urodziła się moja pierwsza córka. Miałem z żoną układ, że pilnowałem córkę aż do karmienia nad ranem, więc całe noce spędzałem nad FIFĄ. Rzuciłem Ultimate’a jak wyszła nowa gra i trzeba było budować drużynę od nowa. To działa jak hazard i podejrzewam, że nie przypadkiem tak to stworzyli. Oglądam czasem jak Yurkosky trafia najlepsze karty, a sam nigdy nie trafiłem graczy z jakimś niebieskim czy fioletowym tłem.

A czemu Xbox a nie PlayStation?

Najpierw miałem pierwszą plejkę, a na kolejną konsolę przez dłuższy czas nie było mnie stać. Potem jakiś małolat czy może znajomy sprzedawał za jakieś śmieszne pieniądze Xbox 360. Nie wiem, czy potrzebował kasy na wódę, czy na co, ale od razu od niego odkupiłem i wkręciłem się w gry. Kiedy wyszedł Xbox One, to żona kupiła mi go na urodziny, więc tak już zostało.

Potem przesiadłem się na plejkę i różnica jest zauważalna. W następnej generacji raczej wybiorę PS5, żona już wie, że ma kupić mi go na święta. Przekonali mnie exclusive’ami. Jakbym wcześniej wiedział, że The Last of Us jest tak zajebiste, to nawet nie spojrzałbym na Xboksa.

A są jakieś gatunki, których byś nie dotknął?

Dla mnie najważniejszy jest klimat. Strasznie zawiodłem się ostatnią Mafią, w której nie ma nic oprócz otwartego świata. Wkurzają mnie sandboxy, gdzie dają ten otwarty świat i mówią, żebyś dobierał sobie questy i zajął się sam sobą. Duży nacisk kładę na fabułę. Nie lubię latać bez sensu i zbierać monetek. Pierwsze Watch Dogs było świetne, a do zbliżającej się trzeciej części podchodzę z olbrzymim dystansem. Można będzie tam grać dowolną postacią z całej gry, a dla mnie musi być fajny i charakterny bohater, musi być historia i właściwie tyle wystarczy.

Wygląda na to, że jesteś dość zajawionym gamerem. W rapowych tekstach nie odwołujesz się jednak do gier jak ostatnio Quebo do The Last of Us.

Jeżeli odwołuję się do tekstów czy filmów, to zazwyczaj w formie follow-upu. Jak ktoś czytał albo oglądał to co ja, to od razu wyłapie, ale samymi tytułami rzucać nie lubię. Teksty mam jakie mam, raczej wyrzucam żółć i żal do świata jak mam gorszy dzień, niż zastanawiam się nad wplataniem nawiązań.

Inaczej jest z książkami, bo w ich przypadku zapisuję sobie myśli czy cytaty, które mnie ruszają. Wiadomo też, że nie przepisuję połowy książki, ale jeśli już się do czegoś odwołuje, to właśnie w tej formie.


Damian „Bonson” Kowalski – szczeciński raper, który na polskiej scenie hip-hopowej zabłysnął nagraną z producentem Matkiem płytą Historia po pewnej historii z 2011 roku, a następnie wydawał płyty nakładem własnym oraz we współpracy z wytwórniami StoPro Rap, Asfalt Records i Def Jam Recordings Poland, współpracując z takimi postaciami jak Soulpete czy LaikIke1. Znajdowały się one na czołowych miejscach list OLiS.

Kto opowiedział nam dotychczas o swojej gamingowej zajawce w ramach publicystycznego cyklu RAPGRA? Sprawdź listę:

Fotografie użyte w artykule wykonane zostały przez Ludwika Lisa i udostępnione zostały na potrzeby artykułu przez management artysty.

Zobacz także:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o